„Życie jest tylko przechodnim półcieniem,
Nędznym aktorem, który swoją rolę
Przez kilka godzin wygrawszy na scenie
W nicość przepada – powieścią idioty
Głośną, wrzaskliwą, a nic nieznaczącą”
Te słowa wypowiada Szekspirowski Makbet dumający nad ludzkim losem. Stwierdza, że życie to teatr masek i kostiumów. Każdy z nas ma w nim rolę do zagrania, a gdy nasz czas minie, „wezmą nas w mieszek jako czynią łątkom”, jak pisał Jan Kochanowski.
Funkcjonowanie poza Formą, bez masek, nie jest możliwe. Wyzwalając się z jednej, popadamy w następną, poddani ostrej i wnikliwej obserwacji otoczenia. W każdym zetknięciu z drugim człowiekiem zyskać możemy inną twarz, ale kiedy wejdzie się w tę narzuconą sobie rolę, trudno się od niej uwolnić. Dlatego przypominamy marionetki pociągane za sznurki, bo robimy wszystko, aby spełnić oczekiwania innych.
Człowiek jest tylko tym, czym siebie uczyni. Sam odpowiada za to, kim jest. W istocie każdy nasz czyn, przez który stwarzamy siebie według własnej woli, pociąga za sobą odpowiedzialność. Wybieramy zawsze dobro, ale to, co jest dobre dla nas, nie musi być dobre dla wszystkich.
Zakładamy maski, udajemy kogoś innego, bo boimy się samotności, czyli stanu wyłącznego obcowania z sobą samym. Odczuwamy strach przed koncentracją uwagi wyłącznie na sprawach swojego świata wewnętrznego. „W samotności słyszymy tylko tykanie zegara, który już niczego nie zwiastuje oprócz śmierci…” – pisał Jan Szczepański. Wolimy mieć „gębę” niż spojrzeć sobie samemu w oczy, boimy się dialogu z samym sobą. Dlatego ciągłe udawanie kogoś innego, podporządkowywanie się innym może być wynikiem niemożności schronienia się w samotności swojego wnętrza, ponieważ nie znamy go. Nigdy nie interesowaliśmy się wewnętrznym odpowiednikiem świata zewnętrznego.
Niektórym, ale są to jednostki nieliczne, świat masek i kostiumów jest zupełnie obcy. Ci ludzie mówią „nie” wszelkim zasadom i wzorcom. Potwierdzają istnienie granicy, którą inni boją się przekroczyć. Oni sami świadomie rezygnują z wszelkich barier i są sobą. A bycie sobą jest równoznaczne z życiem w prawdzie. Tylko tacy mogą być naprawdę wolni i szczęśliwi.
Jednak ludzie zakładają wciąż nowe maski i chcą, aby inni też to robili. Ich twarze nie są odbiciem ich wnętrza, ich prawdziwych namiętności i nastrojów. Widoczna w nich jest tylko zewnętrzna osłona: „drzwi do środka zostały zamknięte.” Dlatego nigdy nie będą prawdziwymi uczestnikami życia. Będą tylko brali udział w obserwowaniu i komentowaniu tego „żywego” świata.
Komentarze do artykułów: