O TARGOWISKU I NIE TYLKO

Dodane w:: Numer 13 (sierpień 2008) |

CZYLI CIĄG DALSZY DYSKUSJI, KTÓRĄ ZAPOCZĄTKOWAŁ LIST  PT. “TŁUSZCZAŃSKI BISKUPIN” (”ST” nr 6/2008)

fot_stacjatluszcz_326.jpgJestem całkowicie usatysfakcjonowany i cieszę się bardzo wraz z zainteresowanymi mieszkańcami Tłuszcza, że wreszcie po tak długich oczekiwaniach, osoba kompetentna z Urzędu Miasta i Gminy Tłuszcz wzięła sobie do serca sprawę estetyki Tłuszcza i w sposób konkretny zajęła stanowisko w sprawie zarzutów stawianych władzom miasta odnośnie targowiska miejskiego i terenu po byłej szkole zawodowej. Szkoda tylko, że na to konkretne stanowisko trzeba było czekać aż kilka dobrych lat, przez które nasze miasto doznawało nieprzerwanie różnorakich upokorzeń, zarówno ze strony ludzi przyjezdnych jak i miejscowych. O powyższych upokorzeniach władze miasta doskonale wiedziały, bo jakże mogło być inaczej. Dlatego zdumienie budzi fakt, że podejmując decyzję próbują, wręcz na siłę, bronić swojego dobrego imienia, wybielając się od niewątpliwej winy, poprzez przytaczanie absolutnie niepotrzebnych argumentów, podłoża których nie postarano się nawet pobieżnie przeanalizować.

Ciesząc się szczerze z odważnej decyzji władz gminy, nie sposób jednak nie wspomnieć o cieniach tej sprawy. Na wstępie pragnę wyjaśnić zarzut rzekomej anonimowości mojego pisma, w którym poddałem krytyce władze gminy za totalne zaniedbanie targowiska miejskiego i terenu po byłej szkole zawodowej. Otóż oświadczam Dyrektorowi ZGKiM, że pismo moje wcale nie jest anonimowe, bo moje dane personalne były znane redakcji „Stacji Tłuszcz” i osobiście nigdzie tych danych nie zastrzegałem jako niejawne. Przy okazji pragnę dodać, że żadna szanująca się redakcja nie zamieści na swoich łamach anonimowego pisma, nawet tej wagi, co podnoszony przez mnie problem. Akcentowanie więc, przez Dyrektora ZGKiM, że nie musiał zajmować się moim pismem z racji jego anonimowości jest przykrym nieporozumieniem, mogącym o mnie źle świadczyć. Prawda jest taka, że pisząc o targowisku i terenie po szkole, po prostu nie miałem się żadnych powodów, żeby czegokolwiek się obawiać. Pisałem przecież tylko i wyłącznie o smutnej rzeczywistości, w jakiej znajdują się te obiekty, z przyczyn wynikających z lekceważącego stosunku władz gminy do opisanego problemu. Nie chciałbym być posądzony o zarozumiałość, od której jestem daleki, jednak coś mi podpowiada, że gdyby nie moje zdecydowane i uparte interwencje w tej sprawie na łamach „Stacji Tłuszcz”, to obawiam się, że zarówno targowisko jak i teren po byłej szkole nadal przyniosłyby miastu wstyd i poniżenie.

