ST 15(68)/2012 Opozycja nastawiona na współpracę – wywiad z radnym Krzysztofem Gajcym + odpowiedzi na pytania Czytelników

Z Przewodniczącym Rady Miejskiej w Tłuszczu, radnym Krzysztofem Gajcym, rozmawia Aleksandra Puławska

Przewodniczący Rady Miejskiej w Tłuszczu Krzysztof Gajcy (fot. MP)

W ubiegłym roku dużo mówiło się o planach wybudowania w Postoliskach kompostowni, przeciwko której mieszkańcy aktywnie protestowali. Jak obecnie wygląda ta sprawa?

Założyliśmy Stowarzyszenie Miłośników Rozwoju Zielonej Gminy. Razem z sołtysami z Postolisk, Jarzębiej Łąki i Rysia jesteśmy w trakcie zbierania pieniędzy. Wynajęliśmy za nie prawnika, który przygotował kontrraport czyli uwagi do raportu oddziaływania na środowisko, który jest w aktach. Obecnie inwestor wystąpił do burmistrza z wnioskiem o umorzenie postępowania, a burmistrz wydał decyzję umarzającą. To dla nas dobra wiadomość, bo mieszkańcy na pewno nie dopuszczą do tej inwestycji.

Uchodzi Pan za osobę pokojowo nastawioną do wszystkich, jednak ostatnio na sesjach coraz częściej zdarzają się Panu scysje z panią Sylwią Barcz-Popiel, radcą prawnym urzędu.

Kto bywa na sesjach, zauważa te potyczki. Uważam, że to nie jest nic dobrego dla sesji. Przecież sesja to jest najważniejsze posiedzenie rady i na sesji burmistrz zapewnia nam doradztwo prawne. Uważam, że skoro pani radca siedzi przy stole prezydialnym to jak najbardziej powinna służyć swoją pomocą przewodniczącemu i radzie, a nie wnosić jakieś uwagi i… w sumie utrudniać prowadzenie obrad.

Uwagi dotyczą m.in. braku sprawozdania z działalności Przewodniczącego Rady.

W statucie jest napisane, że taki punkt może się znaleźć w porządku obrad. Aczkolwiek, nie jest to obowiązkiem. Porządek obrad ustalam ja, ewentualnych zmian dokonuje Rada Miejska. Podkreślam, że sesja to posiedzenie rady, na którym wszyscy powinni się podporządkować do porządku przedstawianego przez przewodniczącego. Przykładowo gdy są dni przyjęć interesantów przez burmistrza – to ja nie staram się wchodzić i przeszkadzać burmistrzowi czy komentować jego decyzji w obecności innych ludzi. Coś takiego nie powinno mieć miejsca również na sesji. Skoro ustaliłem taki porządek obrad, to taki nas obowiązuje. Jeśli ktoś ma do tego zastrzeżenia to są organy, do których można składać zażalenia czy skargi. Te uwagi radcy prawnego tylko pogarszają naszą współpracę z burmistrzem – nie ze względu na samą osobę burmistrza, ale jego współpracowników. Sytuacja jest nieprzyjemna i wzmaga agresję. Później wszystko odbija się na wzajemnych relacjach.

Jak więc Pan ocenia współpracę rady z burmistrzem?

Uważam, że współpraca w porównaniu z początkiem kadencji jest coraz lepsza. Jednak gdy to właśnie powiedziałem na ostatniej sesji, to wiceburmistrz Waldemar Banaszek stwierdził: „bez komentarza”. Myślę, że powinniśmy częściej widywać się i dogadywać na komisjach, a sesja wówczas przebiegałaby pewnie sprawniej. Aczkolwiek radnym też zwracam uwagę, żeby podczas interpelacji byli przygotowani, a nie wstawali co chwila, gdy przypomni im się coś nowego. To wprowadza zamieszanie na sesji.

A jak wygląda Pańska współpraca z innymi radnymi?

Z większością radnych, zwłaszcza z którymi byłem w poprzedniej kadencji, współpracuje mi się bardzo dobrze. Znamy się już tyle czasu.

Ale nowy radny Kamil Laskowski – zwracał uwagę, że nie informuje go Pan o organizowanych spotkaniach.

