LIST DO REDAKCJI (I)

Dodane w:: Numer 31 (luty 2010) |

Odpowiedź na list mieszkanki Tłuszcza zamieszczony w nr 1/2010 „Stacji Tłuszcz”

Droga Pani Grażyno Mamotowa,
Dziękując Pani za ustosunkowanie się do mojego komentarza ze spotkania z władzą Gminy Tłuszcz, zamieszczonego w Nr 12. miesięcznika, nie mogę powstrzymać się od wyrażenia głębokiego ubolewania nad treścią i formą Pani listu. Nawet w najśmielszych przypuszczeniach nie podejrzewałem, że można o czymś pisać z taką zjadliwością i nienawiścią, a tym bardziej jeśli to pisze kobieta. Zabójczy jad, który rozlewa się po Pani liście budzi ogromne zdziwienie, obezwładnia wprost umysł i prowadzi do bezgranicznej bezsilności wobec tak wyrafinowanej grafomanii. Mając to na uwadze, zgodnie z zasadami współżycia ludzkiego, żeby nie zostać posądzonym o małość i brak charakteru, nie powinienem odpowiadać w ogóle na tę szczególnego rodzaju prowokację, jednak po głębokim namyśle i w oparciu o mądre powiedzenie J. Krasickiego, że „prawdziwa cnota krytyk się nie boi” – postanowiłem zareagować na Pani zarzuty. Odpowiedź moja powstała z chęci uświadomienia Pani jak znacznie się myli w swoich zarzutach pod moim adresem. Wypada zacząć, pozwoli pani, od końcowego fragmentu listu, kiedy to jestem odsyłany do zapoznania się z „artykułem” pt. „Tłuszczańska Szkoła Demokracji”. Otóż, Droga Pani, znam go doskonale, ale niech Pani łaskawie przyjmie do wiadomości, że nie jest to żaden „artykuł”, ale po prostu relacja, po polsku: sprawozdanie ze spotkania mieszkańców z władzami gminy. Omawiane sprawozdanie nic oprócz wiernego odtworzenia przebiegu nie zawiera, bo nie musi, ażeby spełniać warunki określające ten typ czy też rodzaj dziennikarskiej twórczości. Wracając zaś do mojego pisma, które zostało przez Panią tak zjadliwie potraktowane, pragnę uprzejmie poinformować, że pismo to ma charakter komentarza, a zatem można w nim z dużą swobodą interpretować dziejące się fakty bez rygorystycznych konsekwencji. Korzystając z tych możliwości opracowałem mój komentarz w oparciu o własny pogląd na przebieg wydarzeń na sali, nie zapominając ani na chwilę, że inni mogą je widzieć inaczej, ale nigdy przez pryzmat zjadliwej złośliwości, jak uczyniła to Pani. Będąc więc pewny, że pisanie czegoś według przyjętych zasad nie powinno budzić istotnych zastrzeżeń, srodze się zawiodłem, bo oto – jak się okazało – mój osobisty, dozwolony pogląd na wydarzenia w sali spotkał się z niespotykanym zjadliwym krytycyzmem i wywołał u Pani nieuzasadnioną furię. No cóż, przykro mi bardzo, że dała się pani wprowadzić w taki stan, ale to nie moja wina, bo ja czuję się w najwyższym porządku. Sprawa następna, która wprowadziła mnie w osłupienie to posądzenie mnie o to, że napisałem panegiryk, który to nawet ma być nagrodzony przez Panią. Otóż, Droga Pani, nagroda jest zawsze miłą sprawą, ale niestety z przykrością informuję, że nagrody tej nie odbiorę, bo nie zasłużyłem na takie uhonorowanie. Dlaczego? A, no po prostu dlatego, że nie można odbierać nagrody za coś, czego się nie dokonało. Jak już pisałem wyżej, pismo moje ma charakter komentarza, a więc stoi w sprzeczności z panegirykiem, gdyż nie zawiera, charakterystycznych dla tego rodzaju literackiego, podstawowych cech. Informuję przy okazji Panią, że nigdy nie wyznawałem serwilizmu w stosunku do kogokolwiek z przedstawicieli gminnych władz. Wspomnienie o tym, że burmistrz ma mocne nerwy i dysponuje wysoką kulturą w kryzysowych dla niego chwilach, nie może być podstawą do posądzania mnie o napisanie panegiryku czy też o uprawianie serwilizmu. Żeby nie być gołosłownym w powyższym temacie, odsyłam Panią do przestudiowania archiwalnych numerów „Stacji Tłuszcz”, a wówczas z łatwością zauważy Pani, że żadne z moich pism opublikowanych w tym miesięczniku nie jest panegirykiem, ani też nie jest nacechowane serwilizmem. Jeśli zaś tak bardzo rażą Panią piękne polskie zwroty jak „dostojnik”, „majestat”, to niezmiernie mi przykro, ale niestety musi Pani przyjąć do wiadomości, ze zwroty te są nadal używane w cywilizowanym świecie, bez względu na to, czy się komuś podobają czy nie. Wracając zaś do zamiaru ufundowania przez panią nagrody, to ubolewam bardzo, że inspiracja pani jest wynikiem słabej znajomości pojęć. Sytuacja taka zawsze wytwarza ogromny niesmak i naraża na śmieszność osobę, która jest sprawcą takiej sytuacji. Nietrudno zauważyć, że z Pani wirtualną hojnością wiąże się również zamiłowanie do przepychu, luksusów. Widać wyraźnie, że marzy się Pani Dom Kultury w Tłuszczu opływający w marmurach, ale nie bierze Pani pod uwagę twardych realiów, które nieubłaganie mówią, że