ST 2(70)/2013 Kosztowny pozew ( + zobacz opinie prawne i inne dokumenty)

Od kilku tygodni do komisji Rady Miejskiej wpływają pisma od mieszkańca pana Zbigniewa Szymaniaka. Część z nich trafiła do wiadomości naszej redakcji. Pan Szymaniak, który wcześniej wiele lat był radnym i członkiem zarządu gminy, dalej uważnie śledzi działalność tłuszczańskiego samorządu.

Pan Zbigniew Szymaniak uważnie śledzi działalność tłuszczańskiego samorządu

Pan Zbigniew Szymaniak uważnie śledzi działalność tłuszczańskiego samorządu

Tym razem poruszana przez niego sprawa dotyczy pozwu sądowego, jaki Gmina Tłuszcz wniosła w 2010 roku przeciwko spółce „Jurant sp. j.” i jej wspólnikom. Sprawa, którą założono przeszło dwa lata temu, zakończyła się w czerwcu 2012 roku wyrokiem niekorzystnym dla gminy, która w efekcie straciła prawie 150 000 zł (koszty wpisu sądowego, procesowe, wynagrodzenie dla kancelarii zewnętrznej prowadzącej sprawę).

Sprawa nie byłaby aż tak bulwersująca, gdyby nie fakt, że w posiadaniu Urzędu Miejskiego wg pana Szymaniaka były dwie opinie prawne (przygotowane przez zewnętrzną kancelarię) z których wynikało, że roszczenia, o które zamierza się sądzić gmina są… przedawnione. Mimo ostrzeżeń, zapadła decyzja o wytoczeniu powództwa przeciwko firmie „Jurant sp. j.” – od której zażądano zapłaty kwoty 1 102 240,26 zł tytułem pokrycia wyrządzonych szkód, które powstały, jak czytamy w pozwie „na skutek nieprawidłowej eksploatacji składowiska” w Wólce Kozłowskiej. Obok pozwu cywilnego, złożono również zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.

Wspomniane opinie prawne przygotowywała i sprawę prowadziła kancelaria „Leśnodorski Ślusarek i Wspólnicy”. Ta sama, która pod koniec 2009 r. wygrała z gminą proces, w wyniku którego ówczesny burmistrz Jan Krzysztof Białek zawarł ugodę z firmą „DS s.c.” na kwotę 550 000 zł. Burmistrz Białek zdecydował się na zatrudnienie kancelarii, która kilka miesięcy wcześniej z gminą wygrała, gdyż – jak wtedy uzasadniał – ta firma „znała sprawę”.

Gmina przegrała wytoczony proces – sąd uwzględnił zarzut przedawnienia, który w obronie podniosła strona pozwana i na tym praktycznie sprawa się zakończyła („Skuteczne podniesienie zarzutu przedawnienia jest wystarczające do oddalenia powództwa bez potrzeby ustalenia, czy zachodzą wszystkie inne przesłanki prawnomaterialne uzasadniające jego uwzględnienie” - uzasadnił wyrok Sąd Okręgowy Warszawa-Praga, sygn. akt III C 1426/10). W prokuraturze sprawa również została umorzona.

Pan Zbigniew Szymaniak uważa, że ówczesne władze gminy – burmistrz Jan Krzysztof Białek i wiceburmistrz Janusz Tomasz Czarnogórski – zadziałały na jej szkodę decydując się na kosztowny proces. Sprawiedliwości mieszkaniec chce szukać w wołomińskiej prokuraturze. Uważa, że tam powinno się skierować stosowne zawiadomienie. Zauważa, że gmina jako strona wnosząca pozew czy zawiadamiająca o popełnieniu przestępstwa, ma wielokrotnie większe prawa, aniżeli osoba prywatna. Burmistrz Paweł Bednarczyk 17 stycznia na posiedzeniu Komisji Rewizyjnej powiedział, że nie złożył takiego zawiadomienia.

Mieszkaniec oczekuje również podjęcia w tym zakresie działań przez Radę Miejską w Tłuszczu. Radni na posiedzeniach komisji zwracali uwagę, że skoro pan Szymaniak ma wiedzę i stosowne dokumenty, to może sam zawiadomić organy ścigania. Podkreślali też, że nie mają możliwości tak wnikliwego rozpatrzenia sprawy, jak burmistrz czy urzędnicy. Poprosili burmistrza o pomoc w zbadaniu, czy przytaczane przez pana Szymaniaka informacje są prawdziwe. Burmistrz zapewnił, że postara się to ustalić.

Pan Zbigniew Szymaniak swoje zarzuty kieruje pod adresem byłego burmistrza i jego zastępcy. Poproszony o komentarz w tej sprawie, Janusz Tomasz Czarnogórski, odpisał: – Nie znam pism pana Szymaniaka, więc nie mogę się do nich ustosunkować. Jeżeli ten pan ma podejrzenie popełnienia przestępstwa to winien o nim powiadomić odpowiednie organy. Natomiast jeśli będą rozpowszechniane materiały godzące w moje dobre imię, to z chęcią wejdę na drogę sądową z taką osobą – zapowiada były wiceburmistrz. Z kolei Jan Krzysztof Białek tak odniósł się do zarzutów: – Działania pana Szymaniaka to kontynuacja moim zdaniem jego poczynań, przesyconych wręcz chorobliwą nienawiścią do mojej osoby. Wszystkie ówczesne czynności, związane z podejmowaniem bardzo trudnych i kosztownych decyzji, były poprzedzone sporządzeniem stosownych opinii prawnych, których nikt nie robił charytatywnie. Ocena stopnia ryzyka sukcesu czy też niepowodzenia wyboru konkretnych działań jest rzeczą bardzo subiektywną – uważa były burmistrz i dodaje – Bardzo ryzykownym, wręcz mogącym być zgubnym w swoich konsekwencjach jest próba ferowania wyroków, że ktoś działał świadomie bądź też nie. Publiczna zaś dyskusja na ten temat może być bardzo niebezpieczna dla jej uczestników, ponieważ trzeba mieć pełną wiedzę w tej kwestii. Ja nie mam przed sobą dokumentów, a Państwo nie macie pewności, czy dostarczono Wam wszystkie materiały dotyczące omawianych zagadnień – trudno więc cokolwiek komentować. Pamiętam jednak, że przyświecał nam wówczas jeden cel: ustalenie faktycznego winowajcy, który był winny tak szybkiego zapełnienia odpadami komunalnymi naszego gminnego wysypiska – zapewnia Jan Krzysztof Białek.

Jak postąpi w tej sprawie burmistrz Paweł Bednarczyk i Rada Miejska? Będziemy Państwa informować.

  • MP

- Zobacz opinie prawne, które ostrzegały gminę przed złożeniem pozwu i inne dokumenty dotyczące procesu o odszkodowanie, które udostępnił nam pan Zbigniew Szymaniak:

 

 

 

Reklama

Dodaj komentarz