GUZIKI DO GŁOSOWANIA…?

Dodane w:: Numer 31 (luty 2010) |

burmistrz_fot_Olga OstasCzy tłuszczańscy radni to guziki do głosowania burmistrza Białka? Kto wiedział o wysypisku i pozwie firmy „DS” przeciwko gminie? Dlaczego burmistrz zgodził się na ponad pół milionową ugodę, nie informując wcześniej radnych o konieczności podjęcia zatwierdzającej „wypłatę” dla „DS” uchwały? Na te (i wiele innych) pytań znajdziecie Państwo odpowiedź w poniższej relacji z XXVI sesji Rady Miejskiej w Tłuszczu. Sesji rekordowo długiej i rekordowo burzliwej…

Radna Hanna Kurek podjęła temat procesu związanego z wydzierżawieniem wysypiska śmieci i koniecznością zapłaty przez gminę 550 000 zł odszkodowania na rzecz firmy „DS”. Nie kryła wzburzenia i emocji, gdy zarzuciła burmistrza Białka gradem pytań:

Dlaczego otrzymał pan pozew sądowy i nie powiadomił o tym rady?

Dlaczego przy tak wysokim roszczeniach nie podjął pan decyzji o zleceniu prowadzenia sprawy renomowanej kancelarii, a jedynymi osobami uczestniczącymi był pan i pan mecenas Choszczyk?

Dlaczego podpisał pan ugodę z firmą DS bez konsultacji z radnymi i zgodził się pan na zapłatę 550 000 zł (…) informując już w ugodzie, bez konsultacji z radnymi, że 27 stycznia 2010 r. będzie sesja i radni podejmą uchwałę zatwierdzające wyżej wymienioną ugodę? Taka moja mała dygresja – dodała radna Kurek – poczułam się w tym momencie jak guzik do głosowania…

Dlaczego przez siedem lat od objęcia urzędu nie doprowadził pan do rozliczenia dzierżawy wysypiska, choć na zebraniach przedwyborczych pan to obiecywał?

Dlaczego grono piętnastu radnych, którzy otrzymali mandat od społeczeństwa nie jest dla pana partnerem do rozmów o budżecie tej gminy i o sprawach trudnych, których oprócz wymienionej ugody jest więcej? Ja, panie burmistrzu, Hanna Kurek, mam ten zaszczyt, że powierzono mi pełnienie funkcji radnej i zamierzam zrobić wszystko aby wyjść z honorem i twarzą z okresu tej kadencji. Choć mój głos, jeden z piętnastu, nie zawsze jest na tyle mocny aby się przebić, to zrobię wszystko, aby moi wyborcy wiedzieli, na co idą ich podatki.

radna Hanna Kurek_fot_Olga OstasPodsumowując swoją wypowiedź radna Hanna Kurek zacytowała trzy złote myśli wydane w książce ks. dr Jana Gryciuka:
- „Władcy lubią tylko tych, którzy są im przydatni, i tak długo, dopóki ich potrzebują” (Napoleon Bonaparte)
- „Komu wolno wiele, temu najmniej przystoi być samowolnym” (Seneka)
- „Pochlebca jest bliskim krewnym zdrajcy” (przysłowie baskijskie).

Gdy radna skończyła mówić, na sali rozległy się oklaski. Następnie głos zabrała na chwilę radna Janina Stryjek, która poinformowała wszystkich zebranych, że w pełni popiera wystąpienie radnej Hanny Kurek.

O WYSYPISKU WIEDZIELI. ZAINTERESOWANI.

- Nie wydaje mi się, żeby nie było informacji o procesach – rozpoczął swoje wystąpienie burmistrz Tłuszcza Jan Krzysztof Białek. Zwrócił uwagę, że podawał informacje o toczących się procesach wszystkim, którzy byli sprawą wysypiska zainteresowani i nie była to żadna tajemnica. Burmistrz poinformował, że ten temat był poruszany na wielu spotkaniach publicznych z mieszkańcami.
- Na komisjach również o tego typu sprawach informowałem, nie pamiętam w tej chwili na których i kogo z imienia i z nazwiska, ale to miało miejsce i nie było żadną rzeczą skrywaną.

KOSZTY I TAK BYŚMY PONIEŚLI

W kwestii nie wynajęcia w sprawie z „DS” dobrej kancelarii prawnej burmistrz wyjaśnił, że gmina Tłuszcz prowadzi szereg różnych spraw w sądach i z sukcesem je kończy.
- Nawet nam przez myśl nie przeszło, że sprawa jest na tyle trudna i wielowątkowa, i że wyrok będzie taki, jaki zapadł – wyznał burmistrz.

Burmistrz zwrócił również uwagę, że wysypisko w miesiącach maj – czerwiec 2006 roku było wysypiskiem przepełnionym i później zostało zamknięte, a rozwiązanie umowy z dzierżawcą miało miejsce dopiero po dziewięciu miesiącach od jej zawarcia. Podkreślił, że „DS” nie mógł zarabiać na wysypisku, a musiał nim zarządzać.
- Prowadził szereg prac, które nakładały na niego obowiązki wynikające z kontroli – tłumaczył burmistrz Białek.
Burmistrz podkreślił, że tak naprawdę te pieniądze, które gmina musi zapłacić firmie „DS”   to są pieniądze, które gmina i tak musiałaby wydać, gdyby firma DS zrzekła się wcześniej eksploatacji wysypiska. Burmistrz zwrócił uwagę, że gmina była wówczas niewydolna, by zarządzać wysypiskiem, bo Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej, który tym mógłby się zajmować nie był wyposażony w żaden sprzęt, który pozwoliłby na utrzymywanie wysypiska.
- My jako gmina, jako strona, nie czujemy się winni takiego stanu rzeczy – przyznał burmistrz – nawet nam na myśl w trakcie procesu sądowego nie przyszło to, że jest tu konieczny jeszcze lepszy prawnik. (…) Nie chciałbym tu umniejszać w żaden sposób działalności pana mecenasa Choszczyka (…) To jest pierwsze doświadczenie tego typu dla gminy Tłuszcz.
Burmistrz poinformował, że obecnie jest rozważane zatrudnienie kancelarii zewnętrznej do obsługi dalszej części postępowania.

