Felieton: Historia to przeszłość

Dodane w:: Numer 4 (listopad 2007) |

Jadąc pewnego październikowego dnia autobusem, pogrążona we własnych myślach, niespodziewanie dosłyszałam rozmowę moich rówieśników. Nie, żebym miała coś przeciwko głośnym rozmowom w środkach komunikacji miejskiej. Raczej nie spodziewałam się takiej treści dialogu.

Mianowicie dotyczyła ona historii, a konkretnie pewnego głośnego ostatnio zdarzenia- mordu katyńskiego. Pewien ubrany schludnie, na miarę XXI wieku chłopak oznajmił drugiemu, że idzie z klasą na film „Katyń”. Tak się złożyło, że widziałam ten film kilka dni wcześniej. Ucieszyłam się nawet, że osoby w moim wieku o nim rozmawiają. Może film Andrzeja Wajdy nie jest arcydziełem na miarę jego reżyserskich możliwości, ale na pewno zasługuje na uwagę, ponieważ prawdziwie pokazuje zdarzenie, które przez wiele lat było zafałszowane i dopiero teraz doczekało się pierwszej adaptacji filmowej. „Katyń” odzwierciedla emocje ludzi, którzy przeżywali wielką tragedię i stanowi pewien szczególnie osobisty przekaz reżysera. Film ukazuje nam, jak polscy oficerowie radzili sobie w obliczu śmierci i jak trudno było żyć ze świadomością o zakłamaniu faktów, tym, którzy przeżyli. Jak trudno było im ukrywać, że to Sowieci są odpowiedzialni za mord tysięcy ludzi i jak prześladowani byli ci, którzy mieli odwagę rozpowszechniać prawdę. Pokazuje też, jak radziły sobie z tą świadomością rodziny ofiar, które wiele lat czekały na powrót męża, ojca, brata… Film ukazuje po prostu to, co najważniejsze w historii- fakty w pełnym znaczeniu tego słowa. Dlatego aktorzy starają się bardzo realistycznie przedstawić sytuację i niektórym z nich naprawdę się to udaje.

Ale wróćmy do rozmowy w autobusie. Okazało się, że i drugi z chłopaków, ten słuchający obecnie głośnej muzyki (co tłumaczy głośną rozmowę), również widział już „Katyń”. Wielkie było moje zdziwienie, gdy usłyszałam nagle tekst: „Fajna makabra, ale na Youtubie można zobaczyć lepsze”. Hmm… Czy to możliwe? Czy naprawdę ten film zainteresował go tylko pod względem sceny mordu? Zaczęłam się zastanawiać czy w ogóle wie, czego „Katyń” dotyczy… Przecież to niemożliwe, że można aż tak spłycać historię Polski, a nawet jej nie znać. Nie mówię przecież, żeby znać wszystkie daty historyczne, ale te najważniejsze zdarzenia. Owszem przydałoby się. Szczególnie, że sprawa mordu katyńskiego należy właśnie do zdarzeń ważnych. Nieznajomość historii może spowodować, ze oni „staną się marionetkami w rękach innych”. Czasem trzeba mieć jakąś wiedzę na temat przeszłości własnej ojczyzny. Przecież lepiej wiedzieć, kim byli Ci ludzie, o których mówią w telewizji. Więc czasem warto sięgnąć do podręczników.

A z drugiej strony, kim mogą być rodzice tych chłopców? Drogi sprzęt, markowe ciuchy… Na pewno nie wywodzą się z patologicznych rodzin. To świadczy, o tym, że ich rodzice nie rozmawiają ze swoimi dziećmi o sprawach ważnych, że może sami nie mają świadomości o znaczeniu niektórych wydarzeń. Z tego przypuszczenia płyną smutne wnioski: dzieci tych dzieci też nie będą znać historii Polski. Czy to oznacza, że będzie ona z pokolenia na pokolenie uboższa zamiast bogatsza? Mam nadzieję, że nie, że ci chłopcy, których spotkałam w autobusie to smutny wyjątek… (Joanna Witowska)

Reklama

Komentarze (1 )

  1. z nami koniec … :P

    VN:F [1.9.12_1141]
    Poparcie: -3 (ocen: 3 )

    salceson2
    31/08/2013 23:07

Dodaj komentarz