ST 4(72)/2013 Polityka psuje – wywiad z radnym P. Fydryszkiem + odpowiedzi na pytania Czytelników

Z wiceprzewodniczącym rady Włodzimierzem Pawłem Fydryszkiem rozmawia Maciej Puławski

Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Tłuszczu Włodzimierz Paweł Fydryszek, fot. MP

Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Tłuszczu Włodzimierz Paweł Fydryszek, fot. MP

To Pana pierwsza kadencja w radzie – jak ocenia Pan te dwa lata? Czy rzeczywistość samorządowa w Tłuszczu potwierdziła, a może zmieniła Pana wcześniejsze wyobrażenia?

Zacznę od tego że jednak dwuletnia obserwacja i działalność potwierdziła mój pogląd na sprawy samorządu. Zawsze uważałem, że radny jest stworzony do tego, aby działać, pomagać i realizować inicjatywy na naszym terenie. I nie angażować się mocno w politykę. Bo polityka, która się pojawia na najniższych szczeblach władzy, psuje całą robotę. Czy to w gminach, czy w powiatach. Polityka oznacza niesnaski. Startowałem jako kandydat niezależny i staram się cały czas tę niezależność zachować. Miałem propozycję, aby przystąpić do Klubu Radnych „Razem dla Gminy”. Miałem też propozycję, aby stworzyć klub radnych zwracający się bardziej w stronę burmistrza. Na razie pozostaję radnym niezależnym i myślę, że tak będzie do końca kadencji. Ja lubię coś tworzyć, a nie angażować się w politykę. Interesuje mnie tylko w tej chwili działalność na korzyść moich wyborców i całej Gminy.

Mimo, że jest Pan radnym pierwszą kadencję, to został Pan Wiceprzewodniczącym Rady. Nieoficjalnie mówi się, że na to stanowisko zarekomendował Pana były burmistrz Jan Krzysztof Białek.

Powiem szczerze, że dowiedziałem się o tym niedawno i przy pierwszej okazji zapytałem o to byłego burmistrza. Odpowiedział, że nic nie wie na ten temat. Także naprawdę nie wiem jak było. Ale nie ukrywam, że z byłym burmistrzem miałem bardzo dobre kontakty. Przez 15 lat razem działaliśmy w Tłuszczańskim Klubie Sportowym „Bóbr”. Wspólnie go zakładaliśmy, tworzyliśmy statut… Ja nie jestem człowiekiem, który wypiera się osób, które zna, z którymi pracował. Przypuszczam, że błędy, jakie popełnił pan Białek będąc burmistrzem w ostatnich latach kadencji, nie były całkiem z jego winy. A propozycję zastania wiceprzewodniczącym otrzymałem od radnych i ją przyjąłem. Staram się z tej funkcji dobrze wywiązywać.

Wspomniał Pan o błędach byłego burmistrza – wiąże się z tym temat hali sportowej w Tłuszczu. Czy długo jeszcze będziemy na nią czekać?

Z mojej strony będę robił wszystko żeby hala w Tłuszczu powstała do końca kadencji. Myślę, że jest to także cel wszystkich radnych, co potwierdzają w rozmowach ze mną. Boję się tylko żeby nie okazało się, że złożenie wniosku o dofinansowanie w tym roku było zbyt późne. Pieniędzy może nie starczyć na dofinansowania nowych inwestycji w jednostce przydzielającej dotacje, ale jestem dobrej myśli. Warunkiem dofinansowania jest jeszcze ogłoszenie przetargu na budowę hali. Burmistrzowie obiecują mi, że przetarg będzie ogłoszony i że hala na pewno będzie. Jeszcze raz powtórzę że ja zrobię wszystko, żeby powstała. Hala jest dla mnie priorytetem tej kadencji. Działam w sporcie i uważam za karygodne, że dzieci trenują w zimę na śniegu i mrozie… Ciągle wszystkim powtarzam: burmistrzom i radnym, jak bardzo ta hala jest potrzebna. W głowie się nie mieści, że w miejscowościach ościennych są hale sportowe, a w Tłuszczu mamy salkę sprzed 40 lat. Burmistrzowi powinno na tym zależeć. Powiedzmy sobie szczerze – dzięki budowie hali może wygrać wybory. Jeśli jej nie wykona, to stawia siebie w trudnej sytuacji.

Pańskie sukcesy jako radnego?

O sukcesach najlepiej mówić na koniec kadencji. Chociaż ciężko tu mówić o sukcesach – to są po prostu moje obowiązki. Jeżeli mieszkańcy przychodzą i proszą mnie, żeby zrobić plac zabaw to ja robię wszystko, żeby on był. Mimo, że na początku też były w tej sprawie „zgrzyty” w urzędzie, bo plac zabaw jest zlokalizowany na terenie spółdzielni mieszkaniowej. Okazało się, że jednak można było to jakoś rozwiązać. Tu podziękowania dla burmistrza, że wygospodarował środki z budżetu na ten cel i wykonanie tego placu. Udało się również kilka innych rzeczy: kanalizacja na ul. Nowosadowej, parking na terenie kolejowym, parking przy ul. Warszawskiej. Mieszkańcy bardzo go chwalą, szczególnie, że ul. Warszawska to jedna z ważniejszych ulic w mieście. Tu należy się podziękowanie radnym powiatowym a przede wszystkim panu Czarnogórskiemu ponieważ była to nasza wspólna inicjatywa i dzięki poparciu przez burmistrza została zrealizowana. Z sukcesów – udało się wymienić fragmenty wodociągu w ulicach Grzelaka, Kościuszki, Warszawskiej, wykonać chodnik na ul. Zjazdowej. Poza tym modernizacja Ogródka Jordanowskiego – część prac już wykonano, następne będą wkrótce. Wiem, że są dyskusje na temat koncepcji zagospodarowania tego terenu i utwardzania ciągów pieszych. Na pewno w tym miejscu jest potrzebny monitoring, bo już się zdarzają akty wandalizmu. W tym roku będzie wykonany chodnik na ul. Kraszewskiego, projekt kanalizacji i pozwolenie na budowę na ul. Wąskiej.

Inne sukcesy: ustawienie ławek w mieście – następne będą w tym roku, przycięcie drzew w centrum miasta, sprawy bieżące, z którymi zgłaszają się mieszkańcy. Co warte podkreślenia, zajmuję się nie tylko sprawami z naszego okręgu – paradoksalnie tych jest bardzo mało. Wiele osób zgłasza się do mnie z innych terenów – mówią, że mają utrudniony kontakt ze swoim radnym, a ja jestem zawsze na miejscu.

A porażki?

Największa to Centrum Kultury. Miałem je w swoim programie wyborczym… Pytałem wiele razy, co będziemy z tym obiektem robili i zawsze słyszałem odpowiedź, że sprawy gruntowe są nieuregulowane. Myślę że największym problemem tej placówki był poprzedni dyrektor, który skupił się tylko na wydawaniu pieniędzy na imprezy, które muszę przyznać, były organizowane profesjonalnie. Tylko jakim kosztem… Mam nadzieje, że nowa pani dyrektor CKSiR pójdzie w innym kierunku i oprócz zajmowania się zadaniami bieżącymi wspólnie poszukamy środków by wybudować nową salę widowiskową z pomieszczeniami na górze i dużym parkingiem naprzeciwko przychodni który będzie służył obu placówkom. Należało by powymieniać okna i zrobić nową elewację. Myślę że po wykonaniu tych robót centrum by nam służyło. Przecież ten budynek powinien być wizytówką. Tymczasem Miąse, Kozły, Postoliska – ładnie wyglądają, a w Tłuszczu jest chaos. Mnie to razi. W Tłuszczu zabrakło urbanisty, który by to wszystko zaprojektował.

Jak Pan w ogóle widzi rozwój centrum Tłuszcza? Co by się przydało mieszkańcom, co wymaga zmiany?

Od wielu lat zajmuję się sprawą uporządkowania urbanistycznego w tym naszym centrum. Właścicielami gruntów są różne instytucje. 52 ha jest własnością kolei, poza tym jeszcze Spółdzielnia Mieszkaniowa „Jedność” i Tłuszczańska Spółdzielnia Handlowo-Usługowa. Nieduży obszar jest w posiadaniu gminy. Jako radny mam problem, jak wpływać na zagospodarowanie tego obszaru. Kupcy przy ul. Warszawskiej nie inwestują w swoje sklepy, bo nie są właścicielami działek, na których stoją ich budynki. Sprawa toczy się już bardzo wiele lat, ze swojej strony robię wszystko żeby doprowadzić ją do końca. Kolej w pewnym sensie wstrzymuje rozwój miasta. Proszę spojrzeć – ulica Przemysłowa nabiera powoli zupełnie innego wyglądu. Są tam nowe, zadbane sklepy, punkty usługowe. A w centrum część nieruchomości należy do tłuszczańskiej spółdzielni. Nie ma się co oszukiwać – oni tych budynków nie odświeżą, nie wyremontują. Są w trudnej sytuacji finansowej. A centrum to jest właśnie pawilon i jego otoczka. Moim zdaniem stare budynki przy pawilonie powinny zostać rozebrane i w tym miejscu wybudowana powinna zostać jakaś galeria handlowa czy usługowa. Dobry urbanista ładnie by to wkomponował. Ale kto to zrobi? Gmina? Gmina na pewno nie, ale jakiś deweloper. Jedną z ważniejszych inwestycji na którą mamy projekt i pozwolenie jest wykonanie kanalizacji deszczowej w centrum. Jak bardzo jest potrzebna widać po każdym deszczu. Na co jeszcze chciałbym zwrócić uwagę to problem parkingów. W samym centrum budują się nowe sklepy a miejsc parkingowych nie przybywa. Już teraz jest problem z parkowaniem.

Jeżdżę po całej Polsce i powiem szczerze – widać różnice między Tłuszczem, a innymi miasteczkami. Teraz jest tu taki chaos urbanistyczny, że to się w głowie nie mieści. Nie ma centralnej części, i może tylko dzięki blokom osoby przejeżdżające Warszawską mogą się zorientować, że jadą przez miasto. Zdarzyło się, że kolega jechał do mnie na mecz, dojechał do Postolisk i pytał mieszkańców, gdzie jest ulica w centrum Tłuszcza do stadionu… Dużo pracy nas czeka, żeby to miasto inaczej wyglądało. Owszem, chodzą pracownicy, sprzątają. Ale nie na samym sprzątaniu to polega. Tu chodzi o to, żeby mieć wizję. Mnie serce boli jak niszczeje dzisiaj zabytkowa wieża ciśnień. Obiekt jest ciekawy, można by go wyeksponować. Cały czas próbuję nakłonić burmistrza, żeby gmina kupiła ten obiekt. Wszystko rozbija się o pieniądze… Ale jak byśmy to przejęli, zrobili przy tym placyk, przestrzeń dla mieszkańców… Być może lokalni przedsiębiorcy wspólnymi siłami podjęliby się wyremontowania tego obiektu, w zamian za reklamę, można założyć fundację zawsze jest jakieś wyjście. Moim marzeniem jest, żeby w Tłuszczu wyeksponować wieżę ciśnień i pokazać w jakim celu tu stoi. Można by przed nią postawić małą lokomotywę, semafor i pompę. Byłoby to zachowane dla potomnych. Bo kolej tego wszystkiego nie zrobi.

Jak na razie w centrum miasta ciężko znaleźć nawet kosz na śmieci. Wspólnie z radnym Tadeuszem Sasinem był Pan inicjatorem ustawienia kilku ławek. Miały przy nich się pojawić i kosze na śmieci. Do dzisiaj ich jednak nie ma.

Na początku było rzucone hasło, żeby te kosze postawić, później powiedziano nam, że ma to zrobić ZGKiM. Mam świadomość, że mogą trafiać tam śmieci podrzucane przez mieszkańców domów jednorodzinnych, ale likwidacja koszy nie jest żadnym rozwiązaniem problemu. Przy ławkach powinny być kosze. Szczególnie, że za kilka miesięcy gmina i tak będzie właścicielem wszystkich śmieci. Postaram się żeby kosze pojawiły się razem z nowymi ławkami.

Jak się Panu układa współpraca z radnym Tadeuszem Sasinem?

