Za oknem coraz bardziej szaro i ponuro, a my tymczasem oddajemy w Państwa ręce drugi numer kolorowego miesięcznika Stacja Tłuszcz. W tym roku wrzesień obfitował w wiele ciekawych uroczystości i imprez – mamy nadzieję, że czytając o nich, poczujecie Państwo entuzjazm, który nam towarzyszył przy zbieraniu materiałów i robieniu zdjęć.
A skoro już o „zbieraniu materiałów” mowa… No właśnie… Wydawać by się mogło, że nie ma zawodu bardziej otwierającego wszelkie drzwi niż zawód dziennikarza. Tymczasem – po dwóch miesiącach doświadczeń, musimy przyznać, że nie zawsze jest to łatwe. A już na pewno wymaga szczypty odwagi, porcji śmiałości i wyjątkowo dużej wagi bezczelności. Wiadomo – początki zawsze są trudne. Czasem jakiś dokument dostaniemy później niż byśmy chcieli, czasem „ściśle tajna” plotka o „ ściśle tajnym” zgromadzeniu okaże się zwykłą informacją o kolegialnym zebraniu organów władzy publicznej. Które to zebranie - z mocy prawa ogólnodostępne dla wszystkich – czasem trzeba opuścić, by nie zakłócać niewygodnymi pytaniami intymnej atmosfery obradujących… Cóż. Niestety – ciągle jesteśmy młodzi, wciąż jesteśmy wyrozumiali, a nasze działania, nieważne na jak wielką skalę, to dopiero początki. Podobno jeden z kolegów po fachu, przeglądając pierwszy numer ST, powiedział: „wiele się jeszcze muszą nauczyć.” To prawda. Ale jesteśmy świadomi faktu, że drugi numer Stacji Tłuszcz jest żywym przykładem na to, że uczymy się z przyjemnością.
I, na przekór sceptykom, mamy skromną nadzieję, że osoby będące naszymi przedstawicielami i partnerami w działalności na niwie społeczności lokalnej, przed taką nauką nie będą bronić się również.
Ps. Wielką osłodą i motywacją dla podejmowanych przez nas dziennikarskich działań jest to, że Stacja Tłuszcz spotkała się z tak ciepłym i życzliwym odzewem Czytelników. Dziękujemy za nadesłane emaile, za wszelkie telefony, uwagi i materiały. I – oczywiście – prosimy o więcej!
M. Puławski
Komentarze do artykułów: