Najbardziej cenię sobie prawdę – wywiad z Tadeuszem Groszkiem

Dodane w:: Numer 1 (sierpień 2007) |

Specjalnie dla Czytelników Stacji Tłuszcz, z radnym Tadeuszem Groszkiem rozmawia Aleksandra Puławska: Jak długo pełni Pan funkcję radnego?

Tadeusz Groszek

- Łącznie pełnię funkcję radnego od 5 lat. Byłem radnym w poprzedniej kadencji (lata 2002 – 2006).

Dlaczego zdecydował się Pan kandydować na radnego?

- Zawsze chciałem zmienić wizerunek naszego miasta i gminy, żeby to nie było takie małe miasteczko blisko Warszawy – szare i zaniedbane… tylko żeby coś tu się działo. Jestem rodowitym tłuszczaninem i bardzo zależy mi na promocji i rozwoju naszego miasta.

Słyszałam, że nie prowadził pan żadnej „kampanii wyborczej” w formie drukowanych ulotek i plakatów…

- Tak, to prawda. Szkoda mi było pieniędzy na te wyborcze laurki. Znam tutaj ludzi, tu się urodziłem, bardzo mocno cenię sobie bezpośrednie kontakty z ludźmi, znam bolączki i potrzeby mieszkańców. Wolałbym zafundować jakiemuś biednemu dziecku obiady w szkole niż wydawać pieniądze na jakieś papierki.

Jakimi osiągnięciami ubiegłej i obecnej kadencji może się Pan pochwalić?

Kiedy 5 lat temu kandydowałem do Rady, bardzo mi zależało, żeby młodzież miała łatwy dostęp do Internetu. Wtedy, na tym terenie, Internet albo w ogóle nie działał – albo były z nim stale problemy. Bardzo wówczas zabiegałem (zresztą nie tylko ja, bo i burmistrz pan Krzysztof Białek i wiele innych osób) o utworzenie Gminnego Centrum Informacji. Inicjatywa ta zakończyła się powodzeniem – na terenie Tłuszcza jest miejsce, gdzie młodzi ludzie mogą korzystać z Sieci za darmo. I to uważam za swój sukces. Boli mnie tylko to, że GCI jest mało promowane w szkołach. Uważam, że dyrektorzy szkół (szczególnie ze szkół wiejskich) powinni organizować wycieczki, aby pokazać, że coś takiego w Tłuszczu istnieje. Rozumiem, że obecnie w wielu szkołach są dobre pracownie komputerowe – ale w momencie, gdy powstawało GCI, Internet nie był jeszcze tak ogólnodostępny jak dzisiaj. Sądzę, że kadra nauczycielska powinna zainteresować dzieciaki również tym, że mamy w Tłuszczu świetną bibliotekę – nie tylko nowoczesną i ładną, ale też dobrze zaopatrzoną. Trzeba tylko pokazać dzieciom jak skutecznie z niej korzystać. Podobnie sprawa ma się z muzeum oraz stadionem miejskim. Na dzień dzisiejszy wiele interesujących rzeczy jest już w Tłuszczu, ale są za mało rozpropagowane, za mało udostępniane, za mało reklamowane. Co tylko sprzyja w utwierdzaniu się mieszkańców w opinii, że w Tłuszczu nic się nie dzieje.

Wracając do Pani pytania o moje małe sukcesy – jak już wspominałem – bezpośredni kontakt z ludźmi jest dla mnie bardzo cenny. Proszę sobie wyobrazić, że nawet takie małe brzdące mnie zaczepiają i odważnie mówią o swoich potrzebach. I pod wpływem m.in. takich rozmów, wyszedłem z inicjatywą stworzenia placu zabaw na Osiedlu Słoneczna. Był on potrzebny tym bardziej, że mieszka tutaj wiele szybko powiększających się młodych rodzin, a Ogródek Jordanowski mamy tylko jeden, i to w dodatku dość daleko. Dlatego uznałem za konieczne, aby taki plac zabaw powstał. Udało się to zrealizować. Wkrótce na placu pojawi się największe marzenie dzieci – zjeżdżalnia, a potem planujemy jeszcze posadzić żywopłot. Jeśli znajdą się środki, zakupimy ogrodzenie – wtedy to już będzie plac zabaw z prawdziwego zdarzenia.

Jakie są według Pana największe potrzeby naszej gminy i miasta?

