Memphis, dzień 1: Pożegnanie z mitem

Poranek, szybki prysznic i biegiem na śniadanie w amerykańskim stylu: omlet z pomidorami i żółtym serem, do tego ziemniaki… Baaardzo treściwe śniadanie na długi i intensywny dzień.

Następnie spacerkiem do biura organizacji Leadership Memphis. Tam spotkaliśmy się z Kenem Hallem, który opowiadał nam o prowadzonych przez jego organizację programach.

Trzy drogi do liderstwa

Leadership Memphis pracuje z lokalnymi liderami od lat 70. Główny cel działalności  organizacji to jednoczenie ludzi i przełamywanie podziałów. Warto tu wspomnieć, że Memphis należy do biedniejszych miast Ameryki. Ma bardzo zróżnicowaną strukturę etniczną i religijną. Zatem, aby funkcjonowało lepiej – dobrze gdy uda się zbudować wspólnotę i więź między mieszkańcami. Wiadomo – szczytny i (nie)osiągalny cel. Jednak jak wiele dobrego można zrobić próbując można się było przekonać właśnie rozmawiając z Kenem.

Podczas spotkania w Leadership Memphis

Leadership Memphis ma trzy główne programy edukacyjne skierowane do różnych grup docelowych.

  • Executive (cena prawie 4.000 USD :)
  • FastTrack ( 1.250 USD)
  • Grassroots  (100 USD)

Programy wspierające liderów stanowią markę samą w sobie. Wieloletnie doświadczenie w ich wdrażaniu oraz sprawne „sieciowanie” absolwentów bardzo skutecznie zachęcają kolejnych zainteresowanych.

Wśród absolwentów programu można spotkać wielu liderów organizacji pozarządowych z Memphis, a także samorządowców (m.in. prezydenta miasta i radnych).

Sposób na lojalność

Ciekawą rolę w programie pełnią pracodawcy uczestników. Ponieważ zależy im, aby minimalizować fluktuację zatrudnienia i odpływ pracowników z Memphis inwestują w nich, wiążąc ich lokalnie. Zaangażowanie w działalność na rzecz lokalnej społeczności skutecznie zniechęca do szukania zajęcia w innym stanie czy kraju. Pracodawcy nie tylko wysyłają swoich pracowników na szkolenia, ale również często finansują udział w programie i dotują działalność Leadership Memphis.

Oprócz tradycyjnej rekrutacji do programów (napisanie eseju, przesłanie CV, rozmowa kwalifikacyjna) organizacja sama wyszukuje lokalnych liderów, których zaprasza do udziału w programie. Śledzi publikacje prasowe, szuka informacji wśród absolwentów programu na temat nowych liderów, pojawiających się w lokalnych społecznościach.

Warto wspomnieć, że organizacja nie otrzymuje wsparcia finansowego z miasta Memphis. Mimo, że wśród jej absolwentów jest prezydent miasta oraz kilku radnych. Czy to brak doceniania roli liderów lokalnych dla rozwoju, czy może wynik kryzysu – ciężko powiedzieć. Jutro będę miał szansę o to osobiście zapytać prezydenta miasta.

Zmiana na siłę?

Następnie spacerkiem udaliśmy się na Uniwersytet w Memphis. Tam spotkaliśmy się z prof. Danielem Kielem, który przedstawił nam funkcjonowanie i finansowanie systemu oświaty w powiecie Shelby i mieście. Warto wspomnieć, że systemy oświaty są różne w każdym ze stanów. Łącznie z programami nauczania.

W centrum Memphis wiele lokali czeka na wynajem. To jeden z sygnałów kryzysu

Problem z oświatą w Memphis polegał na niedofinansowaniu szkół miejskich ze względu na opłacanie ich z podatku od wartości nieruchomości. W czasach kryzysu domy potaniały, wiele zostało przejętych przez bank czy porzuconych. I w efekcie środków na oświatę w mieście było coraz mniej. Bogatsi mieszkańcy przenosili się na przedmieścia czy poza miasto. I w ten sposób zaliczali się do innego okręgu szkolnego – powiatowego. Warto tu podkreślić, że z posiłków dla dzieci z rodzin o trudnej sytuacji finansowej w mieście Memphis korzysta około 80% uczniów, zaś w przypadku szkół na terenie powiatu ten odsetek spada do 34%.

Prof. Kiel mówił o problemach oświaty w Memphis

Efekty takich rozwiązań: niższy poziom nauczania w mieście, wyższy w powiecie.

Zaproponowane rozwiązanie: rezygnacja z dwóch systemów szkolnych i połączenie ich w jeden.

Rezultat: sprzeciw mieszkańców powiatu Shelby.

Warto tu wspomnieć, że zmiany w systemie oświaty poprzedziło referendum przeprowadzone jedynie wśród mieszkańców Memphis, bez udziału mieszkańców powiatu (zapewne taki był wymóg prawny – do końca nie wiem, ale takie zawiłości i szczegóły przepadają w tłumaczeniu). Wynik był raczej oczywisty – mieszkańcy Memphis chcą połączenia dwóch systemów szkolnych. Niestety nie uzyskałem konkretnych odpowiedzi jak pracowano z mieszkańcami powiatu, żeby ich przekonać do tej zmiany – i czy w ogóle to robiono? Wygląda na to, że nie mieli w tej sprawie za dużo do powiedzenia… Obecnie jest duże poruszenie w społeczności Shelby przeciwne tej zmianie. Jutro będziemy rozmawiać z gminami, których mieszkańcy nie zaakceptowali nowych rozwiązań.

