Notatki z 10.000 metrów nad ziemią

 Już na pokładzie. Uzupełniam zaległości i piszę to dopiero w niedzielę, lecąc z Denver do Filadelfii. Ergonomia pracy w samolocie nie powala, ale cóż – trzeba wykorzystywać wole chwile, żeby wspomnienia z głowy nie uleciały…

Wróćmy zatem do piątku. Po spotkaniu w urzędzie udaliśmy się na spotkanie z organizacją wspierającą mniejszość latynoską z terenu Jackson i okolic. Latino Resource Center mieści się w budynku znajdującym się przy parafii.

Czytaj dalej »

Ciekawostki z Jackson

Pod Urzędem Miejskim w Jackson

Zrobiło mi się trochę zaległości. Pora je nadrobić. Piszę sobie siedząc na lotnisku w Denver i czekając na kolejny samolot. Dokoła oczywiście roztacza swoją magiczną moc bezpłatne wifi.

Zacznijmy od piątku. Najpierw udaliśmy się do siedziby Urzędu Miejskiego w Jackson. Jak przystało na ratusz była tu również i wieża z zegarem :)

Z pralni do ratusza

Tam w sali posiedzeń rady gościła nas Roxanne DeVries Robinson – zastępca menedżera miasta.  Na samym początku spotkania otrzymaliśmy bardzo przejrzysty schemat organizacyjny ilustrujący podział kompetencji między poszczególnymi organami miasta.

Tradycyjnie – mamy tutaj burmistrza i radę, pełniącą funkcją zbliżoną do zarządu. Oba organy są wybierane w wyborach bezpośrednich przez mieszkańców. Kadencja burmistrza trwa dwa lata, kadencja rady – cztery. Radni nie są tutaj ekspertami od spraw samorządu. Owszem, mają pewną wiedzę, jednak w przypadku wątpliwości korzystają z wiedzy pracowników urzędu i konsultantów.

Budżet miasta wynosi około 30 milionów USD z czego na dotacje dla organizacji pozarządowych przeznacza się tutaj 400.000 USD. Aplikują one o fundusze w konkursach, zawsze wymagany jest wkład własny.

Burmistrz jest przedsiębiorcą (obecnie to właściciel pralni chemicznej), w radzie miejskiej zasiada również kilku przedsiębiorców. Posiedzenia rady odbywają się regularnie – co dwa tygodnie – w poniedziałki. Czytaj dalej »

Dlaczego niedźwiedzie kochają ludzi

 Kolejny dzień mojej amerykańskiej przygody. W Jackson jesteśmy zakwaterowani w hotelu, który zapewnia nam na miejscu bezpłatnie śniadanie w formie szwedzkiego bufetu. Dzięki temu mogę dłużej pospać – nie trzeba długo czekać na realizację śniadaniowego zamówienia.

Bardzo mi się spodobała – jako wielbicielowi gofrów – możliwość samodzielnego przyrządzenia sobie takich na śniadanie. Stoi gofrownica z minutnikiem, obok jest dozownik, dalej dodatki. Słodkie śniadanie. Czyli: z kotletów w Memphis przerzuciłem się na gofry w Jackson. A do tego rogalik z ciasta francuskiego z zapiekanym w środku nadzieniem w postaci szynki i sera żółtego :)

Radny na 1/2 etatu

Pierwszy punkt dzisiejszego programu to spotkanie z wiceprzewodniczącym rady powiatu Teton Andym Schwartz’em. Nasz rozmówca jest radnym od 2000 roku i jak inni radni – wykonuje tę pracę na 1/2 etatu prowadząc jednocześnie działalność gospodarczą. Tutaj również rada – to coś na kształt zarządu. Sam rozmówca porównał siebie do członka zarządu dużej korporacji, zarządzającej 25 milionowym budżetem i zatrudniającej 300 pracowników.

 

Budynek urzędu powiatowego Teton

Powiat Teton charakteryzuje się tym, że 97% jego powierzchni stanowi własność federalną (czyli władz ogólnokrajowych) i jest to w ogromnej części Park Narodowy Yellowstone.

Czytaj dalej »

W drodze do Jackson – migawki

A jednak warto było jechać autobusem :)

Widoki za oknem jak najbardziej malownicze.

W samym Jackson małe zaskoczenie. Pokój hotelowy ogromny, dwa duże łóżka, kanapa, fotel, dwa telewizory… Ponieważ taki standard kosztuje – nie jest tanio, ale gościnny kraj chce nas najwyraźniej przyjąć z honorami :)

I lecimy dalej…

Mój pobyt w Memphis dobiega końca.

Pobudka o 4.30 i trzeba się pakować ponownie. Przygotować bagaż do zdania i bagaż podręczny i nie pomylić się co do ich zawartości (ten pierwszy lubi się czasem zagubić, ten drugi nie może mieć płynów, ostrych przedmiotów itp.).

Oto wzorowo zapakowany bagaż - zawartość pogrupowana i upchnięta w plastikowe torby...