Tłuszcza w najbliższej przyszłości w żadnym wypadku nie stać na Dom Kultury, o którym Pani marzy. Konstatując powyższe myśli trzeba przyjąć do wiadomości, że najpierw trzeba zapewnić ludziom niezbędne do życia warunki, a potem myśleć o marmurowych pałacach. Na razie więc klęczniki, które chce Pani zainstalować w Domu Kultury są całkowicie zbyteczne, ale lekcje realistycznego myślenia są dla pani niezbędne i nie cierpiące zwłoki. Mówiąc o zapewnieniu niezbędnych do życia warunków ludziom w mieście, trzeba z ogromną satysfakcja odnotować, że warunki te zmieniają się systematycznie na lepsze, niemal z dnia na dzień. Widzą to nawet najwięksi malkontenci, którzy mają okazję oglądać coraz więcej pięknych chodników na ulicach miasta, wyasfaltowanych ulic, rosnące jak na drożdżach placówki handlowe i usługowe oraz indywidualne domy mieszkaniowe. Jednym słowem, miasto Tłuszcz tętni życiem i coraz lepiej żyje się jego mieszkańcom. Nie ma mowy o jakimś zastoju, marazmie w tym miasteczku; ludzi tu ciągle przybywa, widać wzmożony ruch we wszystkich częściach miasta, a to świadczyć może tylko o żywotności i zainteresowaniu ludzi swoim miastem. Dalszy rozwój miasta na pewno będzie postępował, trzeba przy tym pamiętać, ze nie od razu Kraków zbudowano, a przy tym ani trochę nie jesteśmy Ameryką. Tłuszcz jest miastem perspektywicznym z racji młodego wieku. Do jego ciągłego rozwoju potrzebna jest zgodna współpraca wszystkich jego mieszkańców wyrażająca się chociażby w zgłaszaniu i późniejszym opracowywaniu konstruktywnych wniosków na wszelkiego typu spotkaniach z władzami miasta. Wzajemne zrozumienie, kompromisowość, zarzucenie wszelkich animozji i uprzedzeń oraz branie na siebie odpowiedzialności za losy miasta – oto podstawowe kryteria warunkujące oczekiwaną przyszłość miasta. Każdy z nas powinien czuć się współgospodarzem swojego miasta, jak również tym, który za nie odpowiada, gdyż pojedyncze osoby, o najtęższych nawet umysłach i predestynacjach, nic nie zdziałają i zawsze czeka je porażka, a tym bardziej te, którym rzuca się kłody pod nogi, torpedując ich inwencje. Mając na uwadze opisane moralne obowiązki każdego mieszkańca Tłuszcza, trzeba otwarcie stwierdzić, że list Pani przesiąknięty zabójczym jadem i tanią ironią, o tych obowiązkach nic nie mówi. Zieje za to z niego nienawiść do istniejącej w mieście rzeczywistości, za którą tylko „ktoś” odpowiada i musi odpowiadać, z wyłączeniem, oczywiście, pani osoby. List jest niepoważny i wyjątkowo niesmaczny. Dopuściła się Pani nawet tego, że omawiając sprawy lokalno – gminne celem wzmocnienia czy też uwiarygodnienia swoich pseudo – racji powołała się na przywódców państwowych nie tylko krajowych (Donald Tusk), ale i zagranicznych, jak w przypadku byłego rumuńskiego przywódcy Nicolae Ceausescu. Ze smutkiem stwierdzam, że postawa Pani zaprezentowana w tym niewydarzonym liście wprost przeraża i jednocześnie poraża. Wnioskując po tym rzadko spotykanym zacietrzewieniu, nietrudno uwierzyć, że bez pomocy nie wyzbędzie się Pani tych szkodliwych nawyków. Współczując przeto Pani i chcąc pomóc proponuję prostą i tanią kurację przed każdym publicznym występem zarówno słownym jak i na łamach prasy. Kuracja ta polega na wzięciu trzech głębokich wdechów i wydechów oraz wypiciu pół szklanki zimnej wody. Skutki są niemal natychmiastowe, bo zdecydowanie usprawnia ona pracę komórek mózgowych, co w efekcie nie dopuszcza do rzucania na wybrana osobę potwarzy oraz uprawiania taniej ironii. Przekazując Pani tę dobrą wiadomość, wierzę, że już nikt więcej nie zostanie przez Panią urażony na żadnym spotkaniu czy na łamach prasy, jeśli będzie Pani pamiętać o zaleconej kuracji. Życzę przeto Pani samych udanych publicznych występów, które będą miały kluczowe znaczenie w rozwiązywaniu problemów, z którymi boryka się gmina Tłuszcz, a nie w tworzeniu się czy nasilaniu zarzewia konfliktów wśród mieszkańców miasta i gminy. Chociaż to może zabrzmieć górnolotnie, to muszę przypomnieć, że właśnie przez czcze gadulstwa, szyderstwa, bezkompromisowość i zacietrzewienie państwo polskie wiele wycierpiało i straciło na przestrzeni wieków. Nie dopuśćmy do tego, aby podobne cechy charakteru niektórych osób zakłócały i utrudniały lub wręcz torpedowały ciągle postępujące unowocześnianie i rozwój miasta i gminy Tłuszcz. Niniejsze moje pismo oznacza definitywnie koniec jakichkolwiek kontaktów z Panią. Zjadliwa prowokacja jaką się pani posłużyła w liście w stosunku do mnie, absolutnie w sposób zdecydowany wyklucza ewentualne próby pisemnej dyskusji ze mną.

Styczeń, 2010 r.
Stanisław Ołdak, Jasienica

Reklama

Dodaj komentarz