Bliskie spotkania z historią: ZUCHWAŁA AKCJA

Dodane w:: IPM V |

fotografia1Tłuszcz, 31 maja 1944 roku. W knajpie u Antoniego Beredy siedzi trzech mężczyzn. Dwóch z nich zachowuje się dziwnie, widocznie coś ich niepokoi. W pewnym momencie ku ich przerażeniu, pod knajpę podjeżdża wóz z żandarmami. Niemcy otaczają budynek, kilku z nich wpada do środka…

Jeden z mężczyzn, tuż przed wtargnięciem żołnierzy podchodzi do właściciela lokalu i mówi: „Nie nazywam się Wierzba, lecz Sadowski!”. Niemcy wpadają do środka. Według ich informacji w knajpie przebywa „niebezpieczny bandyta”, niejaki Wierzba. Po sprawdzeniu kenkart* nie znajdują nikogo takiego i wkrótce odjeżdżają. Tym razem się udało… Jednak mężczyźni podejrzewają, że to dopiero początek kłopotów.

Aresztowanie tłuszczańskiego dowódcy

Powróćmy do czasów nam współczesnych. Dziś wiemy, że w momencie otoczenia, w knajpie oprócz właściciela było trzech klientów. Pierwszy to nieznany z imienia i nazwiska kolejarz. Dwaj pozostali to członkowie Armii Krajowej. A konkretnie kapral Kazimierz Sasin „Bełdowski” ze Stryjek i porucznik Wacław Wierzba „Odrowąż” z Krawcowizny – komendant lokalnych struktur AK*. Tego dnia czekali oni w lokalu Beredy na Stanisława Szulca „Kubłowskiego” – partyzanta z Jadowa. Razem mieli podjąć decyzję o ataku na Urząd Gminy w Tłuszczu. Duże musiało być ich zdziwienie, gdy zamiast niego do knajpy wkroczyli niemieccy żandarmi. Jak się później okazało, „Kubłowski” wpadł w ręce Niemców w okolicy Pólka i pod naciskiem gróźb, wyjawił z kim i po co ma się spotkać. „Odrowąża” uratowała fałszywa kenkarta na nazwisko Sadowski. Niestety okupanci nie dali za wygraną. Następnego dnia otoczyli dom Wierzbów w Krawcowiźnie. Oprócz Wacława byli tam jego bracia: Stanisław „Zawada”, Bolesław i Jan, matka oraz służąca. „Odrowąż” cały czas miał przy sobie fałszywe dokumenty. W ten sposób Niemcy, którzy aresztowali mężczyzn byli przekonani, że nieudało im się zastać go w domu. Myśleli, że mają tylko jego braci i jakiegoś Sadowskiego. Jednak w każdej chwili tożsamość „Odrowąża” mogła wyjść na jaw. Po kilkugodzinnej rewizji żandarmi odwieźli aresztowanych do Tłuszcza. Nie umieścili ich jednak na swoim posterunku, lecz na posterunku policji Generalnego Gubernatorstwa, tzw. policji granatowej (składającej się z Polaków).

Odbicie więźniów

Władze obwodu AK natychmiast podjęły decyzję o odbiciu aresztowanych, nim dojdzie do przesłuchania. Dowodzenie akcją powierzono podporucznikowi Janowi „Szczapie” Estkowskiemu. Partyzanci postanowili wykorzystać fakt, że Wierzbowie przebywali w areszcie policji granatowej, gdzie wielu z policjantów należało do konspiracyjnych organizacji. Komendant posterunku Józef Lipiński (członek AK) wiedząc o planowanej akcji, do służby na noc wyznaczył plutonowego Andrzeja Nosala (także członka organizacji) i kaprala Szwagiera. Nosal miał zmylić czujność drugiego policjanta tak, by nie doszło do strzałów i wezwania Niemców. Tymczasem partyzanci z całego obwodu, zaczęli przybywać do lasu w majątku Chrzęsne. Przybyłą grupą dowodził Czesław „Hryniewicz” Rozmierski. Oddział działał zbyt niezdecydowanie, a czas płynął na niekorzyść aresztowanych. „Szczapa” który był już w Tłuszczu, wydał rozkaz by „Hryniewicz” podciągnął swoją grupę bliżej osady. Tymczasem noc nieubłaganie już się kończyła. Podporucznik Estkowski postanowił nie zwlekać i przy pomocy tylko czterech partyzantów odbić więźniów. Piotr Kielak „Piast” ubezpieczał całą akcję od strony budynku żandarmerii. „Szczapa” pilnował posterunku nie będąc pewnym jak zachowa się Szwagier. Mieczysław Rosa „Piechur” wraz z Wiktorem Roguskim „Olszyną” mieli przedostać się do cel i uwolnić więźniów. Budynek aresztu był na zewnątrz posterunku. Obaj więc musieli przeskoczyć przez ogrodzenie z drutu kolczastego, a potem wyważyć drzwi prowadzące do cel. Akcja przebiegła nadspodziewanie szybko, Wierzbowie zostali uwolnieni. Szczęk wyważanych drzwi zaniepokoił policjantów, ale bali się oni wyjść i otworzyć ogień do umykających partyzantów. Jednak musieli powiadomić o zdarzeniu resztę funkcjonariuszy i żandarmów – ustalili więc między sobą zeznania dla okupantów. Niemcy byli wściekli, tym bardziej że mieli świadomość popełnionego błędu. Nie posadzili Wierzbów we własnym silnie umocnionym areszcie, bo urządzili sobie tam pijatykę z jakimś gościem z Warszawy. Ten szczęśliwy zbieg okoliczności pozwolił lokalnym AK – owcom odbić swego dowódcę i jego braci. Nie mniej jednak, od tej pory Wierzbowie musieli ukrywać się przed Niemcami aż do końca wojny.

* kenkarta (niem. Kennkarte ‘legitymacja’) to legitymacja poświadczająca tożsamość i miejsce zamieszkania, wydawana Polakom w czasie okupacji hitlerowskiej. Zawierała zdjęcie, odbicie kciuka, adres i podpis danej osoby.

** Porucznik rez. Wacław Wierzba „Odrowąż” był komendantem ośrodka II Tłuszcz. Struktura organizacyjna AK odpowiadała podziałowi administracyjnemu z września 1939 r. Obszar obejmował kilka województw, okręg – województwo, obwód – powiat, placówka – gminę. Kilka placówek tworzyło ośrodek. Placówka w Tłuszczu wraz z czteroma innymi placówkami (gminami) tworzyła ośrodek II Tłuszcz. Ośrodki w Wołominie, Tłuszczu i Wyszkowie to obwód AK o kryptonimie „Rajski Ptak”- „Burak”.

Marcin Ołdak

Artykuł powstał na podstawie książki Stanisława Kielaka Dzieje Obwodu AK „Rajski Ptak” – „Burak”.

Na zdjęciu: Siedzą od lewej: Stanisław Wojciechowski „Jemioła”, Piotr Kielak „Piast”, Kazimierz Kielak, Tadeusz Kielak „Heliodor”. Stoją od lewej: kpr. Kazimierz Sasin „Bełdowski”, ppor. kaw. Jan Estkowski „Szczapa”, Helena Kielak (żona Tadeusza), por. Wacław Wierzba „Odrowąż”, ppor. Stanisław Kielak „Orion”.

Reklama

Dodaj komentarz