Zima jest jedną z moich ulubionych pór roku. Lubię patrzeć na gałęzie drzew pokryte śnieżnym puchem. Kiedy widzę bałwanki na podwórkach, uśmiecham się szeroko. Gdy jednak po raz kolejny przewracam się na oblodzonym chodniku, cała moja radość z nadejścia zimy pęka jak bańka mydlana.
Kiedy podnoszę się z ziemi, zastanawiam się: gdzie są ludzie odpowiedzialni za odśnieżanie tłuszczańskich chodników i ulic? Dlaczego nikt nie dba o to, żeby osoby takie jak ja nie musiały każdego dnia obawiać się, czy dojdą cało do pracy czy szkoły? Ktoś naiwny mógłby odpowiedzieć, że władz nie stać na zadbanie o zdrowie ich obywateli. Jednak to nie tylko władze odpowiadają za usunięcie lodu z chodników – ten obowiązek należy w większości do właścicieli przylegających do nich posesji. Dlaczego jednak komukolwiek miałoby zależeć na drugim człowieku? Przecież musiałby poświęcić swój wolny czas. Zmęczyłby się także przy ciężkiej pracy. A kogo może obchodzić to, że przez jego lenistwo przewrócę się na prostej drodze…
Możliwe, że gdyby przepis nakazujący oczyszczanie chodników i ulic z lodu nie był przepisem martwym, ludzie zrozumieliby, że przez swoje niedbalstwo narażają zdrowie innych osób. Wierzę jednak, że kiedyś przezwyciężą swoje lenistwo – jeśli nie w obliczu kary, to przynajmniej dzięki odrobinie empatii. Czego sobie i Państwu życzę.
Komentarze do artykułów: