ST 4-5 (96)/2015 Wypalenie zawodowe mi nie grozi

Dodane w:: Kultura,Numer 4-5 (96) maj 2015,Polecamy,Wywiad |

- zapewnia Bogumiła Boguszewska, dyrektor Biblioteki Publicznej w Tłuszczu, która podczas 21. Tłuszczańskich Biesiad z Książką świętowała 30-lecie pracy w bibliotekarstwie. O książkach, roli biblioteki w lokalnej społeczności i czytelnictwie w naszej gminie rozmawia Maciej Puławski.

Dyrektor Biblioteki Publicznej w Tłuszczu Bogumiła Boguszewska

Dyrektor Biblioteki Publicznej w Tłuszczu Bogumiła Boguszewska

Maciej Puławski: Za panią wiele lat pracy w bibliotekarstwie. Nasza biblioteka prężnie się rozwija, prowadzone są innowacyjne działania. Nie poddaje się Pani rutynie i wypaleniu zawodowemu. Proszę zdradzić sekret, jak pani to robi?

Bogumiła Boguszewska: To kwestia kilku czynników. Przede wszystkim lubię pracować z książkami i z ludźmi. Połączenie tych dwóch fascynujących żywiołów daje mi wiele inspiracji. Poza tym, ciągle się dokształcam, szukam pomysłów w różnych miejscach i w różnych ludziach. Ogromną motywacją do dalszego działania są dla mnie zadowoleni uczestnicy naszych wydarzeń, którzy coraz liczniej odwiedzają bibliotekę. Wreszcie – to chyba też sprawa charakteru. Jestem bardzo aktywną osobą w każdej dziedzinie życia, także pozazawodowej. Zapewniam więc, że wypalenie zawodowe mi nie grozi.

Dużo się mówi, że Polacy nie czytają książek. Mam jednak wrażenie, że to utarta opinia. Na rynku wydawniczym jest bardzo dużo nowych wydawnictw, nowych autorów. Coraz więcej kierowców słucha audiobooków w samochodach. Jak to jest – mało czy dużo czytamy?

Na tle całej Polski mieszkańcy naszej gminy wypadają całkiem nieźle. Dla przykładu mogę podać, że w 2014 roku w rankingu bibliotek prowadzonym przez Bibliotekę Wojewódzką mamy drugie miejsce w powiecie wołomińskim w kategorii „wypożyczenia książek na 100 mieszkańców”. Wskaźnik ten w naszej bibliotece wynosi 327 natomiast przeciętnie w powiecie wynosi 248, a na Mazowszu 288 i to łącznie z Warszawą. Odpowiadając na Pana pytanie mogę więc powiedzieć, że czytamy niemało.

A co pani najbardziej lubi czytać?

Tak naprawdę w różnych momentach mojego życia czytałam różną literaturę. Kiedyś pasjami czytywałam biografie. Ostatnio sporo podróżuję, dlatego często sięgam po książki pisane przez podróżników, ale opisujące miejsca, do których prawdopodobnie nigdy nie zawitam. Lubię Jacka Pałkiewicza, Wojciecha Cejrowskiego, Martynę Wojciechowską czy też Beatę Pawlikowską. Bardzo lubię też reportaże i literaturę faktu. Świetne książki w tej tematyce wydaje wydawnictwo Czarne w swojej serii „Reportaż”.

W naszej bibliotece często goszczą: podróżnicy, poeci, autorzy, muzycy. Organizowane są warsztaty i spotkania, jest przestrzeń z wygodnymi kanapami, komputery z dostępem do internetu. Na ile biblioteka to jeszcze dzisiaj miejsce, gdzie wypożycza się książki, a na ile przyjazna przestrzeń dla osób zainteresowanych kulturą?

Taka zmiana następuje w wielu instytucjach kultury i według mnie jest to zmiana pozytywna. Duża liczba uczestników naszych „pozabibliotecznych” wydarzeń świadczy o tym, że mieszkańcy tego od nas oczekują i podoba im się taki wizerunek biblioteki, jako instytucji otwartej i przyjaznej. Wydarzenia, które my organizujemy w bibliotece, związane są zazwyczaj z tematem książki i czytelnictwa, co daje nam dość szerokie spectrum możliwości wyboru rodzaju imprezy. Myślę jednak, że ważne jest, aby zachować rozsądną równowagę pomiędzy naszą codzienną bibliotekarską pracą, a działaniami związanymi stricte z animacją kultury. Czasami wręcz z zażenowaniem obserwuję, jak pierwotna funkcja różnych szacownych instytucji rozmywa się w morzu niskiej jakości działań mających na celu „bawienie” mieszkańców. I w tym momencie jest doskonała okazja, aby zaprosić naszych mieszkańców do biblioteki w dniu 4 lipca 2015 r. (sobota) o godz. 16 na piękny koncert operetkowy w wykonaniu tenora Adama Urbaniaka i jednocześnie na wernisaż Mieczysława Romanika – wieloletniego przyjaciela naszej Biblioteki.

Na jednym z posiedzeń komisji Rady Miejskiej padł pomysł połączenia biblioteki z Centrum Kultury, Sportu i Rekreacji. Miałoby to przynieść gminie oszczędności. Co pani sądzi o tym rozwiązaniu?

Myślę, że ważną rzeczą jest szukanie oszczędności, gdyż sama ciągle tych oszczędności poszukuję podejmując różne decyzje. Ważne jest, aby taka decyzja nie spowodowała wylania dziecka z kąpielą. Czasami pochopnie podjęte decyzje mają swoje skutki, które trudno od razu przewidzieć. W historii tłuszczańskiej biblioteki był już taki czas, kiedy to znajdowała się „pod jurysdykcją” Centrum Kultury. Od 2008 r. biblioteka prężnie się rozwija. To właśnie w 2008 r. odzyskała upragniony status samodzielnej jednostki kultury w gminie. Stało się to na skutek interwencji Wojewódzkiej Biblioteki w Warszawie i Regionalnej Izby Obrachunkowej, która zleciła Gminie wyłączenie biblioteki ze struktur Centrum Kultury. Wówczas to profesor Jadwiga Kołodziejska – niekwestionowany autorytet bibliotekarstwa polskiego napisała artykuł w branżowym czasopiśmie „Bibliotekarz”, informując, że Biblioteka Publiczna w Tłuszczu przestała być pasierbicą Centrum Kultury. Chyba zrozumiałym jest dla każdego, że instytucja, która traci niezależność, traci również chęć, a często i możliwości do szerzej zakrojonych działań. Wierzę jednak, że nasze władze podjęły mądrą i rozsądną decyzję.

Reklama

Dodaj komentarz