Redaktor w podróży
Brak komentarzy Bogate inspiracje z biednego Reading
Mimo, że od wczoraj jestem już w domu, w Tłuszczu – zgodnie z obietnicą chcę wrócić wspomnieniami do ostatniego dnia naszych spotkań w USA. Dnia, który był wyjątkowy pod względem programu, zaaranżowanych spotkań i inspiracji.
Z samego rana pojechaliśmy do Reading (czytane „Reding”), miasta liczącego 83.000 mieszkańców i – jeśli chodzi o zamożność – najbiedniejszego w całych Stanach. Przypomnę, że wcześniej byliśmy w Jackson Hole, które z kolei jest miastem najbogatszym. Przyznam, że nie widziałem żadnych statystyk na ten temat i opieram się na informacjach uzyskanych od naszych rozmówców. Mam jednak takie wrażenie, że w przypadku mniejszych skupisk – jak Jackson – nawet jeden mieszkający tam multimilioner znacznie podnosi statystyki…
Biedni i bogaci…
W każdym razie w Reading na ulicy tej biedy widać nie było. Może trochę od strony społecznej, czyli osób przesiadujących na przystankach i w innych miejscach. Nie dostrzegłem jednak zbyt wielu opuszczonych budynków czy też przestrzeni do wynajęcia, jak miało to miejsce w Memphis. Miasto Reading znajduje się w powiecie Berks liczącym sobie 400.000 osób. To dwa razy więcej niż w naszym powiecie wołomińskim.
