EKOLOGIA SIĘ NAM OPŁACA

Dodane w:: Numer 12 (lipiec 2008) |

Wiceburmistrz Czarnogórski podczas akcji sprzątania lasu na Konarach – Pracujemy nad nowym rozwiązaniem odnośnie segregowania odpadów. Chcemy postawić na odbiór segregowanych odpadów u źródła – czyli bezpośrednio od mieszkańców. To wszystko, aby przybliżyć i ułatwić segregację oraz ulżyć w kosztach – mówi naszej dziennikarce wiceburmistrz Janusz Tomasz Czarnogórski. I podkreśla, że: EKOLOGIA SIĘ NAM OPŁACA. Tymczasem w Tłuszczu sytuacja ciągle nie przedstawia się… zielono.

Aleksandra Puławska: Kilka tygodni temu na sesji Rady Miejskiej, rozdawaliście państwo ulotki promujące korzystanie z tzw. „dzwonów” – czyli dużych, kolorowych pojemników do segregacji śmieci. Tymczasem w naszej gminie takie pojemniki nigdy nie były dostępne.

Janusz Tomasz Czarnogórski: Przytoczona przez panią sytuacja to przykład braku spójności i koordynacji podejmowanych działań. Te ulotki są wynikiem przygotowanego przez powiat wołomiński konkursu promującego ekologię. Powiat wydrukował te broszurki i rozesłał do wszystkich gmin w celu rozpropagowania. My je po prostu rozdaliśmy.

Jednak przykre wnioski o braku pewnej konsekwencji wśród naszych władz nasuwają się same…

Ale przecież każdy mieszkaniec może sobie kupić pojemnik do segregowania – taki prywatny, mały. Zresztą poruszyła pani temat, którym się już od jakiegoś czasu zajmujemy. Nie chcę na razie zdradzać zbyt wiele, ale ma to związek z tym, że od przyszłego roku znowu wzrasta opłata za składowanie śmieci na wysypiskach, a tym sam – wywóz odpadów. Pracujemy z dyrektorem Gospodarki Komunalnej nad nowym rozwiązaniem dla naszej gminy jeśli chodzi o kwestię odbioru segregowanych odpadów. Czy będą to pojemniki jak na ulotkach, czy trochę inne, nie potrafię na razie odpowiedzieć. Chcemy do sprawy segregacji podejść naprawdę metodycznie i rozsądnie, bo patrząc na to, co się dzieje przy tego typu pojemnikach w innych miastach, naprawdę trudno o skuteczne rozwiązanie modelowe.
Są miasta, które się z tego wycofują – najlepszy przykład to Ząbki. Mieszkańcy zostawiali przy pojemnikach do segregacji dosłownie wszystko, tworząc tym samym małe wysypiska śmieci. Obecnie z tego zrezygnowano i postawiono na selektywną zbiórkę i odbiór posegregowanych odpadów bezpośrednio z domów mieszkańców.

Część miast się wycofuje, a część widzi w tym świetny interes. Jednak nie zostawiają mieszkańców z tym problemem samych.

W Tłuszczu segregacja u źródła częściowo funkcjonuje. Jedna z działających na naszym rynku firm zapewnia segregację – więc każdy, kto chce segregować śmieci, ma taką możliwość. Nikt na siłę nie jest przypisany do żadnej firmy – zawsze można wybrać tę, która lepiej odpowiada naszym oczekiwaniom.

Tylko, że klient firmy z Ostrołęki w przypadku odstąpienia od umowy musi sam odwieźć do siedziby przedsiębiorstwa użytkowany pojemnik.

Zgadza się. Niestety tak właśnie jest. Należy uważnie czytać umowę, którą się podpisuje z firmą odbierającą śmieci.

Jednak przedstawiciele tej firmy wiosną zeszłego roku zapewniali nas, że będziemy mogli oddawać posegregowane śmiecie. Być może właśnie dlatego większość mieszkańców gminy Tłuszcz podpisało umowę na wywóz odpadów właśnie z Ostrołęką. Teraz czujemy się oszukani.

W tej sprawie były prowadzone rozmowy. Czekamy na zajęcie przez firmę z Ostrołęki stanowiska. Jak już mówiłem – ze swojej strony pracujemy jednak nad zupełnie nowym rozwiązaniem. Należy pamiętać, że wszędzie w Europie segregowanie śmieci jest przez państwo dotowane – i dlatego się opłaca. U nas tego typu przedsięwzięcia są pozostawione same sobie. To jest dobra wola przedsiębiorców, że chcą to robić i postępować zgodnie z ustawą o porządku, ładzie i czystości.

Wspomniał pan o pewnych krokach, które Urząd planuje podjąć wraz z ZGKiM.

O efektach naszych działań będzie wiadomo w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Chcemy w jakiś sposób ulżyć mieszkańcom. Teraz dofinansowujemy worki do segregacji firmie z Wyszkowa, dzięki czemu koszt odbioru śmieci jest dla ich klientów niższy – wynosi 10,50 zł zamiast 12 zł. Mimo prowadzonych rozmów, firma z Ostrołęki dotychczas nie chciała na takie rozwiązanie przystać.

Warto przy okazji dodać, że ostatnio na terenie naszej gminy pojawiły się nowe pojemniki na używaną odzież. Niebawem pojemniki z logiem PCK znikną z naszych ulic, gdyż firma, która nimi zarządzała, zrezygnowała ze współpracy z PCK. Gmina wychodząc naprzeciw oczekiwaniom podpisała umowę z lokalnym przedsiębiorstwem zajmującym się m.in. handlem zachodnią odzieżą – i to ono będzie teraz dbać o czystość i porządek wokół pojemników. Myślę, że jest to całkiem dobre rozwiązanie, gdyż wokół „starych” i dość rzadko opróżnianych pojemników PCK, często pojawiały się nie tylko ubrania, ale również śmieci komunalne. Mam smutne wrażenie, że gdybyśmy postawili pojemniki do segregacji, prawdopodobnie byłoby to samo.

To już ponad rok, odkąd obowiązuje nas nowy regulamin zasad utrzymania czystości i porządku na terenie gminy. Czy dużo się przez ten czas zmieniło, jeśli chodzi o stosunek mieszkańców do kwestii śmieci?

Niestety w dalszym ciągu mamy jeden wielki problem ze śmieciami: nie wszyscy mieszkańcy podpisują umowy na wywóz odpadów. Cały czas duże ilości domowych śmieci lądują w koszach ulicznych i lasach. W tej chwili nasililiśmy kontrole wśród mieszkańców, mamy pomoc ze strony komendanta policji, dzięki czemu w skład kontrolującego zespołu wchodzi urzędnik i policjant. W ten sposób możemy karać najbardziej opornych mandatami. Coraz skuteczniej udaje nam się odnajdywać właścicieli porzuconych w lesie oraz śmietnikach miejskich śmieci. Nie ma dnia, żeby przynajmniej jeden z mieszkańców nie został wezwany do urzędu w celu okazani umów, pokazania rachunków. Poza tym taki delikwent zostaje poproszony o posprzątanie zaśmieconego miejsca. Co ciekawe, jeszcze nie było takiej sytuacji, żeby ktokolwiek odmówił.

Kto wyrzuca te śmieci?

Różnie. Są to zarówno osoby biedne, jak i dobrze sytuowane, które na pewno stać na wywóz śmieci. Tymczasem opróżnianie koszy ulicznych to zazwyczaj od 7 do 9 kontenerów KP-7, co kosztuje nas ponad 3000 zł miesięcznie. Nie mówiąc już o likwidacji dzikich wysypisk podczas akcji sprzątania lasu…

W czerwcu miała miejsce już trzecia tego typu akcja. Jak pan je ocenia?

Jestem zadowolony. Najbardziej cieszy mnie zaangażowanie dzieci i młodzieży oraz pracowników urzędu. Natomiast średnio jestem zadowolony z mieszkańców miejscowości, których okolice sprzątaliśmy. Owszem – mieszkańcy uczestniczą, ale niezbyt licznie. Chciałbym, aby przy następnych akcjach to się zmieniło.

  • rozmawiała Aleksandra Puławska

Reklama

Dodaj komentarz