Z własnego podwórka
Brak komentarzy 28 września – Dzień Prawa do Informacji (uwaga niespodzianka… – także w naszej gminie!)
Z tej okazji nowy wpis, tym razem na stronie „Stacji Tłuszcz”.
Z własnego podwórka
Brak komentarzy Z tej okazji nowy wpis, tym razem na stronie „Stacji Tłuszcz”.
Z własnego podwórka
Brak komentarzy W natłoku obowiązków znów blog nieco ucierpiał. Ostatnio jednak wiele spraw znalazło swój (szczęśliwy) finał, w redakcji planujemy urlop, więc może uda się nadrobić blogowe zaległości :)
Na początku wpis o bardzo ważnym spotkaniu organizacji pozarządowych i przedstawicieli wołomińskiego starostwa.
Miesiąc temu miałem przyjemność wziąć udział w warsztacie nt. priorytetowych zadań Powiatu Wołomińskiego w 2013 roku. Organizatorem spotkania była Federacja Mazowia, która pracuje z ngo’sami z naszego powiatu w ramach projektu Budujemy współpracę na Mazowszu – od organizacji do federacji.
Po kilku godzinach warsztatów pojawiła się wątpliwość, jaki… jest właściwie cel tego spotkania. Następnie dyskusja zeszła na rozbieżności priorytetów i potrzeb widzianych od strony powiatu jako całości oraz oglądanych przez pryzmat możliwości, potrzeb i potencjału instytucjonalnego powiatowych organizacji pozarządowych.
Pojawił się dylemat: ustalamy priorytety czy patrzymy na potrzeby zgłaszane przez organizacje pozarządowe.
Bardzo cieszyło zaangażowanie wszystkich w dyskusję. Szczere zabieranie głosu zarówno przez przedstawicieli organizacji pozarządowych jaki i pracowników starostwa (m.in. naczelników wydziałów, sekretarz powiatu). Warto tutaj podkreślić, że warsztaty odbywały się w sobotę, w godzinach 10-17 i przedstawiciele obu sektorów poświęcili na udział swój wolny czas.
Po spotkaniu miałem poczucie, że poszliśmy krok dalej we wzajemnym zrozumieniu. W dyskusji padły ważne zdania, które odzwierciedlają problemy we współpracy. Pracownicy starostwa mogli usłyszeć, że 10% wkładu finansowego jest często barierą nie do przeskoczenia dla organizacji pozarządowych (padały glosy, że te pieniądze de facto wykłada zarząd z własne kieszeni), przedstawiciele organizacji dowiedzieli się, że w trakcie procesu konsultowania programu współpracy nie spływają żadne uwagi i przedstawiciele starostwa nie wiedzą, dlaczego tak się dzieje. Powstaje później wrażenie, że skoro nikt nie zgłaszał uwag, to kształt programu współpracy jest w pełni akceptowalny przez wszystkich. Natomiast później pojawiają się utyskiwania i narzekania na ksztalt uchwalonego już dokumnetu.
W tym roku ma być inaczej. 5 czerwca w Starostwie Powiatowym miała spotkać się grupa inicjatywno-doradcza pracująca nad dokumentem.Przedstawiciele obu stron liczą, że otwartość umożliwi zabranie głosu szerszemu gronu organizacji pozarządowych.
W ramach konsultowania programu odbędzie się też większe spotkanie konsultacyjne, na którym będzie dyskutowany kształt dokumentu. Zaproszone będą wszystkie organizacje, a treść projektu dokumentu wszyscy otrzymają z odpowiednim wyprzedzeniem.
Celem majowego spotkania było ustalenie priorytetowych zadań Powiatu Wołomińskiego w 2013 r. Czy udało się je ustalić? Raczej nie do końca. Udało się natomiast zaplanować kolejne spotkania i plan współpracy przedstawicieli organizacji z pracownikami urzędu. Z każdym takim spotkaniem oba sektory coraz lepiej się rozumieją i są w stanie dyskutować. Oczywiście, nie brakuje tu emocji, ale to moim zdaniem nie jest to wada dyskusji. Świadczy tylko o tym, że zarówno jedna, jak i druga strona wkłada serce w to co robi i rozmawia o ważnych dla siebie sprawach.
Z własnego podwórka
12 komentarzy Kilka godzin temu zakończyła się rozprawa przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie, dotycząca skargi na bezczynność Burmistrza Tłuszcza w przedmiocie nieudostępniania informacji publicznej. Skargę złożyło Stowarzyszenie Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich, które zawnioskowało o faktury potwierdzające wydatki z funduszu sołeckiego.
Ze strony organu – Burmistrza Tłuszcza – stawiły się dwie prawniczki: radca prawny Sylwia Barcz-Popiel i doradczyni burmistrza Magda Kuczkowska. Na rozprawie radca prawny gminy złożyła pismo procesowe, z którego wynikało, że pod koniec kwietnia wnioskowane dokumenty zostały przesłane na skrzynkę mailową.
Sąd zarządził przerwę, aby przedstawiciel SLLGO zweryfikował, czy informacje zostały doręczone do jego siedziby. Okazało się, że tak. W konsekwencji SLLGO skargę wycofało, a postępowanie umorzono.
Sąd postanowił:
1. Umorzyć postępowanie przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie.
2. Zasądzić od Burmistrza Gminy Tłuszcz na rzecz skarżącego Stowarzyszenia Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich kwotę 100 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania.
Po rozprawie chciałem zadać kilka pytań pani radcy prawnemu Sylwii Barcz-Popiel, która jednak odmówiła mi komentarza.
W sumie się nie dziwię, bo wniosek nasuwa się sam i jest dość przygnębiający.
Z własnego podwórka
6 komentarzy Do napisania tego tekstu skłoniło mnie rozstrzygnięcie konkursów na realizację zadań publicznych dla organizacji pozarządowej w gminie Tłuszcz, a dokładniej to, że wszystko wskazuje na to, iż Tłuszczański Klub Sportowy Bóbr ze względów formalnych nie otrzyma w tym roku dotacji.
Jak wynika z protokołu z posiedzenia Komisji Konkursowej oceniającej złożone oferty, oferta klubu została odrzucona ponieważ brakowało na niej podpisów osób uprawnionych i nie załączono do niej aktualnego statutu. Ze względów formalnych odrzucono też oferty Polskiego Związku Wędkarskiego i Stowarzyszenia Potok Serc.
Co było do przewidzenia, taki a nie inny wynik konkursu, wzbudził emocje (vide wpis TKS Bóbr Tłuszcz na FB). „Dostało się” pani prawnik Marcie Kluczkowskiej (?) (podejrzewam, że chodziło o panią Magdę Kuczkowską), oraz klubowi szachowemu z Postolisk. Rozumiem rozgoryczenie i zdenerwowanie piłkarzy. Najpierw czekali na konkurs, później długo na – niestety – niepomyślne rozstrzygnięcie. A przecież przez te wszystkie miesiące Bobry musiały funkcjonować. I muszą działać nadal.
Pytanie – jak? Czy w tym momencie losy klubu mogą stanąć pod znakiem zapytania?
Z własnego podwórka
2 komentarzy Uśmierciłem bloga…? Nie, na szczęście tylko uśpiłem. Niestety do tak długiej przerwy w pisaniu przyczynił się mocno brak czasu (oraz pewne wydarzenia, o których wkrótce napiszę). Chęci były, tematów nie brakowało… Myślę jednak, że warto tę stronę obudzić. Doskonałą okazją ku temu jest dzisiejszy (18.04.2012 r.) wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że tzw. „poprawka Rockiego” jest niezgodna z Konstytucją RP – a konkretnie: tryb jej uchwalenia. Oraz to, że za niecały miesiąc spotkam się w sądzie z… Burmistrzem Tłuszcza.
Zacznę od „poprawki”. Jej określenie pochodzi od nazwiska senatora Rockiego, a chodzi o art. 5 ust. 1a., który umożliwia ograniczenie dostępu do informacji, ze względu na „ochronę ważnego interesu gospodarczego państwa”.
„Prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na ochronę ważnego interesu gospodarczego państwa w zakresie i w czasie, w jakim udostępnienie informacji:
1) osłabiłoby zdolność negocjacyjną Skarbu Państwa w procesie gospodarowania jego mieniem albo zdolność negocjacyjną Rzeczypospolitej Polskiej w procesie zawierania umowy międzynarodowej lub podejmowania decyzji przez Radę Europejską lub Radę Unii Europejskiej,
2) utrudniłoby w sposób istotny ochronę interesów majątkowych Rzeczypospolitej Polskiej lub Skarbu Państwa w postępowaniu przed sądem, trybunałem lub innym organem orzekającym.”
Dlaczego te zapisy spotkały się z krytyką? Ponieważ ograniczają konstytucyjne prawo do informacji w nieprecyzyjny i uznaniowy sposób. Kto bowiem będzie określał zakres i czas ograniczenia? I na jakiej podstawie?
Ten wyrok bardzo mnie cieszy i mimo, że Trybunał nie rozpatrywał merytorycznie treści poprawki, to po ogłoszeniu wyroku nieprecyzyjne i uznaniowe przepisy przestaną obowiązywać. Więcej o proteście i apelu do prezydenta pisałem tutaj.
***
Czyli – za 23 dni moja pierwsza rozprawa przed WSA w sprawie skargi na bezczynność Burmistrza Tłuszcza.
Pewnie niektórzy z zaglądających na bloga będą ciekawi – co to za informacje, które burmistrz Paweł Bednarczyk tak chroni, że aż musimy się spotkać w sądzie?
Otóż zapytałem o wysokość całkowitych kosztów miesięcznych (brutto + składki pracodawcy) jakie ponosi lub będzie ponosić Gmina Tłuszcz na sfinansowanie stanowiska „Radcy Prawnego”. Jest to stanowisko utworzone w tłuszczańskim Urzędzie Miejskim w dość ekspresowym tempie, tuż po unieważnieniu „dziwnego przetargu” na obsługę prawną, o którym w październiku pisała Ola.
Okazuje się jednak, że Burmistrz Tłuszcza takich informacji udostępnić mi nie chce. A jeszcze kilka miesięcy temu, na bardzo podobnie postawione pytanie, ale dotyczące stanowiska „Doradca Burmistrza” otrzymaliśmy w piśmie z dnia 9 września 2011 r. odpowiedź:
„Całkowite koszty miesięczne wynagrodzenia brutto Doradcy Burmistrza wynosiły 6.325 zł, zaś składki pracodawcy (ZUS + Fundusz Pracy) wynosiły 1.115,73 zł. Jednocześnie informuję, iż w chwili obecnej nie ma osoby, która sprawuje funkcję Doradcy Burmistrza.” (Było to tuż po zwolnieniu pani Marty Matusiak-Bickiej, a przed zatrudnieniem pani Magdy Kuczkowskiej).
Dlaczego więc koszty stanowiska radcy prawnego w Tłuszczu podlegają jakiejś szczególnej ochronie?
Moja skarga dotyczy również ograniczenia dostępu do informacji na fakturach wystawionych przez kancelarię prawną obsługującą Gminę Tłuszcz w okresie od 1 stycznia 2011 roku do dnia złożenia wniosku. O sprawie „białkowania” faktur jednej z kancelarii pisałem już tutaj – Prawo do (dez)informacji.
Na marginesie – owo „białkowanie” a czasem „zaczernianie” to nowa tendencja w tłuszczańskim urzędzie. Od 2007 r. faktury otrzymywaliśmy bez żadnych problemów. Ograniczenia informacji pojawiły się po raz pierwszy we wspomnianym wniosku dotyczącym kancelarii prawnych (odpowiedź burmistrza z 5 grudnia 2011 r.). Co ciekawe i bardzo zastanawiające, na inny wniosek w dniu 4 stycznia 2012 r. otrzymaliśmy… kompletną (tzn. całkowicie jawną) fakturę za wykonanie parkingu w Tłuszczu. Nie usunięto tam ani nazwiska, ani numeru faktury, ani podpisu, ani numeru konta. Czyli udostępniono nam informację zupełnie inaczej niż w przypadku faktury wystawionej przez kancelarię pani Sylwii Barcz-Popiel.
Skąd ta zmiana? Dlaczego treść niektórych faktur jest najwyraźniej przez burmistrza Pawła Bednarczyka ukrywana, a innych nie…?
W każdym razie uniemożliwienie obywatelowi oglądania kompletnych dowodów, potwierdzających wykonanie usług finansowanych z publicznych pieniędzy jest niezgodne z prawem i budzi mój sprzeciw. Zastanawiam się tylko, co skłoniło Burmistrza Tłuszcza do zmiany interpretacji prawa od lat stosowanego w naszym urzędzie? Przecież trzeba mieć świadomość, że koszty przegranej przed sądem to jedno, a sankcje wynikające z ustawy o dostępie do informacji publicznej to drugie…
Art. 23. jest dość jednoznaczny - Kto, wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi, nie udostępnia informacji publicznej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Trzeba jednak uczciwie przyznać – działania Burmistrza Tłuszcza mimo niezgodności z prawem są najwyraźniej… skuteczne, jeśli ich celem jest utrudnianie mi dostępu do informacji publicznej. Dlaczego? Mój wniosek jest z 21 listopada 2011 r. Dziś mamy 18 kwietnia 2012 r. a informacji nadal brak…
Z własnego podwórka
4 komentarzy Wczoraj wydaliśmy kolejny numer Stacji Tłuszcz. Numer dla nas przełomowy. Zdecydowaliśmy się napisać, jak obecnie wygląda z naszej perspektywy współpraca z burmistrzem Tłuszcza Pawłem Bednarczykiem i jego otoczeniem. Teraz czekamy na… konsekwencje.
Mieliśmy wątpliwości, czy te fakty ujawniać, gdyż dotyczą one w sumie spraw naszej redakcji. Opisane w artykule sytuacje mają jednak znaczący wpływ na kształt gazety i jej treści (np. brak komentarzy burmistrza, brak informacji o niektórych wydarzeniach, które za to trafiały do gazety wydawanej przez samorząd i finansowanej z publicznych pieniędzy). Od pewnego czasu natrafiamy również problemy z dostępem do informacji publicznej – niektórych dokumentów nie otrzymujemy, inne są nam przekazywane z usuniętymi danymi. Gazetę prowadzimy jednak nie od dziś – więc takie „prawne” rozgrywki traktujemy jako działania celowe. Zwłaszcza, że wcześniej takich problemów z realizacją wniosków opartych o dostęp do informacji publicznej nie było. Czyżbyśmy nieopatrznie urazili jakiś czuły punkt?
Wspomniałem o tym, że czekamy teraz na konsekwencje naszych działań. Jak napisała już Ola w którymś z komentarzy – ostatnio odnosimy wrażenie, że Stacja Tłuszcz jest przez niektóre osoby współpracujące z burmistrzem traktowana jako wróg, a może i cel polityczny (?), który różnymi metodami próbuje się znokautować.
Co nas czeka za próbę bycia niezależnymi, niepokornymi dziennikarzami?
Próba podjęcia współpracy na jasnej dla obu stron zasadach… czy może jakiś rodzaj represji? Kto wie…? Ostatnio dochodzę do smutnego wniosku, że wszystkie opcje są możliwe.
