Postawmy na młodych

Dodane w:: Numer 45 (kwiecień) 2011 |

Na początek chciałbym serdecznie pozdrowić fanów sportu oraz Czytelników „Stacji Tłuszcz”. Niezmiernie cieszę się, że artykuł „Bóbr jak Barca…” (styczniowe wydanie ST) odbił się takim echem. Chciałbym jednak prosić o czytanie tekstów w całości…, a co ważniejsze ze zrozumieniem. Przyrównywanie TKS-u do słynnej „Dumy Katalonii” (nie trzeba być ekspertem, aby stwierdzić, że między klubami były i będą lata świetlne), odnosi się do modelu szkolenia. Barcelona stawia nacisk na wychowanków, czego jestem gorącym zwolennikiem.

Poniżej przedstawiam troszkę elementarnej wiedzy z podręcznika dla trenerów szkółki piłkarskiej Barcy.

Nie podlega dyskusji, że odpowiedzialność za wyniki drużyny bierze na swoje barki trener. Jednak od nauczenia kopania piłki ważniejszym zadaniem (w szczególności w grupach juniorskich), jakie stoi przed trenerem jest ukształtowanie sfery mentalnej zawodnika. Krótko mówiąc praca nad jego psychiką. To trener stawia cele przed zawodnikami, również te dotyczące przyszłości piłkarskiej. Jeżeli tego nie robi, taki zawodnik prędzej czy później trafia na menedżera, który zabija jego sportową karierę i orientuje w kierunku pieniędzy.  Wypacza także jego sferę mentalną. Sprawia, że dla zawodnika na pierwszym miejscu jest zysk, dopiero na kolejnym sama gra. Prowadzi to do tego, że zawodnik prędzej czy później gaśnie. Dostaje co prawda godziwą pensję, ale zadowala go siedzenie na ławce czy na trybunach. Tymczasem od najlepszych dzielą go już… lata świetlne.

Weźmy za przykład naszą reprezentację, która wychodząc na mecz przeciwko Anglikom, czy Niemcom przegrywa już w szatni. Dlaczego? Dlaczego nasi trenerzy nie pracują w znanych zachodnich klubach? Dlaczego nasze drużyny klubowe zanim rozegrają mecz w europejskich pucharach taką wagę przykładają do porównywania budżetów? Przecież pieniądze nie grają… Wreszcie dochodząc do sedna. Dlaczego w naszym klubie gra tak mało wychowanków? Czy są zbyt słabi? Nie sądzę! Bez wątpienia, gdzieś w tym łańcuchu wzajemnych powiązań, jakieś ogniwo jest przerwane. Należy nad tym popracować. Wielu zawodników z rocznika ’93 powinno już pukać do pierwszej drużyny, gdyż to oni są przyszłością klubu.

Rozważmy jeszcze jeden fundamentalny problem. Odnieśmy się ponownie do młodzieżowych reprezentacji Polski. Były lata, gdzie nasze drużyny młodzieżowe z powodzeniem walczyły w Mistrzostwach Europy czy Świata. Ilu z ówczesnych reprezentantów zrobiło karierę w seniorskiej piłce, nawet ligowej? Niewielu… W naszym kraju większość celów szkolenia juniorskiego sprowadza się do osiągnięcia wyniku sportowego. Nie na kształtowaniu koordynacji ruchowej, z której kiełkuje technika, nie na zabawach z piłką, które wspaniale wpływają na doskonalenie techniki użytkowej. Co pocieszające, to zaczyna się zmieniać.

Pewnie, że nasza pierwsza drużyna gra w klasie A, i są duże szanse na awans do ligi okręgowej. Być może w przyszłości z pomocą piłkarzy z rocznika ’93 awansuje o wiele, wiele wyżej… czego sobie i wszystkim kibicom, a w szczególności piłkarzom i trenerowi życzę z całego serca. Pozdrawiam!

  • Tomasz Bogusiewicz

Reklama

Dodaj komentarz