Nie będę ukrywał – to jest mój nestor. Radny Tadeusz Sasin jest pasjonatem, poświęca się w lokalnym muzeum i robi to bardzo profesjonalnie. Zawsze go szanowałem i nigdy nie powiedziałem na niego złego słowa. Jest człowiekiem zaangażowanym, całym sercem i duszą. Wszystko co się dzieje w naszym okręgu dokładnie razem omawiamy. Uważam, że takich radnych nam potrzeba.

A jak się Panu współpracuje z burmistrzem?

Zgrzeszyłbym, gdybym powiedział, że źle. Jeżeli chodzi o inwestycje, to są robione. Każda moja uwaga jest od razu realizowana. Nie mogę narzekać pod tym kątem. Powiedziałem burmistrzowi, że mówimy sobie prosto w oczy, jeśli są jakieś błędy czy uwagi po obu stronach. Tym bardziej ja, jako radny niezależny, mogę sobie na to pozwolić. Widać to w głosowaniach – zdarza się, że głosuję popierając propozycje burmistrza, zdarza się, że jestem im przeciwny.

Czy organizuje Pan dyżury i spotkania z mieszkańcami?

Dyżury mam stale, każdego dnia. Jestem dostępny w sklepie, można do mnie dzwonić i pisać e-maile. W ciągu dwóch lat mieliśmy trzy spotkania dla mieszkańców okręgu i dwa spotkania w spółdzielni mieszkaniowej, w której jestem członkiem rady nadzorczej. Widzę, że zainteresowanie spotkaniami przejawiają głównie członkowie spółdzielni. Nie wiem dlaczego jest takie małe zainteresowanie. Wiele osób zgłasza mi uwagi osobiście, ale gdy zapraszam ich na spotkanie, żeby ten problem bardziej nagłośnić, szerzej przedstawić – rezygnują. A przecież taki głos, wspólny – mieszkańców i radnego, będzie lepiej słyszalny. Podobnie jest z sesjami. Były prośby i uwagi, aby robić ją później. Mimo tego frekwencja o godz. 11 i o godz. 14 jest podobna.

Radnemu byłoby łatwiej, gdyby mieszkańcy wspierali jego działania. Poza zgłaszaniem problemów żeby również swoją obecnością – czy to na sesjach, czy to na spotkaniach, podkreślali wagę problemu.

Obecnie mieszkańcy zgłaszają potrzebę budowy wodociągów. Jak Pan widzi szansę realizacji projektów wodociągowych w partnerstwie publiczno-prywatnym?

Pani prowadząca szkolenie wyraźnie powiedziała, że należy zacząć od analizy, czy jakaś firma w ogóle będzie zainteresowana takim partnerstwem. Moim zdaniem taka ekspertyza by nam się przydała. Wtedy byśmy wiedzieli, na czym stoimy. Minął już rok odkąd pojawił się pomysł partnerstwa i… nic się nie dzieje. Wiadomo, że partner prywatny jest zainteresowany konkretnymi pożytkami. Trzeba by zebrać razem wszystkie projekty, w tym również i kanalizacyjne, łącznie z budową oczyszczalni w Jasienicy, i wtedy może ktoś by się tym zainteresował. Ale trzeba zacząć od analizy. Może ktoś się zgłosi do wykonania zbiornika retencyjnego? Trzeba podjąć decyzję i działania.

Podobnie wodociągi – zaczynamy teraz prace przy stacji uzdatniania wody w Kozłach, miała być nitka wodociągowa w kierunku Tłuszcza. Uważam, że trzeba to robić od początku do końca. A teraz wiem, że prace dojdą do pewnego momentu i środki będą przesunięte na inną część gminy. Jestem za tym, aby kończyć zadania na danym terenie i dopiero wtedy przesuwać się na kolejny. Mówię o tym na prośbę mieszkańców osiedla Klonowa, tak też w swojej kampanii proponował burmistrz. Tymczasem rzeczywistość wygląda inaczej. I to, że teraz pójdą pieniądze na SUW w Łysobykach nic nie zmieni, oprócz tego, że ani jedna ani druga inwestycja nie zostaną ukończone. Będę rozmawiał z kolegą radnym Mirosławem Sobczakiem, żeby odstąpił od swojego wniosku. Prosili mnie o to mieszkańcy osiedla Klonowa.

 

Radny Włodzimierz Paweł Fydryszek – Tłuszcz, os. Centrum

Rocznik: 1958

Wykształcenie: pomaturalne

Zawód: trener, handlowiec

Hobby: piłka nożna, wędkarstwo, żeglarstwo

 

PYTANIA CZYTELNIKÓW DO RADNEGO

Co według Pana musi się wydarzyć by zapanowała wreszcie zgoda na linii burmistrz-rada?

Na pewno wyszłoby na dobre, gdyby w nasze lokalne działania nie wchodziła polityka. Ale zwracam uwagę, że z boku to wszystko inaczej wygląda niż od środka. Na pewno są błędy zarówno ze strony burmistrza, jak i rady. Radni są od tego, żeby burmistrza kontrolować. Aby mówić o zgodzie, to musi być sprawny przepływ informacji. Zauważyłem, że na spotkaniach – niby wszystko jest ustalone, ale zawsze się okazuje, że nie do końca. Chcąc dojść do zgody, trzeba dążyć do konsensusu. Ale nie można oczekiwać, że radni będą burmistrzowi przyklaskiwać, kiedy popełnia błędy – jak w przypadku próby wykupienia pawilonu czy umowy z Deloitte. Do teraz się zastanawiam, dlaczego burmistrz w ten sposób załatwił sprawę odzyskiwania VAT-u. Dlaczego najpierw podpisał umowę, a po kilku miesiącach zorganizował spotkanie, na którym o umowie radnych nie poinformował? Jeżeli podpisał umowę, to moim zdaniem powinien być konsekwentny do końca i zlecić odzyskanie podatku VAT od wcześniejszych inwestycji z lat 2008-2011, a jest to kwota ok. 1,2 mln zł. Wtedy przedstawiłby radzie jakieś konkretne efekty współpracy z Deloitte. I można by dyskutować nad tym, co dalej – czy szukamy nowej firmy, czy negocjujemy stawkę, bo my jako radni uważamy, że jest za duża. A nie najpierw podpisać umowę i później pytać się radnych, co dalej z tym zrobić. To jest działanie pozbawione sensu i do dziś się zastanawiam, po co to było zrobione.

Jak realizuje Pan swój program wyborczy?

Udało mi się zrealizować plac zabaw na terenie osiedla Spółdzielni Mieszkaniowej od dawna obiecany, rozpoczęła się modernizacja Ogródka Jordanowskiego, a do hali sportowej – mojego priorytetu – jest już wykonana dokumentacja projektowa, czekamy na rozstrzygnięcie konkursu na dofinansowanie. Przygotowywane są dokumenty dotyczące zbiornika retencyjnego. Dbam również o to, aby wygląd miasta się poprawiał. Prowadzę stałe dyżury dla mieszkańców całej gminy.

Co Pan zrobił dla okręgu Centrum?

Plac zabaw, Ogródek Jordanowski, parking przy ul. Warszawskiej, chodnik na ul. Zjazdowej, kanalizację na ul. Nowosadowej, modernizację wodociągu w ulicach Grzelaka i Kościuszki, zabiegam o budowę hali sportowej, bieżące utrzymanie oświetlania ulicznego, usunięcie krzewów ze skrzyżowania ul. Warszawska i Kościuszki, przycinka drzew na ul. Warszawskiej, remont OSP na ul. Wiejskiej, wsparcie z puli radnego Szkoły Podstawowej w Tłuszczu, Przedszkola Samorządowego, Biblioteki Publicznej, Gimnazjum.

Czy ma Pan jakiekolwiek inne inicjatywy poza halą sportową?

Jeśli ktoś tak twierdzi, to znaczy, że ze mną nie rozmawiał. Inicjatyw jest mnóstwo. Gdybym chciał wszystkie swoje realizować, to zabrakłoby gminnego budżetu. Potrzeby są olbrzymie.

Dlaczego nie zajmuje się Pan problemami mieszkańców, tylko wciąż sportem?

