ST 9 (89)/2014 Należy zmienić kulturę rządzenia w tej gminie – wywiad z radnym W. Sitkiem

radny Waldemar Sitek

radny Waldemar Sitek

O pracy radnego, sporcie i dobrym zarządzaniu z radnym Waldemarem Sitkiem rozmawia Maciej Puławski.

 

Jest Pan radnym niecały rok. Co się Panu udało zrobić przez ten czas?

Po wyborach uzupełniających zastałem budżet na rok 2014 już zaplanowany. Ogromnym dla mnie zaskoczeniem było to, że oprócz projektów wodociągowo-kanalizacyjnych na moich osiedlach nie będzie robione praktycznie nic. A wodociągowanie i kanalizacja to projekty, które zostały w spadku po poprzedniej kadencji. Chodziło o jak najlepszą ich realizację – czyli wyrządzenie jak najmniejszych szkód na osiedlach i zapewnienie wody w dalszych liniach zabudowy. Okazuje się jednak, że wody nie ma wszędzie, gdzie powinna być. Kanalizacja z kolei to inwestycja bardzo uciążliwa. Wymagała dużej cierpliwości i wyrozumiałości mieszkańców, za które dziękuję. Moim zdaniem ta inwestycja nie była prowadzona właściwie. Najlepszy przykład – są robione obecnie przykanaliki i z tego tytułu też pojawiają się problemy. Obiecywano mieszkańcom przyłącza w systemie ratalnym, okazało się, że za przyłącze trzeba zapłacić od ręki. Jeden z sąsiadów płacił więcej, drugi znacznie mniej, mimo że ich budynki był w tej samej odległości od kanalizacji. Brakowało jasnej informacji. Teraz mówi się, że mieszkańcy zapłacą jeszcze podatek do urzędu skarbowego od przyznanej dotacji. To będą spore pieniądze.

A mówiąc o samej pracy radnego warto podkreślić, że radny nie działa sam, a w ramach rady, we współpracy z burmistrzem i urzędem. Rozczarowaniem był dla mnie fakt, że przez ten rok nie można więcej zrobić. Ale czego się spodziewać, gdy znaczna część inwestycji na 2014 rok miała być finansowana ze sprzedaży gminnych działek. Na domiar złego okazało się, że nie ma na nie chętnych, więc wiele zadań umarło śmiercią naturalną. To się nazywa wirtualny budżet.

 

Spodziewał się Pan, że radny może więcej?

W mojej ocenie w tej gminie zupełnie nie ma dialogu. Tym jestem najbardziej zaskoczony. Burmistrzowi powinno zależeć, aby jak najczęściej być obecnym na spotkaniach roboczych – czyli na posiedzeniach komisji rady. Burmistrz powinien wiedzieć, jakie są bieżące sprawy, o czym się mówi. Są sytuacje, że mieszkańcy składają swoje prośby i wnioski bezpośrednio do burmistrza, a obieg informacji jest taki, że ten dokument nie dociera do radnego ani do komisji albo do konkretnego wydziału, który powinien się zająć sprawą. Pozostawia to wiele do życzenia. Na pewno są takie sprawy, które są rozwiązane szybciej niż dotrze sam dokument.

Nie rozumiem, dlaczego doświetlenie jakiegoś miejsca o jedną lampę to jest „wielka inwestycja”, na którą trzeba czekać latami. Oczywiście pewne rzeczy wymagają projektów, ale powieszenie lampy na już stojącym słupie za kilkaset zł powinno realizować się od ręki. Tu nie ma logiki i spójnego działania. Spójrzmy na ulicę Kościelną. Zrobiono za duże pieniądze projekt przebudowy ulicy, chociaż nie zabezpieczono środków na tę inwestycję. Gdzie tu logika? Skoro nas nie stać, to wystarczyłoby Kościelną wyremontować, zadbać o odwodnienie, zamontować estetyczne oświetlenie. Odnoszę wrażenie, że ten projekt został po to zrobiony – bo wartość wykonawcza prac to 2,5 mln zł – aby tego nigdy nie przebudować. A ulice położone kilkadziesiąt metrów od kościoła, np. ul. Zgoda albo Radosna – bez asfaltu. Nie mówiąc już o ul. Zakrzewie, Piekarskiej, Stokrotki, Mokrej, Wrzosowej, Granicznej – gdzie też nie ma nakładek asfaltowych. To jest XXI wiek?!

 

Tłuszczańska rzeczywistość skrzeczy?