Liczymy jednak, że po naszej publikacji burmistrz Paweł Bednarczyk i inne osoby, które podejmują takie a nie inne działania w naszym kierunku docenią to, że nie każda gmina ma taką gazetę, która ma chęć i motywację, aby informować mieszkańców gminy o bieżących wydarzeniach. A że czasem są też i słowa krytyki? Cóż… Jak zauważył kiedyś Stefan Kisielewski:
„Nie ma krytyki szkodliwej, tylko brak krytyki przynosi szkodę”
***
Dziękujemy Państwu za słowa wsparcia, które docierają do nas od wczoraj z różnych stron. Cieszymy się, że o tym, co napisaliśmy – ludzie mówią, dyskutują. Nie boją się wyrażać własnej opinii. Dziękujemy!
Redakcja ST
Z własnego podwórka
5 komentarzy Miesiąc ciszy. Z przykrością muszę stwierdzić, że końcówka roku dała mi się we znaki i stąd brak wpisów na blogu. Powracam jednak z news’em godnym jakiejś porządnej nagrody.
Otóż kilka dni temu dowiedziałem się od pracującej w naszym urzędzie pani doradczyni, że jako Stacja Tłuszcz złamaliśmy prawo publikując na naszej stronie… prezentację burmistrza Tłuszcza Pawła Bednarczyka. Dokładnie chodzi o ten wpis.
Doradczyni burmistrza – Magda Kuczkowska zwróciła mi uwagę, że prezentacja burmistrza – wyświetlona podczas Noworocznego Spotkania Samorządowego, które odbywało się w Centrum Kultury – jest „chroniona prawem autorskim”.
To bardzo ciekawa interpretacja – zwłaszcza, gdy weźmie się pod uwagę, że była to prezentacja dotycząca spraw publicznych – naszej gminy, inwestycji w 2011 roku i planów na 2012 rok, wygłoszona przez burmistrza wybranego i opłacanego przez mieszkańców i przygotowana, jak sądzę, za publiczne pieniądze.
Pomijając fakt, że na naszej stronie nie udostępniliśmy prezentacji, ale własne, autorskie zdjęcia – obrobione i wykadrowane – stanowisko pani Kuczkowskiej budzi mój niepokój zarówno jako niezależnego dziennikarza, jak i mieszkańca Tłuszcza.
Bo czy to oznacza, że treść prezentacji była przeznaczona „tylko dla wybranych”? Czyżby pozostali mieszkańcy, nie posiadający zaproszenia na spotkanie noworoczne (sfinansowane z publicznych pieniędzy) nie mieli prawa się z nią zapoznać? Bo może jeśli by ją przeczytali, to mogliby np. zauważać pewne – nazwijmy to – „nieścisłości” między treścią raportu a rzeczywistością…?
Mimo początkowego zaskoczenia – przyznam, że cała sytuacja jakoś szczególnie mnie nie dziwi. Od kilku miesięcy Stacja Tłuszcz napotyka na kłopoty z dostępem do informacji w Urzędzie Miejskim. O bezprawnym ograniczaniu naszym dziennikarzom dostępu do wydarzeń w Centrum Kultury i uniemożliwianiu fotografowania imprez nie wspominając… Kolejny krok – jak widać – zakaz upubliczniania prezentacji burmistrza. Prezentacji dotyczącej spraw naszej gminy.
ps. ponieważ pani doradczyni zapowiedziała, że urzędnicy muszą się „zastanowić, co z tym fantem zrobić” o konsekwencjach, jakie spadną na ST za ujawnienie tej „chronionej prawem” prezentacji z przyjemnością będę informował :)
***
Zamiast podsumowania:
Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r.
Art. 61.
1. Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego, a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa.
***
Zaczynam się poważnie zastanawiać, w jakim kierunku to wszystko zmierza?
Z własnego podwórka
9 komentarzy Zapraszam zaglądające tu Czytelniczki i Czytelników do małego konkursu. Poniżej przedstawiam dwa skany faktur, z podobnego okresu, dotyczące zbliżonych usług (dokładnie – prawniczych).
W konkursie chodzi o to, żeby znaleźć różnice między tymi dwoma dokumentami, biorąc pod uwagę co zostało na nich udostępnione, a co nie. Innymi słowy – co ma jedna faktura takiego, czego nie ma druga?
