WYWIAD: CZASAMI TRZEBA PODNIEŚĆ GŁOS

Dodane w:: Numer 50 (wrzesień 2011) |

Aleksandra Puławska: Za nami dość burzliwy sierpień. I nie mam tu bynajmniej na myśli pogody, a życie polityczne w naszej gminie. Od czasu VII sesji Rady Miejskiej, która odbyła się 4 sierpnia, dość szybko między panem a częścią rady pojawił się spory konflikt. Odnoszę wrażenie, że przy pomocy artykułów w prasie regionalnej i spotkań z mieszkańcami, jątrzony także przez pana jako burmistrza…

Burmistrz Paweł Bednarczyk: Pani to jakoś źle odbiera. Dlaczego jątrzony? Jaki konflikt? Skupmy się na faktach. Gdy weźmiemy dokumenty zobaczymy, że Przewodniczący Rady, który jest upoważniony do reprezentowania Rady Miejskiej, razem ze mną podpisał się pod pismem skierowanym do Pani Prezes Zarządu Tłuszczańskiej spółdzielni Usługowo – Handlowej wyrażającym zainteresowanie Gminy Tłuszcz kupnem budynku pawilonu handlowego przy ul. Kościuszki 1.

Pomysł ten nie wziął się nie wiadomo skąd, lecz był konsultowany z Radnymi, którzy szczerze mówiąc entuzjastycznie do niego podeszli, stwierdzając, że jest to dobry pomysł i wyrażając swoją aprobatę. Radni byli o tym poinformowani, zajmowali się tą sprawą na posiedzeniach komisji. Zapisy protokołów z posiedzeń Komisji to odzwierciedlają . Stanowisko Rady dopiero później diametralnie się zmieniło.

Czyli sprzeciw rady wobec uchwały upoważniającej pana do zakupu pawilonu na sesji w dniu 4 sierpnia zaskoczył Pana?

Nie. Wydaje mi się, że niektórzy będą dalej próbować, na ile mogą sobie pozwolić. Ale sytuacja diametralnie się zmieniła po spotkaniach z mieszkańcami, gdy radni dowiedzieli się, czego chcą mieszkańcy.

A mieszkańcy chcą…

Mieszkańcy chcą współdziałania i pracy na rzecz rozwoju gminy. Nie kłótni i narastających konfliktów. Niektórzy te słowa biorą do siebie, a niektórzy dalej będą pozostawać w negacji do wszystkich pomysłów.

Osobiście nie spotkałam z taką opinią ze strony radnych – że absolutnie wszystkie pomysły są złe.

Uchwała zmieniająca budżet została odrzucona pod pozorem błędów. Czy ten błąd powodowałby, że uchwała byłaby nieważna? Nie. Błąd pisarski był w części, która nie ulegała zmianie nie jest powodem do stwierdzenia nieważności uchwały.

Jednak obecność takiego błędu mogła sprawić, że radni poczuli się zaniepokojeni.

Czym zaniepokojeni? Ja nie mogę zrozumieć takiego zachowania. Statut mówi, że radni dostają materiały na pięć dni przed sesją. Czemu więc Radni wcześniej nie wnosili uwag do projektu zmian do budżetu? Czemu radni zorganizowali komisję budżetową przed tym terminem i w ostatniej chwili dostali projekt uchwały budżetowej? Później tłumacząc się, że nie zdążyli się zapoznać z projektem uchwały budżetowej. Na Komisji Budżetowej pani Skarbnik omawiała zmiany i nie było żadnych uwag. To samo jeśli chodzi o przyłączenie zadań z zakresu sportu i rekreacji do Centrum Kultury. Nie było podczas sesji uwag, że Radni chcą zmian dopiero od nowego roku, ale negacja bez argumentacji. Po prostu nie bo nie.

Może przez te wszystkie tarcia na linii rada – burmistrz, niektórzy nie czują się po prostu zaproszeni?

Wielokrotnie zapraszałem wszystkich radnych do współpracy. Nigdy nikomu nie powiedziałem, że nie chcę się z nim spotkać albo nie mam dla niego czasu. Przewodniczący organizuje zebrania z wszystkimi radnymi – przychodzi i ustala ze mną termin. Nie ma z tym problemów. Przed ostatnią sesją były dwa spotkania. Czy ktoś naprawdę uważa, że ja celowo nie chciałem się spotykać z radnymi? Po prostu nie było takiej inicjatywy ze strony rady. Trudno żeby burmistrz ciągle zabiegał o spotkania z radnymi. Na każdą komisję chodziła albo pani doradca albo wiceburmistrz. (Podczas komisji budżetowej radni nie zgłosili uwag do projekt uchwały.)

Tak, ale jeśli dostali materiały bezpośrednio przed posiedzeniem komisji, to zapewne nie mieli czasu się z nimi zapoznać.

Czy to ja zorganizowałem posiedzenie komisji tego dnia i o tej godzinie? Termin posiedzeń komisji wyznaczają Radni. Nic nie stało na przeszkodzie, aby odbyło się ono przed sesją, po zapoznaniu się z materiałami przez Radnych. Nie można zapominać, że zgodnie ze statutem termin dostarczenia materiałów mijał o północy, zaś posiedzenie komisji było w godzinach porannych. Bądźmy obiektywni w ocenie. To nie jest tak, że burmistrz chce konfliktu z radnymi.

Jednak w prasie regionalnej pojawiały się różne artykuły mocno atakujące radnych.

Nie. To były artykuły stwierdzające fakty.

Czy „stwierdzeniem faktu” można nazwać opinię, że radni działają przeciwko gminie, bo nie upoważnili burmistrza do zakupu pawilonu? Po takich oskarżeniach trudno mówić o współpracy.

Ja nie atakuję radnych. Mam dokumenty, gdzie większość radnych akceptowało pomysł zakupu pawilonu. Przedstawianie sprawy, że burmistrz chce konfliktu… coś jest nie tak. Szczególnie, że ta jedna uchwała nie byłaby wystarczająca, żeby zakupić budynek pawilonu handlowego. Przecież ten budynek będzie kosztował sporo więcej niż 100 000 zł. Ponieważ ustaliliśmy że płatność może nastąpić w ratach, to należność wejdzie w dług gminy. Będą więc konieczne zmiany w uchwale budżetowej. Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej Radni podjęli stosowną uchwałę. Ja spotykam się z pozytywnymi głosami mieszkańców dotyczącymi pomysłu zakupienia tego budynku, być może i Radni je dostrzegli. Będziemy prowadzili dalej prace i nie widzę większego sensu, aby tą sprawę cały czas poruszać i dodatkowo „podgrzewać” atmosferę.

Czyli jest szansa na porozumienie?

Ja odczuwam to tak: to nie burmistrz jątrzy. Proszę zapytać radnych, ile projektów uchwał przygotowali. Popracujmy trochę! Dotychczasowy jeden projekt uchwały to plan roczny pracy komisji rewizyjnej. To wszystko! Mam nadzieję, że współpraca się będzie układała i że będziemy robić wszystko dla dobra całej gminy. Teraz radni podchodzą do tego w ten sposób, że najbardziej ich interesują sprawy ich okręgów wyborczych. A przecież każdy radny jest radnym całej gminy, a nie tylko swojego okręgu i powinien działać dla dobra całości. Ciągle się słyszy narzekania radnych, że „w moim okręgu było mniej zrobione, mniej pieniędzy wydane”… Wiadomo, że w jednym roku w jednej części gminy jest więcej inwestycji, w innym jest mniej. Wszystkie te kwestie są do ustalenia, a jeśli to konieczne – do spisania na papierze. Tylko najpierw trzeba usiąść i porozmawiać. Już niedługo będzie do tego dobra okazja, gdyż będziemy pracować nad projektem budżetu na rok 2012 mam nadzieję że wspólnie z radnymi.

Być może radni się obawiają, że w związku z brakiem inwestycji na „ich” terenie, maleją szanse na ponowną wygraną w wyborach.

Ale wybory są za cztery lata! I cztery lata jest na ciężką pracę, a nie na to, żeby się zastanawiać, czy wygra się następne wybory.

Chyba, że będzie referendum…

Przepisy na pewno dopuszczają taką możliwość.

Pan jako burmistrz wolałby porozumieć się z radnymi czy też dążyć do referendum?

Nie mam potrzeby odwołania rady. Liczę, że wspólnie jasno określimy cele. Radni na sesji powiedzieli, że zamiast pawilonu chcą bardziej potrzebnych inwestycji jak wodociągi i kanalizacja. W odpowiedzi podjąłem działania w tym kierunku i przedstawiam konkretne propozycje realizacji i finansowania takich inwestycji. Pozostaje pytanie, czy radni przyjmą te propozycje czy nie. Ale niech nikt nie powie później, że burmistrz nie podjął działań w tym kierunku.

W polityce – jak powiedział poseł Piechociński – nie można się gniewać. Trudno, rada była przeciwna. Nie załamywałem rąk, robiłem swoje dalej.  Wierzę jednak w to, że współpraca ta będzie się układała coraz lepiej.

Pana ostatnie bardzo intensywne spotkania z mieszkańcami – wynikły jako konsekwencja sierpniowej sesji czy też były wcześniej zaplanowane?

Po części były konsekwencją sesji, jednak zarówno burmistrz jak i radni, powinni informować społeczeństwo o podjętych działaniach. Minęło przecież już ponad pół rok kadencji. To jest dobry moment, żeby pokazać, co udało się zrobić, a czego nie. Wychodzę z założenia, że swoje działania trzeba pokazywać mieszkańcom. Bo inaczej ktoś, kto nie czyta lokalnej prasy, zapyta – a co oni zrobili przez te pół roku?

No właśnie. Co zostało przez te pół roku zrobione?

Współczynnik realizacji inwestycji jest niewielki, ale należy brać pod uwagę to, że w urzędzie były zmiany kadrowe. Czas wakacyjny był okresem poprawy realizacji inwestycji. Wystarczy spojrzeć jak dużo mamy ogłoszonych przetargów. Jestem pewien, że realizacja budżetu na koniec roku będzie zdecydowanie lepsza. Wiadomo, że początki są trudne. Ale ten okres na pewno nie jest przespany.

Jak pan ocenia swoje pierwsze półrocze na stanowisku burmistrza?

Myślałem, że będzie łatwiej współpracować z radnymi. Liczyłem, że pewne rzeczy da się po prostu wytłumaczyć. A tu okazuje się, że część radnych i tak swoje wie. Tracimy niepotrzebnie czas i energię na konflikty i spory. Ja nie lubię takiego działania. Mamy tego typu politykę na poziomie krajowym i myślę, że to wystarczy. My tu jesteśmy – burmistrz i radni – żeby pracować dla dobra mieszkańców.

Muszę tu wtrącić, że dokładnie to samo mówią radni. Podkreśla pan rolę współpracy, ale na spotkaniu z mieszkańcami Słonecznej trochę krzyku z pana strony było…

Owszem. Nie jest tak, że rozmowy z radnymi przebiegają zawsze w miłej, sielankowej atmosferze. Czasami trzeba podnieść głos.

 

  • Z burmistrzem Pawłem Bednarczykiem rozmawiała Aleksandra Puławska

Reklama

Dodaj komentarz