Z prawdziwym zaskoczeniem i zażenowaniem przyjąłem fakt, że w ostatnim numerze „Stacji” redakcja opublikowała artykuł Polemicznie o „Pomarańczowej rewolucji”. Nie razi mnie absolutnie treść tego materiału, bo każdy ma prawo polemizować. Razi mniej jednak to, że polemika ta jest anonimowa, a zatem autor tej publikacji nie znalazł(a) w sobie dość odwagi, by przyznać się do swoich sądów i opinii. Pytanie – Dlaczego? – pozostawiam otwarte.
Współczesne standardy demokratyczne, choć w założeniach są wyśrubowane, w praktyce pełzają na poziomie brudów pływających po bruku. Jeszcze sto lat temu nikt nie traktowałby poważnie anonimowego autora, bo jako tchórz byłby on(a) wykluczony(a) z kręgu osób posiadających tzw. zdolność honorową. Dziś jednak trzeba z czymś takim polemizować. Nie życzę sobie, by powoływała się na znajomość ze mną i zwracała do mnie po imieniu osoba, której nie znam. Nie mam w kręgu swoich znajomych żadnego, ani żadnej „MB”, chyba że ta osoba zna mnie tak samo dobrze jak ja brytyjskiego następcę tronu. Pisze ta osoba o mnie „pan Robert” – dziś taka impertynencja uchodzi za pożądaną normę, ale tak poufały ton – dziś pożądana „norma” – oznacza tak naprawdę brak ogłady. To są rzeczy elementarne! Niestety współcześnie wiedza elementarna bywa dla wielu tajemna! („Panie Robercie” wypada mówić do kolegi lub podwładnego, a i to nie zawsze).
Przechodząc do meritum. Zarzuca mi MD (nie pan, nie pani, a jakiś anonim), że śmiem porównywać Pana Burmistrza Pawła Bednarczyka do przywódców rewolucji francuskiej, bolszewickiej czy wreszcie pomarańczowej, podczas gdy niczego takiego nie uczyniłem. Po pierwsze słowo „rewolucja” ująłem w cudzysłów, który jasno sugeruje, że słowo to nie powinno być czytane dosłownie! Po drugie napisałem wyraźnie, cytuję: „Proszę jednak nie brać dosłownie tego porównania. Nie odnoszę się bowiem do przywódców rewolucji (i tu nie szukam podobieństw). Nawiązuje jedynie do pewnych procesów i ich następstw”. Ale MD „nakręca się” i pisze: „Nie można pana Pawła przyrównywać do ani do Napoleona, ani Lenina, ani Stalina, ani Juszczenki”. Ależ nigdzie takiego porównania nie czyniłem. Odwoływałem się, mocno żartobliwie, do tematów rewolucyjnych, jako że w Tłuszczu nastąpiła wyraźna i niespodziewana (przez wielu) zmiana. Teraz każdy mówi, że przewidywał taki scenariusz wyborów, ale nie jest to prawdą. Nikt tego nie przewidywał, choć wielu na to oczekiwało.
Zastanawia się MD, dlaczego nie nawiązałem do przemian, które nastąpiły w Polsce w 1989 roku. Wcale nie oceniam ich aż tak pozytywnie jak MD (tzn. dobrze że komuna upadła, ale nie jestem zadowolony z tego, co zbudowano na jej gruzach), ale to nie byłby przykład adekwatny. W 2010 roku w Tłuszczu to społeczeństwo zmieniło władzę. Widział(a) MD jakiś okrągły stół, przy którym „starzy” przekazywali po kawałku władzę „nowym” w naszej gminie? Gdzie tu jakiekolwiek podobieństwo?
Na koniec MD zarzuca mi: „wbrew temu, co pan pisze w ostatnim zdaniu swojego artykułu, nie życzy pan sobie i mieszkańcom, żeby się naszemu nowemu burmistrzowi udało”. Ja mam odwagę, by podpisać się pod tym, co myślę, więc może moje intencje są czystsze niż kogoś, kto anonimowo rzuca kamieniami zza węgła. Życzę Panu Burmistrzowi, by udało mu się jak najwięcej osiągnąć z prostej przyczyny: ja też tu mieszkam i chcę, żeby było lepiej. Ktokolwiek by nie został burmistrzem, będę mu/jej życzył sukcesów, bo sam – jako mieszkaniec – mogę tylko na tym skorzystać.
A co do zmian personalnych, do których nawiązuje MD, to na pewno jakieś będą. Z niektórymi nie będę się zgadzał, inne sam przyjmę z ulgą. MD kierowany(a) jakże „czystymi” intencjami pisze: „Widać po pańskim artykule, że to pana marzenie, aby burmistrz zrobił >>krwawą rewolucję<<”. Widać, MD, że to Tobie (Pan lub Pani podpisaliby się własnym nazwiskiem) zależy, by jakaś „krew się polała”, dlatego tak niezręcznie próbujesz podgrzać atmosferę.
Ja w tej kadencji nie raz zachowam się inaczej, niżby spodziewali się ci, którzy mnie „znają”. Nie zamierzam mieścić się w ciasnych schematach, jakimi operuje MD i inni „bezimienni bohaterowie”.
Robert Szydlik


Komentarze do artykułów: