WYWIAD: NAJLEPSZY LEK TO BIEG!

Dodane w:: Numer 34 (maj 2010) |

2010_05_006Już w sierpniu w naszym mieście zorganizowane zostanie nowe, unikatowe na skalę powiatu wydarzenie sportowe – „Bieg Bobra”! Z głównym inicjatorem tej imprezy, miłośnikiem gór i biegania – panem STANISŁAWEM STOLARCZYKIEM, rozmawia Tomasz Bogusiewicz.

Tomasz Bogusiewicz: Pochodzi pan ze Śląska, ale miłością pała do gór… Co sprowadziło pana do Tłuszcza?

Stanisław Stolarczyk: Moja kochana małżonka pochodzi z Tłuszcza. Z górami związany jestem całe życie, mam tam ze wspólnikiem wyciąg narciarski, na który serdecznie zapraszam. Konkretnie w Zwardoniu, przy samiutkiej granicy ze Słowacją. W ogóle góry kocham, bo najpiękniejsze co może być na świecie – to właśnie góry…

T.B.: Jest pan żywym przykładem krzewienia zdrowego i aktywnego stylu życia poprzez bieganie, które jest pana pasją. Jak zachęciłby pan innych do biegania w czasie wolnym?

S.S.: Można powiedzieć, że bieganie uratowało mi życie. W 2003 roku miałem wypadek. Spadłem z dachu, uszkadzając sobie odcinek szyjny kręgosłupa, co spowodowało przerwę w bieganiu na około dwóch lat. Leżałem kilka dni w śpiączce. Lekarz stwierdził, że gdybym nie biegał, mogło by dojść do tragedii, a tak mięśnie, które wzmocniły się podczas biegania uchroniły mnie, kto wie, czy nie przed najgorszym. Dzięki bieganiu otrzymałem drugie życie.

Każdego, kto chce biegać – zapraszam do siebie. Porozmawiamy, zobaczycie pamiątki… Tym bardziej, że jest to proste, łatwe, przyjemne, a co najważniejsze – zdrowe. Często człowiek zdrowie zaczyna doceniać, gdy je traci. Po co do tego dopuszczać?! Biegając, nie płacisz nic, a jesteś zdrowy. Wysiłek prawie żaden. Początek jest trudny, jak zawsze, ale po miesiącu czy dwóch, bieganie sprawia nam już przyjemność.

T.B.: Ile razy w roku startuje pan w biegach masowych?

S.S.: Różnie. Przez 25 lat biegania przebiegłem około 35 tysięcy kilometrów i startowałem w prawie czterystu biegach.

T.B.: Jak bieganie wpływa na zdrowie, samopoczucie?

S.S.: Jest takie powiedzenie: „NAJLEPSZY LEK – TO BIEG!”. Pod tym hasłem przez 15 lat organizowałem na Śląsku międzynarodowy Cross Energo… i to hasło się sprawdza ponieważ nie znam biegacza, który by na coś chorował. Każdy umiera, ale biegacz umiera zdrowo!

T.B.: U nas w Polsce ludzie chyba jeszcze nie dorośli do biegania. Większość, gdy zobaczy biegacza, traktuje go jak wariata, człowieka niespełna rozumu. Jaką radę ma pan dla tych, którzy chcieliby biegać, ale najzwyczajniej w świecie się wstydzą?

S.S.: Rzeczywiście, jest to częstym problemem. Choć i u nas zaczyna się to zmieniać. Społeczeństwo powoli zaczyna dorastać. Ja zwykle kwituję takie zachowania uśmiechem, zdając sobie sprawę, że ta osoba jest jeszcze w żłobku. A przecież dziecku trzeba wytłumaczyć, uśmiechać się, broń Boże krzyczeć. Najlepiej zignorować, bo osoba taka nie jest po prostu świadoma, z czego się śmieje. Wydaje mi się, że czasami ludzie wyśmiewają kogoś ze zwykłej zazdrości.

T.B.: Gdzie i ile kilometrów dziennie pan pokonuje?

S.S.: Biegam po najbliższej okolicy, głównie w lesie. Zalecam bieganie po miękkim podłożu. Najlepiej w lesie, gdzie jest więcej tlenu, są miękkie ścieżki, podłoże usłane jest igliwiem jak dywanem. Zalecane jest bieganie 3 razy w tygodniu po 30 minut, do tętna kształtującego się w granicach 130 – 180 uderzeń serca na minutę. Mniejsze tętno oznacza, że biegniesz zbyt wolno, natomiast wyższego nie wolno przekraczać z uwagi na bezpieczeństwo.

T.B.: Od niedawna jest pan członkiem Zarządu Klubu TKS „Bóbr” Tłuszcz. Jak pan widzi  swoją rolę w Klubie?

