Z BORSUKIEM W TLE

Dodane w:: Numer 41 (grudzień) 2010 |

JaźwieSą historie i miejsca ważne dla naszej okolicy, o których pamięć zanika, a źródła skąpią informacji. Z całą pewnością należy tę wiedzę odkurzyć – czy to na podstawie wspomnień, czy też dokumentów. Jedna z takich historii dotyczy Jaźwia – zaliczanego do najstarszych wiosek na naszym terenie…

Dzieje Jaźwia sięgają kilkuset lat wstecz. Nazwa wioski pochodzi od słowa „jaźwiec” – co po staropolsku oznaczało borsuka. W XVI wieku wioska była dzierżawiona przez Stanisława Klembowskiego i jego braci oraz Andrzeja Biedrzyckiego. Już wtedy istniał tutaj folwark. Stanisław Klembowski posiadał również wsie Miąse, Szczepanek, Łysobyki – wespół z bratem Piotrem, a także Jasienicę – wraz z braćmi Stanisławem i Pawłem Czosnowskimi.
Jak podaje Słownik Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, w 1880 roku Jaźwie, zarówno wieś jak i folwark, administracyjnie należały do gminy Międzyleś, powiatu radzymińskiego i parafii Klembów. W folwarku odległym o pięć wiorst od Tłuszcza i rozległym na 345 mórg (jedna morga to 0,56 hektara) było 12 drewnianych budynków. Tymczasem we wsi było 21 osad, rozległych na 126 mórg.
Według mapy sporządzonej przez Wojskowy Instytut Geograficzny w 1937 roku miejscowość była podzielona na: Jaźwie i Jaźwie Folwarczne. Miedzy Jaźwiem Folwarcznym a Kątami Wielgi istniał zaś folwark Sławek. Wiadomo, że właścicielami tego majątku było małżeństwo Świeców.
28 września 1939 roku w pobliżu Jaźwia zatrzymał się pluton kolarzy pod dowództwem Ludwika Kotowskiego. Do oddziału doszła wieść o kapitulacji Warszawy. W tej sytuacji pluton rozwiązano, a w okolicy willi Świeców zakopano część broni – m. in. karabiny maszynowe, pistolety Vis, granaty i amunicję. W latach okupacji niemieckiej w Sławku mieściło się Kwatermistrzostwo Komendy Obwodu Armii Krajowej Rajski Ptak – Burak.
Wspomaganie podziemia niepodległościowego właścicielka folwarku w Sławku – Halina Świec – okupiła życiem. 8 maja 1943 roku aresztowali ją niemieccy żandarmi. Podczas zakładania butów kobieta zażyła cyjanek potasu. Wolała popełnić samobójstwo niż dostać się w niemieckie ręce. Żandarmi aresztowali także pracującego w gospodarstwie Stanisława Radzkiego, po czym przewieźli go do Tłuszcza. Tam zginął w niewyjaśnionych okolicznościach.

  • Marcin Ołdak

Reklama

Dodaj komentarz