Z perspektywy radnego okręgu nr 2 (Słoneczna, Długa, Bolesława IV) – kanalizacja i wodociągi. A z szerszej, dotyczącej całej gminy – kanalizacja, nowe drogi, chodniki. Na ul. Wierzbowej w najbliższym czasie będzie chodnik – to już wiem, po ostatniej rozmowie z burmistrzem. Ale główne i chyba najtrudniejsze zadanie stojące przed radnymi i burmistrzem, to wychodzenie naprzeciw kulturowo-rozrywkowym potrzebom mieszkańców (szczególnie młodzieży!). Takie potrzeby mogłoby zaspokajać prężnie działające Centrum Kultury w Tłuszczu. Mogłoby, ale niestety tak nie jest… Chociaż trzeba zauważać i udane akcje CK – m.in. Biesiady z Książką – które stały się już tradycją i żywą reklamą dla Tłuszcza. Niewątpliwie trzeba bardziej promować naszą gminę – dużą okazją ku temu były Dożynki Powiatowe.

Czy dobrze współpracuje się Panu w obecnym składzie Rady Miejskiej?

Jestem osobą otwartą i potrafię się z każdym porozumieć. Wychodzę z założenia, że jeśli ktoś myśli inaczej niż ja, to warto podjąć trud i starać się go przekonać do swoich racji.

Inwestycje, które by służyły całej gminie i wszystkim mieszkańcom, wymagają zgody całej Rady. Z moich obserwacji wynika tymczasem, że radnym bardzo trudno jest nie rozdrabniać się na jakieś takie małe inwestycyjki, dotyczące zwykle ich własnych okręgów wyborczych. Czasem po prostu trudno przebić się z taką większą, całościową inicjatywą… Ale one mimo wszystko są – mam na myśli budowę gimnazjum w Jasienicy oraz miejskiej hali sportowej w Tłuszczu.

Uczestniczy Pan w pracach dwóch komisji – Komisji Ładu, Porządku i Ochrony Środowiska oraz Komisji ds. Rolnictwa, Handlu i Usług. Czy mógłby Pan krótko przybliżyć mieszkańcom to, czym się one zajmują?

Na spotkaniach Komisji Ładu, Porządku i Ochrony Środowiska poruszamy kwestie związane z szeroko pojętym „porządkiem” w mieście, na przykład: zanieczyszczenie chodników i ulic, brak znaków drogowych, dziury w jezdni, zanieczyszczone rowy, dzikie wysypiska śmieci, kontakt z policją i przekazywanie informacji o miejscach szczególnie niebezpiecznych. Komisja ta jest również inicjatorem niedawno ogłoszonego konkursu na najładniejszy ogród.

Czyli, jeśli mieszkańcy zauważą jakąś dziurę w jezdni to powinni przyjść na obrady tej komisji?

Nie ma takiej konieczności. W Urzędzie Miasta jest specjalny pracownik odpowiedzialny za tego typu problemy – pan Rafał Roguski, który zleca takie naprawy.

A praca w Komisji ds. Rolnictwa, Handlu i Usług…?

Komisja Rolna – tak prawdę powiedziawszy, to trafiłem do tej komisji przez przypadek. Podczas pierwszej kadencji pracowałem w Komisji Rewizyjnej i bardzo chciałem moją działalność w niej kontynuować. Uczestniczyłem w różnych kursach szkoleniowych, które pozwoliły mi poznać i zrozumieć specyfikę działania tej komisji. Niestety, po ostatnich wyborach było zbyt dużo chętnych do tejże komisji i ostatecznie znalazły się w niej nowe osoby. Oczywiście trochę to potrwa, zanim nauczą się w niej pracować… Uważam, że w tej sytuacji pieniądze wydane przez gminę na moje dokształcanie zostały po prostu zmarnowane. Szkolenie pracownika do pracy w Komisji Rewizyjnej, a następnie podmienianie go innym, nie należy w moim odczuciu do racjonalnych rozwiązań.

To, że trafiłem do Komisji Rolnej ma jednak swoje dobre strony. Dzięki temu mogę poznać specyfikę problemów, z jakimi borykają się mieszkańcy terenów wiejskich. Do tej pory nigdy nie interesowałem się rolnictwem jako takim – nie czułem takiej potrzeby, bo jestem radnym miejskim. Teraz poszerzam swoją wiedzę i staram się pomagać w miarę posiadanych możliwości. Komisja ta, jak sama nazwa wskazuje, zajmuje się także sprawami handlu i usług, co akurat leży w polu mojego zainteresowania. Mieszkańcy sami często zgłaszają tutaj potrzeby – m.in. na dzień dzisiejszy dotkliwie odczuwalny jest brak dużego samoobsługowego sklepu po zamknięciu Leader Price przy ul. Racławickiej. Wszyscy cierpliwie czekamy z nadzieją, że w końcu w tamtym miejscu powstanie Tesco.

Właśnie – powstanie czy nie?

Z tego, co mi wiadomo, zaistniały jakieś komplikacje z Sanepidem. Nie wiem jednak, jakie działania podjęła firma Tesco i jak to wszystko przebiega.

Na VII sesji Rady Miejskiej poruszył Pan kwestię niskiego poziomu wyników egzaminów gimnazjalnych (zainteresowanych odsyłamy do artykułu „Jak się uczą nasze dzieci?”, opublikowanego 6 lipca 2007 roku w gazecie „Fakty.wwl”) . Zaproponował Pan zbadanie tej sprawy przez Komisję Oświaty…

Zgadza się. Burmistrz odpowiedział, że nie bardzo wierzy w te sondaże, i że nie należy szukać winy w nauczycielach. Ja uważam jednak, że ten ranking ktoś w jakimś celu zrobił, poświęcił na to czas, stosując określoną metodologię badań. Jako radni łożymy bardzo duże środki na oświatę w gminie, wiele inwestycji związanych jest właśnie z oświatą – budowa gimnazjum, wszelkie remonty, termomodernizacje. Wyniki tego rankingu powinny skłonić dyrektorów szkół do zwrócenia uwagi na dobór kadry, metody pracy nauczycieli czy też dodatkowe zajęcia pozalekcyjne. Istnieje niebezpieczeństwo, że niskie wyniki w takich rankingach podziałają zniechęcająco na przyszłych kandydatów do naszych gminnych szkół i doprowadzą do sytuacji, że coraz więcej uczniów będzie dojeżdżać do szkół, które zajmują wyższe miejsca w rankingach. I nagle okaże się, że piękne i nowoczesne szkoły w naszej gminie świecą pustkami. Z tej perspektywy wniosek o zbadanie całej sprawy przez Komisję Oświaty wydaje mi się jak najbardziej słuszny.

Jaka jest największa Pana porażka poprzedniej/obecnej kadencji?

Powiem otwarcie – przede wszystkim kanalizacja na osiedlu Słoneczna i niedokończony wodociąg na osiedlu Długa. Bardzo liczyłem na to, że uda się pozyskać środki na przeprowadzenie tej inwestycji (kanalizacja) w ramach Norweskiego Mechanizmu Finansowego. Niestety, mimo bardzo dobrej opinii merytorycznej, nie zostaliśmy zakwalifikowani do przyznania środków. A tymczasem kanalizacja na osiedlu Słoneczna to po prostu konieczność. Oczyszczalnia, zlokalizowana przecież tak blisko, jest wykorzystywana zaledwie w 50 procentach. Ale mimo odrzucenia naszego wniosku, działamy w tej sprawie nadal. Projekt został zmieniony i będziemy starać się o środki z Unii Europejskiej.

Prosimy o krótki komentarz do tzw. śmieć-afery, która bezpośrednio i dość boleśnie dotknęła mieszkańców gminy Tłuszcz…

Przede wszystkim trzeba zacząć od tego, że likwidacja kontenerów była koniecznością. Od dawna było wiadomo, że będziemy musieli płacić za śmieci wywożone z naszych posesji. Sądzę, że można było trochę wcześniej rozpocząć edukację mieszkańców w tym temacie – poprzez wprowadzenie pojemników do selektywnej zbiórki odpadów – oddzielnych na szkło, papier, plastik, puszki. Takie profilaktyczne działanie byłoby korzystne dla wszystkich. Zmiana systemu gospodarowania odpadami nie byłaby tak bolesna jak teraz. Trzeba przyznać, że wiele osób jest jeszcze nieprzyzwyczajona do tego, że są firmy, które odbierają śmieci i w zasadzie to nas – mieszkańców troszeczkę zaskoczyło. Moim zdaniem powinno się najpierw wprowadzić na rynek firmy, by mieszkańcy mieli czas zapoznać się z ich ofertami. W ten sposób wcześniej mogliby zawrzeć umowy, zostać wyposażeni w pojemniki na odpady. I dopiero wtedy zlikwidowano by kontenery. Tu niestety dodatkowo doszedł problem wysypiska, które już należało zamknąć i trzeba było ten problem jak najszybciej rozwiązać. Początkowo było siedem firm zainteresowanych odbieraniem odpadów z terenu Tłuszcza, ale później okazało się, nie wiem zresztą, czemu, że większość tych firm zrezygnowała i zostały dwie: Jurant z Zielonki i MPK z Ostrołęki. Obecnie na rynku firm obsługujących mieszkańców gminy została tylko firma z Ostrołęki i zaczyna to powoli coraz sprawniej funkcjonować – określono terminy na wywóz śmieci z danego osiedla czy miejscowości (są one wywieszone na tablicach informacyjnych).
Urząd Miejski podjął starania, by wprowadzić na rynek jeszcze jedną firmę zajmującą się wywozem śmieci. Wszystko w celu zapewnienia mieszkańcom wyboru i ograniczenia ewentualnych praktyk monopolistycznych.

