ST 7/2012 Spotkania z historią – Co może urzędnik i co z tego wynikło

Dodane w:: Numer 7 (60) maj 2012,Spotkania z historią |

Uderzył go, po czym przystawił mu do skroni rewolwer grożąc, że zabije…”

Rzecz działa się ponad sto lat temu w gminie Międzyleś, której wójtem był wówczas Piotr Kostrzewa z Postolisk. W mroźny, lutowy dzień 1906 r., we wsi Kąty Wielgie, w domu sołtysa Ołdaka odbywało się wesele. Były to jeszcze czasy, gdy na tego typu uroczystości zapraszano nie tylko krewnych, ale i mieszkańców okolicznych wiosek. Nie odmawiano także poczęstunku dla niezapowiedzianych gości. Właśnie w tym dniu dom odwiedził Wincenty Milewski, urzędnik gminny piastujący funkcję pisarza (coś na kształt dzisiejszego sekretarza). Weselnicy nie odmówili mu gościny. Po jakimś czasie (po kilku głębszych i sowitym obiedzie), w Milewskim obudziła się potrzeba pokazania wszystkim, co może wysoko ustawiony urzędnik, mianowicie oznajmił, że przyszedł aresztować Adama Sasina ze Szlędaków. Weselnicy musieli osłupieć. Co prawda, w gminie leżał nakaz aresztowania Sasina za jakieś przewinienie, ale zwykły urzędnik jakim był Milewski, nie mógł zaaresztować człowieka. W myśl ówczesnych przepisów mógł to zrobić tylko wójt. Co jeszcze ciekawsze, Milewski spotkał na weselu nie tego Sasina co trzeba, zamiast Adama zakuł w dyby jego brata, Pawła. Oczywiście, ten, niesłusznie oskarżony począł zwymyślać pisarza. Jednak podpity już urzędnik uderzył go, po czym przystawił do skroni rewolwer grożąc, że zabije go jak psa. Tak więc Sasin został przewieziony do aresztu. W miarę upływającego czasu i odparowującego alkoholu z głowy, Milewski zaczął sobie zdawać sprawę z głupstwa, jakie zrobił. Nie naprawił jednak swojego błędu, a poszedł dalej. Kazał obszukać niewinnego Sasina, przy którym znaleziono scyzoryk. Milewski spisał protokół, opisał w nim niewinnego, jako niebezpiecznego nożownika. Powód ten podał również, jako przyczynę aresztowania.

Co w tej sytuacji zrobił niesłusznie oskarżony? Ano, złożył trzy skargi, pierwszą do sędziego śledczego, drugą do prokuratora i trzecią do samego Gubernatora Warszawskiego. Milewski z miejsca pożegnał się ze stanowiskiem, a za przekroczenie swoich uprawnień i wchodzenie w prerogatywy wójta został skazany na cztery tygodnie więzienia.

Cała historia została opisana na pierwszej stronie 11 numeru pisma „Siewba”.

Marcin Ołdak

Reklama

Dodaj komentarz