Z radnym Henrykiem Wójcikiem o inwestycjach i potrzebach mieszkańców rozmawia Maciej Puławski
Został Pan radnym, ponieważ…
Przede wszystkim chodziło mi o to, żeby na przejeździe kolejowym w Chrzęsnem przestali ginąć ludzie. Gdy zdarzył się tam ostatni wypadek śmiertelny, byłem na miejscu i nie mogłem pogodzić się z tym, że nic nie można zrobić. Dlatego zdecydowałem się kandydować. Choć teraz przyznam szczerze, że bycie radnym to nie jest zajęcie ani ciekawe, ani przyjemne… Wydawało mi się, że radnemu będzie łatwiej niż zwykłemu mieszkańcowi. Myliłem się.
Ale jestem takim typem człowieka, że pracując nie potrafię tylko siedzieć, muszę coś jeszcze robić, działać. Miałem krótki epizod w radzie powiatu. Zdecydowaliśmy, że zrobimy wodę w Postoliskach i Chrzęsnem. Nie było to łatwe, namawialiśmy ludzi. Ale udało się i do dzisiaj funkcjonuje. Byłem pomysłodawcą tego wodociągu. Muszę przyznać, że ta woda wtedy nam się tutaj udała, a były to czasy, kiedy inni o tym jeszcze nie myśleli… To było ponad trzydzieści lat temu.
Był Pan również zaangażowany w otwarcie przystanku kolejowego w Chrzęsnem.
Dojeżdżałem z Chrzęsnego do pracy do Ossowa. Nie lubię nie reagować, gdy coś jest do zmiany. Wtedy nie byłem zaangażowany w żadną pracę społeczną. Nie mogłem jednak znieść tego, że trzeba chodzić na stację do Tłuszcza albo do Mokrej Wsi. Poza tym brak przystanku ograniczał możliwości. Dzieci, młodzież – przecież bez komunikacji zostaje się w miejscu. Dziś oczywiście motoryzacja jest na innym poziomie, ale to się działo na początku lat osiemdziesiątych. Kolej była jedynym rozwiązaniem, które pozwalało funkcjonować, zarobić i dorobić. Po prostu istnieć. Jako normalny człowiek wziąłem kartkę papieru i napisałem w tej sprawie pismo do Ministra Komunikacji. Po dwóch miesiącach otrzymałem zgodę na wykonanie przystanku. Było nas kilku zapaleńców: mój teść Kaska, Stanisław Rosiński, Czesław Kujawa, Włodek Szczęsny i naczelnik Janusz Ołdak. Myśmy robili to własnymi rękami i własnymi środkami. Ten przystanek ożywił okolicę – Chrzęsne, Postoliska, Jarzębią Łąkę – do dziś mieszkańcy z tych miejscowości korzystają z „naszej” stacji.
Na sesjach Rady Miejskiej Pana głos jest często samotnym głosem. Od początku kadencji opowiadał się Pan za burmistrzem, jest Pan wyraźnie przeciwwagą (choć nierówną) podczas głosowań dla Klubu Radnych „Razem dla Gminy”. Czy radny w pojedynkę coś może?
Rzeczywiście tak jest, że mniejszość może niewiele. Chociaż się wiele zmieniło. Okazuje się, że można mieć odrębne zdanie, można je wyartykułować i nie jest się karconym. To się już teraz rozluźniło. Na tym polega demokracja. Gdybym się nie mógł wypowiedzieć i nie mógłbym mieć swojego zdania, to ze mną nie byłoby dobrze. Ja chcę chodzić w swoich butach. Proponuję, przedstawiam tematy. Podobnie było z partnerstwem publiczno-prywatnym i możliwością wykonania w jego ramach wodociągów. Zaprosiłem specjalistów w tej dziedzinie, przedstawili temat. Jeżeli jest to akceptowane, to dobrze. Jeżeli nie – to mówi się trudno. Starałem się po prostu pokazać jakąś moją inwencję. Ale jest nas 15…
Z tematem partnerstwa publiczno-prywatnego wiąże się wiele obaw. Każdy mówi „tak, ale”, bo nie jest to sprawa łatwa. Na pewno wygodniej jest wziąć po prostu kredyt…
A jeszcze łatwiej podzielić to, co wpływa z podatków… Owszem, to nie jest prosta rzecz. Ale inne miasta i gminy to robią – Sopot, Gdańsk, Poznań miasta na Śląsku. My teraz owszem – robimy inwestycje. Tylko portfel nam się kurczy… A co będzie dalej? Zrobimy stację uzdatniania wody w Łysobykach, ale jeśli nie będzie ani metra wodociągu, to będzie to inwestycja martwa. Przecież mamy bardzo dużo projektów wodociągowych. Takie wodociągowanie Jasienicy ze względu na gęstą zabudowę byłoby raczej atrakcyjne dla potencjalnego partnera prywatnego.
