IDĄ JAK BURZA…

Dodane w:: Numer 39 (październik) 2010 |

00101Jak tak dalej pójdzie trybuny stadionu miejskiego się zapełnią a przeciwnicy będą drżeć na samą myśl o przyjeździe do Tłuszcza. Piłkarze TKS Bóbr grają ofensywnie, zespołowo i idą jak przysłowiowa burza przez rozgrywki rundy jesiennej. W każdym meczu niemal zmiatają przeciwników z powierzchni ziemi prezentując przy tym piękną, ofensywną i poukładaną piłkę. Wreszcie widać styl!W drużynie widać bardzo duży postęp w grze piłką. Wszystko wskazuje na to, że (odpukać) zmierzamy w dobrą stronę, czyli awansu. Zawodnicy bardzo chwalą treningi prowadzone przez trenera Panasiewicza, który zwiększył zdecydowanie wymiar czasowy ćwiczeń z piłką. Ale po kolei…

3. KOLEJKA: Rządza Załubice – Bóbr Tłuszcz 2:4
Mecz, który miał być wykładnikiem aktualnej formy Bobrów przypadł na wyjazd do Załubic. Bobry zagrały z niezwykle niewygodnym rywalem, z którym w zeszłym sezonie przegrały na wyjeździe 1:3 – Rządzą Załubice. Poprzednio był to jeden z kluczowych meczów, które zdecydowały o tym, że nie awansowaliśmy do „okręgówki”. Jednak nie tym razem! Bobry jedynie na początku spotkania miały problemy z przeciwnikiem. Ba, nawet straciły gola na 0:1… z tą różnicą, że tym razem odpowiedziały czterema bramkami, które znokautowały rywali! Już do przerwy było 2:1 dla nas. Po przerwie proces zagłady gospodarzy postępował i tuż przed końcem Bobry gromiły Załubice 4:1! Na otarcie łez Rządza zdobyła jeszcze drugiego gola, ale to było wszystko na co gospodarze mogli sobie pozwolić. Należy też wspomnieć, że te dwie bramki podarowaliśmy gospodarzom. Niech się cieszą, wszak i tak „trzy oczka” pojechały do „grodu bobra”. Bramki dla naszych barw zdobyli: Robert Wygryz – 2, Adrian Dąbrowski – 1 i Adam Matejak – 1.

Paweł Wołosiewicz po strzeleniu bramki w pucharowym meczu z Mazurem Radzymin (fot. M. Puławski)PUCHAR POLSKI 2010/11: Bóbr Tłuszcz – Wicher Kobyłka 3:0
Na kolejny mecz do Tłuszcza w ramach II rundy Pucharu MZPN przyjechał grający o klasę wyżej Wicher Kobyłka. W I rundzie Pucharu Polski Bobry na wyjeździe wysoko, bo aż 3:0 pokonały Marcovię II Marki w meczu bez historii. Wicher to jednak inna półka. Choć w lidze nie wiedzie mu się za specjalnie, to na początku meczu w Tłuszczu wydawać się mogło, że łatwo nie będzie. W pierwszych minutach meczu Bobry uspokoiły grę i przeszły do natarcia. Rywal okazał się groźny jedynie na początku spotkania. Potem wyglądało to tak, jakby to Bobry grały o klasę, albo dwie wyżej. Do przerwy nasza drużyna zadała Wichrowi dwa ciosy autorstwa rozgrywającego dobre zawody Pawła Wołosiewicza. Po przerwie nadszedł trzeci cios, po którym Wicher już się nie podniósł. Zadał go po bardzo ładnej akcji Tomek Domański, który niczym rasowy snajper, ze stoickim spokojem wpakował piłkę do siatki obok bezradnej defensywy i bramkarza Wichru. Warto podkreślić, że Tomek otrzymał podanie po rozegraniu akcji na jeden kontakt. Asystą popisał się Damian Stachurski. To była filmowa akcja, której nie powstydziliby się nawet pierwszoligowcy. Brawo – brawissimo!

4. KOLEJKA: Bóbr Tłuszcz – Dąb Wieliszew 7:1
W następnej kolejce do Tłuszcza zjechał na mecz ligowy Dąb Wieliszew, za którego przyczyną nie awansowaliśmy klasę wyżej dwa lata temu. Wtedy to Wieliszew awansował, my byliśmy przegrani. Dąb nie utrzymał się jednak, Bobry nie awansowały i z tego powodu nadarzyła się okazja do wyrównania rachunków! Bobry zrobiły to już do przerwy! I podkreślić należy, że te 5:0 po pierwszej połowie to najniższy wymiar kary jaki mógł spotkać piłkarzy z Wieliszewa! Sam Bartek Bogusiewicz zmarnował trzy sytuacje sam na sam, mimo, że rozgrywał – jak z resztą cała drużyna – bardzo dobre zawody. Po tym meczu przestałem się dziwić, że w pierwszej kolejce Bobry wbiły rywalom na wyjeździe 15 goli! Wyglądało to tak, jakby tylko nasi chłopcy grali, a reszta … biegała, i oto chodzi! Widać, że drużynie gra sprawia przyjemność, a to już połowa sukcesu. Po przerwie, mimo, że sytuacji było co nie miara – Bobry strzeliły (tylko…) dwa gole. Przy stanie 7:0, przed końcem meczu honorowe trafienie zaliczyli goście i mecz zakończył się pogromem 7:1! Bramkami podzielili się: Robert Wygryz – 3, Adam Matejak – 3, Damian Stachurski – 1. Wyjątkowej urody był gol nr 2 zdobyty przez Adama Matejaka, który znalazł się sam przed bramkarzem gości, i niczym Tomasz Frankowski „mięciuteńko” podciął piłkę, a ta przeleciawszy dwa metry nad głową zdezorientowanego bramkarza, zatrzepotała w siatce gości! Kapitalna bramka! Stadiony świata… zapewne gol sezonu!

5. KOLEJKA: KS II Łomianki – Bóbr Tłuszcz 0:1
Na następny mecz Bobry udały się do Łomianek aby zagrać z rezerwami KS Łomianki. Pierwszą część meczu nasi piłkarze zdecydowanie zdominowali. Miejscowi nie schodzili ze swojej połowy boiska. Bobry nacierały z furią! Ciężko było w takim tłoku coś ustrzelić. Na szczęście mamy Adama Matejaka, który daje przykład młodszym piłkarzom, jak można się rozwijać w pierwszej drużynie. Do tego potrzebny jest jednak charakter! Adam zapewnił nam skromną bo skromną, ale bardzo cenną wygraną 1:0. Po przerwie gospodarze trochę częściej się odgryzali, jednak ton wydarzeniom na boisku ciągle nadawali goście! To oni grali piłką, wymieniali więcej dokładnych podań, mimo, że wynik ciągle był niepewny. Najważniejsze, że zdobyta kolejna „trójka” i pozycja lidera!

PUCHAR POLSKI 2010/11: Bóbr Tłuszcz – Mazur Radzymin 1:4
Nawet porażka w III rundzie Pucharu na własnym stadionie z Mazurem Radzymin 1:4 (1:0) nie jest w stanie zmienić faktu, że Bobry idą jak burza. Wszak porażki w sporcie to rzecz normalna. Choć wcale tak nie musiało być. W pierwszej odsłonie, jak w pozostałych meczach, stroną zdecydowanie dominującą były tłuszczańskie Bobry. Mimo, że trener Panasiewicz nie wystawił optymalnego składu, tłuszczanie grali składnie i z polotem. Stworzyli kilka dogodnych sytuacji, z których jedyną na bramkę dla naszego zespołu zamienił pucharowy „Gin” – Paweł Wołosiewicz. Kto wie, jak potoczyłoby się to spotkanie, gdyby nie sytuacja z 50 min… Nasz bramkarz Krzysztof Witek (zmienił w drugiej połowie dobrego i pewnego Tomka Lecha) wystawił piłkę sposobem oburącz dolnym (takiego zagrania nie powstydził by się nawet sam Paweł Zagumny – rozgrywający polskiej reprezentacji w piłce siatkowej) na podwójną krótką, wprost na głowę zawodnika Mazura… I zrobiło się 1:1. Po tej sytuacji z naszych piłkarzy zupełnie zeszło powietrze i skończyło się porażką. Bardzo dobrze zagrali młodzi zawodnicy, wprowadzani coraz częściej przez trenera. To cieszy, bo naprawdę w chłopcach z rocznika ’93 drzemie spory potencjał.
Przegrywać nikt nie lubi, ale prawdą jest, że zawodnicy byli już myślami przy szlagierowo zapowiadającym się sobotnim spotkaniu „na szczycie” z KS Wesoła. Z drużyną, która – tak jak my – zgromadziła komplet 15 punktów. Mecz zapowiada się niezwykle pasjonująco. Drużyna, która wyjdzie zwycięsko z tego boju zostanie samodzielnym liderem.

6. KOLEJKA: Bóbr Tłuszcz – KS Wesoła 2:0
Piękna słoneczna pogoda przywitała obie drużyny. Niech żałują ci, którzy w sobotnie popołudnie na stadion nie przyszli, bo obejrzeliśmy kapitalne spotkanie w wykonaniu Bobrów. W dwóch zdaniach mecz opisać można następująco: dwie kapitalne bramki Adriana Dąbrąwskiego – „Zoli”, kapitalna gra zespołowa Bobrów, statystujący i biegający za piłką piłkarze wicelidera z Wesołej… i najgorsi na boisku… sędziowie! To ostatnie trzeba stanowczo podkreślić. Beznadzieja… Sfrustrowani goście faulowali, czego arbiter nie widział! W ten sposób narażał naszych zawodników na odniesienie kontuzji. Gdy, któryś z tłuszczańskich piłkarzy sfaulował, za chwilę otrzymywał „żółtko”. Taki sędzia zawodów prowadzić nie powinien, bo brak mu wszystkiego, czym powinien charakteryzować się  arbiter.
Drugim pozytywem – oprócz pogody – była wspaniała gra TKS-u. Niech zobrazuje to fakt, że piłkarze z Wesołej tylko pięciokrotnie w ciągu meczu przekroczyli linię środkową boiska. Bobry swoją grą rozbudziły kibiców, którzy co rusz nagradzali piłkarzy oklaskami po kolejnych akcjach, prowadzonych z rozmachem, z polotem i z fantazją. Jeżeli Bobry w takim stylu grać będą dalej, to trybuny zapełnią się same! Brawa dla piłkarzy, brawa dla trenera Panasiewicza! Nareszcie to drużyny, które grają przeciwko nam, biegają za piłką, podczas, gdy my w nią po prostu, najzwyczajniej gramy… Sam mecz mógł nawet zakończyć się wynikiem 6:0, bo Bobry stwarzały sytuację za sytuacją. Warto było również przyjść na stadion dla samych goli strzelanych przez „Zolę”. Pierwszego wykończył lekkim technicznym strzałem, tuż przy prawym słupku. Zaś drugi gol jego autorstwa, to znakomite rozegranie stałego fragmentu, sfinalizowane „nożycami”, po których goście już się nie podnieśli.

7. KOLEJKA: Wisła Jabłonna – Bóbr Tłuszcz 0:3
Kolejny mecz Bobry rozegrały w Jabłonnej koło Legionowa z miejscową Wisłą. Już do przerwy losy meczu były rozstrzygnięte na korzyść naszego zespołu. Wysoki wynik 3:0 mógłby wskazywać na jednostronny przebieg meczu. Jednak nic z tych rzeczy! Gospodarze zagrali niezwykle ambitnie, przeciwstawiając lepszemu przygotowaniu technicznemu gości, ambicję popartą wolą walki, wiarą we własne siły oraz determinacją. Gole Damiana Stachurskiego, Roberta Wygryza oraz Adama Matejaka załatwiły sprawę. 3:0, trzy punkty i pozycja lidera: to najważniejsze co o tym meczu powinno nam zostać w pamięci. Po przerwie wynik nie uległ już zmianie. Tak grająca Wisła z pewnością niejednej drużynie urwie punkty, jeśli poświęcenie i wola walki tamtejszych piłkarzy w innych meczach będą takie, jak przeciw TKS-owi. Tymczasem hasło „bij lidera” po tej kolejce w dalszym ciągu dotyczy, co pocieszające, drużyny tłuszczańskiego Bobra! Oby do końca sezonu, czego piłkarzom, trenerowi oraz wszystkim kibicom piłki nożnej w Tłuszczu należy życzyć. Brawo Bobry!!!

  • Tomasz Bogusiewicz

Reklama

Dodaj komentarz