BIBLIOTEKA NIE MUSI BYĆ NUDNA

Dodane w:: Numer 12 (lipiec 2008) |

Bogumiła Boguszewska Bogumiła Boguszewska Zapraszamy do przeczytania wywiadu z panią Bogumiłą Boguszewską, od 1 sierpnia nową dyrektor Biblioteki Publicznej w Tłuszczu.

Aleksandra Puławska: Już za kilka dni obejmie Pani funkcję dyrektora Biblioteki Publicznej w Tłuszczu. Czy nas, czytelników, czekają w związku z tym jakieś rewolucyjne zmiany?

Bogumiła Boguszewska: Jeśli chodzi o zmiany, to na pewno będą, ale nie rewolucyjne, tylko raczej ewolucyjne. Doświadczenie pokazuje, że żadna rewolucja i gwałtowne zmiany nic dobrego nie przynoszą. Tak więc czytelnicy mogą być spokojni – z dniem podjęcia przeze mnie pracy dyrektora żadnych radykalnych zmian nie planuję (uśmiech).

W przygotowanej przez Panią koncepcji na funkcjonowanie i rozwój biblioteki znalazłam bardzo ciekawe rzeczy – spotkania z autorami, wieczory projekcji slajdów…

Bardzo zależy mi na uczynieniu z biblioteki miejsca jak najbardziej atrakcyjnego dla czytelników. Dokładne zapoznanie się ze stanem finansów, jakimi dysponuje biblioteka jeszcze przede mną, ale wiem, że takie inicjatywy to nie są drogie sprawy. Myślę, że już za 2 – 3 miesiące będę mogła zaprosić czytelników na pierwsze tego typu spotkanie.

Jakie priorytety w działaniu na rzecz biblioteki wyznaczyła sobie Pani ubiegając się o fotel dyrektora?

Najważniejszym zadaniem będzie komputeryzacja bibliotek wiejskich. Moim największym marzeniem jest to, żeby w filiach bibliotecznych były komputery z wolnym dostępem do Internetu. Przez 25 lat pracowałam w wiejskiej bibliotece i zdaję sobie sprawę, jak istotna jest potrzeba dostępu do sieci. Nie ma co się oszukiwać – mamy XXI wiek i wraz z rozwojem nowych technologii, zmieniają się też potrzeby czytelników. My, jako bibliotekarze, musimy za nimi nadążać. Zdaję sobie doskonale sprawę, że jest to trudne zadanie, wymagające dużych nakładów finansowych – ale będę się starała pozyskiwać środki na jego realizację zarówno w Urzędzie Marszałkowskim, jak i w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej. Będę również szukała sponsorów, starała się współpracować z miejscowym biznesem, być może także z nowopowstałą uczelnią w Wołominie.

A co z biblioteką w Tłuszczu? W niej są już komputery, cyfrowy katalog i świetny księgozbiór podręczny.

Owszem, biblioteka w Tłuszczu jest świetnie wyposażona, ale brak jej pewnego specyficznego klimatu. Tymczasem to można bardzo łatwo zmienić. Myślę tutaj o wygodnych stoliczkach i krzesełkach, tak, żeby można było sobie usiąść w holu i w miłych, komfortowych warunkach przejrzeć bieżącą prasę. Chciałabym już na wejściu przyciągnąć czytelnika i wprowadzić więcej ciepła do biblioteki – żeby nie było tak sterylnie i muzealnie, ponieważ to wiele osób od biblioteki odstrasza.

Wiem, że oprócz atrakcji dla czytelników i komputeryzacji filii, planuje Pani także ciekawe rzeczy dla swoich współpracowników.

Chciałabym zorganizować wspólny wyjazd studyjny do dwóch prężnie działających, bardzo nowoczesnych bibliotek: do biblioteki w Płocku, gdzie jest niesamowity dział dziecięcy oraz biblioteki w Olsztynie, która mieści się w nowoczesnym budynku i korzysta z najnowszych technologii. Będzie to wyjazd szkoleniowy i jednocześnie przedsięwzięcie, które będę się starała jak najszybciej zrealizować, gdyż nie kosztuje dużo. Chciałabym zaszczepić w naszym zespole tę specyficzną inicjatywę, którą tamtejsi bibliotekarze propagują. Nie ma potrzeby wyważać otwartych drzwi, gdy można przenieść sprawdzone, dobre praktyki z innych placówek. Wielokrotnie byłam na takich wyjazdach studyjnych, również za granicą, i wiem, że tego typu rzeczy są bardzo ważne. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystko jest łatwo zrealizować, bo osiągnięcia bibliotek zagranicznych są na razie w sferze moich marzeń. Ale dzięki temu mam punkt, do którego mogę dążyć. A jak są marzenia, to jest już bardzo dużo – później się po prostu tylko szuka środków na ich realizację.

Jak Pani się czuje odchodząc z filii, która, jak sama Pani mówiła – była niemal drugim domem?

Jest mi bardzo szkoda. Zostawiłam tam część swojego życia – 25 lat. Mimo, że mieszkam w Tłuszczu, czułam się również mieszkanką Jasienicy. Ciężko mi się rozstać z tymi wszystkimi sympatycznymi ludźmi. Wszyscy obiecują, że będą mnie odwiedzać w Tłuszczu – trzymam ich za słowo (uśmiech). Przez te wszystkie lata nawiązałam wiele kontaktów, wielu osobom udało mi się w jakiś sposób pomóc. Bibliotekarz na wsi ma inne zdanie niż w mieście. Musi być po części psychologiem, rozmawiać z ludźmi, pomagać im.

Skoro praca w Jasienicy była dla Pani tak ważne, to skąd decyzja o wzięciu udziału w konkursie na stanowisko dyrektora?

To dla mnie trudne pytanie. Kilka lat temu skończyłam na Uniwersytecie Warszawskim informację naukową i bibliotekoznawstwo o kierunku zarządzanie bibliotekami publicznymi. Pracując w filii w pewnym momencie odkryłam, że nie mogę w pełni spożytkować umiejętności, które zdobyłam na studiach i przez wiele lat pracy. Wiem, że jako dyrektor Biblioteki Publicznej w Tłuszczu będę mogła się mocno zawodowo rozwinąć.

Mam dużo planów i energii, jednak wiem, że do realizacji moich pomysłów będę potrzebowała wsparcia współpracowników. Sądzę, że jestem osobą akceptowaną w środowisku bibliotekarskim. Doskonale się dogadywałam ze swoimi koleżankami – bibliotekarkami. Wiem, że chętnie pomogą i mam nadzieję, że zbuduję prężny zespół, który pomoże mi zrealizować zadania, które dziś przed sobą stawiam.

  • rozmawiała Aleksandra Puławska

Reklama

Dodaj komentarz