Przeglądasz "Redaktor w podróży"

W drodze do Jackson – migawki

A jednak warto było jechać autobusem :)

Widoki za oknem jak najbardziej malownicze.

W samym Jackson małe zaskoczenie. Pokój hotelowy ogromny, dwa duże łóżka, kanapa, fotel, dwa telewizory… Ponieważ taki standard kosztuje – nie jest tanio, ale gościnny kraj chce nas najwyraźniej przyjąć z honorami :)

I lecimy dalej…

Mój pobyt w Memphis dobiega końca.

Pobudka o 4.30 i trzeba się pakować ponownie. Przygotować bagaż do zdania i bagaż podręczny i nie pomylić się co do ich zawartości (ten pierwszy lubi się czasem zagubić, ten drugi nie może mieć płynów, ostrych przedmiotów itp.).

Oto wzorowo zapakowany bagaż - zawartość pogrupowana i upchnięta w plastikowe torby...

Walizka domknięta. Czytaj dalej »

Jak zostałem radnym, czyli dzień drugi

Drugi dzień pobytu w stanie Tennessee upłynął pod znakiem samorządu lokalnego.  Mieliśmy okazję spotkać się z osobami zarządzającymi miastem. Ale zacznijmy od początku…

Wczesnym rankiem, jeszcze przed śniadaniem udało nam się wybrać nad rzekę Missisipi. Pierwsze wrażenie – zimno jak diabli. Nie tylko nad rzeką, ale w ogóle. Jeszcze wczoraj temperatura dochodziła do 30 stopni C. Dziś nie przekraczała 12. Do tego wietrznie. Gwałtowna zmiana pogody.

Pierwsza wizyta miała odbyć się w miasteczku Collierville, oddalonym 40 minut drogi (ok. 30 mil) od Memphis. Zawiozła nas niezawodna, obsługująca nasz pobyt w Memphis kierowczyni, której średnia prędkość podróżna busem oscyluje w okolicach 80 mil/h. W rezultacie spokój w takcie podróży zachowują tylko uczestnicy znający możliwości kierowców busów jeżdżących na trasie Lublin – Warszawa.

Inny świat

Już sama droga do Collierville pokazała, że coś się zmienia.

Mianowicie po obu stronach autostrady zobaczyliśmy centra handlowe. Im bliżej Cillierville, tym więcej. Miasto czyste, zadbane. Domy szeregowe i jednorodzinne, niska, przemyślana zabudowa i dużo wypielęgnowanej zieleni. Takie filmowe amerykańskie miasteczko. Populacja wynosi 40 000 mieszkańców, z czego zdecydowaną większość (ok. 90%) stanowią biali.

Ratusz w Collierville

Zostaliśmy przyjęci w pięknym ratuszu, w przestronnej sali, w której odbywają się posiedzenia rady. Przyjęli nas burmistrz Stan Joyner i menadżer (czy zarządca miasta) James Lewellen.

Czytaj dalej »

Memphis, dzień 1: Pożegnanie z mitem

Poranek, szybki prysznic i biegiem na śniadanie w amerykańskim stylu: omlet z pomidorami i żółtym serem, do tego ziemniaki… Baaardzo treściwe śniadanie na długi i intensywny dzień.

Następnie spacerkiem do biura organizacji Leadership Memphis. Tam spotkaliśmy się z Kenem Hallem, który opowiadał nam o prowadzonych przez jego organizację programach.

Trzy drogi do liderstwa

Leadership Memphis pracuje z lokalnymi liderami od lat 70. Główny cel działalności  organizacji to jednoczenie ludzi i przełamywanie podziałów. Warto tu wspomnieć, że Memphis należy do biedniejszych miast Ameryki. Ma bardzo zróżnicowaną strukturę etniczną i religijną. Zatem, aby funkcjonowało lepiej – dobrze gdy uda się zbudować wspólnotę i więź między mieszkańcami. Wiadomo – szczytny i (nie)osiągalny cel. Jednak jak wiele dobrego można zrobić próbując można się było przekonać właśnie rozmawiając z Kenem.

Podczas spotkania w Leadership Memphis

Leadership Memphis ma trzy główne programy edukacyjne skierowane do różnych grup docelowych.

  • Executive (cena prawie 4.000 USD :)
  • FastTrack ( 1.250 USD)
  • Grassroots  (100 USD)

Programy wspierające liderów stanowią markę samą w sobie. Wieloletnie doświadczenie w ich wdrażaniu oraz sprawne „sieciowanie” absolwentów bardzo skutecznie zachęcają kolejnych zainteresowanych.

Wśród absolwentów programu można spotkać wielu liderów organizacji pozarządowych z Memphis, a także samorządowców (m.in. prezydenta miasta i radnych).

Czytaj dalej »

Najlepszy smak Ameryki

Ufff… misja zakończona sukcesem – właśnie zameldowaliśmy się w hotelu.Warunki bardzo komfortowe – każdy ma swój własny pokój.

Co prawda autentycznie padam już ze zmęczenia, ale musiałem zrobić jeszcze coś – znaleźć automat i kupić… butelkę Dr Peppera.

Ten smak chodził za mną już dobre sześć lat…

Nie potrafię tego racjonalnie wytłumaczyć. Ale kto pił, ten rozumie :)

Ciągle w podróży

Piszę z lotniska w Charlotte (dzięki temu, że WiFi na lotniskach dostępne jest bezpłatnie). W przeciwieństwie do tego w  samolotach – Lufthansa proponowała hotspot za 10 euro za godzinę lub 20 euro za cały lot.

Hmm… przeliczmy – to już 24-ta godzina na nogach.

No, ale nie marudzę :) Wygląda na to, że w ciągu najbliższych 3 godzin dotrzemy do hotelu. W każdym razie to już ostatnia przesiadka dzisiaj.

Tymczasem siedzimy sobie przy bramce nr E13 w Charlotte i czekamy. Przed chwilą lecieliśmy samolotem w którym hurgotało i pachniało jak w starej koparce. Mam wrażenie, że te loty wewnątrz US to coś na kształt naszych PKP.
W Polsce już po 4 rano, u nas na razie po 22.
Mieliśmy super VIPowską obsługę na lotnisku w Waszyngtonie. Pod eskortą oficera zostaliśmy odprawieni na specjalnych stanowiskach dla US CITIZENS… Szybko sprawnie i przyjemnie… Później mieliśmy odprawę programową z przedstawicielką organizatora wymiany.

Oho, czas zamknąć laptopa – wzywają na pokład. Kończę…

Czas się pakować…

W końcu otrzymaliśmy program naszej podróży.

Jeśli dobrze policzyłem to w ciągu najbliższych dwóch tygodni 10 razy będę leciał samolotem… Na szczęście nie mam żadnych oporów przed taką formą podróżowania :) Mimo wszystko przy takiej ilości lotów i 10 uczestnikach i uczestniczkach szansa na zgubienie czyjegoś bagażu jest całkiem spora. Na kogo wypadnie na tego bęc…

Cały wyjazd zapowiada się bardzo atrakcyjnie. Liczę, że odnajdę za Wielką Wodą nowe inspiracje do działalności lokalnej w Tłuszczu. Cieszę się, że w programie znalazły się bardzo duże miasta (jak Filadelfia) jak i małe, populacją zbliżone do Tłuszcza (Jackson).

Teraz czas zająć się pakowaniem… Co zabrać do walizki? Sprawa nie jest taka prosta, bo czeka nas spora rozpiętość pogodowo-temperaturowa. Od deszczu ze śniegiem i mrozu (Wyoming) do w miarę ciepłych okolic (Pennsylvania).

Jestem już po udanej odprawie w systemie on-line Lufthansy. Ciekawe narzędzie, znacznie skraca czas spędzany na lotnisku.

Dobra, czas się wziąć za pakowanie i przygotowywanie przyjęcia przed-wyjazdowego dla najbliższych.

* Grafika – CakeCentral.Com

 

Strony:«12