Wiem, ale chyba nie był do końca zorientowany – bo te spotkania o których mówił, organizował burmistrz, a nie ja jako Przewodniczący Rady Miejskiej. Już to panu Laskowskiemu wyjaśniłem.

Jak Pan ocenia pracę komisji rady? Czasem radni spotykają się z krytyką, że komisje w zasadzie mało wypracowują.

Jeżeli ktoś tak uważa, to może przeczytać protokoły z posiedzeń komisji, dostępne w internecie. Powiem szczerze, że z takimi grubymi protokołami nie spotykałem się w poprzednich kadencjach.

Ale czy z prac komisji coś konkretnego wynika?

Wynika. Jest dużo rozmów w sprawie budżetu. Przyszły rok będzie trudny dla gminy. Duży przetarg został rozstrzygnięty taniej niż się spodziewano. Zaoszczędzoną kwotę z wkładu własnego będziemy teraz mogli rozdysponowywać. Ja bym bardzo chciał, żeby w naszej gminie w końcu ruszyły wodociągi. Każdy burmistrz miał jakąś swoją wizję: jeden budował bardzo dużo dróg, drugi w większości postawił na chodniki – to była mądra decyzja jeśli chodzi o bezpieczeństwo pieszych. Dobrze by było, żeby ta kadencja była kadencją budowy wodociągów, z którymi w naszej gminie krucho. Dobrze by było, aby te zaoszczędzone środki poszły właśnie na budowę wodociągów. Oczywiście zależy mi również na tym, żeby nie pomijać małych inwestycji. Dla mieszkańca Tłuszcza ważna jest hala sportowa wartości kilku milionów, a dla jakiejś osoby z niedużej miejscowości ważne jest przykładowo postawienie kilku lamp. Nie możemy pomijać małych inwestycji. Liczę, że w tej kwestii jeszcze się z burmistrzem dogadamy, bo w projekcie budżetu małych inwestycji praktycznie nie było.

Brak wodociągów to jeden z większych problemów naszej gminy. Ostatnio pojawił się pomysł, aby zawiązać partnerstwo publiczno-prywatne i dzięki temu sfinansować ich budowę.

Radni chcą spotkania z osobą kompetentną, która by wytłumaczyła, na czym dokładnie to partnerstwo publiczno-prywatne polega. Nas po prostu nie stać, żeby zwodociągować gminę z własnych środków. Musimy szukać innych sposobów. Środki unijne na lata 2014-2020 – być może będziemy mogli z nich skorzystać, ale pewnie dopiero w 2016 roku. Zresztą nawet nie wiadomo, czy będą pieniądze unijne na wodociągi. Byłem z burmistrzem na jednym szkoleniu w tej sprawie. Ja rozumiem to partnerstwo jako coś na kształt leasingu – gmina spłaca co roku ustalone kwoty a na koniec umowy staje się właścicielem wybudowanej infrastruktury. Na ten moment, jeśli miałbym decydować, to jestem za partnerstwem publiczno-prywatnym. Nie widzę innych możliwości. Mamy problemy z wodą. Jest XXI wiek i wodociąg to nie luksus, tylko podstawowa rzecz do życia, a tymczasem w naszej gminie są tereny, gdzie w okresie lata trzeba dowozić wodę beczkowozami.

Jednak na grudniowej sesji większość radnych była za zdjęciem z porządku uchwały intencyjnej w sprawie partnerstwa. Czy to zagadnienie stało się obiektem przepychanek politycznych?

To nie jest sprawa polityczna. Nie dziwię się części radnym, że nie chcieli podjąć decyzji na ostatniej sesji. Nic się nie stanie, jeśli taką uchwałę podejmiemy w lutym. Trzeba zorganizować spotkanie z osobą, która jest obeznana w temacie, ale nie z przedstawicielem firmy, która chce na tym zarobić! Może z kimś od pozyskiwania środków przy ministerstwie albo z innej gminy, w której taka inwestycja już istnieje, a partnerstwo się sprawdziło. Chciałbym, żeby jeszcze w styczniu odbyło się takie spotkanie, aby na sesji lutowej ponownie przedstawić radzie ponownie uchwałę intencyjną.