S.S.: Moją pasją jest bieganie. Myślę, że jeśli zaraziłbym tą pasją kilkadziesiąt osób w Tłuszczu, czy w najbliższej okolicy, to byłoby super. Chcemy do biegania zachęcić zwłaszcza ludzi starszych, a szczególnie tych z nadwagą. Przytoczę tutaj przykład mojego nieżyjącego już niestety kolegi, który, gdy zaczął biegać ważył 130kilogramów, a po roku systematycznego treningu jego waga spadła poniżej 90 kilogramów. Bieganie zwalczy nadwagę, w najbardziej zdrowy i prosty sposób! Wystarczy tylko chcieć. Wystarczy znaleźć w sobie trochę chęci i tak zwanego uporu.

T.B.: Jak współpracuje się panu z ludźmi w Klubie?

S.S.: Super! Jestem bardzo zadowolony. To są sami wspaniali ludzie, pasjonaci, którzy chcieliby coś zrobić dla Klubu i dla środowiska lokalnego.

T.B.: A jakie aspekty działalności Klubu by pan zmienił? Wiadomo, że w każdej instytucji są jakieś mniejsze bądź większe niedociągnięcia, zaś zdrowa krytyka stanowi element rozwoju.

S.S.: Klub TKS „Bóbr” jest klubem typowo piłkarskim. Nie jestem biegły w tych sprawach, ale wydaje mi się, że można by starać się o ściągniecie w większym stopniu mieszkańców na stadion, żeby przychodziło nie dwadzieścia, a dwa tysiące ludzi! Trzeba by starać się ich czymś zachęcić, tak, aby powstała duża rodzina sportowa w Tłuszczu. Organizować imprezy, pikniki, loterie na meczach itd. Takie działanie zbliżyło by ludzi do siebie.

T.B.: Jednym z pana celów jest wprowadzenie na stałe do harmonogramu tłuszczańskich imprez ogólnopolskiego wydarzenia sportowego – „Biegu Bobra”. Co więcej mógłby pan na ten temat powiedzieć?

S.S.: Rzeczywiście w tej sprawie byliśmy już z prezesem TKS,  panem Markiem Pietrzakiem u burmistrza, który wyraził zainteresowanie pomysłem. Pierwszy „Bieg Bobra” odbędzie się 28 sierpnia w sobotę. Chcemy, aby były konkurencje indywidualne kobiet i mężczyzn oraz tak zwana konkurencja rodzinna, w której startowała by cała rodzina, przy założeniu, że jedna z osób może jechać rowerem. Dystans dla wszystkich wynosić będzie 8 888 metrów, aby odróżnić go od innych tego typu biegów rozgrywanych w Polsce. Nasz bieg będzie więc unikatowy i niepowtarzalny. Każdy z uczestników otrzymałby medal pamiątkowy oraz okolicznościową koszulkę. Planujemy, że wpisowe wynosić będzie 20 złotych. Wsparcie materialne obiecał burmistrz, ale myślę, że do takiego biegu przydaliby się także sponsorzy. Po biegu przewidujemy poczęstunek, tak aby uczestnicy mile wspominali Tłuszcz, i aby chętnie do nas wracali! Uważam, że to będzie wielka promocja nie tylko Klubu, ale i samego Tłuszcza. Wiem, że takie imprezy przyciągają media, zaś reklama dźwignią handlu – każdy przedsiębiorca powinien zdawać sobie z tego sprawę. Reklama w telewizji jest bardzo droga, a tu jest możliwość mieć ją niemalże za darmo!

T.B.: Czy są już jakieś pomysły, odnośnie trasy „Biegu Bobra”?

S.S.: Trasa jeszcze nie jest wytyczona, ale myślę, że powinna przebiegać przez okolice, gdzie bobry mają swoje żeremia, tak, aby bieg  dosłownie i w przenośni miał powiązanie z tymi zwierzętami.

T.B.: Życzę zatem zdrowia, wytrwałości i dużo tlenu w płucach!

S.S.: Dziękuję bardzo!

  • Rozmawiał:Tomasz Bogusiewicz

2010_05_007STANISŁAW STOLARCZYK – BIEGACZ, CZŁONEK ZARZĄDU TKS „BÓBR” TŁUSZCZ

O SOBIE: Mam 67 lat. W Tłuszcz mieszkam od dwóch. Wcześniej całe życie mieszkałem i pracowałem na Śląsku – między innymi w kopalni. Biegam od 1985 roku. Pierwszy mój bieg to Maraton Warszawski. W ten sposób uczciłem narodziny mojego syna, Marcina. Od tamtej pory biegam i… polecam bieganie każdemu!

Reklama

Dodaj komentarz