WIDMO KOMORNIKA

Następnie burmistrz odniósł się do pytania o podpisanie ugody bez konsultacji z radnymi.
- Nie złamałem przepisu prawa. Każda decyzja tego typu była decyzją konsultowaną i analizowaną pod względem prawnym. To jest kompetencja, która jest mi przypisana, a nie radzie  – wyjaśnił.
Burmistrz podkreślił, że firma „DS” postawiła go pod murem, dając niewiele czasu na jakiekolwiek konsultacje, a w dodatku wszystko działo się w okresie świątecznym i w czasie zamykania roku. Burmistrz zwrócił uwagę, że mimo, iż wyrok był nieprawomocny, to komornik mógł zająć konto gminie.
- Na koniec roku kalendarzowego, w momencie gdy środki są wydane, gdy nie ma dochodów, w momencie gdy trzeba płacić pensje nauczycielom, a jest to kwota bardzo duża, nie mogłem dopuścić w poczuciu odpowiedzialności do wejścia komornika. Musiałem czynić zabiegi by drożność finansowa była właściwa. Następnego dnia po podpisaniu ugody wszcząłem kolejną procedurę, która w efekcie będzie miała miejsce znowu w sądzie – wezwaliśmy do zapłaty firmę „Jurant” (poprzedniego dzierżawcę wysypiska – przypis red.), którą uważam za odpowiedzialną za to, że wysypisko zostało przepełnione.

CBŚ BADA SPRAWĘ

- Dlaczego nie rozliczyłem się z wysypiska przez okres 7 lat? – sparafrazował pytanie radnej Kurek  burmistrz i w dalszej części poinformował, że rozliczanie będzie trwało jeszcze przynajmniej 2 – 3 lata. W tym miejscu przywołał kwestię kontroli składowiska odpadów komunalnych, za którą odpowiadało wiele organów, w tym urzędnicy i Komisja Rewizyjna.
- Było złożone doniesienie do prokuratury, że popełnione zostało przestępstwo dotyczące sposobu zawierania umów. Prokurator je umorzył – powiedział burmistrz. Zwrócił uwagę, że postępowanie dotyczące wysypiska śmieci było badane przez Wydział Przestępstw Gospodarczych, który zamienił się potem w Centralne Biuro Śledcze. Burmistrz Białek zauważył, że nic do tej pory z tego nie wynikło i żadnej informacji od tych instytucji nie otrzymał.

BURMISTRZ SIĘ ŚPIESZY

Burmistrz stwierdził, że nie umie powiedzieć, dlaczego 15 radnych nie jest dla niego partnerem w istotnych sprawach.
- Mam tylko nadzieję, że pani wypowiadała się w imieniu własnym, i że inni radni może mają inne zdanie, i że wszelkie decyzje dotyczące tego, co mamy robić tutaj, jakie inwestycje mamy realizować, są w sposób właściwy i wystarczający konsultowane z Radą Gminy, bo to ona uchwala budżet, a mnie zobowiązuje do realizacji.

Gdy burmistrz skończył, do dyskusji natychmiast włączyła się radna Kurek, która z dezaprobatą odniosła się do zarzutów, że nie dotarła do informacji na temat procesu. Radna przywołała sytuację ze spotkania radnych, gdy zapytani publicznie: radna Grażyna Rek, przewodnicząca Komisji Rewizyjnej i radny Zbigniew Pożarko, przewodniczący Komisji Budżetowej przyznali, że nie wiedzieli o procesie.

Następnie radna Hanna Kurek zapytała:
- Dlaczego podpisał pan ugodę nie mając uzasadnienia wyroku? Tak się pan z tym spieszył! Mnie pan wtedy na spotkaniu powiedział: jeśli zagłosujesz, żeby nie płacić firmie „DS”, to zamrozisz 700 tysięcy, bierzesz to na swoją odpowiedzialność.

Radna dodała, że nadal bierze to na swoją odpowiedzialność, bo różnica między 700 000 zł zamrożonymi w grudniu, a 550 tysiącami wydanymi do marca to różnica, którą gmina by wytrzymała. Radna stwierdza z przykrością, że gmina po prostu straciła te pieniądze.

- Może najlepiej by było, gdyby pan powiedział, że się przyznaje do błędu – zwróciła się do burmistrza Białka radna Hanna Kurek. – Mówmy o konkretach, niech mi pan nie zarzuca że nie dotarłam do wiadomości, bo to jest nie na miejscu!

CDN.
Opracowanie: M. i A. Puławscy

UWAGA! Z powodu ograniczonego miejsca w gazecie, w tym numerze ST zamieszczamy tylko pierwszą część relacji z sesji. Ciąg dalszy – w marcowej „Stacji Tłuszcz”. Wersję dźwiękową oraz fragmenty video, można posłuchać/obejrzeć na stronie WWW.STACJA-TLUSZCZ.PL. Zapraszamy!

Reklama

Dodaj komentarz