„Kto nie szanuje i nie ceni swojej przeszłości, ten nie jest godzien szacunku, teraźniejszości ani prawa do przyszłości.”
Tymi słowami marszałka Józefa Piłsudskiego postanowiłem zatytułować odpowiedz na artykuł polemiczny autorstwa pani Danuty Jurkowskiej. W swoim tekście oskarża mnie Pani o wypaczenie prawdy, postanowiłem więc udowodnić, że tak nie jest. Pisząc słowa „społeczność” i „demokratycznie” w cudzysłowie, miałem na myśli to że wybory na patrona szkoły przebiegły bez refleksji, że społeczność szkolna, która nie pamięta o swojej historii – sama się w ten sposób degraduje. W artykule „Powrót do Ulaska” nie znajdzie Pani wzmianki o tym, że wybór był ukartowaną fikcją, bo przecież wiem doskonale że odbyło się to zgodnie z regulaminem. Nie mniej jednak uważam, że postać Jana Kantego Wiśniewskiego została potraktowana po macoszemu. Przecież młodzież i rodzice nie, wiedzieli kim był ten człowiek! Odbyło się spotkanie prezentujące kandydatów… Ale dlaczego tylko jedno? Dlaczego nie zorganizowano lekcji historycznych?
Dziś patronem szkoły jest ks. Jan Twardowski. Postać zacna i szczególna. Inne szkoły m. in. w Strachówce, Postoliskach, Mokrej Wsi, Tłuszczu (Zespół Szkół) na patronów wybrały osoby związane z lokalną historią. W tej sytuacji powinniście Państwo podjąć jakieś zabiegi by podtrzymywać pamięć o lokalnej historii (losy Ulaska są tylko małym jej fragmentem). Tak się jednak nie dzieje. A historia terenów, które obejmuje zasięgiem szkoła w Stryjkach jest naprawdę przebogata. Nie mogę pojąć faktu, dlaczego inne szkoły w naszym regionie pamiętają o historii lokalnej – a szkoła im ks. Jana Twardowskiego nie.
Co do odbudowanego krzyża, to z mojego artykułu nie wynika, że postawili go mieszkańcy chcący upamiętnić folwark Ulasek. Pozwoliłem sobie po prostu poinformować mieszkańców, jaka była historia poprzedniego krzyża. Również i tutaj bezpodstawnie zarzuca mi Pani nierzetelność twierdząc, że krzyż nie został postawiony przez rodzinę Wiśniewskich, lecz rodzinę Sasinów – po parcelacji. Każdy historyk powie Pani, że w razie wystąpienia dwóch sprzecznych źródeł szuka się źródła trzeciego. Ja je znalazłem. Dysponuję dwoma źródłami ustnymi i jednym pisanym (artykuł z lat 90), które potwierdzają moje przypuszczenia.
Określa Pani moją postawę jako „jątrzącą”, a mnie samego jako człowieka bezpodstawnie uderzającego w szkołę, której jest absolwentem. Otóż celem mojego artykułu było zmuszenie do myślenia nad lokalną historią, nad podtrzymywaniem pamięci o niej. Oczywiście Pani nawet nie spróbowała zrozumieć tego tekstu. No cóż… uderz w stół a nożyce się odezwą…
Na końcu swojej odpowiedzi zamieszczam część listy znamienitych osób związanych z terenem, który obejmuje Zespół Szkół w Stryjkach, a o których oczywiście szkoła nie pamięta:
- rodzina Wiśniewskich Babczyńskich (Właściciele Ulaska. Naukowcy, żołnierze)
- Jan Estkowski (podpułkownik, odznaczony m. in. krzyżem Odrodzenia Polski, zastępca dowódcy lokalnych struktur AK)
- Halina Świecowa (bohaterka z czasów II wojny Światowej, właścicielka willi w Jaźwiu)
- Kazimierz Suski (podpułkownik, olimpijczyk, AK – owiec)
- Wacław Wierzba (dowódca tłuszczańskiego ośrodka AK)
- Szymon Kobyliński (grafik, satyryk)
- Władysław Podkowiński (najwybitniejszy polski impresjonista)
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
cud nad cienką?
w jednym numerze na jednej stronie gazety czytam sprostowanie kłamliwego artykułu napisane przez panią jurkowską a pod spodem polemikę ze strony m.o.i odpowiedź na to sprostowanie.
nowa jakość dziennikarstwa?
jak można odpowiedzieć na artykuł który teoretycznie jeszcze nie został wydrukowany.
...
15/11/2010 22:26
Jak widać można. Najczęściej przywilej taki mają ci co gazetę tworzą, czyli dziennikarze. To, że tekst nie został wydrukowany nie znaczy, że nie można odnieść się do jego treści. Proszę o wskazanie co w artykule Marcina Ołdaka było kłamliwe. Część komentarzowa artykułu była oddzielona i tam autor wyraził swoją opinię. Miał do tego prawo. To, że w naszej gminie wyrażanie swojego zdania głośno wzbudza poruszenie i jest trudne do zaakceptowania zawsze dla mnie jest zaskakujące… Tak wiele osób za plecami i po cichu chętnie mówi to i owo, zaś poproszone o napisanie listu lub oficjalną wypowiedź od razu milkną… Nie wiem tylko dlaczego, bo to chyba już nie te czasy.
MP
15/11/2010 23:46
Oczywiście najlepiej jest publikować komentarze nie podając swojego imienia i nazwiska. Skąd ja znam ten brak odwagi i honoru?
Marcin Ołdak
16/11/2010 11:26
To rzeczywiście jest chyba kwestia mentalności pokoleniowej, bo przez lata nie wolno było krytykować instytucji… Pan Marcin Ołdak naruszył tym samym “świętość”, która w rzeczy samej jest mało święta. Jeśli bowiem jego opinia komuś się nie podoba, może wygłosić swoją opinię na równych prawach. Na tym polega swoboda dyskusji i wymiany poglądów. Także krytycznych. Krytyka nie oznacza podważania autorytetu i nie jest zamachem na żadną świętość. Tym bardziej, gdy autor krytyki podpisuje się z imienia i nazwiska. Gdyby miał nieczyste intencje, kąsałby anonimowo. Pan Marcin Ołdak swoim artykułem wpisuje się w tę tradycję, która domaga się rewizji historii w kilku ważnych dla narodowej kultury sprawach. To, że w latach 40. XX wieku przeprowadzono “reformę rolną” nie było sprawiedliwością dziejową, a zamachem na pewien porządek, chyba nie gorszy od tego panującego w Polsce po roku ’44. Odwołania zatem do pamięci o tutejszym ziemiaństwie są przywracaniem narodowej pamięci. Fakt, czy to odwołanie znalazłoby miejsce w osobie patrona, tablicy pamiątkowej, czy innej formie – ma znaczenie drugorzędne. Pozwólmy zatem ludziom mówić i pozwólmy krytykować. Nie obrażajmy się na krytykę, o ile jest ona merytoryczna. Panie Marcinie, być może zostanę teraz uznany za Pańskiego “wspólnika” w atakowaniu szkoły, ale agresorem w żadnej mierze się nie czuję. Wszystkim natomiast czytającym i komentującym zalecam umiar i poszukanie kompromisu, który pozwoli, by strony podały sobie ręce choćby nad tablicą upamiętniającą tutejszych ziemian. W kraju mieniącym się być jednym z najbardziej katolickich we współczesnym świecie, takie pojednanie jest chyba możliwe? Śp. Księdzu Twardowskiemu na pewno spodobałoby się takie zakończenie. Wszak sam był pisał:
“Mój Bóg jest głodny
ma chude ciało i żebra
nie ma pieniędzy
wysokich katedr ze srebra
Nie pomagają mu
długie pieśni i świece
na pierś zapadłą
nie chce lekarstwa w aptece
Bezradni
rząd ministrowie żandarmi
tylko miłością
mój Bóg się daje nakarmić”
Robert
16/11/2010 20:36
Jest wiele racji w tym co pisze Pan Marcin o pielęgnowaniu lokalnej historii i szkoła poprzez swoje imię może ją sławić. Ale może to czynić również innymi działaniami-tym bardziej, że imię zostało nadane wiele lat temu i w sposób jak najbardziej demokratyczny. To już się stało więc nie rozumiem dlaczego autor artykułu rozpoczął tę mało przyjemną dyskusję. Nie jestem związany z żadną z polemizujących stron-dla jasności, chcę jedynie wyrazić swoje zdanie. Tak, powinniśmy nauczyć się mówić otwarcie o tym co nam się nie podoba. Tylko do tego powinna być wzięta pod uwagę możliwość zmian. W tym wypadku jej nie ma. Nadanie imienia jest faktem. Postać ks. Jana Twardowskiego, szkoda że nie związana z ziemią tłuszczańską (a może jakieś związki są-niech Pan Marcin pomoże je znaleźć)-to jednak jest bogatym materiałem do pracy wychowawczej. Krytykowanie wyboru nie ułatwia pracy nauczycielom. A krytyka, która niczego nie wnosi niczego oprócz zamieszania w obecny stan rzeczy ze strony absolwenta jest “wsadzaniem kija w szprychy” Grono pedagogiczne zachęcam do pracy nad upamiętnieniem wymienionych przez Pana Marcina osób zasłużonych dla tego miejsca. Chciałbym mieć tak bogaty arsenał biografii na których można oprzeć budowanie tożsamości lokalnej społeczności.To może być płaszczyzną porozumienia polemizujących stron-czego Państwu życzę.
Janek
17/11/2010 14:42
Panie Janku,
Dziękuję za ten komentarz, jest on na pewno merytoryczny. Dziękuję też za słowa krytyki, którą przyjmuję z pokorą. Proszę jednak zauważyć, że w swoim tekście napisałem że warto podejmować jakiekolwiek inicjatywy promujące lokalną historię np warto pomyśleć o pamiątkowej tablicy. Według mojej opinii nie trzeba zmieniać dotychczasowego patrona. Trzeba tylko (i aż) pamiętać o ludziach związanych z tym terenem.
Marcin
17/11/2010 21:10
To ja mam pytanie: czemu Pan Marcin teraz tam domaga sie,zeby upamietnic historie,a jak byl wybierany patron szkoly nie zrobil zadnej lekcji na ten temat? Skoro Mu tak zalezy to mogl sie starac na wlasna reke,zeby spoleczenstwu w szkole opowidziec o historii? Nie wiem… Wiem jednak,ze przykro sie robi jak absolwent szkoly “atakuje” ja:( Panie Marcinie prosze pomyslec jak sie teraz czuja nauczyciele tej szkoly, tu powinna byc Pana refleksja nad tym. Mimo wszystko zycze Panu kariery dzienikarskiej,bo pisownie ma Pan dobra:) Pozdrawiam serdecznie:)
Jola
20/11/2010 08:34
trzeba- piszę się tak o wielki dziennikarzu!
słownik
20/11/2010 19:53
nie jestem wielkim dziennikarzem, nie jestem nawet dziennikarzem :) okresłiłbym się raczej jako amator dziennikarstwa.
Pani Jolu, proszę przytoczyć cytat gdzie “atakuję”:)
Marcin Ołdak
20/11/2010 21:47