FELIETON: Tyle było dni…

Dodane w:: EPM II,Numer 46 (maj) 2011 |

Stało się. Po kolejnym długim weekendzie znowu jesteś w pracy. Zapewne to był najdłuższy odpoczynek, na jaki mogłeś sobie pozwolić w tym roku. Jeśli wziąłeś pięć dni urlopu, nie musiałeś przychodzić do pracy aż przez jedenaście dni. Jednak co z tego, kiedy po długim weekendzie jesteś bardziej zmęczony niż przed nim?

A przecież to nie tak miało wyglądać. Już od kilku tygodni układałeś plany. Marzyłeś, że wreszcie naładujesz akumulatory pozytywną energią i chęcią do pracy. Myśli o długim weekendzie nie opuszczały cię, gdy siedziałeś za biurkiem. Sprawiały, że każdy kolejny przepracowany dzień stawał się niewyobrażalną męczarnią.

Aż wreszcie nadeszła „godzina zero”. Z szerokim uśmiechem na ustach, zamykając za sobą drzwi, krzyknąłeś: „Miłego weekendu!”. Twej radości nie było końca.

Niestety, okazało się, że wcale nie jest tak łatwo zostawić za sobą pracę. Twój mózg nie zdążył się przestawić z trybu „pracownik” na „urlopowicz”. Nagle okazało się, że masz za dużo wolnego czasu, który musisz czymś wypełnić. W końcu Dobry Pracownik (którym ciągle się czujesz) nie ma czasu na nicnierobienie. Na siłę szukałeś zajęć, które pozwolą go wypełnić. Nawet jeśli wyjechałeś poza miasto, wymagało to dużo niepotrzebnego wysiłku. Zanim bowiem domknąłeś walizkę, znalazłeś na mapie miejsce swojego wypoczynku i po kilku godzinach stania w kilometrowych korkach dojechałeś tam, zmęczyłeś się bardziej niż podczas najcięższych dni w pracy. A przecież na miejscu nie wolno siedzieć bezczynnie. Rozpalałeś zatem codziennie grilla dla całej rodziny, organizowałeś długie wycieczki po okolicy. Wszystko po to, żeby także Twoi bliscy nie „marnowali” czasu na błogie lenistwo. A po wszystkim byłeś bardzo zdziwiony, że każda cząstka twego ciała opierała się nastawieniu budzika na szóstą rano. „Co jest nie tak? – myślałeś. – Przecież odpoczywałem…”

Czujesz, że straciłeś kolejny długi weekend? Nie martw się – już w czerwcu czeka nas następny. Ale teraz postaraj się go spędzić inaczej. Nie szukaj zajęć na siłę. Rozłóż leżak, przyjrzyj się płynącym obłokom, porozmawiaj spokojnie z rodziną. Po to, żeby słowa piosenki Marka Grechuty „Tyle było dni…” nie brzmiały jak marsz pogrzebowy.

  • Iwona Przybysz

Reklama

Dodaj komentarz