Jestem zdegustowany współpracą z burmistrzem. Nie ma w ogóle dialogu, spotkań, współpracy. Nie został wypracowany żaden model w tym zakresie. Ja najbardziej cenię sobie pracę z ludźmi i bardzo lubię pomagać, dlatego to dla mnie niezrozumiałe. Zachęcam też mieszkańców do bardziej aktywnego uczestnictwa w życiu osiedla, dzielenia się ze mną uwagami i pomysłami. Mój telefon jest znany i zapraszam do kontaktu (508 510 212).

Uważam, że budżety osiedlowe byłyby doskonałą motywacją do zwiększenia zainteresowania naszymi sprawami. Gdyby osiedle było zamienione na sołectwo, byłyby fundusze dla poszczególnych sołectw miejskich, byłyby konkretne spotkania i rozmowa o tym, co możemy zrealizować w ramach konkretnego budżetu, to byłoby motywujące. A nie tak jak do tej pory, że zaprasza się mieszkańców na spotkania, mówi im, że mają wpływ, mogą decydować, wpływać a tak naprawdę nie mogą nic. Właściwie to tylko mogą pójść na wybory i zagłosować. To ważne, ale dla mnie to za mało.

 

Wprowadzenie budżetów osiedlowych – miał Pan w swoim programie taki punkt…

Śledziliśmy z kolegami radnymi, jak regulują to inne miasta w Polsce. Pionierem był tu m.in. Jarocin. Gdy wojewoda wielkopolski uchylił uchwały tamtejszej rady, odpuściliśmy temat w Tłuszczu. Potem okazało się, że Jarocin wygrał sprawę przed sądem i sołectwa w mieście mogą funkcjonować. Dlatego wracamy do sprawy! Opracowanie uchwał musi potrwać, musi je zaopiniować prawnik. Cała procedura trwa ok. półtora roku, ale sądzę, że od stycznia można się za to wziąć i powoli doprowadzić sprawę do pomyślnego finału. Musimy rozmawiać o tym z mieszkańcami, włączyć ich w proces współdecydowania o budżecie gminy, chociaż w części. Chciałbym, żeby mieszkańcy Tłuszcza na zebraniach mogli zdecydować jak wydać te 20 czy więcej tys. zł. Wśród mieszkańców jest wielu specjalistów i ekspertów, czy też osób, które mają ciekawe pomysły. To trzeba wykorzystać. Wielokrotnie są to fachowcy w swojej dziedzinie, których warto wysłuchać. Trzeba słuchać ludzi, bo dobre zarządzanie polega na tym, by nie dać się zwieść myśli, że jest się najmądrzejszym.

 

Jakie jeszcze problemy chciałby Pan rozwiązać?

Widzę dużą potrzebę modernizacji terenu przy cmentarzu w Tłuszczu. Tam powinno się wytyczyć normalne miejsca parkingowe, urządzić miejsce do rekreacji, może wybudować boisko? Mimo, że jest to blisko cmentarza, to są rozwiązania, które pozwolą takie sąsiedztwo pogodzić – chociażby odpowiedni skomponowany pas zieleni, np. żywopłot. W pobliżu mieszka pan burmistrz i codziennie tamtędy przejeżdża do pracy. Dziwię się, że gdy trzeba wykosić tam trawę przed 1 listopada, radny musi złożyć wniosek do burmistrza. Potem urząd wystawia zlecenie dla Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. Procedura się toczy, czas płynie i… w tym roku pewnie wyjątkowo skoszą na czas, bo wybory za pasem.

Mamy zamiatarkę do ulic, ale nie jeździ ona za często. Nie wiem, kiedy mieszkańcy widzieli ją ostatnio. Mamy ciągniki, mamy kosiarki – wszystko kupione z budżetu gminy a na wszystko trzeba zlecenia, pisma i wnioski. W efekcie sprzęt za publiczne pieniądze stoi zamiast pracować. To nie po gospodarsku.

 

Ale też nie można mieć pretensji, że dyrektor zakładu chce, żeby jego jednostka zarabiała…

Oczywiście, zakład powinien też zarabiać, ale jakieś minimum budżetu, aby to miasto dobrze wyglądało, powinno być zapewnione. Nie wystarczy nasadzić na środku miasta kwiatków i co drugi dzień wysyłać pracowników do podlewania czy pielenia. Takie jest powiedzenie w handlu: „jak chcesz sprzedać, ładnie pakuj”… Ale nie tędy droga do rozwoju gminy! Byłem w wojsku i to mi przypomina trochę takie malowanie trawy na zielono przed inspekcją generała.

 

Jak się Panu współpracuje z obecnym burmistrzem?

Nie wiem jak to powiedzieć… Jestem zaskoczony takim rodzajem „współpracy”. Najbardziej brakuje obecności burmistrza na komisjach rady. Obowiązuje nas specjalna procedura: na jednej komisji wystawiamy wniosek, żeby przyszedł pan burmistrz przygotowany w wyznaczonym pisemnie zakresie. Kolejna komisja może być dopiero za dwa tygodnie, a często jest tak, że pan burmistrz nie przychodzi, bo coś mu „wypadło”… A sprawa, której dotyczy wniosek powinna być dawno rozwiązana! Ja nie przywykłem do takiego trybu pracy. Inaczej sobie wyobrażałem tę współpracę. Myślałem, że radny jest bardzo częstym gościem u burmistrza. A tu może oczywiście, jak czegoś potrzeba to są i wybrani radni – goście do ugadywania po kolei, i w tajemnicy jakieś obiecanki.

 

To ile razy był Pan gościem u burmistrza przez miniony rok?

Gościem nigdy. Tylko wtedy, gdy sam wszedłem. Ostatnio na przykład, żeby się zapytać, kiedy będzie zebranie w moim okręgu, które jest najwyraźniej w tajemnicy przede mną organizowane. Należy zmienić kulturę rządzenia w tej gminie i to szybko!

Byłem dyrektorem szkoły i wiem ile potrzeba włożyć wysiłku, żeby zbudować zaufanie, i stworzyć dobry zespół. Teraz patrząc na pracowników szkół czy urzędu widzę lud uciemiężony. Zamiast uśmiechów na twarzach widać jakiś niepokój, niepewność…

 

Jakie ma Pan plany na nadchodzące wybory?

Będę kandydował w wyborach do Rady Miejskiej w Tłuszczu jako niezależny kandydat z listy Prawa i Sprawiedliwości z okręgu nr 4 obejmującego osiedla Długa, Bolesława IV i Zakrzewie.

 

Zajmuje się Pan zawodowo sportem. Jaką Pana zdaniem rolę powinien pełnić sport w takich małych społecznościach jak nasza?

To bardzo ważna dziedzina życia, bo ruch jest naturalną potrzebą każdego człowieka. Jeden z polityków powiedział kiedyś: „ja nie chcę o was zadbać podczas pracy, chcę o was zadbać po pracy, żebyście mieli co robić, żeby były miejsca spotkań, rekreacji”. Sport powinien pełnić rolę profilaktyki zdrowotnej. W naszej gminie jest cisza i spokój, to doskonałe miejsce na spacery, bieganie czy rower. Trzeba tylko z tego korzystać. Przydałyby się skwery do wypoczynku i spotkań, miejsca do rekreacji i koniecznie ścieżka rowerowa z prawdziwego zdarzenia! Człowiek dobrze zregenerowany lepiej pracuje, jest szczęśliwszy i zdrowszy. Tłuszcz ma Orlika, ale jego obłożenie jest ogromne. Prawdę mówiąc w Tłuszczu przydałoby się drugie boisko tego typu – może po drugiej stronie torów?

 

Wszedł Pan niedawno do zarządu klubu sportowego TKS Bóbr Tłuszcz. Czy to oznacza zmiany w działaniu klubu?

Chcemy zmotywować naszych przedsiębiorców, żeby zaczęli korzystać z promocji poprzez sport. Udało się zdobyć środki z Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Wnioskowaliśmy o kwotę wyższą, komisja przyznała połowę mniej pieniędzy, ale mimo wszystko chcemy uruchomić w budynku stadionu świetlicę. Będzie to miejsce, gdzie dzieci i młodzież będą mogły sobie usiąść przed albo po treningu, odpocząć, porozmawiać.

Na pewno ani stadion ani Orlik nie spełniają wszystkich oczekiwań. Wiadomo, że w miarę użytkowania wszystko się niszczy i zużywa. Mam nadzieje, że administrator obiektu odpowiednio zabezpieczy środki na jego utrzymanie i konserwację w przyszłym roku.

 

Organizuje Pan dyżury?

