WALCZĄ O NORMALNĄ GMINĘ

Dodane w:: Numer 37 (sierpień) 2010 |

Paweł Bednarczyk i Wiesław Mamot walczą o "normalną gminę"Ostatnio w wielu naszych artykułach powołujemy się na materiały i informacje pochodzące ze strony www.normalnagmina.pl, którą tworzy tłuszczańskie stowarzyszenie o takiej właśnie – wiele sugerującej – nazwie. Postanowiliśmy spotkać się z przedstawicielami organizacji, która angażuje się w działania na rzecz ochrony praw mieszkańców i bezlitośnie tropi błędy naszych samorządowców. Naszymi rozmówcami byli WIESŁAW i GRAŻYNA MAMOT oraz PAWEŁ BEDNARCZYK.

ST: „Normalna Gmina” – państwa organizacja, choć młoda, jest już dość mocno rozpoznawalna. Skąd wziął się pomysł na założenie stowarzyszenia?
Wiesław Mamot: Zacznę od tego, że jestem człowiekiem, który nie cierpi pracy społecznej. To chyba taka awersja z dzieciństwa, bo ojciec był wielkim społecznikiem. Pewnego dnia, gdy kosiłem trawę, mój sąsiad, pan Banaszek, powiedział, że szkoda zachodu, bo na naszym osiedlu chcą wybudować sortownię śmieci i będą takie szczury, że wyjedzą wszystko. Przyznam, że zafrapowało mnie to… Razem z żoną poszliśmy na moje pierwsze w życiu zebranie osiedlowe – poświęcone sprawie budowy sortowni i tak to się wszystko zaczęło. Próbowaliśmy zainteresować naszą sprawą organizacje zajmujące się ochroną środowiska, niestety bezskutecznie. Doszliśmy więc do wniosku, że sami musimy założyć stowarzyszenie. Początkowo wszystkie zło przypisywaliśmy inwestorowi, który chce wybudować sortownię. Jednak w miarę rozwoju sytuacji, widać było wyraźnie, że inwestor pozwala sobie na tyle, na ile pozwalają mu nasze władze samorządowe, zaś sama kontrowersyjna inwestycja jest skutkiem, a nie przyczyną. Gdyby władze gminy byłe inne, to nie byłoby potrzeby zakładania stowarzyszenia i protestowania. Jest taka stara rzymska zasada: dura lex, sed lex – „twarde prawo, ale prawo”. Prawo można zmienić, ale jeżeli już jest, to obowiązuje i należy go przestrzegać. Przykładem może być spotkanie w Grabowie (dotyczące budowy magazynu opon, przeciwko czemu gwałtownie zaprotestowali mieszkańcy – przypis red.), w trakcie którego powiedziałem burmistrzowi Białkowi, że łamie prawo, na co on zdenerwował się, że nie mam podstaw tak twierdzić i zwrócił uwagę, że dopiero gdy SKO (Samorządowe Kolegium Odwoławcze – przypis red.) w tej sprawie się wypowie, będzie można coś twierdzić. Przypomina to sytuację człowieka, który prowadząc samochód po pijanemu powoduje wypadek, zaś na stwierdzenie, że popełnił przestępstwo odpowiada, że dopiero gdy sąd go skaże, będzie można tak powiedzieć.

ST: Wracając do sprawy sortowni na osiedlu Kolejowa. Oprócz zorganizowania solidarnego protestu mieszkańców na spotkaniu z przedstawicielami władz, przygotowaliście także niezależną ocenę raportu inwestora. Raportu, który od początku budził wiele kontrowersji…

Wiesław Mamot: Zgadza się. W stowarzyszeniu złożyliśmy się na sfinansowanie oceny raportu na podstawie którego wszczęto postępowanie dotyczące sprawy budowy sortowni. Ocenę raportu wykonał fachowiec i biegły – profesor z Politechniki Warszawskiej, z wydziału ochrony środowiska. Przeanalizował ten raport bardzo wnikliwie, był w Tłuszczu i oglądał te tereny. Ocena raportu jest jednoznaczna: został źle zrobiony i w efekcie brak było podstaw do wszczęcia postępowania w tej sprawie. Ocenę raportu przesłaliśmy do wiadomości burmistrza oraz do SKO wraz ze stanowiskiem „Normalnej Gminy”.

ST: Kwestia sortowni wydaje się zmierzać ku korzystnemu dla mieszkańców rozwiązaniu, ale na tej jednej sprawie państwo nie poprzestaliście.

Wiesław Mamot: Generalnie doszliśmy do wniosku, że w gminie potrzebne są zmiany. W przeciwnym razie będziemy tylko działać „od akcji do akcji”, w ogniskach zapalnych. Pomyśleliśmy, że zamiast usuwać skutki, lepiej usunąć przyczynę – złą władzę. Chodzi o to, żeby gminą zarządzał ktoś, kto miałby głowę na karku, przestrzegałby prawa i wydawałby rozsądnie pieniądze, których w naszej gminie jest niedużo. Tłuszcz potrzebuje dobrego gospodarza.

Grażyna Mamot: Marzy się nam po prostu ktoś, kto jest kompetentny, uczciwy, sprawiedliwy i chce dbać o powierzony mu majątek. Takie zapewnienia czytamy w ulotkach wyborczych od lat, ale chciałabym, żeby się w końcu kiedyś spełniły…

Wiesław Mamot: Nasz – mieszkańców – problem jest taki, że to, co czytamy w hasłach wyborczych traktujemy na serio, w przeciwieństwie do tych, którzy je wygłaszają. Świadczy o tym chociażby przykład fundamentów pod halę sportową, które były budowane jako kiełbasa wyborcza. Co ważne, ta akcja odbyła się na koszt mieszkańców – ich wybudowanie i późniejsze ekspertyzy jakości, to ponad 180 000 zł… Jak to się mówi: lekarz wytrzyma każdy ból pacjenta, tak samo burmistrz wytrzyma wydatek z nieswojej kieszeni… Mamy dwie opcje – ciągłą walkę i wdawanie się w klincz, albo wybranie kogoś, kto będzie dobrze publicznymi pieniędzmi zarządzał.

ST: A czy zna pan w ogóle taką osobę?

Wiesław Mamot: Znam nawet kilka osób, które będą chciały kandydować. Jednak myśląc o fotelu burmistrza, stawiam na Pawła Bednarczyka, który powiedział mi, że z jego klasy w Tłuszczu obecnie mieszkają trzy osoby i z tych trzech, on jeden chce coś w gminie zmieniać. Dla nas Tłuszcz to jest mała ojczyzna i chcemy, żeby tu był porządek. Czy to źle?

ST: Panie Pawle, dlaczego będzie się pan ubiegał o fotel burmistrza?

Paweł Bednarczyk: Bo chcę coś zmienić. W kółko słyszymy to samo – ciągle obiecywany wodociąg, kanalizacja, zalew, targowisko, można by dużo wymieniać, a tak naprawdę, co cztery lata jest to samo… Od wielu lat tu się nic praktycznie nie zmieniło, no może poza wybudowaniem nowych chodników. Ja chcę walczyć o jakość życia w Tłuszczu, bo planuję tu zostać. Rozpocząłem budowę domu. Dla mnie naturalną rzeczą jest, to że pragnę, żeby miejsce w którym chcę zamieszkać i w którym mają mieszkać moje dzieci, się rozwijało. To jest mój główny cel.
Nie wiem, kto jeszcze będzie startował w nadchodzących wyborach. Wcale też nie mówię, że ja się będę najlepiej nadawał na stanowisko burmistrza. Natomiast te osoby, które już je zajmowały, z całą pewnością nie powinny wrócić, bo pokazały, co są w stanie zrobić i co potrafią. Jeżeli przegram, a wygra ktoś lepszy, to też się z tego będę cieszył! Bo najważniejszą rzeczą jest to, żeby w Tłuszczu wreszcie coś się zaczęło dziać.

ST: Jakie jeszcze działania podejmuje „Normalna Gmina”?

Paweł Bednarczyk: Korzystając z sytuacji, że radni zdecydowali o zmianie planu zagospodarowania miejscowego, przeprowadziliśmy razem z panem Malinowskim – przewodniczącym Rady Osiedla, akcję składania wniosków…

Wiesław Mamot: W efekcie do urzędu wpłynęło 159 wniosków o to, żeby na terenie naszego osiedla nie można było realizować uciążliwych inwestycji.

ST: 159 wniosków złożonych przez mieszkańców to z pewnością sukces.

Paweł Bednarczyk: I tak, i nie. Szczerze mówiąc, w naszym mieście mieszka dużo osób, którzy często traktują je jedynie jako sypialnię. Ale jesteśmy zadowoleni z tak dużego poparcia, bo do tych wszystkich 159 osób pan Mamot i pan Malinowski musieli osobiście zajść, zapukać, przedstawić problem…

Wiesław Mamot: Odwiedzając mieszkańców otrzymywałem pozytywne informacje. Sąsiedzi chwalili to, że zaczęliśmy działać. Mieszkańcy po wypełnieniu wniosków, wrzucali je do skrzynki na listy przy mojej furtce. Jeśli zaś chodzi o inne nasze działania, to staramy się również prowadzić analizy dokumentów. Między innymi z tego wynikła sprawa nielegalnych fundamentów… Okazuje się, że takich spraw może być więcej… W pewnym momencie doszliśmy do wniosku, że to burmistrz jest „ojcem założycielem” Stowarzyszenia „Normalna Gmina”, bo gdyby nie jego postępowanie, to nie zaczęlibyśmy działać…

ST: Na jakie przeszkody bądź trudności państwo napotykacie? Czy łatwo jest walczyć o „normalną gminę”?

Wiesław Mamot: Pojawiają się plotki. Ktoś próbuje stawiać nas w złym świetle. Ale przyjmujemy, że tak po prostu musi być. Jest to nawet pozytywne – w tym sensie, że świadczy o naszej skuteczności. Bo plotek by nie było, gdyby obecny układ nie czuł się zagrożony. Z innych trudności – to czasem zdarzają się kłopoty z uzyskaniem informacji z urzędu miejskiego. Pytania musimy stawiać bardzo precyzyjnie, żeby nie zostawić pola do nadinterpretacji. Gdy tylko zadamy ogólniejsze pytanie, to okazuje się, że urząd odpowiada w taki sposób, żeby nie powiedzieć nic.

Paweł Bednarczyk: Przykładowo prosiliśmy o wydanie kopii pozwolenia na budowę fundamentów pod halę sportową, a w odpowiedzi urząd odpisał, że złożono wniosek do starostwa o wydanie pozwolenia, który później go wycofano… Nikt nie odpisze wprost: gmina nie ma pozwolenia, bo go nigdy nie wydano!

ST: Jak mieszkańcy reagują na działania „Normalnej Gminy”? Czy łatwo dają się przekonywać do współpracy?

Paweł Bednarczyk: Moim zdaniem mieszkańcy już teraz widzą, że gdy mają jakiś kłopot, muszą zareagować. Najczęściej ludzie mobilizują się, gdy sprawa dotyczy ich najbliższego sąsiedztwa. Wówczas pojawia się ogromny bunt i sprzeciw, tak jak to było w naszym przypadku.

Wiesław Mamot: W regulaminie naszego stowarzyszenia mamy nawet zapisane, że chcemy ludziom uświadamiać prosty fakt: to, jak nam się tutaj będzie żyło, nie zależy od burmistrza i radnych, tylko od nas. Po prostu – po wybraniu kogoś na stanowisko musimy cały czas patrzeć, co władza robi i w ten sposób ją kontrolować. Oczywiście, to wymaga pracy, zaangażowania, ale to jest właściwa droga.

Grażyna Mamot: Warto zauważyć, że my sami przez długi czas żyliśmy sobie jako para spokojnych emerytów i nie mieliśmy o wielu rzeczach pojęcia. Problemy gminy nie dotykały nas bezpośrednio. Ale w momencie, gdy sąsiad „postraszył” nas wizją szczurów, to trudno było się tym nie zainteresować. Dalej wszystko odbyło się na zasadzie: ruszysz jeden kamyczek i posypie się lawina. Okazało się, że trzeba było zarejestrować stowarzyszenie, później przyszli mieszkańcy z innymi sprawami. Teraz nie możemy się już wycofać. Ludzie liczą na nas.

***

Z przedstawicielami Stowarzyszenia „Normalna Gmina” rozmawiali Aleksandra i Maciej Puławscy.

WARTO WIEDZIEĆ
Stowarzyszenie „Normalna Gmina”
siedziba: Tłuszcz, ul. Przyzakładowa 6
email: kontakt@normalnagmina.pl
www.normalnagmina.pl

Reklama

Komentarze (3 )

  1. bardzo fajny pomysł z założeniem fundacji “normalnagmina”

    VA:F [1.9.12_1141]
    Poparcie: 0 (ocen: 0 )

    szybki
    15/08/2010 15:14

  2. Może fundacja ” normalnagmina” będzie miała jakiś wpływ na to co się dzieje w naszej gminie i ich działania będą widoczne.Bo to co robi władza to tylko obietnice i słowa rzucane na wiatr bezpowrotnie.

    VA:F [1.9.12_1141]
    Poparcie: 0 (ocen: 0 )
  3. większość fundacji to tylko metoda na pranie brudnych piniędzy i BOGACENIE SIĘ CWANIAKÓW żerujących na nadziei pozostałych………….

    VA:F [1.9.12_1141]
    Poparcie: 0 (ocen: 0 )

Dodaj komentarz