Jak na razie wszyscy czekamy na otwarcie Powiatowego Centrum Kultury w Pałacu w Chrzęsnem. Umiejscowienie tego typu instytucji to chyba spora szansa rozwoju dla Pańskiego okręgu.
Po pierwsze nie rozumiem, dlaczego tam się nadal nic nie dzieje. Koszty poniesiono olbrzymie, a budynek stoi zamknięty. Bardzo bym chciał, żeby w tym obiekcie znalazła swoją siedzibę filia Biblioteki Publicznej. Obecnie biblioteki nie tylko zajmują się wypożyczaniem książek. Pełnią też rolę miejsca integrującego wieś. Jestem przekonany, że biblioteka w pałacu byłaby wyjściem do mieszkańców Chrzęsnego. Żeby nie odstraszały ich kłódki wiszące na bramie i furtce, tak jak jest teraz. Ta przestrzeń powinna być udostępniona. Nie wierzę w to, że nie uda się tam przenieść biblioteki. Jeśli ten obiekt będzie zamknięty dla mieszkańców, to będę się bardzo na to buntował. Nie wiem, czy już jest koncepcja dla tego obiektu, ale mam taki pomysł, żeby zlokalizować w pałacu oddział Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Wcześniej się to nie udało, ale teraz zmienił się minister rolnictwa, mamy wicepremiera z „naszych” stron.
Wspomniał Pan, że do kandydowania w wyborach skłoniła Pana troska o bezpieczeństwo na przejeździe w Chrzęsnem. Co udało się Panu w tej sprawie zrobić?
Proszę zwrócić uwagę – tam przejeżdża pociąg z prędkością 20 km/h i to się nie stało samo. Byliśmy z burmistrzem w PKP PLK S.A. w tej sprawie na samym początku mojej kadencji. Przekonaliśmy ich do wprowadzenia ograniczenia – przecież na tym przejeździe zginęło 13 osób! Odpukać – od tego czasu nikt nie zginął i nikt nie został ranny. Jednak przy modernizacji trasy kolejowej E75 przejazd będzie przebudowany, zamontowane zostaną półrogatki i to bez ponoszenia żadnych kosztów przez gminę. Kolejną rzeczą, która by poprawiła bezpieczeństwo, byłoby wybudowanie ulicy Tłuszczańskiej. Obecnie brakuje drogi na odcinku 370 metrów, która połączyłaby Chrzęsne z ulicą Przemysłową z pominięciem dwóch niebezpiecznych przejazdów kolejowych. Obecnie gmina już jest właścicielem gruntu. Mamy też kompletną dokumentację, żeby wejść w teren. Tu szansą jest uwzględnienie tej drogi przez kolej jako drogi pomocniczej dla linii kolejowej. Liczę, że radni poprą moje starania i będziemy tę ulicę Tłuszczańską mieli, bo ona jest także dla mieszkańców Tłuszcza i innych miejscowości.
Ile ta inwestycja będzie kosztowała?
Kosztorys jest na łączną kwotę 4 mln zł. Ale to tylko kosztorys, założenia – 40 cm kamienia, nośność… Ale jest wiele możliwości sięgnięcia po zewnętrzne środki. Liczę tu na współpracę z koleją. Budując Tłuszczańską odciążylibyśmy drogę przy kościele i szkole w Postoliskach, bo tam obecnie jest ciasno. Kolejna inwestycja, która przybliża cywilizację to przedszkole, które obecnie w Postoliskach jest budowane. Dzieci się o siebie same nie upomną, my musimy o nich myśleć.
Kolejną sprawą, na której mi zależało, była gazyfikacja – została już wykonana. Teraz mieszkańcy wykonują przyłącza i powoli odchodzą od węgla. Mamy jeszcze problem z wodą. Na gruntach, które kiedyś należały do PGR-u występują metale ciężkie – ołów. Te związki chemiczne znajdują się w studniach i stanowią największe zagrożenie dla dzieci i ich rozwoju. Jeden przypadek przywoływałem na sesji, jest udokumentowany. Badanie sanepidu wykazuje przekroczenie normy zawartości metali ciężkich w prywatnym ujęciu wody, żeby nie mylić z wodociągiem. Obecnie budowany jest fragment w ulicy Kasztelańskiej i dalej. Zrobimy ile się da za kwotę 100 000 zł, która jest zabezpieczona w budżecie. Do wykonania zostało 7 km, średnio koszt wodociągu wynosi ok. 90 zł za 1 mb.
Woda jest rzeczą dosyć ważną. Będziemy się starali ten problem rozwiązać, żeby wszędzie dotarła. Z innych spraw: remiza strażacka wymaga kapitalnego remontu. Są pomysły na zagospodarowaniu terenu przy Agronomówce. Za placem zabaw jest wolny teren, rozmawiałem z mieszkańcami, żeby tam zrobić boisko do siatkówki i koszykówki, a trochę głębiej kort tenisowy. Bardzo bym chciał coś zrobić dla młodych ludzi. Liczyłem, że sprawniej będzie ruszało Powiatowe Centrum Kultury i wokół niego zorganizowane będą jakieś zajęcia dla młodych, ale jak się okazuje najlepiej jest liczyć na siebie.
Obowiązkiem radnego są regularne spotkania z mieszkańcami. Jak Pan się tego wywiązuje ?
Mamy sporo zebrań różnego rodzaju. Jest to też związane z działalnością ochotniczej straży pożarnej. Spotkań jest trzy, cztery rocznie. Jak jest potrzeba mieszkańców – jak teraz na ul. Zasobnej, to spotykamy się co niedziela… Pełnię w sumie całodobowe dyżury. Jeśli ktoś ma problem, to do mnie przychodzi.
Ostatnio głośno w Chrzęsnem na temat picia alkoholu przez osoby przebywające w okolicach sklepu spożywczego. Ksiądz proboszcz zaapelował nawet o odebranie sklepowi zezwolenia na sprzedaż alkoholu.
To nie jest problem od dzisiaj. Rozmawialiśmy z komendantem Policji i pracownikami urzędu. Każdy się boi tego tematu, woli go nie dotykać. Na jednej z ostatnich Komisji Rolnictwa, Handlu i Usług byli obecni właściciele i rozmawialiśmy o tym, jak rozwiązać problem. Zapewnili, że zamontują kamerę, która będzie filmowała otoczenie sklepu. To wszystko tam się dzieje od samego rana, w biały dzień. Przychodzą do mnie na skargę mamy, dzieci, a to już jest sprawa poważniejsza. Próbowałem coś zrobić, ale samemu mi to nie wychodziło. W sukurs przyszedł ksiądz proboszcz i wykonał robotę, której ci, którzy są do tego powołani, wykonać nie chcieli. A właściciel, organ samorządowy wydający zezwolenie, Gminna Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych i Policja byli bezsilni. A ksiądz zabrał głos i efekt będzie. Ale prawda jest taka, że to się nie dzieje tylko w Chrzęsnem, ale w wielu miejscach.
A jakie Pan widzi problemy całej gminy?
Dużym problemem jest brak inwestorów. Mam trochę kontaktów, znam wielu ludzi. Namawiałem kiedyś firmę, która była zainteresowana pozyskaniem terenu, a miała produkować klimatyzatory. Dokąd nie zaprezentowałem miejsca, nie wysłałem zdjęć terenu, to byli zainteresowani. Jak wysłałem, to znaleźli sobie lokalizację gdzie indziej. Może powinniśmy wspólnie z innymi gminami stworzyć jakąś strefę ekonomiczną… Teraz Tłuszcz stał się sypialnią. Te zakłady co były, przestały istnieć. Bez inwestora miasto się nie będzie rozwijało tak jak powinno. Trzeba dalej szukać… Ja lubię nowe technologie i tak sobie myślę, że może powinniśmy się zainteresować farmami fotowoltaicznymi. Wcześniej udało mi się zaprosić do naszej gminy specjalistów od zgazowywania odpadów. W ten sposób byłaby produkowana energia. W tym kierunku poszli Arabowie, mimo, że mają u siebie gazu i ropy pod dostatkiem. Ale coś z tymi śmieciami muszą robić. Na Litwie powstał duży obiekt tego typu. Odpad z tego procesu jest tylko jeden – skrystalizowany, który nadaje się do stosowania na drogi. Chciałem tym zainteresować władze, radnych, ale trudno było ich przekonać. Zaraz wszyscy się zastanawiają, co będę z tego miał. To samo, co kiedyś z przystanku w Chrzęsnem… Coś by się działo, byłby miejsca pracy, do gminy płynęłyby podatki.
W jakiej kolejności powinny być w gminie prowadzone inwestycje, żeby stała się atrakcyjna do zamieszkania i inwestowania? Proszę o odpowiedź realną, uwzględniającą możliwości naszego gminnego budżetu.
Wkrótce zostanie uruchomione Powiatowe Centrum Kultury w Chrzęsnem. Ono będzie dysponowało jakimś zasobem. Może na tym należałoby oprzeć działania… Realizacja wszystkich inwestycji na raz będzie niemożliwa. One muszą być wg jakiejś kolejności uporządkowane. Ale nie tak prosto zrezygnować z wodociągu. Kanalizacja spotyka się ze średnim zainteresowaniem mieszkańców. Wszyscy chcą wody. Wiąże się to jednak z dużymi kosztami i inwestycjami, których nie widać – są pod ziemią, nie cieszą oka. Ja bym postawił jednak na wodociąg. Tylko, żeby nie trwało to 20 lat!
Radny Henryk Wójcik – okręg nr 6 (Sołectwo: Chrzęsne)
Rocznik: 1948
Wykształcenie: studium pomaturalne
Zawód: obecnie emeryt, wcześniej zajmował się budową i eksploatacją pojazdów samochodowych
Hobby: nowe technologie i sport
PYTANIA OD CZYTELNIKÓW
Jak realizuje Pan swój program wyborczy?
Mój program wyborczy stanowiło kilka głównych punktów: poprawa bezpieczeństwa na przejeździe kolejowym, zadbanie o staw w Chrzęsnem, gazyfikacja, ulica Tłuszczańska.
W kwestii przejazdu – udało mi się doprowadzić do tego, że pociągi przejeżdżają przez ten przejazd z prędkości 20 km/h. Ponadto w wyniku modernizacji zostanie on przebudowany i wykonane zostaną półrogatki. Jest bezpiecznie, będzie jeszcze bezpieczniej.
Staw znajduje się w centrum wsi. Udało się doprowadzić do jego konserwacji. Strażacy zobowiązali się do tego, żeby zaaranżować jego otoczenie, zasadzić krzewy. Czekamy tylko na barierkę wzdłuż drogi. Jeśli zaś chodzi o gaz, to już też jest. Ulica Tłuszczańska bardzo poprawi bezpieczeństwo wielu mieszkańców, nie tylko Chrzęsnego. Gmina jest już właścicielem terenu, przygotowana jest dokumentacja projektowa, kosztorys. Liczę, że uda się tę drogę wybudować przy okazji modernizacji linii kolejowej E75. Udało się też poprawić przejezdność ulicy Borówkowej. Wcześniej, jak trochę popadało, była zupełnie nieprzejezdna.
Czy to prawda, że dieta radnego to największa część Pana dochodów w ciągu roku?
To bzdura. Mam emeryturę i jeszcze pawilon, który wynajmuję.
Gdy radni głosowali w sprawie zakupu przez Zakład Gospodarki Komunalnej nowego traktora z osprzętem do kopania rowów, Pan był przeciwko. Co Pan czuł, gdy ten sprzęt przyjechał pogłębiać staw w Chrzęsnem?
Bardzo się cieszę, że ten traktor jest kupiony. Chociaż bym się bardzo nad tym zastanawiał, czy głosowałem przeciw. Pamiętam, że zadałem pytanie, jakie maszyny towarzyszące będzie obsługiwał ten traktor. Ale czy ja głosowałem przeciw…? Nawet jeśli tak, to był mój błąd. Nie zawsze muszę mieć rację. Jeśli głosowałem przeciw, to dziś głosowałbym inaczej.
Chce pan budować ul. Tłuszczańską w Chrzęsnem, mówiąc że poprawi ona bezpieczeństwo (ominięcie dwóch przejazdów kolejowych). Czy Pan lub ktoś z Pana rodziny ma działki przy tej ulicy?
No właśnie nikt. Ani ja, ani moja rodzina. Zero. To dziwne, bo na ten temat miałem już kilka pytań…
W 2012 roku burmistrz Paweł Bednarczyk wydał na nagrody dla najbliższych współpracowników ponad 50 tys. zł. Czy pana zdaniem powinien ujawnić komu, za co i ile dał nagrody?
Moim zdaniem powinien ujawnić. To nie powinno być tajemnicą.
Burmistrz rozpoczął budowę hali sportowej w mieście za 7-8 milionów zł bez żadnego dofinansowania. Nie obawia się Pan, że przez to nie będzie pieniędzy na wieś np. na budowę wodociągów?
No cóż… Ja jestem mniejszością. Mój głos w tej sprawie niewiele znaczył.
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
Pan Radny Wójcik trochę ściemnia, bo w wywiadzie przeczytaem to:
PYTANIE: Czy to prawda, że dieta radnego to największa część Pana dochodów w ciągu roku?
ODPOWIEDŹ: To bzdura. Mam emeryturę i jeszcze pawilon, który wynajmuję.
A w oświadczeniu majątkowym tak opisał swoje roczne dochody:
Renta – emerytura 2389 zł
Wynajem pawilonu 9800 zł
Dieta radnego 12380 zł
Tu jest wszystko:
http://www.tluszcz.bip.net.pl/?p=document&action=show&id=3306&bar_id=1136
Marek
22/10/2013 16:13
Pan Wójcik w Radzie od początku jest mniejszością ale jako człowiek Burmistrza.
radek nieradek
23/10/2013 08:32
Jego argumentacja nigdy do mnie nie przemawiała. Jak go słuchałem na sesjach i wywiadach to miałem wrażenie że próbował udowodnić że czarne nie jest czarne tylko białe.
Marek_K
23/10/2013 15:43