ST 5-6 (97)/2015 List do redakcji: Pożegnanie z kładką, czyli słów kilka o estetyce miasta…

Dodane w:: Listy do redakcji,Numer 6-7 (97) czerwiec lipiec 2015 |

Ostatnimi czasy za sprawą modernizacji linii kolejowej wiele ciekawego dzieje się w Tłuszczu, na oczach uważnych obserwatorów – mieszkańców tegoż miasta. Mieszkańcy Tłuszcza i gminy, kochający swoje miasto z baczną uwagą i niepokojem śledzą rozmach szybko postępujących prac modernizacyjnych pod kątem zachowania utrwalonego przez lata dotychczasowego architektonicznego kształtu i wyglądu miasta.

Niepokoje mieszkańców oraz potrzeba bacznych obserwacji prac nie są pozbawione racji, jeśli zważymy napięte terminy wykonawcze i ogrom prac, co skutecznie może wpływać na pomyłki skutkujące pozbawieniem miasta charakterystycznych dla niego znaków rozpoznawczych, a nawet zabytków. Na obecną chwilę miasto Tłuszcz wskutek trwania prac modernizacyjnych już pozbawiono bezpowrotnie kładki nad torami kolejowymi. Kładka ta była od lat jednym z głównych znaków rozpoznawczych naszego miasta. Mimo, że jej stan techniczny był dobry i nie szpeciła miasta, została bezceremonialnie wyburzona, prawdopodobnie bez jakichkolwiek negocjacji odnośnie jej losów. Trudno jest w nawale wątpliwości powiedzieć, jaką tak naprawdę przeszkodę stanowiła rzeczona kładka w budowie przejścia podziemnego dla pasażerów pociągów, że wyburzono ją w rekordowo krótkim czasie i tempie pozostawiając mieszkańcom miasta apokaliptyczny widok po byłej już kładce. Niewątpliwego dla nikogo, a utrwalonego już historią, znaku rozpoznawczego Tłuszcza, który tak mocno wrósł w jego krajobraz. Biorąc pod uwagę to, że kładka była w dobrym stanie technicznym i to, że istnieją niejasności odnośnie przeszkód, jakie ewentualnie stwarzała ona w kontynuacji budowy przejścia podziemnego, należałoby tutaj postawić pytanie co do kwestii innego rozwiązania niż rozwiązanie po najmniejszej linii oporu, wyrażające się bezwarunkowym wyburzeniem kładki, uczyniły władze gminy.

Pytanie to postawione władzom miasta tylko na pozór wydaje się trudne, bo w gruncie rzeczy jest to dla władz gminy pytanie retoryczne, na które mają zapewne gotową odpowiedź, że są w tym wszystkim niekompetentni, a zatem stroną w tej sprawie być nie mogły. Otóż trzeba w przypadku takiego twierdzenie przypomnieć władzom miasta, że to oni nim zarządzają i to oni odpowiadają za jego wizerunek. Dlatego stroną we wszelkich sprawach rzutujących na wygląd miasta nie tylko powinny być, ale po prostu muszą być. Wiedzieć powinny władze miasta, że w sprawach, gdzie chodzi o zabytki, czy nawet charakterystyczne dla miejscowości znaki rozpoznawcze, nie jest aż taki istotne, kto jest właścicielem terenu, na którym znajdują się kultowe obiekty, bo wiadomo nie od dziś, że wszelkie zabytki kulturalne, bez względu na to, gdzie się znajdują są własnością ogólnospołeczną. Władze zarządzające gminą muszą zawsze czynnie uczestniczyć w ochronie wszelkich obiektów w mieście, kształtujących i uwypuklających walory miasta, a także jego odrębność na tle innych miast, ukształtowaną historią. Mając to wszystko na uwadze nie bez powodu postawiłem wyżej pytania co władze gminy uczyniły lub chciały uczynić w sprawie nie do końca jasnego zniszczenia charakterystycznej dla miasta kładki nad torami kolejowymi.

Stawiając takie pytania daleki jestem od tego, ażeby twierdzić, że kładka nie powinna być wyburzona. Twierdzę natomiast, że przed podjęciem decyzji o zlikwidowaniu czegokolwiek, a tym bardziej czegoś, co ma znaczenie dla społeczeństwa, należy się zastanowić, co wykluczy podjęcie pochopnej decyzji.

Słabo umotywowana konieczność wyburzenia kładki powinna być przestrogą i zarazem nauczką dla wszystkich tych, którzy mają do czynienia z pieczą nad walorami naszego miasta. Jakiekolwiek uchybienia w tej dziedzinie mogą znów zaowocować tragicznymi konsekwencjami dla naszych nielicznych zabytków. Na szczególną uwagę zasługuje zabytkowa wieża ciśnień. Dużo się mówi o potrzebie jej remontu, jednak rewitalizacji jak nie było widać, tak nie widać. Widać za to postępujące niszczenie tego wspaniałego tłuszczańskiego zabytku i oszpecenie jej ostatnimi czasy skleconą tuż przy niej ohydną drużką, mającą zapewnić pasażerom pociągów dojście na perony.

Obym był złym prorokiem, ale skoro odważono się sklecić obok zabytkowej wieży dróżkę uwłaczającą jej godności, to może za jakiś czas, kierując się potrzebami technologicznymi nastąpi dalsze oszpecanie wieży w sposób trudny do przewidzenia.

Władze gminy powinny być na tę okoliczność bardzo wyczulone. Estetyka miasta, piecza nad jego zabytkami i dbałość o wizerunek muszą być priorytetem we wszelkich działaniach.

Stanisław Ołdak

Reklama

Dodaj komentarz