Nie rozumiem takiego pytania. Sport to moja pasja i praca ale myślę, że to zajmuje najmniej czasu w mojej pracy radnego. Najwięcej zajmuję się sprawami inwestycji i wypełnianiem obowiązków wiceprzewodniczącego. Dużo czasu poświęcam na sprawy mieszkańców, z którymi się do mnie zwracają. Uważam, że po to są zebrania, żeby mieszkańcy przychodzili do mnie z problemami. Bardzo mało osób z mojego okręgu Centrum przychodzi na dyżury. Większość mieszkańców jest z innych terenów. Zastanawiam się, czy ktoś, kto zadaje takie pytanie, w ogóle u mnie był i ze mną rozmawiał… Myślę że nie, gdyż osoby które były u mnie ze swoimi sprawami mogą potwierdzić, że od ręki były załatwiane.

Dlaczego jest tak mało spotkań z mieszkańcami okręgu?

Były trzy spotkania w tej kadencji i dwa spotkania w spółdzielni mieszkaniowej. Uważam, że nie ma potrzeby robienia spotkań częściej niż dwa razy do roku. Jeśli ktoś chce porozmawiać o konkretnej sprawie, to może do mnie przyjść na dyżur.

Panie radny czy jako trener w TKS Bóbr szkoląc grupy młodzieżowe, trampkarzy czy to juniorów pobiera pan opłaty tytułem „na stroje sportowe”?

Nie pobieram. Była taka grupa cztery lata temu kiedy ustaliliśmy z rodzicami pobieranie opłaty. Kupiliśmy dzieciom stroje, dresy, torby i zrobiliśmy wspólnie z rodzicami wspaniałe zakończenie sezonu. Do dziś to miło wspominam. Teraz w tym kryzysie jestem przeciwny pobieraniu opłat, inne kluby to stosują.

Panie radny, czy w momencie objęcia mandatu radnego w Tłuszczu przepisał Pan sklep na swoją córkę? Jeśli tak, to czemu?

Pisałem już o tym w internecie. Status sklepu się zmienił, gdy rozstawałem się ze wspólnikiem w sklepie żelaznym. Córka mogła skorzystać z dofinansowania na otwarcie sklepu i dlatego tak się stało. Jest jego właścicielką od dziesięciu lat.

Panie radny, czy sklep Pańskiej córki obsługuje w artykuły sportowe (odzież, obuwie, akcesoria sportowe) TKS Bóbr Tłuszcz? Jeśli tak, to jakie grupy i co było sprzedawane?

Nie obsługuje. Mam czasem pretensje do zarządu klubu o to, że robi zakupy w innych sklepach. Czasami ja proponowałem lepszą cenę… Ale to może i dobrze, bo później pojawiają się takie pytania. Uważam, że jeśli jestem trenerem w klubie, to nigdy nie będę zarabiał na swoich piłkarzach. A jeśli bym coś kupił dla klubu, to zamówiłbym to w cenach hurtowych, bo mam takie możliwości. Był czas, że wspólnie z panem Władysławem Jurkiem, kiedy byliśmy wspólnikami, zrobiliśmy 100 m wodociągu dla klubu, wyszykowaliśmy łazienki i prysznice w starych szatniach gratisowo. Dziś o tym już nikt nie pamięta, a przecież deklarowało się wtedy wiele firm.

Czy uważa Pan, że TKS Bóbr jest poprawnie prowadzony przez obecne władze? W latach wcześniejszych był Pan w zarządzie klubu, jak pan ocenia wydatki klubu w latach poprzednich?

Teraźniejszy zarząd to młodzi ludzie. Przejęli po nas pałeczkę. Młodość… miało być tak pięknie. Sytuacja się skomplikowała, gdy rozdrobniono środki, które były przeznaczone na sport gminny. Teraz są problemy z pieniędzmi. Mieliśmy wcześniej wypracowany system finansowania klubu, utrzymania boiska. Teraz jest inaczej, moim zdaniem mniej korzystnie. Wracając do klubu – myślę, że mógłby być lepiej prowadzony. Znam i cenię prezesa, jest bardzo zaangażowany – jest biznesmenem, ojcem, mężem… Tylko, że nie mieszka w Tłuszczu, a w Warszawie. To jest problem. Czasami jest potrzebny do pewnych decyzji. Na miejscu jest skarbnik klubu dziś tylko z nim można wszystko przedyskutować. No i na miejscu są też trenerzy… Wiele rzeczy jest na naszej głowie. W zarządzie klubu funkcje pełni się społecznie, trzeba poświęcić na to dużo czasu. A później na bieżąco rozliczać siebie i innych z wykonywanych zadań. Myślę, że brakuje tego działania i rozliczania.