Przynależność do Klubu Radnych „Razem dla Gminy” ułatwia Panu pracę, czy też ją utrudnia?

Nie ma to znaczenia. Jestem w klubie radnych, w większości byliśmy razem od początku, czyli od kampanii wyborczej. Na sesjach dyscyplina w głosowaniach członków klubu nie obowiązuje. Nie ukrywam jednak, że rozmawiamy i się konsultujemy. Zresztą, gdyby była narzucona jakaś dyscyplina to i tak bym się jej nie poddał. Mam swoje zdanie. I podejrzewam, że pozostali radni też. W klubie jest nam łatwiej pracować nad wieloma sprawami. Niektóre uchwały musimy sami przygotowywać. W grupie jest łatwiej niż pojedynczo.

Czy zgadza się Pan z opinią, że jest to klub radnych opozycyjnych wobec burmistrza?

Coś w tym jest… Ale czy to do końca taka opozycja? Chyba nie. Gdyby to była typowa opozycja, to wszystkie uchwały, które przygotowuje burmistrz, by nie przechodziły w głosowaniu, zwłaszcza że członkowie klubu stanowią większość w radzie. W jakiś sposób jest to grupa opozycyjna, ale nastawiona na współpracę.

Na Pański wniosek w przyszłorocznym budżecie koszty na obsługę rady mają wzrosnąć o 10%. Dlaczego?

W porównaniu z poprzednimi latami mamy więcej sesji w ciągu roku. W tym i poprzednim roku były sesje nadzwyczajne. To nie znaczy oczywiście, że zaproponowana na 2013 r. suma zostanie wykorzystana. Jednak wolimy się zabezpieczyć. To jest wzrost o 10%, a budżet rady nie był zwiększany od kilku lat.

Czy wiąże się z tym również wzrost diet radnych?

Absolutnie nie! Chodzi tylko o to, że jest więcej sesji. W poprzednich latach było w ciągu roku około siedmiu, ośmiu, w tej chwili jest ich około dziesięciu.

Na co idą pieniądze z budżetu Rady Miejskiej?

Na diety radnych, diety sołtysów i przewodniczących rad osiedlowych za udział w sesji oraz poczęstunek typu woda… Na sesjach dodatkowo jest kawa i herbata, i to wszystko. Ciasteczek nie mamy. W tym roku z budżetu rady była dofinansowana coroczna pielgrzymka radnych i sołtysów do Częstochowy. Z tego budżetu opłacane są też materiały przygotowywane dla radnych. Papierów, wydruków jest bardzo dużo. W listopadzie zostały zakupione piłki jako prezent na otwarcie boiska w Jasienicy.

Nawet teraz, gdy radni w ramach unijnego projektu otrzymali laptopy?

Nawet teraz. Poza tym nie wszyscy przyjęli laptopy. Nie mam dokładnych wiadomości, ale wiem, że nie wszyscy je odebrali. Ja mam, ale go nie wykorzystuję bo wolę swój prywatny komputer. Zastanawiam się nad przyniesieniem otrzymanego laptopa do pokoju rady, aby był dostępny dla wszystkich, bo podczas komisji brakuje nam komputera.

Właśnie mija połowa kadencji rady i burmistrza. Jak Pan ocenia ten czas?

Jeśli chodzi o inwestycje, to dobrze, że jest realizowana tzw. duża inwestycja wodociągowo-kanalizacyjna przygotowana za poprzedniej kadencji – czyli za burmistrza Białka, a może bardziej jego zastępcy Czarnogórskiego, bo to chyba on bardziej przy tym pracował. Dobrze, że doszła do skutku. Inne sukcesy to pozyskanie środków na stację uzdatniania wody w Kozłach. Plusem jest też budowa parkingu przy stacji PKP w Tłuszczu. Parking jest potrzebny, ale uważam, że opłaty, jakie gmina ponosi z tego tytułu są zbyt duże. Można było wynegocjować lepsze warunki. Opłata za dzierżawę terenu w kwocie 13 000 zł rocznie jest za wysoka. Budowa parkingu finansowana była w całości z budżetu gminy, a służy głównie klientom PKP.

A największym minusem jest to, że po dwóch latach współpraca burmistrza z radą jest na takim poziomie, na jakim jest… Czyli na pewno niezadowalająca – szczególnie dla mieszkańców.

Czy praca jaką Pan wykonuje – w Zespole Szkół w Postoliskach, jednostce budżetowej gminy podległej burmistrzowi, nie wiąże Panu rąk?

Nie. Absolutnie nie. Nie wpływa to w żaden sposób. Poza tym czasu pracy w szkole na sprawy samorządowe nie wykorzystuję. Jeśli sesje się zdarzają w godzinach pracy, to odpracowuję te nieobecności.

Kiedy można Pana spotkać na dyżurze?

Mam dyżur w każdy wtorek w godz. 15-17 w Urzędzie Miejskim w pokoju nr 47. Przychodzą do mnie osoby z całej gminy, ale bardzo mało jest spraw z Postolisk. Najwyraźniej mieszkańcy z mojego okręgu wolą załatwiać sprawy na miejscu.

 

KRZYSZTOF GAJCY

Rocznik: 1963

Wykształcenie: średnie

Zawód : kierownik gospodarczy, obecnie pracuje: Zespół Szkół w Postoliskach

Hobby: sport, turystyka

 

Pytania od Czytelników

Kiedy uchwały rady gminy będą zgodne z prawem, a nie uchwalane pod znajomych? Dotyczy to szczególnie planu zagospodarowania przestrzennego.

Uchwały – może z wyjątkiem tej w sprawie zmiany statutu CKSiR – są opiniowane przez radcę prawnego urzędu. Myślę więc, że są zgodne z prawem. Jeśli zaś chodzi o drugą część pytania to nie wiem jak się do tego odnieść. Nie wiem, czego dokładnie i kogo ten zarzut dotyczy.

Jak realizuje Pan swój program wyborczy?

Zgodnie ze statutem organizuję zebrania z mieszkańcami. W tym roku miałem spotkania: w sprawie budowy kompostowni i budowy gazociągu. Byłem też obecny na zebraniu sołeckim. Realizacją mojego programu wyborczego są inwestycje, które się na danym terenie odbywają. Moim głównym punktem, jeśli chodzi o bieżącą kadencję, była budowa przedszkola. Inwestycja jest rozpoczęta. Projekt był zrobiony w poprzedniej kadencji, odczekał dwa lata i w tym roku wybudowano fundamenty. W projekcie budżetu na 2013 są zabezpieczone środki na budowę stanu surowego zamkniętego. Chciałbym jeszcze dokończyć wodociągi w kilku ulicach.

Proszę wyjaśnić, dlaczego Pana synowa pracuje w urzędzie w Biurze Obsługi Rady?

Karolina Gajcy została przyjęta do urzędu nie będąc jeszcze moją synową, jako Karolina Piętka. Na to stanowisko odbył się konkurs, który wygrała. Synową została dopiero po roku. A pracuje w Biurze Obsługi Rady, bo w tym czasie był nabór na to stanowisko.

Dlaczego burmistrz nie przychodzi na sesje? Czy może Pan zapraszać na sesje burmistrza, bo już drugi raz go nie było.

Burmistrz jest zapraszany na każdą sesję. Nie było go na ostatniej, na poprzedniej był, tylko wyszedł w trakcie. Przyznam, że nie miałem informacji, że na ostatniej sesji burmistrza nie będzie. Dowiedziałem się o tym 15 minut przed sesją od wiceburmistrza. Termin sesji był ustalany wcześniej, wspólnie z burmistrzem Pawłem Bednarczykiem. Oczekiwałem, że będzie obecny. Sesja jest obowiązkiem dla pana burmistrza, gdyż na sesji zapadają najważniejsze decyzje dotyczące mieszkańców, czyli wyborców.

 

 

Reklama

Komentarze (1 )

  1. Nie znam człowieka ale z sensem mówi. Trochę to lepiej wygląda niż burmistrz na przejeździe. Możę z wiekiem taka ogłada przychodzi?

    VA:F [1.9.12_1141]
    Poparcie: 0 (ocen: 0 )

    Marek
    17/01/2013 22:40

Dodaj komentarz