Dla osoby, która pierwsza wpisze wszystkie różnice, mamy nagrodę w postaci żółtego kubeczka „Stacji Tłuszcz”.
Poza tym dla wszystkich biorących udział – nagroda bezcenna: chwila refleksji nad dostępem do informacji publicznej w gminie Tłuszcz.
Różnice prosimy wpisać w komentarzach. Wszystkie osoby, które oprócz satysfakcji chcą powalczyć o kubeczek, prosimy o podanie działającego adresu e-mail.
Edit – rozwiązanie podamy rano w sobotę 24.12.2011.
Powodzenia :)
Redakcja ST
Z własnego podwórka
1 komentarz Ostatni weekend spędziliśmy dość intensywnie na Zjeździe lokalnych strażników i absolwentów kursów edukacyjnych SLLGO.
W zabytkowym pałacu w Kurozwękach braliśmy z Olą udział w bardzo ciekawym spotkaniu zorganizowanym przez Stowarzyszenie Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich (tak,to ta organizacja która wygrała z premierem sprawę odnośnie tarczy antykorupcyjnej).
Spotkanie było podzielone na wykłady i pracę w podgrupach, tak aby uczestnicy Zjazdu – ponad pół setki osób, mogło się lepiej poznać.
Anna Rozicka z Fundacji im. Stefana Batorego mówiła o osiągnięciach polskich organizacji strażniczych. Zwracała uwagę, że nawet w przypadku, gdy wydaje nam się, że działania strażnicze nie przynoszą pozytywnej zmiany, to jednak ona jest – choć czasem lepiej widzialna z zewnątrz. Przecież sam fakt, że gdzieś mieszkańcy dokonali zmiany władzy to już sygnał, że coś się „ruszyło”. Zgadzam się z tym w pełni. Zmiana władzy pokazuje mieszkańcom, że mają siłę, że ich głos się liczy i że burmistrz nie jest „święty”. Za błędy, nieumiejętności, złą pracę jest przez mieszkańców rozliczany. I albo przedłużają mu kontrakt, albo dziękują za dalszą współpracę.
Anna Rozicka zwróciła uwagę, że dla pełnego funkcjonowania demokracji trzeba przejść przez cztery kroki:
1. samoorganizacja – czyli „branie sprawy we własne ręce”,
2. dialog z władzą – sprawujący ją szukają informacji, mieszkańcy je komunikują,
3. patrzenie władzy na ręce – świadomość społeczna, że władza pracuje za nasze pieniądze,
4. wpływanie obywateli na politykę – wspólne decydowanie.
Konkluzja, jaka z tego płynie jest taka, że można przeskakiwać pewne etapy, ale najskuteczniej, gdy rozwój dokonuje się poprzez przechodzenie przez wszystkie kroki. W ten sposób łatwiej jest wprowadzać zmiany. Trudno sobie wyobrazić skuteczne patrzenie władzy na ręce bez odpowiedniej samoorganizacji społeczności. Ktoś wykryje nieprawidłowości, próbuje je nagłośnić a w odpowiedzi usłyszy – „zostaw to”, „to nic nowego” albo „zawsze tak było”. Jeśli społeczność jest zorganizowana, ma za sobą wspólne działania to zawiązuje się od razu oddolny ruch sprzeciwu. Wtedy to już nie jest głos wołającego na puszczy.
O trudnym starcie społeczeństwa obywatelskiego mówił prof. Piotr Gliński. Zwracał uwagę, że tak naprawdę ważne ustawy zostały przyjęte dopiero 10 lat po przemianach (mowa o ustawie o pożytku publicznym i wolontariacie oraz ustawie o dostępie do informacji publicznej). Zwracał uwagę, jak ważny jest rozwój kapitału społecznego. Pokazywał bariery, które go ograniczają. Wśród nich znalazły się nietrwałość wartości i relatywizm, osłabienie zasad etycznych, indywidualizm idący w stronę egotyzmu, konsumpcjonizm.
Profesor Gliński wskazywał na znaczące funkcje sektora obywatelskiego. Wskazywał, że na jego przedstawicielach spoczywa obowiązek wprowadzania zmian. Mówił, że społecznicy wpatrują się w potrzeby swojego otoczenia, ale również je kreują. Widzą więcej i tym samym poszerzają horyzonty, zmieniają świadomość. Słowem – to osoby, które nie płyną z prądem…
Poza zawartością merytoryczną zjazd był doskonałą okazją do poznania wielu ciekawych osób z całej Polski, dla których słowa „i jak tam twoje wnioski o udostępnienie informacji publicznej?” nie brzmią egzotycznie. Bardzo inspirujące było dla mnie wystąpienie Hanny Hansen z Trzcianki, która prowadzi bloga opisującego działalność władz samorządowych http://gommora.manifo.com/blog . Hanna, która jest już na emeryturze uczyniła ze strażnictwa swoją pasję. Choć „siedzi” w temacie dopiero rok, ma dużą wiedzę i ciekawe pomysły na działania. A częstotliwość aktualizacji bloga jest naprawdę godna pozazdroszczenia :)
Podczas zjazdu razem Olą mieliśmy krótkie wystąpienie dotyczące naszej działalności lokalnej – głównie „Stacji Tłuszcz”. Z zadawanych pytań odniosłem wrażenie, że chyba podziałaliśmy inspirująco, chociaż otwarcie mówiliśmy o tym, że „zmiany na lepsze” czasem mogą przeobrazić się niestety w zupełnie inne…
A po powrocie… pochłonęła nas kompletnie praca nad grudniowym numerem Stacji Tłuszcz. Gazeta właśnie się drukuje, więc chyba najwyższy czas w końcu choć trochę wyspać się przed jutrzejszym tournée po gminie.
Z własnego podwórka
1 komentarz
Wszystkich, którym bliskie są kwestie dostępu do informacji publicznej zapraszam do obejrzenia materiału przygotowanego przez TVN Warszawa – Wyrok prawomocny, a miliony wciąż tajne.
Sprawa jest bardzo ciekawa. Radny Rady Warszawy Jarosław Krajewski od dwóch lat walczy z ratuszem, aby poznać z kim miasto zawierało umowy o dzieło i zlecenia. Niestety 14.000 umów na łączną kwotę 31 milionów złotych stanowi słodką tajemnicę ratusza…
Oczywiście radny Krajewski nie siedzi bezczynnie, ale prowadzi procedurę odwoławczą. Najpierw odwołał się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, następnie sprawa trafiła do Sądu Rejonowego, później z kolei do Sądu Okręgowego. Teraz wyrok jest prawomocny, radny zaś informacji nadal nie otrzymał. Gdy wybrał się z wyrokiem do ratusza dowiedział się, że teraz miasto będzie wnosić kasację od wyroku. Dla porównania w materiale pokazano Lublin, gdzie takie informacje są bez problemu udostępniane.
Tymczasem „Stacja Tłuszcz” wciąż czeka na ujawnienie imienia i nazwiska osoby, która wykonała audyt wewnętrzny w tłuszczańskim urzędzie… „Który/która sobie zastrzegła, żeby nie udostępniać jej danych osobowych”… – jak mogliśmy usłyszeć na ostatniej sesji Rady Miejskiej. Urząd nie podaje informacji, kto robił audyt, bo czeka na opinię z GIODO.
No cóż. Czekamy cierpliwie. I jeśli zajdzie taka potrzeba, powtórzymy ścieżkę radnego Krajewskiego. W końcu „nie ulega w sprawie wątpliwości, że informacje dotyczyły spraw publicznych, danych personalnych osób, które zawarły umowy zlecenia, a także umowy o dzieło z miastem (…)” – jak ustnie uzasadnił wyrok w sprawie Krajewskiego Sąd Okręgowy w Warszawie.