Czy uważa Pan, że dumą Tłuszcza jest wg mnie nędznie grający TKS Bóbr – tyczy się wszystkich roczników? Czy nie lepiej jest założyć nowy klub i rozpocząć działalność od początku, szkoląc młodzież i powolutku wprowadzać ich do dorosłej piłki? Dla przykładu mogę podać UKS Olimp, o którym coraz głośniej w środowisku siatkarskim w całym kraju! Dobry trener, mądre zarządzanie finansami i transparentność to droga do sukcesu. Nie uważa Pan, że TKS nie ma wizji działania i ich działalność ogranicza się tylko i wyłącznie na „gaszeniu pożarów” – od dotacji do dotacji?

Ktoś, kto to pisze, prawdopodobnie nie wie jakie są różnice między piłką nożną a siatkówka w Polsce. Czasami w niektórych regionach aby grać w drugiej lidze siatkarskiej wystarczy zgłosić drużynę. Później wystarczy awansować i nawet Tłuszcz będzie miał drużynę w pierwszej lidze siatkarskiej. Osoba zadająca pytanie nie ma pojęcia o sukcesach klubu i naszych drużyn. Gdyby prześledziła całą historię klubu to by dostrzegła, że nie jest tak łatwo nawet utrzymać się w lidze okręgowej. Piłkarze są coraz lepsi, niektórzy grają już nawet półzawodowo. Bogatsze miejscowości płacą zawodnikom grającym w klubach.

Problemem jest to, że zawodniczki Olimpu później uciekają, bo nie mają gdzie grać w Tłuszczu. Jak można robić siatkówkę bez hali? Potrzebna jest siatkarska drużyna seniorska, która dzięki dobrym zawodniczkom wyszkolonym przez naprawdę dobrego trenera – tu wielki szacunek dla trenera Stępczyńskiego – też będzie odnosiła sukcesy. Nie chcę dzielić społeczności lokalnej na zwolenników siatkówki i piłki nożnej. Trzeba raczej szukać przestrzeni do współpracy.

Jeżeli chodzi o piłkarzy, to moi zawodnicy jako juniorzy i w roczniku 92 i 93 grali w najwyższej klasie mazowieckiej ligi, zawodnicy z 93 roku zanotowali trzy awanse. Ktoś, kto nie ma o tym pojęcia, nie wie ile trzeba włożyć pracy, żeby awansować przez trzy lata z rzędu. Byliśmy na poważnym turnieju Remes CUP w Poznaniu gdzie w meczu inauguracyjnym pokonaliśmy piłkarzy z Akademii Piłkarskiej z Londynu, rozsławialiśmy naszą gminę. Grupy młodzieżowe w dalszym ciągu mają sukcesy. Czy pytającemu chodzi tylko o to, żeby piłkarze wygrywali? Dla mnie wynik jest drugorzędny, ważne jest to, żeby odciągnąć młodzież od używek czy zejścia na złą drogę. A przy okazji zainteresować sportem, rozwojem i pracą zespołową. Nie wszystko da się zmierzyć sukcesem i pieniędzmi. Taka jest moja domena życiowa.

Reklama

Komentarze (2 )

  1. Wreszcie ktoś konkretnie mówi o centrum miasta a raczej parodii centrum. Dobrze by było gdyby radny Fydryszek zrealizował te swoje pomysły. Może w końcu nie byłoby wstydu ludzi do Tłuszcza zapraszać.

    VN:F [1.9.12_1141]
    Poparcie: +6 (ocen: 6 )

    elar
    27/03/2013 13:35

    • Sens jest, cel też. Tylko cisza w temacie ze strony Radnego zarówno na komisjach i na sesjach.
      Nie przypominam sobie, aby ktokolwiek poruszał temat rewitalizacji wyglądu centrum poza tematem zakupu pawilonu handlowego.

      Może ten wywiad doda trochę skrzydeł miejskim radnym, którym powinno zależeć na wizerunku miasta.

      VN:F [1.9.12_1141]
      Poparcie: +7 (ocen: 9 )

      Łukasz
      27/03/2013 14:51

Dodaj komentarz