ST 2 (82)/2014 Listy do redakcji: O gospodarowaniu pieniędzmi w tłuszczańskiej gminie raz jeszcze

Dodane w:: Listy do redakcji,Numer 2 (82) luty2014,Sprawy mieszkańców |

listWreszcie w Tłuszczu powiało budującym optymizmem w kwestii racjonalnego wykorzystywania społecznych pieniędzy. Radni skupieni wokół Roberta Szydlika i Mirosława Sobczaka – walczących od dłuższego czasu o uporządkowanie sfery finansowej gminy odnieśli ostatnio spektakularny sukces w postaci znaczącego zmniejszenia kwoty pieniędzy na nagrody i podwyżki płac gminnych urzędników. Projekt radnego Roberta Szydlika w sprawie nowego podziału pieniędzy Rada Miejska przyjęła w głosowaniu, a zatem pieniądze, które w nie do końca umotywowanych okolicznościach miały trafić na konta urzędnicze, przeznaczone zostaną na realizację celów mających pierwszoplanowe znaczenie dla mieszkańców gminy. Sukces wniosku radnego spotkał się ze spodziewaną negatywną reakcją burmistrza. Burmistrz Paweł Bednarczyk z pewnością zdawał sobie sprawę, że wprowadzenie w życie tego wniosku będzie bardzo korzystne dla mieszkańców gminy, ale mimo to, w sposób impulsywny starał się deprecjonować sukces Rady Miejskiej zarzucając części radnych niedotrzymywanie wcześniejszych ustaleń. Należy w tym miejscu przypomnieć burmistrzowi, że żadnych ustaleń w dowolnych sprawach nigdy nie należy traktować jako stałych, ostatecznych, bo zawsze mogą one, być zweryfikowane potrzebą chwili czy nieprzewidywalnym zdarzeniem. Wiedząc o tym trudno jest podzielić rozgoryczenie burmistrza, a tym bardziej w sytuacji, gdy wiadomo, że celny wniosek radnego Roberta Szydlika służyć będzie dobru ogólnemu, które zawsze jest ważniejsze od interesów wąskiej grupy ludzi. Wniosek ten opowiada się również za bezwzględną polityką oszczędnościową w gminie, co należy z wielkim uznaniem podkreślić. Nie ulega wątpliwości, że oszczędności takie staną się faktem przy rozsądnym gospodarowaniu pieniędzmi przeznaczonymi na urzędnicze podwyżki i nagrody. Nie jest bowiem tajemnicą, że nasi gminni urzędnicy w zestawieniu z innymi stanowiskami pracy na terenie miasta i gminy wcale nie mają się źle pod względem zarobków, a przy tym mają nieporównywalnie lepsze warunki pracy.

W kontekście tej sprawy należy jeszcze zauważyć, że stanowiska urzędnicze w gminie w zakresie odpowiedzialności, czy trudności w ich sprawowaniu w zasadzie niczym nie odbiegają od innych stanowisk pracy na terenie gminy, czy nawet powiatu. Dlaczego więc burmistrz dąży do bezprecedensowego honorowania gminnych urzędników podwyżkami płac i extra nagrodami z pieniędzy podatników? (…) Jest jednak nadzieja, że sprawy finansowe gminy nabiorą innych kształtów. Asumptem do takiego myślenia jest przebojowy sukces radnych na sesji budżetowej w postaci wywalczenia zmian w budżecie opracowanych i drobiazgowo uzasadnionych przez niezmordowanego orędownika interesów gminnej społeczności radnego Roberta Szydlika, nieustannie wspieranego przez radnego Mirosława Sobczaka i innych radnych. Będąc pod wrażeniem silnej i precyzyjnej argumentacji wniosku przez radnego Szydlika nietrudno było się domyśleć, że wniosek ten uzyska aprobatę w głosowaniu, obalając tym samym ustalenia burmistrza za którymi to ustaleniami burmistrza stał murem. I tak tez się stało. Głosowanie, które udowodniło burmistrzowi jego niefrasobliwość w wydatkowaniu gminnych pieniędzy potwierdziło też, że Rada Miejska posiada w swoim składzie radnych, którzy swoją odwagę, pracowitością, niebanalnymi propozycjami i koniecznymi ustaleniami potrafią przy odpowiedniej konsolidacji, zablokować niesłuszne decyzje decydentów. Oraz tworzyć własne i urzeczywistniać je dla dobra gminnej społeczności. Wielkie zatem uznanie dla wszystkich tych radnych z Robertem Szydlikiem na czele, którzy swój wolny czas poświęcają na wielką pracę społeczną z myślą, że ich praca znaczona ogromnym wysiłkiem nie pójdzie na marne i mimo piętrzących się przed nimi trudności w postaci potężnych barier sprzeciwu – przyniesie wymierne efekty dla ludzi.

Przy tak zdeterminowanej postawie części radnych pewne jest, że gmina nasza będzie prawidłowo funkcjonować, mimo nieustających prób torpedowania dobrych intencji radnych przez burmistrza P. Bednarczyka. Tę niezrozumiałą i udziwnioną postawę burmistrza można by tylko skwitować słowami poety Adama Asnyka: „daremne żale, daremny trud…” i dalej czynić swoje, ku ogólnemu zadowoleniu gminnej społeczności. Oczywiście, wielka szkoda, że praktycznie w ciągu całej kadencji tego samorządu, nie udało się wypracować poprawnych stosunków na linii burmistrz – Rada Miejska i ciągle na tej linii niebezpiecznie iskrzyło, a wiele gminnych problemów rozstrzygano, chyba w oparciu o łacińską sentencję „homo homini lupus” (człowiek człowiekowi wilkiem). Czy musiało tak być i musi być dalej i kto naprawdę ponosi za to winę, wkrótce, bo już w pierwszej połowie listopada odpowiedzą na te pytania niezadowoleni – jak zwykle – wyborcy. A teraz póki co, cieszmy się z coraz to lepszej postawy radnych wierząc, że jeszcze w tej kadencji dostarczą mieszkańcom gminy niejednego powodu do dumy i radości.

Stanisław Ołdak

 

 

Reklama

Dodaj komentarz