Walizka domknięta. Czytaj dalej »

Jak zostałem radnym, czyli dzień drugi

Drugi dzień pobytu w stanie Tennessee upłynął pod znakiem samorządu lokalnego.  Mieliśmy okazję spotkać się z osobami zarządzającymi miastem. Ale zacznijmy od początku…

Wczesnym rankiem, jeszcze przed śniadaniem udało nam się wybrać nad rzekę Missisipi. Pierwsze wrażenie – zimno jak diabli. Nie tylko nad rzeką, ale w ogóle. Jeszcze wczoraj temperatura dochodziła do 30 stopni C. Dziś nie przekraczała 12. Do tego wietrznie. Gwałtowna zmiana pogody.

Pierwsza wizyta miała odbyć się w miasteczku Collierville, oddalonym 40 minut drogi (ok. 30 mil) od Memphis. Zawiozła nas niezawodna, obsługująca nasz pobyt w Memphis kierowczyni, której średnia prędkość podróżna busem oscyluje w okolicach 80 mil/h. W rezultacie spokój w takcie podróży zachowują tylko uczestnicy znający możliwości kierowców busów jeżdżących na trasie Lublin – Warszawa.

Inny świat

Już sama droga do Collierville pokazała, że coś się zmienia.

Mianowicie po obu stronach autostrady zobaczyliśmy centra handlowe. Im bliżej Cillierville, tym więcej. Miasto czyste, zadbane. Domy szeregowe i jednorodzinne, niska, przemyślana zabudowa i dużo wypielęgnowanej zieleni. Takie filmowe amerykańskie miasteczko. Populacja wynosi 40 000 mieszkańców, z czego zdecydowaną większość (ok. 90%) stanowią biali.

Ratusz w Collierville

Zostaliśmy przyjęci w pięknym ratuszu, w przestronnej sali, w której odbywają się posiedzenia rady. Przyjęli nas burmistrz Stan Joyner i menadżer (czy zarządca miasta) James Lewellen.

Czytaj dalej »

Memphis, dzień 1: Pożegnanie z mitem

Poranek, szybki prysznic i biegiem na śniadanie w amerykańskim stylu: omlet z pomidorami i żółtym serem, do tego ziemniaki… Baaardzo treściwe śniadanie na długi i intensywny dzień.

Następnie spacerkiem do biura organizacji Leadership Memphis. Tam spotkaliśmy się z Kenem Hallem, który opowiadał nam o prowadzonych przez jego organizację programach.

Trzy drogi do liderstwa

Leadership Memphis pracuje z lokalnymi liderami od lat 70. Główny cel działalności  organizacji to jednoczenie ludzi i przełamywanie podziałów. Warto tu wspomnieć, że Memphis należy do biedniejszych miast Ameryki. Ma bardzo zróżnicowaną strukturę etniczną i religijną. Zatem, aby funkcjonowało lepiej – dobrze gdy uda się zbudować wspólnotę i więź między mieszkańcami. Wiadomo – szczytny i (nie)osiągalny cel. Jednak jak wiele dobrego można zrobić próbując można się było przekonać właśnie rozmawiając z Kenem.

Podczas spotkania w Leadership Memphis

Leadership Memphis ma trzy główne programy edukacyjne skierowane do różnych grup docelowych.

  • Executive (cena prawie 4.000 USD :)
  • FastTrack ( 1.250 USD)
  • Grassroots  (100 USD)

Programy wspierające liderów stanowią markę samą w sobie. Wieloletnie doświadczenie w ich wdrażaniu oraz sprawne „sieciowanie” absolwentów bardzo skutecznie zachęcają kolejnych zainteresowanych.

Wśród absolwentów programu można spotkać wielu liderów organizacji pozarządowych z Memphis, a także samorządowców (m.in. prezydenta miasta i radnych).

Czytaj dalej »

Najlepszy smak Ameryki

Ufff… misja zakończona sukcesem – właśnie zameldowaliśmy się w hotelu.Warunki bardzo komfortowe – każdy ma swój własny pokój.

Co prawda autentycznie padam już ze zmęczenia, ale musiałem zrobić jeszcze coś – znaleźć automat i kupić… butelkę Dr Peppera.

Ten smak chodził za mną już dobre sześć lat…

Nie potrafię tego racjonalnie wytłumaczyć. Ale kto pił, ten rozumie :)

Ciągle w podróży

Piszę z lotniska w Charlotte (dzięki temu, że WiFi na lotniskach dostępne jest bezpłatnie). W przeciwieństwie do tego w  samolotach – Lufthansa proponowała hotspot za 10 euro za godzinę lub 20 euro za cały lot.

Hmm… przeliczmy – to już 24-ta godzina na nogach.

No, ale nie marudzę :) Wygląda na to, że w ciągu najbliższych 3 godzin dotrzemy do hotelu. W każdym razie to już ostatnia przesiadka dzisiaj.

Tymczasem siedzimy sobie przy bramce nr E13 w Charlotte i czekamy. Przed chwilą lecieliśmy samolotem w którym hurgotało i pachniało jak w starej koparce. Mam wrażenie, że te loty wewnątrz US to coś na kształt naszych PKP.
W Polsce już po 4 rano, u nas na razie po 22.
Mieliśmy super VIPowską obsługę na lotnisku w Waszyngtonie. Pod eskortą oficera zostaliśmy odprawieni na specjalnych stanowiskach dla US CITIZENS… Szybko sprawnie i przyjemnie… Później mieliśmy odprawę programową z przedstawicielką organizatora wymiany.

Oho, czas zamknąć laptopa – wzywają na pokład. Kończę…

Strony:«1234»