Jak sobie pan wyobraża Tłuszcz za 10 – 15 lat?

O! Widzę zbiornik retencyjny, widzę fajną górę – taką jak na Szczęśliwicach, z wyciągiem – na przykład między osiedlem Słoneczna, a Jasienicą. Młodzież na pewno by z tych miejsc korzystała. Chciałbym, żeby Tłuszcz stał się gminą bardziej nastawioną na turystykę. Właściwie mógłby się stać miastem wypoczynkowym dla Warszawy – coś takiego jak obecnie Zegrze czy Białobrzegi. Powstałyby gospodarstwa agroturystyczne, tworzone by były miejsca pracy. Przyjeżdżaliby turyści, co wymusiłoby rozwój nowych punktów usługowych, pensjonatów, hoteli. A na dokładkę widzę Dom Kultury z prawdziwego zdarzenia z nowoczesną salą kinową. Oczywiście, cała gmina będzie już skanalizowana, wszędzie dochodzi wodociąg… Będzie coraz więcej przedsiębiorstw dających miejsca pracy i mieszkańcy nie musieliby daleko do pracy dojeżdżać. Ośrodek Pomocy Społecznej nie będzie musiał wypłacać zasiłków. Ludzie będą mogli godnie i ciekawie żyć w Tłuszczu – mieście „żywym” i mało prowincjonalnym… – to jest właśnie moje marzenie!

Dziękuję bardzo za rozmowę.
RADNY TADEUSZ GROSZEK KRÓTKO I NA TEMAT:

  • O SOBIE: „Jestem bardzo szczęśliwym ojcem i dziadkiem, bardzo zakochanym w swojej wnusi Marysi. Ma rok i jeden miesiąc, a ja uwielbiam kupować jej różne książeczki i bajki oraz zabierać na dalekie spacery.”
  • O SWOJEJ PRACY JAKO RADNY: „Bardzo wielu mieszkańców zwraca się do mnie z różnymi problemami i bolączkami. Jestem otwarty na wszelkie spotkania i sugestie – jestem do dyspozycji mieszkańców. Chciałbym też, żeby ludzie potrafili dostrzegać to, co jest już w naszej gminie zrobione. I tak po prostu czasem pochwalić, zdopingować do dalszego działania.”
  • O ZAKRZEWIU: „Jestem jak najbardziej za tym, żeby ci mieszkańcy, którzy są po „drugiej stronie” (Postoliska – Zakrzewie), zostali przyłączeni do Tłuszcza – tak jak sobie tego życzą. Obecna sytuacja powoduje w ich codziennym życiu wiele niepotrzebnych komplikacji. Jeśli mieszkańcy czują taką potrzebę i chcą tego, my – radni – powinniśmy im to ułatwić. Czy jest to kwestia polityczna? Moim zdaniem nie. Szczególnie, jeśli weźmie się pod uwagę charakter pracy radnego – jesteśmy wybierani przez mieszkańców w celu reprezentowania i realizowania ich społecznych potrzeb. Rozumiem, że czasem ciężko wyjść poza prywatne interesy, ale trzeba pamiętać o tym, że tu się po prostu służy ludziom.”

WARTO WIEDZIEĆ:

Tadeusz Groszek – radny gminy Tłuszcz:

Data urodzenia: 18 lipiec 1953 r. (Tłuszcz)

Wykształcenie: policealne (technik elektryk)

Obecnie pracuje: w Zespole Szkół w Jasienicy na stanowisku robotnik gospodarczy

Zainteresowania: dobre kino, dobra muzyka oraz sport (szczególnie piłka siatkowa)

Cytat/Motto: „Najbardziej cenię sobie prawdę”

Wywiad autoryzowany. Z Tadeuszem Groszkiem dnia 13 lipca 2007 r. rozmawiała Aleksandra Puławska.

Reklama

Dodaj komentarz