POLEMIKA: PRAWDA O WYBORACH PATRONA W SZKOLE W STRYJKACH

Dodane w:: Numer 40 (listopad) 2010 |

Artykuł polemiczny do tekstu „Powrót do Ulaska”

Pan Marcin Ołdak w artykule „Powrót do Ulaska” zapragnął przedstawić czytelnikom „Stacji Tłuszcz” swoje odczucia o wyborach patrona w Zespole Szkół im. ks. Jana Twardowskiego w Stryjkach, które odbyły się w roku szkolnym 2005/2006. Pisząc w cudzysłowie dwa wyrazy: „społeczność” i „demokratycznie” pozwolił na wielorakie i na pewno nieprzychylne myślenie o prawidłowości przebiegu całego procesu nadania imienia szkole.

Przedstawianie swoich opinii w jakiejkolwiek gazecie nie powinno mijać się  z prawdą, gdyż skutki tych słów mogą być nieodwracalne i krzywdzące innych.

Pan Marcin, nie sprawdzając faktów, dwukrotnie wypaczył prawdę. A mieszka tak blisko szkoły i w ostatnim czasie bywał w szkolnej bibliotece, więc wystarczyło zapytać panią bibliotekarkę – Grażynę Białek, która wraz ze mną była odpowiedzialna za koordynowanie całego przebiegu wyboru patrona szkoły.

Znam osobiście autora artykułu, bo jest absolwentem naszej szkoły, więc pozwoliłam sobie na bezpośrednią z nim rozmowę, zapytałam jak on rozumie ten cudzysłów? Odpowiedział, że chodziło mu o nierzetelność wyborów, gdyż jakiś uczeń usłyszawszy o śmierci księdza Jana Twardowskiego rzucił propozycję, a grono pedagogiczne bez głębszej refleksji podjęło pomysł.

Wówczas przedstawiłam mu pobieżnie obszerną teczkę dokumentów, które powstały podczas trwania wyborów:

-  Harmonogram zadań i koordynacji całego procesu nadania imienia szkole, uwzględniający zaangażowanie całej społeczności szkolnej;

-  Zestawienie propozycji na patrona szkoły od uczniów, rodziców i pracowników szkoły;

-  Regulamin wyborów na patrona szkoły w Stryjkach, który został zatwierdzony na Radzie Pedagogicznej w dniu 15 lutego 2006 r.; oraz przez Komisję do Spraw Nadania Imienia Szkole w dniu 18 lutego 2006 r. podczas pierwszego jej posiedzenia;

-  Protokoły z pracy Komisji do Spraw Nadania Imienia Szkole. W skład komisji wchodziło 10 osób – reprezentantów powołanych z całej społeczności szkolnej;

-  Artykuły do gazet i dla wychowawców klas, którzy na lekcjach wychowawczych przybliżali postacie 3 kandydatów: Marii Konopnickiej, księdza Jana Twardowskiego i Jana Kantego Józefa Wiśniewskiego;

-  Scenariusz uroczystej prezentacji 3 kandydatów przed całą społecznością szkoły;

-  Materiały z gazetek ściennych.

Oprócz tego często w ciągu trzech miesięcy (w lutym komisja wybrała z wielu propozycji 3 postacie, a w maju odbyły się wybory) dyskutowano i rozmawiano o kandydatach podczas Rad Pedagogicznych. Ponieważ głosy były podzielone, próbowano przekonywać jedni drugich. Ja sama byłam za postacią Jana Kantego Józefa Wiśniewskiego, a wysłuchawszy słów moich koleżanek i kolegów z pracy, zostałam przekonana i nie żałuję decyzji, bo mamy wspaniałego patrona. Jak widać działo się wiele wokół wyborów patrona szkoły, a decyzje nauczycieli były na pewno dogłębnie przemyślane, więc to nie jest patron z przypadku. Natomiast pan Marcin uczestniczył bezpośrednio w wyborach, a jego klasa nawet prezentowała sylwetkę księdza Jana Twardowskiego, bo rzeczywiście tę postać zaproponowali uczniowie. Ale to jest tylko kolejny dowód na to, że wszystkie propozycje były brane pod uwagę poważnie i nie był to z góry ustalony patron, a wybory nie były „ukartowaną” fikcją. Po prostu tak jak każda szkoła szukaliśmy odpowiedniego opiekuna, który ma nas kształtować, wspierać i wzmacniać w tych trudnych czasach, a ksiądz od „biedronki” właśnie tak czyni.

Jeśli chodzi o same wybory, to odbyły się 23 maja 2006 r. zgodnie z regulaminem i tak, jak uroczysta prezentacja w dwóch turach. Najpierw głosowali uczniowie na 6 godzinie lekcyjnej, a w godzinach popołudniowych rodzice i pracownicy szkoły. Komisja liczyła głosy w obecności danej klasy (grupy) i zapisywała wyniki głosowania do protokołu. Wszyscy do końca nie byli pewni wyboru, bo głosowanie było tajne. Czekaliśmy z niepokojem na ogłoszenie przez komisję wyniku. Z radością przyjęliśmy, że zdecydowaną większością głosów wygrał ksiądz Jan Twardowski. Żeby zrozumieć cytat z poniższego protokołu muszę wspomnieć, że regulamin był opracowany na wniosek Rady Pedagogicznej tak, iż ranga głosów pracowników szkoły była większa, niż uczniów i rodziców. Oto fragment z protokołu z pracy Komisji do Spraw Nadania Imienia Szkole:

„Dnia 23 maja 2006 r. odbyło się tajne głosowanie całej społeczności szkolnej:

dla uczniów w godz. 1245- 1330. Głosy oddało 129 uczniów na 143 uprawnionych do głosowania, czyli 90% elektoratu.

dla rodziców w godz. 1600- 1700. Głosowało 70 rodzin na 140 uprawnionych do głosowania, czyli 50% elektoratu.

dla pracowników szkoły o godz. 1700. Głosy oddało 22 pracowników na 25 uprawnionych do głosowania, czyli 88% elektoratu.

Średnia frekwencja wyborów wyniosła 76%.

Regulamin wyborów na patrona szkoły zatwierdzili i posiadali do wglądu wszyscy członkowie komisji. Był również dostępny dla osób zainteresowanych w sekretariacie szkoły.

Wybory odbyły się zgodnie z procedurą i regulaminem, o czym zaświadczają podpisy Komisji do Spraw Nadania Imienia Szkole. Jedyny członek komisji pani Grażyna Wojtyra nie podpisała protokołu, gdyż była nieobecna podczas głosowania. Absencja tej pani była usprawiedliwiona. Wszystkie karty osób głosujących i protokoły są do wglądu w sekretariacie szkoły.

Osobom, które do tej pory nie chcą uznać regulaminu wyborów i ostatecznego protokołu z głosowania, który wskazał, że 22 głosy otrzymał i wygrał ksiądz Jan Twardowski, 14 głosów Maria Konopnicka oraz 2 głosy Jan Kanty Józef Wiśniewski, chcę przytoczyć, że wykorzystano 223 karty do głosowania (dwie karty zostały dodatkowo zużyte na powtórzenie głosowania). Na księdza Jana Twardowskiego oddano 116 kart, na Marię Konopnicką 78, a na Jana Kantego Józefa Wiśniewskiego 27 kart. Co widać, że w każdym przypadku społeczność szkolna zdecydowaną większością głosów opowiedziała się za kandydaturą księdza Jana Twardowskiego.”

Rozumiem, że kilku osobom nie podobał się regulamin, a później wynik wyborów, który ostatnio jest podważany i ośmieszany bezmyślnością grona pedagogicznego. Proszę wszystkich o uszanowanie naszego wspólnego i przemyślanego wyboru, bo my naprawdę cieszymy się i jesteśmy dumni z naszego patrona.

Chcę jeszcze nawiązać do żywej pamięci o Ulasku wśród mieszkańców okolicznych wsi i odbudowania krzyża, przy którym pan Zdzisław Ludwik Wiśniewski był uwieczniony we wspomnianym artykule pana Ołdaka.  Otóż byłam inicjatorką postawienia tego krzyża, gdyż stary został zniszczony w czerwcu 2009 r. Dowiedziałam się od okolicznych mieszkańców, że krzyż należał do rodziny państwa Sasinów ze Stryjek (po parcelacji gruntów postawili krzyż Ewa i Leon Sasin), więc pierwsze kroki skierowałam do nich z zapytaniem: „Czy chcieliby, aby społeczność Stryjek włączyła się i pomogła postawić nowy krzyż?” Gdy otrzymałam zgodę, udałam się do sołtysa Stryjek – pana Marka Marszała, który z ochotą podjął się realizacji pomysłu. Powolutku wspólnymi siłami postawiono, ozdobiono oraz poświęcono krzyż 10 października 2010 r. Według artykułu ten krzyż upamiętniał pierwszą rocznicę śmierci doktora Ludwika Wiśniewskiego. Czemu więc podczas tych prac i na mszy nie było pana Zdzisława Wiśniewskiego i skąd przypuszczenie, że to wszystko działo się dla ożywienia pamięci o Ulasku? Pracowano bezinteresownie dla samego symbolu krzyża, który dla nas katolików jest czymś ważnym, ostoją wiary i miłości do drugiego człowieka.

Mam nadzieję, że tym artykułem rozwiałam wszelkie wątpliwości  i niedomówienia związane z wyborem patrona w Stryjkach oraz krzyżem. Czy zakończą się jątrzenia? Wątpię, bo zgodnie z przysłowiem „Jak się chce psa uderzyć, to kij się znajdzie”. Przykro tylko, że tym oskarżającym jest absolwent naszej szkoły. Pasją pana Marcina zawsze była historia i jeżeli chciałby zrehabilitować się szkole, to mógłby w ciekawy sposób napisać historię Ulaska tak, aby uczniowie naszej szkoły z chęcią po nią sięgali.

  • Danuta Jurkowska

Reklama

Dodaj komentarz