ST 1(69)/2013 Listy do redakcji: Jak cię widzą, tak cię…

list

Już w epoce Renesansu ratusz i jego najbliższe sąsiedztwo były reprezentacyjnymi miejscami każdego dbającego o dobrą reputację miasta. Dbano o te miejsca w sposób pieczołowity, bo zdawano sobie sprawę, że ich wygląd rzutował na wizerunek całego miasta. Te chwalebne zwyczaje kultywowane są i w dzisiejszych czasach, ale tylko tam, gdzie władzom miasta leży na sercu estetyka budowli ratuszowych i przyległych do nich zabudowań, ulic, chodników. Odnosząc powyższe szlachetne tradycje do naszego Tłuszcza trzeba z przykrością stwierdzić, że władze tego skądinąd atrakcyjnego miasta nie mają się czym pochwalić w kwestii estetyki ratusza i jego sąsiedztwa oraz przylegających doń ulic. Już na pierwszy rzut oka widać, że elewacja budynku Urzędu Miasta nie wyróżnia się świeżością. Szarzyzna ścian ratusza, pęknięcia i ciemne zacieki pod oknami robią zapewne przygnębiające wrażenie na petentach urzędu, a tym bardziej na przybywających do nas gościach – także zagranicznych. Jeszcze gorsze wrażenie stwarzają gigantyczne reklamy banków rozmieszczone na ścianie frontowej budynku tuż nad głównymi wejściami do pomieszczeń biurowych. Reklamy te, lub jak kto woli, informacje o mieszczących się tutaj bankach, zacierają czytelność szyldów informujących o mieszczącym się w tym budynku Urzędzie Miasta. Niezrozumiała jest również lokalizacja na ścianie frontowej ratusza bankomatu, którego obecność powoduje, że przed wejściem do budynku trwa stały ruch i zamieszanie. Nie wiem, jakie umowy regulują działalność banków w pomieszczeniach gminy, ale uważam, że nie powinno się zezwalać na umieszczanie na frontonie ratusza jakichkolwiek reklam zaciemniających w rażący sposób właściwe przeznaczenie tego budynku. Przyzwolenie na taką dowolność to nic innego jak akceptowanie dominacji działalności banków w ratuszu, co bez wątpienia obniża rangę Urzędu Miasta wśród gminnej społeczności i może wywoływać krytyczne komentarze wśród postronnych obserwatorów.

Najbliższe otoczenia ratusza tzn. pobliskie budowle, ulice i chodniki powinny być wzorowo utrzymywane i na bieżąco konserwowane. Włodarze Tłuszcza mają chyba inne zdanie na ten temat, bo dojazd do Urzędu Gminy jest fatalny. Stan techniczny fragmentów ulic Reymonta i Szkolnej, w które trzeba skręcić z ulicy Warszawskiej, by zatrzymać się przed frontonem budynku gminy, jest zawstydzająco zły i stale się pogarsza. Fragment ulicy Reymonta pokryty jest spękanym, dziurawym asfaltem, a przy skręcie w ulicę Szkolną przeszkadza poprzeczne wzniesienie z betonowych płyt. Dalej jest fragment jezdni pokryty starą, nierówną kostką.

Taki kompromitujący stan ulic przed Urzędem Gminy to według mnie wina zaniedbań ze strony burmistrza Bednarczyka. Niedługo upłyną dwa lata od chwili, kiedy objął funkcję włodarza miasta, miał więc czas, by coś w tej sprawie zrobić. Nie pocieszajmy się tym, że być może mieszkańcy miasta i gminy przyzwyczaili się już do brzydoty otoczenia ratusza i do niedogodności przy dojeździe do niego i nie zwracają już na to uwagi.

Władze gminy powinny na bieżąco monitorować kwestię estetyki naszego ratusza i jego otoczenia, pamiętając o ciągle aktualnym powiedzeniu, że „jak cię widzą – tak cię piszą”.

Stanisław Ołdak

Reklama

Dodaj komentarz