Urząd ds. Wszystkiego Innego

Ostatnie spotkanie tego dnia dotyczyło pracy z osobami wykluczonymi i z grup defaworyzowanych. Nika Jackson z biura ds. mulitkulturowości i spraw religijnych opowiadała o funkcjonowaniu urzędu i skomplikowanej sytuacji etnicznej w Memphis. W samym mieście jest 3.000 różnych wyznań i związków religijnych…

Ale to, co nas zaskoczył0 najbardziej to zaskakująco wysoka śmiertelność noworodków, porównywalna do wyników z krajów tzw. „trzeciego świata”.

Po spotkaniu z dyrektor Niką Jackson

Odniosłem wrażenie, że to biuro pełni trochę funkcję książki życzeń i zażaleń urzędu. Mieszkańcy zgłaszają tu problemy i proszą o pomoc. W najróżniejszych sprawach – od pomocy w zorganizowaniu opieki nad starszą, schorowaną sąsiadką do wykoszenia krzaków i uporządkowania posesji przejętej przez bank w wyniku niespłacania kredytu.

Wychodząc do mieszkańców biuro korzysta z kanałów tradycyjnych (poczta, telefony, spotkania z mieszkańcami) i elektronicznych (mail, portale społecznościowe). Stara się również wyjść do mieszkańców zapraszając ich na wydarzenia kulturalne, przy okazji których można porozmawiać z urzędnikiem.

Biuro jest finansowane z budżetu miasta. Nie udało mi się jednak dowiedzieć, jaki ma konkretnie budżet. Generalnie 2% wydatków miasta idzie na m.in. biuro, biblioteki, sprawy muzyczne (tu nie do końca zrozumiałem o co chodzi) i… schroniska dla zwierząt. I jeszcze parę innych rzeczy. Sam zbiór mówi wiele. Może wynikać z historycznych uwarunkowań, ale obecnie chyba już przydałoby się dostosować do realiów.

Chyba, że to kategoria „inne z powyższych”. Czyli wszystko, co się w ważniejszych pozycjach budżetu nie zmieściło. W każdym razie pracownicy biura z oddaniem, zaangażowaniem i troską mówili o problemach swoich mieszkańców. Pytanie tylko na, ile te problemy są strategiczne dla miasta?

Muzeum z protestem w tle

Na koniec udaliśmy się do Muzeum Praw Obywatelskich. Zlokalizowane w Hotelu Lorraine, w którym zastrzelono Dr. Martina Luthera Kinga jest poświęcone segregacji rasowej oraz walce o prawa obywatelskie dla Murzynów. Ekspozycja przedstawia historię Afroamerykanów. Zawiera elementy multimedialne oraz przestrzenne. Można na własnej skórze poczuć, jak czuli się Murzyni, gdy w stanach obowiązywała prawnie usankcjonowana segregacja rasowa.

Muzeum jest prowadzone przez organizację pozarządową – Lorraine Civil Rights Museum Foundation.

Przyznam, że nazwa Narodowe Muzeum Praw Obywatelskich jest wg mnie trochę na wyrost. Nie wyczerpuje na pewno tematu „praw obywatelskich”. W sumie ekspozycja powinna być na bieżąco uzupełniana, bo o prawa obywatelskie przecież trzeba walczyć i dziś, choć nie zawsze chodzi o dyskryminację ze względu na kolor skóry…

Protest przy Muzeum Praw Obywatelskich trwa już... 23 lata

Pierwsza rzecz, jaka rzuciła mi się w oczy, gdy wysiadłem z busa przy muzeum to stanowisko protestacyjne pod parasolem, z rozwieszonymi hasłami nawołującymi do bojkotu muzeum. Na ulicy, w pobliżu muzeum, od ponad 23 lat protestuje Jacqueline Smith, ostatnia najemczyni hotelu Lorraine. Zarzuca porzucenie ducha nauczania dr. Kinga poprzez wydanie wielu milionów dolarów na budowę muzeum zamiast wspierania np. walki z bezdomnością.

***

Pierwszy dzień za mną. Dużo wrażeń i masa informacji. Z ogromną ciekawością czekam na kolejne dni programu. Pierwszy dzień w Memphis, które na pewno nie przedstawia „legendarnej” Ameryki, o której tyle mówi w Polsce to zapewne celowy zabieg organizatorów. Taki kubeł zimnej wody, dla odwiedzających, którzy chcą zobaczyć krainę „mlekiem i miodem płynącą”, a później lądują w mieście zamożnością znacznie odstającym od tych spotykanych w Polsce…

3 komentarzy

  • Hej,Redaktorze! bardzo miło się to czyta! świetnie,że wymyśliłeś tego bloga-to trochę tak, jakbyś nas wszystkich zabrał ze sobą za ocean… ucz się, żebyś wiedział, co zrobić, jak w Tłuszczu będzie 3000 wyznań;)

    • Oj, niech się redaktor uczy, ale może czegoś innego za Oceanem. Może – jak odpalić jakieś nowe stowarzyszenie, które da radę przebudować mentalność. 3000 wyznań w Tłuszczu? Broń Boże… ;-)

  • Stany wykończyła wymiana waluty złotej na fiducjarną.

Skomentuj!