ST 10 (90)/2014 Dlaczego burmistrz powinien wziąć udział w debatach?

Debata przed wyborami w 2010 roku

Debata przed wyborami w 2010 roku

 

Mamy demokrację. W naszym przypadku jej formę przedstawicielską – większość decyduje, kto będzie ją reprezentował przy podejmowaniu kolejnych demokratycznych decyzji. Wybieramy swoich radnych, wybieramy swojego burmistrza. Liczymy, że będzie to osoba, która nie zmarnuje powierzonego jej mandatu zaufania. Bo nawet gdyby tak się stało, niezmiernie trudno jest przerwać nieudaną kadencję.

Dlatego trzeba głosować świadomie i mając poczucie odpowiedzialności za swój głos. Aby głosować świadomie, trzeba czerpać informacje z różnych źródeł, starając się jak najlepiej poznać kandydatów i kandydatki oraz ich programy. Trzeba z nimi się spotykać, pytać, rozmawiać. Czytać różne gazety, poznawać reakcje startujących w określonych sytuacjach. Zadawać trudne pytania.

Podobnie jak cztery lata temu, tak i teraz nasza redakcja, przygotowuje debaty dla kandydatów na burmistrza Tłuszcza. Debaty internetowe oraz finałową – publiczną. Po raz pierwszy jednak w historii organizowanych przez nas debat wyborczych, urzędujący burmistrz odmówił w nich udziału…

Panie burmistrzu! Demokracja opiera się na dyskusji, ścieraniu się różnych poglądów i stanowisk. Opiera się na wypracowaniu kompromisu i uwzględnianiu potrzeb różnych środowisk. Ciężko do tego dojść unikając. Unikając udziału w komisjach rady (na co skarżyli się radni w wywiadach), unikając spotkań z mieszkańcami w tzw. dni otwarte (godzina Pana przyjęć w dzień targowy wypada od godz. 12, i często mieszkańcy się skarżą, że często w tych godzinach nie jest Pan dostępny), unikając kontaktów z dziennikarzami, czy też unikając udziału w rozmowach i debatach.

Pan burmistrz odpowiada – „można domniemywać że cykl proponowanych debat będzie częścią kampanii wyborczej Pana Balceraka i będą tak przygotowane, że mogą nie pozwolić pozostałym kandydatom przedstawić w sposób rzeczywisty i rzetelny swoich programów wyborczych”.

Aha. Więc chodzi o to, że pan burmistrz coś „domniemuje”, coś co go przestraszyło na tyle, że boi się… przyjść porozmawiać i przedstawić swoje plany na kolejne lata. A dokładniej jego lęk wzbudza Jacek Balcerak – nowa twarz w tłuszczańskim świecie samorządowym. Sprawujący cztery lata burmistrz wskazuje go jako źródło swych obaw. Naprawdę trudno takie eskapistyczne decyzje burmistrza Pawła Bednarczyka zrozumieć. Zwłaszcza, że domniemania pozostają domniemaniami, a praktyka pokazuje co innego.

Pierwszą debatę mamy za sobą. Co przede wszystkim zaskoczyło widzów, to ogromna kultura dyskusji, opanowanie i spokój kontrkandydatów. Na ile to zasługa przygotowania debaty, a na ile samych uczestników? Trudno określić. Ale może faktycznie taka forma może „nie pozwolić pozostałym kandydatom przedstawić w sposób rzeczywisty i rzetelny swoich programów wyborczych”. Może spokojna dyskusja nie służy prezentacji wszystkich pomysłów i poglądów? Może pan burmistrz nie czuje się dobrze, gdy trzeba dyskutować w rzeczowy i spokojny sposób?

Ja jednak wolałbym, żeby nasza gminna demokracja nie była ustrojem, w którym „czasami trzeba podnieść głos” (cytat z wywiadu z burmistrzem Pawłem Bednarczykiem, ST nr 50, 09/2011), a raczej takim, w którym dla dobra gminy szuka się porozumienia, kompromisów i wspólnych rozwiązań. Nie bojąc się wyzwań i rozmowy z innymi. Nie zasłaniając się „domniemywaniami”.

Pragnę podkreślić, że odmowa udziału przez burmistrza nie jest pierwszą, z jaką się spotykamy. Spośród czterech wystosowanych do burmistrza zaproszeń w ciągu ostatnich trzech lat z dwóch nie skorzystał. Z pierwszego – bo „nie było wystosowane z co najmniej dwutygodniowym wyprzedzeniem”. W drugim przypadku burmistrz dotarł. Nie było żadnych zarzutów o nierzetelność czy innych uwag. W trzecim przypadku, gdy organizowaliśmy dyskusję na temat budowy sortowni i kompostowni w Wólce Kozłowskiej, burmistrz Paweł Bednarczyk miał zmierzyć się z radnym powiatowym Januszem Tomaszem Czarnogórskim, który jeszcze jako wiceburmistrz Tłuszcza był jednym z autorów pomysłu budowy sortowni. Wtedy 10 godzin przed audycją poinformowano nas, że burmistrza nie będzie i zastąpi go doradczyni. Więc może tak naprawdę nie chodzi o pana Balceraka, a radnego Czarnogórskiego?

Jeśli ktoś w okresie kampanii wyborczej rezygnuje z możliwości dyskusji z resztą pozostałych kandydatów, nie wróży to dobrze. Jeśli ktoś w okresie kampanii wyborczej nie chce odpowiadać na pytania dotyczące spraw gminy, kierunków jej rozwoju i przyszłości, to bardzo źle. Bo prawda jest taka, że w naszym przedstawicielskim systemie wyborcy mają coś do powiedzenia przed wyborami, raz na cztery lata. Jeśli ktoś nie chce rozmawiać przed wyborami, to po wyborach będzie jeszcze bardziej niedostępny, nieuchwytny i zdystansowany. Ale niestety chyba skądś to już znamy…

Maciej Puławski

Reklama

Komentarze (2 )

  1. Jakby na to nie patrzec, wstyd i hańba.
    No ale jak tu mieszkańcom w oczy spojrzec. Może ktoś zapyta o nagrody, o anioła stróza? Moze o przyjazny urząd, czy zmniejszenie biurokracji i oszczędności, tak zapowiadane na debatach 4 lata temu.Pewnie wstyd się pokazywac, spotykac z ludźmi. Szkoda tylko że ten sam wstyd nie pohamował zapędów ponownego ubiegania się o fotel burmistrza.

    VN:F [1.9.12_1141]
    Poparcie: +5 (ocen: 19 )

    krasny
    16/10/2014 10:30

  2. Odwróćmy pytanie. A internauci niech poszukają odpowiedzi.
    Dlaczego burmistrz nie przychodzi na debaty?

    Odp. Boooo burmistrz ze swoją świtą już się pakuje. Nie ma czasu na debaty
    :-)

    VN:F [1.9.12_1141]
    Poparcie: +2 (ocen: 6 )

    Jerry
    26/10/2014 20:06

Dodaj komentarz