Dyżuruję przy telefonie. Jeśli ktoś nie zna jeszcze numeru, to proszę: 508 510 212. Nie organizuję dyżurów w Urzędzie Miejskim. To martwy zapis. Mieszkańcy na takie dyżury nie przychodzą. Dużo wygodniejszy jest kontakt telefoniczny i umówienie się na spotkanie. Czasem jest tak, że mieszkańcy próbując się skontaktować z radnym, idą do urzędu. Gdy trafią na życzliwego urzędnika – dostaną numer, gdy trafią na osobę nieżyczliwą to usłyszą: „widzi Pan/Pani – radny się nie interesuje”. Miałem już takie przypadki. To smutne, że im wyższa funkcja w gminie, tym mniej życzliwości…

 

A spotkania z mieszkańcami?

Z radnym Tadeuszem Groszkiem zorganizowaliśmy zebrania dla poszczególnych osiedli dotyczące wodociągów. Pamiętam również zebranie odnośnie przyłączy do kanalizacji. Nie ma z niego zdjęć i nikt się nim nie chwali. Dlaczego? Przecież była cała sala ludzi. Organizatorem był prawdopodobnie pan burmistrz. Takiego bałaganu jeszcze nie widziałem. Nic nie można się było od nikogo dowiedzieć, na proste pytania nikt nie umiał prosto odpowiedzieć. Ustawiły się ogromne kolejki, panował chaos i szum. Ludzie otrzymywali paski papieru z informacjami, ile mają do zapłaty za przyłącza. Mnie oficjalnie o tym spotkaniu nikt nawet nie poinformował. Dowiedziałem się przypadkiem! Teraz też planowałem zorganizować zebranie, ale okazało się, że bym spotkanie zdublował z tym organizowanym przez burmistrza, bo on w moim okręgu zaplanował zebranie na 28 września – niedziela o godz. 17.00 w Centrum Kultury. Już teraz wszystkich na nie zapraszam!

W tym miejscu przypomnę, że z końcem września mija termin składania wniosków do budżetu na rok 2015. Zachęcam wszystkich do kontaktu telefonicznego i dzielenia się ze mną uwagami. Sformułuję z Państwem te wnioski i złożę w urzędzie. Dziękuję też wszystkim, którzy już takie wnioski złożyli.

 

Pytania od Czytelników

Jak realizuje Pan swój program wyborczy?

Program konstruowałem z rozwagą i świadomością tego, że będę radnym przez rok kadencji. Zastałem osiedla w budowie wodociągu i kanalizacji. Skupiłem się na monitorowaniu tych inwestycji. W 2015 będę się starał rozpocząć działania związane z wprowadzeniem funduszy sołeckich w mieście. Cały czas utrzymuje kontakt z mieszkańcami.

 

Jest Pan Radnym krótko, ale kiedy oglądam komisje z Pana udziałem mam wrażenie, że krytykuje Pan wszystkie działania burmistrza nawet te związane ze sportem (nowe boiska, hala sportowa), a przecież z tego co wiem jest Pan nauczycielem wychowania fizycznego i byłym koordynatorem sportu w gminie. Prosiłabym, aby odniósł się Pan do tego.

To musi być mylne wrażenie. Nie wiem, o jaką dokładnie sytuację chodzi. Na pewno nie krytykuję wszystkiego, przeciwnie jestem oddany tej dziedzinie życia, jaką jest sport i jeśli formułuję jakiekolwiek uwagi, to czynię to z troską. Proszę autorkę pytania o kontakt, chętnie szczerze na ten temat porozmawiam.

 

Był Pan lubiany przez uczniów i pracowników gimnazjum. Dlaczego zrezygnował Pan z bycia dyrektorem? 

Kończyła się moja kadencja i na zebraniu z rodzicami powiedziałem, że będę się ponownie ubiegał o to stanowisko. Niestety burmistrz zwodził mnie z terminem wydania oceny pracy, która jest niezbędna, by przystąpić do konkursu. Ostatecznie burmistrz wydał mi tę ocenę pracy… dzień po konkursie. W ten sposób wykluczono mnie formalnie z grona kandydatów na stanowisko dyrektora.

 

Jest Pan radnym od roku, ale na pewno doskonale Pan zna kulisy działalności samorządu. Proszę wyjaśnić, z czego wynika długotrwały konflikt pomiędzy radnymi a burmistrzem?

Burmistrz Bednarczyk nie wprowadził w wyborach ani jednego radnego ze swojego komitetu, więc na starcie założył, że Rada Miejska to jego opozycja, z którą należy walczyć. Wiem od kolegów, że liczyli na współpracę, ale się zawiedli. Zamiast zrozumienia i szacunku dla drugiego człowieka górę wzięły niezdrowe ambicje. Proszę sobie wyobrazić, ile można byłoby zrobić, gdyby była zgoda.

 

Na początku roku radni zabrali pieniądze z nagród dla urzędników i przekazali na zajęcia dodatkowe w szkołach, na kulturę i chyba 50 tys. zł dodatkowo na sport. Proszę podać Czytelnikom, którzy radni z nazwiska to poparli, a którzy nie.

Zaraz sprawdzę w kalendarzu… O zmniejszenie środków na płace (nagrody) w urzędzie i przekazanie ich na sport, kulturę i edukację poparli: ja, Robert Szydlik (wnioskodawca), Mirosław Sobczak, Mirosław Szczotka, Dariusz Kur, Włodzimierz Malinowski, Paweł Fydryszek, Adam Wojtyra. Pozostali radni: Tadeusz Sasin, Stefan Mikiciuk, Aleksandra Świeżak, Henryk Wójcik, Krzysztof Gajcy, Danuta Opłotna i Tadeusz Groszek byli przeciwni lub się wstrzymali.

 

Na stadionie wisi od kilku dni plakat reklamujący, że „Burmistrz Tłuszcza kibicuje Bobrom”. Kto Pana zdaniem za to zapłacił i czy wolno robić kampanię wyborczą na obiekcie publicznym?

Nie wiem, kto za to zapłacił i nie wiem kto go zawiesił. Jeżeli to ma spełnić rolę wyborczą to chyba jest jakaś pomyłka. To tak jakby swoje ulotki wręczać na weselu. Nie to miejsce, nie ten czas. Jeżeli już, to powinno to wisieć od czterech lat a nie dwa miesiące przed wyborami. Jak by widniał napis „wszyscy kibicujemy Bobrom”. Wtedy byłoby ok. A tak to ludzie związani ze sportem i tak wiedzą, jaka jest prawda i żaden plakat tego nie zmieni. Dla mnie to brak wyczucia i smaku ze strony burmistrza.

 

radny Waldemar Sitek

rok urodzenia: 1965

wykształcenie: wyższe magisterskie

zawód: dyplomowany nauczyciel wychowania fizycznego w gimnazjum w Tłuszczu, trener piłki siatkowej, menedżer oświaty

hobby: sport, turystyka, muzyka, motoryzacja

Reklama

Komentarze (2 )

  1. cytuję: “Teraz mówi się, że mieszkańcy zapłacą jeszcze podatek do urzędu skarbowego od przyznanej dotacji. To będą spore pieniądze.”

    Podpisałem z Burmistrzem Panem Pawłem Bednarczykiem umowę na podłączenie kanalizacji. Nie ma w niej żadnego zapisy o dodatkowym podatku do zapłacenia po otrzymaniu dofinansowania na przyłącza.

    Jeśli taki podatek otrzymam to padam tego Pana do sądu.

    Po raz kolejny nie otrzymujemy pełnych i rzetelnych informacji od burmistrza Wciąż niedomówienia lub ukrywanie prawdy.

    Burmistrz mówił, że do granicy każdej posesji zostanie podłączona kanalizacji. Tym czasem rozmawiałem z ludźmi i wiem, że ponad 50 gospodarstw jest nie podłączonych pomimo, iż mieszkańcy chodzili w tej sprawie do urzędu. Kolejne kłamstwo burmistrza, czy brak kompetencji zatrudnionych przez niego urzędników w Wydziale Inwestycji? A może kumulacja? Jedno i drugie?
    Panie Radny prośba o pomoc w ustaleniu z czego to wynika i kiedy inwestycja zostanie dokończona?

    VN:F [1.9.12_1141]
    Poparcie: +11 (ocen: 13 )

    Jerry
    25/09/2014 23:38

  2. Brawo Panie Waldemarze za odwagę. Też jestem ciekawy jak się zakończą sprawy kanalizacyjne w naszym mieście.

    A co wspomnianego konkursu na dyrektora gimnazjum i metody jaka zastosowała władza żeby sie Pana pozbyć, to przypominają mi sie czasy ubeckie których co prawda nie pamiętam ale znam z filmów i opowieści rodzinnych.Słyszałem o tym konkursie dawniej ale wierzyć mi się nie chciało ze to była prawda. Teraz jak Pan sam o tym pisze, to współczuję.Nóż się w kieszeni otwiera.

    To wiele obrazuje jeśli chodzi o kulturę rządzenia.

    VN:F [1.9.12_1141]
    Poparcie: +10 (ocen: 12 )

    krasny
    28/09/2014 19:40

Dodaj komentarz