Tłumaczenie Dyrektora ZGKiM, że właściciel placu po byłej szkole był ciągle monitowany, lecz monity nie przynosiły efektów, nie wytrzymuje próby czasu. Kilkuletnie monitowanie z jednoczesnym zwlekaniem z podjęciem środków zastępczych świadczyć może tylko o beznadziejnej niezaradności lub lekceważeniu sprawy przez władze. Idąc dalej za stawianymi mi zarzutami, uważam, że nie do końca słusznie Dyrektor ZGKiM obarcza wandali winą za wygląd targowiska. Podpalenie targowych bud, w których nie wiadomo po co i dlaczego przechowywano śmieci i resztki żywności, było – jak wynika z oceny przypadkowych rozmówców – aktem rozpaczy i bezsilności, wobec panującego zła, na które nikt nie reagował. Spróchniałe, rozwalające się i ohydne budy były żywicielem, wylęgarnią i ostoją groźnych dla ludzi gryzoni, w tym szczurów oraz robactwa. Szkodniki te zagrażały mieszkańcom pobliskich domów oraz użytkownikom przejścia znajdującego się w bezpośrednim sąsiedztwie tychże bud. Korzystający z tego przejścia musieli niejednokrotnie obserwować, jak przy przerdzewiałej i porośniętej chwastami siatce spacerowały okazałe szczury. Z rozmów z przypadkowymi bywalcami targowiska wynika niezbicie, że to gmina ponosi pełną odpowiedzialność za pożar starych bud, albowiem doprowadziła ludzi do aktu desperacji wskutek braki reakcji na ich stan. Obwiniając pośrednio gminę za spalenie bud, oczywiście nie pochwalam i nie popieram takiego sposobu rozwiązywania nabrzmiałych problemów, jednak niech ten drastyczny przypadek za pomocą którego ktoś, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zlikwidował uciążliwości, będzie ostrzeżeniem i przestrogą dla władz gminy, że desperacja ludzka może mieć niekiedy finał nieobliczalny w swoich skutkach. Żywię nadzieję, że władze wyciągnęły już wnioski z pożaru na targowisku i nie dopuszczą, żeby w przyszłości taka historia się powtórzyła. Nie można również całkowicie zgodzić się z twierdzeniem, że siatkę ogrodzeniową targowiska niszczą tylko wandale. Siatka ta, o ile w ogóle można to nazwać siatką, liczy sobie dobre kilkadziesiąt lat i jest tak skorodowana, przerośnięta wszystkimi chyba gatunkami chwastów, że praktycznie sama się rozsypuje, nawet przy niewielkim udziale ludzi. Wystarczy nieostrożnie oparcie się tę siatkę, nieostrożny ruch roweru, czy jakiegokolwiek innego cięższego przedmiotu, a w siatce natychmiast powstaje dziura. Nie mogę przy tym znaleźć powodów, dla których ktoś miałby rozmyślnie niszczyć ogrodzenie, a tym bardziej ogrodzenie targowiska, na którym poza dniami targowymi nie ma przecież nic atrakcyjnego. Tam, gdzie jest solidna, właściwie konserwowana i na właściwej podstawie siatka ogrodzeniowa, nie dochodzi do jej niszczenia, a o ile się gdzieś to zdarzy, to zaliczyć to trzeba do rzadkości. Problem ten zresztą dotyka wszystkich miejscowości w kraju, a gminy na ogół doskonale sobie dają z nim radę. Odosobnione wyczyny wandali nigdy nie decydowały i nie mogą decydować o estetyce obiektów będących w gestii gminy.

Ostatnim problemem, którym Dyrektor ZGKiM stara się ratować swoją reputację są uliczne kosze na śmieci, jednak problem ten nie jest związany z omawianą sprawą, dlatego na razie nie zabieram w tej kwestii głosu. Uważam jednak, że warto wrócić do tego tematu. Podsumowując moje uwagi w sprawie targowiska i placu po szkole chcę zwrócić uwagę władzom gminy, że opisane miejsca nie są jedynymi w mieście. Takich miejsc, gdzie potrzebna jest szybka decyzja, a następnie szybkie działanie, jest znacznie więcej. W związku z tym, pożądane jest, żeby osoby odpowiedzialne za patologiczne zjawiska w wyglądzie miasta wykazywały się na bieżąco aktualnym rozeznaniem sytuacji w mieście i niezbędną operatywnością, co pozwoli na szybkie usunięcie lub naprawienie zaistniałych okoliczności – bez dociekania i poszukiwania subiektywnych przyczyn, często zamazujących rzeczywisty obraz zaistniałego zdarzenia.

  • Stanisław Ołdak

Reklama

Dodaj komentarz