„Góralska teoria poznania mówi, że są trzy prawdy:
Świenta prowda, Tyż prowda i Gówno prowda” – Józef Stanisław Tischner
Nie jestem zwolennikiem publicznego roztrząsania trudnych spraw. Teraz jednak uważam, że należy zabrać głos w sprawie, która bezpośrednio mnie dotyczy. Skłonił mnie do tego fakt ukazania się w lokalnej prasie, tj. w „Stacji Tłuszcz” artykułu w sprawie budowy hali sportowej w Tłuszczu oraz tamże zamieszczonego komentarza Burmistrza Tłuszcza. W zasadzie przedstawiona historia jest prawdziwa, jednak by nie kwalifikować jej do ostatniej grupy prawd należy przytoczyć jeszcze kilka faktów, popartych oczywiście dokumentami. Po rozstrzygnięciu przetargu nieograniczonego Gmina Tłuszcz udzieliła zamówienia publicznego, tj. podpisała umowę na wykonanie projektu wielofunkcyjnej hali sportowej na terenie Szkoły Podstawowej w Tłuszczu. Jaki obiekt ma być przedmiotem projektu opisane zostało przez Gminę Tłuszcz w Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia, czyli dokumencie będącym załącznikiem do umowy podpisanej z wyłonionym w drodze przetargu wykonawcą. Precyzyjnie zostały opisane wymagania co do „zawartości” przyszłej hali, a wiec jakie pomieszczenia winien projektant przewidzieć oraz pozostałe oczekiwania zamawiającego, czyli Gminy Tłuszcz.
Dane te są podstawą do kalkulacji ceny ofertowej oferentów (tu było ich dwóch) [od redakcji: z dokumentów otrzymanych z Urzędu Miejskiego w Tłuszczu wynika, że w przetargu wystartowała tylko jedna firma, z którą współpracował pan Maciej Skibiński], bo przecież istotne jest czy Gmina chciała kupić golfa czy też mercedesa. To są wymagania ustawy Prawo Zamówień Publicznych, które obowiązuje przy gospodarowaniu groszem publicznym. Moja rola w opracowaniu tego projektu to Project Menager, czyli kierownik przedsięwzięcia. Projektanci zostali wyszczególnieni w odpowiednim miejscu dokumentacji.
Firma projektowa, wywiązując się z zapisów umowy przedstawiła na spotkaniu jesienią 2005 roku taki projekt, który spełniał wszystkie wymagania Gminy opisane w dokumencie, o którym wcześniej wspomniałem, czyli Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia. To można łatwo sprawdzić. I tu zaczyna się cała historia: Zamawiający, czyli Gmina stwierdziła, że taka hala nie odpowiada już jej potrzebom czy też aspiracjom i halę trzeba projektować od nowa! To nie były konsultacje, to była całkowita zmiana projektu w stosunku do sformułowanych wcześniej wymagań. Czyli Gmina zmieniła przedmiot zamówienia, a wtajemniczeni wiedzą, co to oznacza. Tu też pochylam głowę i przyznaję się do błędu: powinienem na tym etapie wnioskować o rozwiązanie umowy i zapłatę należnego wynagrodzenia, bo przecież zrobione zostało to, czego zamawiający żądał w umowie. Szkoda zresztą, ponieważ ta pierwotnie „zamówiona” przez Gminę Tłuszcz hala lepiej wpisywała się w istniejącą zabudowę – dla zainteresowanych załączam dwa przykładowe rysunki elewacji (w formie elektronicznej oczywiście, bo gazeta dostępna jest także w internecie). Coś mnie jednak skłoniło do podjęcia wyzwania, bo to przecież moje miasto, może warto zrobić coś większego, etc, etc… Ja sam obiecałem wykonać druga dokumentację, ekspresowo, nie żądając żadnego dodatkowego wynagrodzenia, co zostało wykonane. Reszta została opisana przez Pana Burmistrza – zmiana zapisów w planie przestrzennego zagospodarowania pociągnęła za sobą konieczność dokonania zmian już w tej nowej dokumentacji, potem stanowiska parkingowe – znowu zmiany, a na koniec zmiana tytułu inwestycji na salę szkolną. Ciężko było zdążyć za zmianami w przepisach i oczekiwaniami Inwestora. Trudno, słowo się rzekło i… kolejne nakłady finansowe ponoszone przeze mnie, już jako osobę fizyczną, bo firma zrobiła swoje. Podsumowując, to już trzy wersje dokumentacji, a zapłacono za jedną. Na koniec dodam, że zamówiłem i zapłaciłem za nową mapę do celów projektowych z zainwentaryzowanymi fundamentami…
Ale teraz już mam dość, bo atmosfera trochę ciężkawa, poza tym mam wrażenie, że w podtekście prasowych publikacji jestem głównym winowajcą, na dodatek opieszałym. Przecież to nie ja zmieniłem zdanie, co chce wybudować Gmina! Tu należy także zadać pytanie, czy Inwestor, czyli Gmina Tłuszcz, ma już tytuł prawny do gruntu? Niedawno jeszcze nie miał…
Co do reszty zagadnień, zaufania, samowoli – nie będę komentował, skutki takiej dyskusji naprawdę trudne są do przewidzenia. Ja też zaufałem…
Oczywiście jest wyjście z sytuacji, jak w większości przypadków. Proponuję Panu Burmistrzowi zawarcie ugody, która jasno określi wzajemne oczekiwania i pozwoli dokończyć to, co jest przedmiotem sporu.
PS. Proszę o zamieszczenie tego listu na łamach „Stacji Tłuszcz”.


Komentarze do artykułów: