Przeglądasz "Redaktor w podróży"

Worek rzeczy do wdrożenia czyli Polska a USA

Grafika: 89.blox.pl

Po moim powrocie kilka osób pytało mnie – czy daleko nam do Stanów?

Ja również ostatnio sporo się nad tym zastanawiałem… Do podzielenia się moimi spostrzeżeniami przyczynił się fakt, że ostatnio w jednej z  fastfoodowych restauracji z tajskim jedzeniem, nie mogąc się zdecydować co wybrać, dostaliśmy na wykałaczkach i tackach do spróbowania różne potrawy. Tymczasem na lotnisku w Salt Lake City spotkałem się z czymś identycznym: klient nie wie, to niech spróbuje. Pomyślałem sobie wtedy: no tak, jeśli chodzi o obsługę klienta, to my, Polacy, daleko w tyle jesteśmy.

Okazuje się jednak, że nie, że takie same standardy są już i u nas. Przynajmniej w fastfoodach :)

Generalnie – w tych dziedzinach, które miałem okazję zgłębić – nie dzielą nas żadne lata świetlne.

Czytaj dalej »

Bogate inspiracje z biednego Reading

Mimo, że od wczoraj jestem już w domu, w Tłuszczu – zgodnie z obietnicą chcę wrócić wspomnieniami do ostatniego dnia naszych spotkań w USA. Dnia, który był wyjątkowy pod względem programu, zaaranżowanych spotkań i inspiracji.

Z samego rana pojechaliśmy do Reading  (czytane „Reding”), miasta liczącego 83.000 mieszkańców i – jeśli chodzi o zamożność – najbiedniejszego w całych Stanach. Przypomnę, że wcześniej byliśmy w Jackson Hole, które z kolei jest miastem najbogatszym. Przyznam, że nie widziałem żadnych statystyk na ten temat i opieram się na informacjach uzyskanych od naszych rozmówców. Mam jednak takie wrażenie, że w przypadku mniejszych skupisk – jak Jackson – nawet jeden mieszkający tam multimilioner znacznie podnosi statystyki…

Biedni i bogaci…

W Reading na skrzynkach z gazetami są już naklejki apelujące o uczciwość kupujących...

W każdym razie w Reading na ulicy tej biedy widać nie było. Może trochę od strony społecznej, czyli osób przesiadujących na przystankach i w innych miejscach. Nie dostrzegłem jednak zbyt wielu opuszczonych budynków czy też przestrzeni do wynajęcia, jak miało to miejsce w Memphis. Miasto Reading znajduje się w powiecie Berks liczącym sobie 400.000 osób. To dwa razy więcej niż w naszym powiecie wołomińskim.

Czytaj dalej »

Home, sweet home

Już w Polsce. Wkrótce uzupełnię bloga o wpis z ostatniego dnia, zdjęcia i przemyślenia podsumowujące cały mój – niesamowity i bardzo inspirujący – wyjazd.

Niestety prosto z lotniska pojechałem na szkolenie i najbliższą wolną chwilę będę miał dopiero w… poniedziałek :)

Pozdrawiam i do przeczytania,

Maciej Puławski

Żal odjeżdżać…

Ostatni dzień okazał się dla mnie najlepszy pod względem programowym. Zresztą nie tylko pod tym względem.

Dziś pojechaliśmy do Reading (czytane „Reding”) odwiedzić redakcję lokalnej telewizji BCTV.org. Wzięliśmy udział w posiedzeniu rady powiatu Berks, spotkaliśmy się z menadżerem miasta Reading oraz przedstawicielami Berks County Community Foundation.

Spotkania były bardzo ciekawe i inspirujące. Więcej napisze wkrótce – pewnie już w samolocie, w drodze powrotnej…

U nas jest właśnie 1.32 w nocy. Pora pakować walizkę… hmm….

Filadelfia – internet w służbie miasta

Fot. Ed Yakovich

Za nami pierwszy dzień w Filadelfii. Zastanawiam się co napisać, jak podsumować poniedziałkowe wydarzenia. Dzień był bardzo ciekawy i pełen wrażeń. Jedyna wątpliwość to, czy nie dało się go bardziej merytorycznie wypełnić.

Od razu zmartwiło mnie, że z programu wypadła wizyta w AL DIA – gazecie latynoskiej wydawanej na terenie miasta. Ale cóż, widać tak musiało być. Ciekawie za to zapowiadało się poranne spotkanie z menadżerem biura burmistrza ds. innowacji i partycypacji. Stanowisko obiecujące i opis w programie również.

Technologia w służbie miasta

Podczas spotkania uświadamiano nam, że samorząd, aby być na bieżąco w nowoczesnych technologiach, musi cały czas trzymać rękę na pulsie i wdrażać nowe rozwiązania. Nasz rozmówca przedstawił takie projekty stosowane w Filadelfii.

Czytaj dalej »

Gościnna Ameryka

Sobota upłynęła pod znakiem wycieczki do parku Yellowstone. Nastawiony na wielogodzinną wędrówkę po szlakach założyłem wygodne buty i ciepło się ubrałem. Przed wyjazdem zakupiliśmy czekoladę, wodę i prowiant niezbędny do przetrwania w surowych, traperskich warunkach :)

Tropem misia Yogi

Jakież było więc nasze zdziwienie, gdy okazało się, że… do ciekawych miejsc w parku dojeżdża się busem, robi zdjęcia i rusza dalej. Ścieżki spacerowe są wyłożone drewnianymi podestami (żeby nie niszczyć powierzchni ziemi oraz nie wpaść do gejzeru).

W parku czekały na nas przepiękne widoki – gór Tyton, jeziora Jackson, kanionu rzeki Yellowstone, krajobrazy powulkaniczne, gorące gejzery i inne niesamowite rzeczy… To wszystko za jedyne 12 dolarów opłaty wstępu :)

Czytaj dalej »

Notatki z 10.000 metrów nad ziemią

 Już na pokładzie. Uzupełniam zaległości i piszę to dopiero w niedzielę, lecąc z Denver do Filadelfii. Ergonomia pracy w samolocie nie powala, ale cóż – trzeba wykorzystywać wole chwile, żeby wspomnienia z głowy nie uleciały…

Wróćmy zatem do piątku. Po spotkaniu w urzędzie udaliśmy się na spotkanie z organizacją wspierającą mniejszość latynoską z terenu Jackson i okolic. Latino Resource Center mieści się w budynku znajdującym się przy parafii.

Czytaj dalej »

Ciekawostki z Jackson

Pod Urzędem Miejskim w Jackson

Zrobiło mi się trochę zaległości. Pora je nadrobić. Piszę sobie siedząc na lotnisku w Denver i czekając na kolejny samolot. Dokoła oczywiście roztacza swoją magiczną moc bezpłatne wifi.

Zacznijmy od piątku. Najpierw udaliśmy się do siedziby Urzędu Miejskiego w Jackson. Jak przystało na ratusz była tu również i wieża z zegarem :)

Z pralni do ratusza

Tam w sali posiedzeń rady gościła nas Roxanne DeVries Robinson – zastępca menedżera miasta.  Na samym początku spotkania otrzymaliśmy bardzo przejrzysty schemat organizacyjny ilustrujący podział kompetencji między poszczególnymi organami miasta.

Tradycyjnie – mamy tutaj burmistrza i radę, pełniącą funkcją zbliżoną do zarządu. Oba organy są wybierane w wyborach bezpośrednich przez mieszkańców. Kadencja burmistrza trwa dwa lata, kadencja rady – cztery. Radni nie są tutaj ekspertami od spraw samorządu. Owszem, mają pewną wiedzę, jednak w przypadku wątpliwości korzystają z wiedzy pracowników urzędu i konsultantów.

Budżet miasta wynosi około 30 milionów USD z czego na dotacje dla organizacji pozarządowych przeznacza się tutaj 400.000 USD. Aplikują one o fundusze w konkursach, zawsze wymagany jest wkład własny.

Burmistrz jest przedsiębiorcą (obecnie to właściciel pralni chemicznej), w radzie miejskiej zasiada również kilku przedsiębiorców. Posiedzenia rady odbywają się regularnie – co dwa tygodnie – w poniedziałki. Czytaj dalej »

Dlaczego niedźwiedzie kochają ludzi

 Kolejny dzień mojej amerykańskiej przygody. W Jackson jesteśmy zakwaterowani w hotelu, który zapewnia nam na miejscu bezpłatnie śniadanie w formie szwedzkiego bufetu. Dzięki temu mogę dłużej pospać – nie trzeba długo czekać na realizację śniadaniowego zamówienia.

Bardzo mi się spodobała – jako wielbicielowi gofrów – możliwość samodzielnego przyrządzenia sobie takich na śniadanie. Stoi gofrownica z minutnikiem, obok jest dozownik, dalej dodatki. Słodkie śniadanie. Czyli: z kotletów w Memphis przerzuciłem się na gofry w Jackson. A do tego rogalik z ciasta francuskiego z zapiekanym w środku nadzieniem w postaci szynki i sera żółtego :)

Radny na 1/2 etatu

Pierwszy punkt dzisiejszego programu to spotkanie z wiceprzewodniczącym rady powiatu Teton Andym Schwartz’em. Nasz rozmówca jest radnym od 2000 roku i jak inni radni – wykonuje tę pracę na 1/2 etatu prowadząc jednocześnie działalność gospodarczą. Tutaj również rada – to coś na kształt zarządu. Sam rozmówca porównał siebie do członka zarządu dużej korporacji, zarządzającej 25 milionowym budżetem i zatrudniającej 300 pracowników.

 

Budynek urzędu powiatowego Teton

Powiat Teton charakteryzuje się tym, że 97% jego powierzchni stanowi własność federalną (czyli władz ogólnokrajowych) i jest to w ogromnej części Park Narodowy Yellowstone.

Czytaj dalej »

Strony:12»