Niedawno wspólnie z drugim radnym z mojego okręgu Włodzimierzem Malinowskim sugerowaliśmy przyjrzenie się pewnej starej willi przy Słowackiego pod kątem możliwości zaadaptowania jej na przedszkole. Natychmiast posypały się na nas gromy, że chcemy inwestować w ruderę, byle tylko zaistnieć.
Z drugiej strony pojawiła się koncepcja, równie wstępna jak nasza, utworzenia przedszkola w budynku lecznicy dla zwierząt przy ul. Długiej. Nie protestowaliśmy, bo sama lokalizacja była dla nas w tym momencie drugorzędna. Ostatecznie jednak okazało się, że także lecznica nie jest miejscem odpowiednim, bo gdzieś trzeba by przenieść gabinet weterynaryjny i lokatorów, którzy wynajmują część pomieszczeń w tym obiekcie. Nie mniej sądzę, że nie były to jedyne powody, dla których dzieci nie trafią ostatecznie „do weterynarza”.
Na razie mamy za sobą dwie upadłe koncepcje, a przed sobą problem, co zrobić z maluchami, których za chwilę mocno nam przybędzie. Chodzi oczywiście o reformę oświaty (a może deformę?), która nakłada obowiązek szkolny (zerówkowy) na dzieci pięcioletnie i sprawi, że w roku szkolnym 2012-2013 do pierwszych klas jednocześnie pójdą dzieci z dwóch roczników: 2005 i 2006. Szkoły wiejskie z większym lub mniejszym trudem poradzą sobie z pojawieniem się w ich murach dodatkowych 20-30 uczniów. Za to w samym Tłuszczu może ich być powyżej setki! Trudno wygospodarować w szkole podstawowej aż trzy czy cztery nowe sale lekcyjne, gdy placówka ta i tak pracuje na dwie zmiany. Dlatego jedynie przeniesienie zerówek do przedszkola może poprawić sytuację. Tyle że przedszkole Baśniowa Kraina i tak już pęka w szwach i nie jest w stanie przyjąć wielu dzieci 3-, 4- i 5-letnich, których rodzice muszą wybierać między placówką niepubliczną, babcią (jeśli takowa jest i podejmie się opieki nad wnukiem) lub wynajętą nianią. Bywa też, że z braku innej możliwości jedno z rodziców (zwykle mama) przez kilka lat nie może pójść do pracy. To, czy uda nam się znaleźć rozwiązanie patowej sytuacji z miejscami szkolnymi (i/lub przedszkolnymi) w ciągu najbliższych 18 miesięcy, zostanie przez mieszkańców odczytane jako polityka pro- lub antyrodzinna.
Na marginesie, w związku z tym, że zerówki w Tłuszczu są jedynie 5-godzinne i pracują na dwie zmiany, niżej podpisany wyśle w tym roku swoje 6-letnie dziecko o rok za wcześnie do pierwszej klasy. Zdawałoby się – wbrew logice, wbrew zdrowemu rozsądkowi, wbrew prawu dziecka do dzieciństwa. Za to zgodnie z wolą ustawodawcy i absurdalną ideą, że dzieci w Polsce dojrzewają w tym samym tempie, co dzieci włoskie, hiszpańskie czy francuskie. Niemniej, od takiej zerówki lepsza już chyba szkoła.
Można wskazać mnóstwo powodów fatalnej sytuacji lokalowej w szkołach, ale zawsze, gdy nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Te, których ciągle brakuje. A może znajdzie się w naszym mieście ktoś, kto przedstawi sensowny pomysł na rozwiązanie tego problemu? Rozbudowa? Nadbudowa? Kontenery? A… tak! Przed rokiem na warszawskim Bródnie za 800 tys. zł dobudowano do dwóch szkół „skrzydła” w systemie modułowym, które łącznie zmieściły ok. 150 przedszkolaków. Zaletą takiego rozwiązania jest to, że modułowe przedszkole można po kilku latach rozebrać i przestawić w inne miejsce! Tylko skąd wyczarować te 800 tys.? Władze Targówka wzięły te dwa pawilony w leasing na 10 lat. A może ten pomysł jest bez sensu? Może ktoś ma lepszy i podzieli się nim?! Czas nagli. Nie patrzmy więc zawistnie, kto dzięki temu publicznie zaistnieje, ale cieszmy się, jeśli komukolwiek uda się rozwiązać ten ważny problem. W tym miejscu na usta ciśnie się cytat: A gdyby tu było przedszkole w przyszłości i wasz synek mały…, którego jeszcze nie macie, ale mieć możecie…
Komentarze do artykułów: