ST 2/2012 Jedyny taki bal

Dodane w:: Edukacja,Numer 55 (luty 2012) |

W pierwszych parach od lewej: Natalia Zaleska, Artur Kowalski, Ewa Stolarczuk i Łukasz Kędzierski

Jak tradycja nakazuje, na sto dni przed maturą uczniowie szkół ponadgimnazjalnych przestają się uczyć, a ich myśli krążą wyłącznie wokół jednego tematu – studniówki.

Nie wiadomo dokładnie, kiedy po raz pierwszy zorganizowano tego typu bal. Większość historyków uważa jednak, że tradycja ta została zapoczątkowana w tym samym roku, w którym miejsce miał pierwszy egzamin maturalny. A było to w roku 1788 w Prusach. Oczywiście od tamtych, zamierzchłych, czasów wiele zmieniło się w organizacji studniówki, jej przebiegu, strojach itp., ale zawsze wydarzenie to na trwałe wpisuje się w pamięć każdego człowieka jako przeżycie niezapomniane i niepowtarzalne.

Po polonezie jeszcze toast i rozpoczęła się zabawa. Sił naszej młodzieży nie brakuje, wytrwali do końca, do rana i jeszcze nie było im dość

W Zespole Szkół w Tłuszczu tegoroczna studniówka miała miejsce 14 stycznia, więc bezpośrednio po niej młodzież miała dwa tygodnie ferii zimowych, aby dojść do siebie po tym niezwykłym przeżyciu. Przez wiele lat bale odbywały się w szkole – młodzież samodzielnie przygotowywała wystój sali, rodzice zapewniali obsługę gastronomiczną, a do tańca przygrywały zespoły muzyczne. Dziś większość szkół rezygnuje z tego i przenosi się do lokali o wyższym bądź niższym standardzie, w zależności od możliwości finansowych rodziców klas maturalnych. Swego rodzaju tradycją stało się już, że nasz bal odbywa się w Centrum Konferencyjno – Bankietowym „Batory”.

STUDNIÓWKOWA MODA I ZWYCZAJE

W przepięknie udekorowanej na lodowe królestwo sali pojawili się honorowi goście: Starosta Wołomiński Piotr Uściński, księża: Proboszcz Parafii pw. Błogosławionych Męczenników Podlaskich ks. Dariusz Korbik, przyjaciel szkoły ks. dr Jan Gryciuk i szczególnie bliski, bo nauczający religii w naszej szkole, ks. Jacek Wąsowski. W tak ważnym momencie uczniom towarzyszyli ci, którzy są z nimi na co dzień, wspierając, motywując, zachęcając, dodając odwagi – to oczywiście nauczyciele. Swoje pociechy, jakże odmienione przez wspaniałe stroje, fryzury, makijaże, przyszli oglądać również rodzice. A w centrum uwagi oni – MATURZYŚCI – odświętni, piękni, eleganccy, promienni, uśmiechnięci. Przeważały czarne, krótkie sukienki. Fryzury odświętne, ale jednocześnie nie niszczące młodzieńczego uroku dziewcząt. Szczególnie pięknym dodatkiem były bukieciki kwiatów, które panie miały na przegubie ręki, a panowie w klapie garnituru. W tym roku bawiły się dwie klasy: „trzecia” ogólna i „czwarta” technikum.

Dziewczęta z 3o - od lewej: Marta Krzywiecka, Ewa Stolarczuk, Magdalena Jachimowicz, Paulina Burakowska i (spoza szkoły) Karolina Sawicka

Gdy wszyscy stanęli już na swoich miejscach, rozpoczęła się część oficjalna, którą prowadzili Patrycja Michalik – kl. 3o i Piotr Wiśniewski – kl. 4t. Powitali wszystkich zaproszonych a potem głos zabrali: Dyrektor Zespołu Szkół Grażyna Marszał, Starosta Wołomiński Piotr Uściński, ks. Jan Gryciuk, ks. Jacek Wąsowski, przedstawiciel rodziców pan Andrzej Oleksiak. Ponieważ tradycją jest, że studniówkowiczom towarzyszą ich młodsi koledzy, nie inaczej było i tym razem. W swoim przemówieniu zauważyli, że dla nich jest to swego rodzaju próba przed własnym balem. Na zakończenie Ewa Stolarczuk zabrała głos w imieniu tych, którzy w tym momencie świętowali swój wielki dzień. Podziękowała nauczycielom a zwłaszcza wychowawcom: pani Ewie Sobolewskiej, pani Renacie Miszczuk i pani Ewie Żmudzkiej, gościom, rodzicom, młodszym kolegom i zaprosiła do wspólnej zabawy do białego rana. Podziękowania werbalne „zostały wzmocnione” przez wspaniałe bukiety kwiatów.

POLONEZA ZACZĄĆ CZAS

Aby nie zanudzić i gości, i zniecierpliwionych maturzystów, pani dyrektor Marszał wypowiedziała długo oczekiwane słowa: „Baczyńszczacy, poloneza czas zacząć”. Przy dźwiękach chodzonego z „Pana Tadeusza” 3o i 4t kroczyły dumnie, dostojnie, wręcz majestatycznie, prezentując widzom coraz to nowe figury i coraz trudniejsze kombinacje. Jak ważny był to taniec, niech świadczy fakt, że na twarzach malowało się skupienie a oczy śledziły bacznie każdy ruch ręki pani Elżbiety Ołdak, która dawała wskazówki. Wzruszenia nie kryli ani nauczyciele, ani rodzice, bo też serce rosło, gdy przypominaliśmy sobie te małe dzieci, które przyszły do klasy I, a dziś wiedzieliśmy ich dojrzałymi i stojącymi na progu dorosłości. Po polonezie jeszcze toast i rozpoczęła się zabawa. Trzeba powiedzieć, że sił naszej młodzieży nie brakuje, wytrwali do końca, do rana i jeszcze nie było im dość! Swoje hulanki przerywali tylko na posiłki i zdjęcia. Czasem nogi uciskane przez nowe pantofelki odmawiały posłuszeństwa, ale wtedy obuwie lądowało pod stołem i znowu można było ruszyć na parkiet.

To, co miłe, szybko się kończy, nadszedł świt, koniec balu i trzeba sobie teraz wyraźnie powiedzieć, że zbliżający się okres będzie bardzo, bardzo pracowity. Wszak to już tylko 100 dni do matury, do egzaminu, który jest punktem wyjścia do dalszej edukacji, który w myśl dawnej nazwy ma świadczyć o dojrzałości. Życzymy wszystkim nie tylko zdania egzaminu, ale przede wszystkim bardzo wysokich wyników, ku radości rodziców, pedagogów i samych maturzystów.

  • Ewa Żmudzka

 

***

Szczególnie miłymi okazały się momenty podziękowań, jakie klasy przygotowały dla swoich nauczycielek. 3o najpierw przemawiała do swych wychowawczyń: pani Ewy Sobolewskiej i Ewy Żmudzkiej. A oto kilka szczególnie wzruszających tekstów: „Podziękujmy naszym kochanym wychowawczyniom, bo to one właśnie nauczyły nas dostrzegać piękno, czynić dobro, szanować pracę, nie bać się wyzwań i zawsze wierzyć w swoje możliwości, mimo przeróżnych doświadczeń. Uświadamiały nam, że jesteśmy wyjątkowi i robiły wszystko, żebyśmy właśnie tak się czuli.” A potem chóralnie odśpiewali zmodyfikowaną wersję „Nie płacz Ewka”, gdzie łzy wycisnęły nam słowa:

„Czasem było między nami źle,

przepraszamy więc.

Wszystkie smutki i przykrości te

zostawiamy w tle.

Wiele zmartwień, wiele smutków i łez

– oto szkolny trud.

Lecz my mamy nasze Ewy dwie,

nie boimy się.

Dzięki Wam, już wiem,

że do swego celu dążyć chcę,

dzięki Wam dzisiaj mam

świat u swoich stóp.

By wyrazić wszystko to, brak słów –

jeden skromny utwór, bukiet róż.

Jeszcze raz wszyscy wraz

dziękujemy Wam.”

 

Klasa 4t z kolei swoje podziękowania wychowawcy pani Renacie Miszczuk ujęła w formę weselnych przyśpiewek. Radości było co niemiara. Chłopcy odtworzyli ciekawsze momenty swej edukacji, przypomnieli także liczne wpadki, na które musiała reagować wychowawczyni. Jako pamiątkę wręczyli swe zdjęcie, bo gdyby Pani było smutno i zatęskniłaby, zawsze będzie mogła spojrzeć na fotografię i przywołać niezapomniane chwile. A oto kilka strofek:

 

„U nas same chłopy,

tylko jedna Pani,

za to dziękujemy,

za wytrwałość dla niej.”

„Cztery lata bylim,

w pamięci utkwilim,

takich przystojniaków

wszyscy zazdrościli.”

 

„O nas zawsze dbałaś,

za nami stawałaś,

za to dziękujemy,

zdjęcie Ci dajemy”.

Reklama

Dodaj komentarz