WYWIAD: MARIANOWA CZAR

Dodane w:: Numer 37 (sierpień) 2010 |

6Warsztaty „Międzynarodowe obszary kultury” były prowadzone przy udziale studentów z wymiany międzynarodowej. O swoich wrażeniach z pobytu w Marianowie opowiedzieli nam: Shi Pey z Malezji, Vladlen z Ukrainy, Zio z Korei Południowej, Olga ze Szkocji oraz Tijana i Mihailo z Serbii, a także wolontariuszki z Polski: Beata i Ania i koordynatorka – Natalia Roicka.

Monika: Czy możecie przybliżyć Czytelnikom ST zasady projektu realizowanego w Marianowie?
Natalia : Projekt jest generalnie takim „miksem”. Tworzy je tutejsze lokalne Stowarzyszenie „AXA”, w którym działają panie: Dorota Walaśkiewicz i Joanna Chudy oraz Stowarzyszenie „Jeden Świat”, polska gałąź SCI – międzynarodowej organizacji, która z kolei organizuje wolontariuszy i wysyła na workcampy. Ideą workcamp’u, czyli tego co my tutaj robimy, jest praca dla lokalnej społeczności przez dwa tygodnie – konkretnie 10 dni – bo weekendy są wolne. W zamian za tę pracę dostaliśmy za darmo zakwaterowanie i wyżywienie. I tak generalnie na tym polega idea SCI i tworzenie workcampów.
Natomiast jeżeli chodzi o same warsztaty: w związku z tym, że jesteśmy grupą międzynarodową, to wspólnie z autorkami projektu zdecydowałyśmy, że fajnie by było, gdyby to były warsztaty właśnie o takiej tematyce. Chciałyśmy, aby dzieci mogły poznać osoby z innych krajów, podszkolić angielski (bo językiem workcampu jest właśnie angielski), a także poznać kulturę, zwłaszcza ludową, tych wszystkich krajów. Warsztaty polegają na tym, że spotykamy się z dziećmi i dzielimy na trzy grupy. Każda trójka wolontariuszy ma pod opieką albo najmłodszych, albo grupę środkową, albo najstarsze dzieci i pracujemy wspólnie. Do tego dochodzą jeszcze warsztaty organizowane przez zaproszonych artystów, czyli panią Bożenę i panią Marlenę oraz panią Wiesię. Na zajęciach wikliniarskich robimy koszyki z papieru oraz biżuterię. Są też warsztaty malarskie i szydełkowania.
Monika: A jak wyglądają prowadzone przez was zajęcia dla dzieci?
Natalia: Zaczęliśmy od tego, że wolontariusze zapoznali się z uczestnikami. Następnie realizowaliśmy nasz plan zajęć, czyli organizowaliśmy rozrywki dla dzieci i warsztaty artystyczne.
Vladlen (Ukraina): Uczestnicy mieli także zapewniony drugie śniadanie i obiad. Dzieci miały także okazję nauczyć się podstaw obcych języków, np. chińskiego, japońskiego, koreańskiego, malezyjskiego, francuskiego, serbskiego, hiszpańskiego i ukraińskiego…
Mihailo (Serbia): I… włoskiego! (śmiech)
Vladlen (Ukraina): Dodatkowo opowiadaliśmy o swoim ojczystym kraju.
Natalia: Każdy z nas miał krótką prezentację, w której przedstawiał grupie swój kraj, jego historię, kulturę i obyczaje.
Mihailo (Serbia): Organizowaliśmy dla dzieci także zajęcia sportowe w pobliskiej sali gimnastycznej. Przygotowywaliśmy też różne konkursy, w których dzieci brały udział.
2Zio (Korea Pd.): A ja przygotowałem dla dzieci grę w koreańskie klasy, przy której wszyscy świetnie się razem bawili.
Monika: W jaki sposób przygotowujecie się do zajęć?
Natalia: Zazwyczaj dzień wcześniej rozmawiamy o tym, kto jaką grupę bierze i co by chciał z nią robić. Generalnie to zostawiam wolną rękę wolontariuszom. Oni wszyscy są kreatywni i świetnie sobie radzą, na bieżąco wymyślając, co chcieliby dzieciakom pokazać.
Monika: Mówicie w wielu językach. Czy to nie utrudnia pracy z dziećmi?
Vladlen (Ukraina): Dzieci są bardzo komunikatywne i mocno zainteresowane osobami z innego kraju. Bardzo aktywnie uczestniczą w organizowanych przez nas zajęciach. Często zdarza się tak, że nie znają gier i zabaw, które my wymyślamy. Ich zainteresowanie jest dla nas świetną nagrodą!
Natalia: Myślę, że generalnie fajnie jest tutaj nam wszystkim, bo niczego nie brakuje.  Mamy naprawdę świetne warunki workcampowe, rzadko kiedy zdarzają się takie. Zazwyczaj śpi się na podłodze, w śpiworach i na karimatach, a nie tak jak w Marianowie – we własnym łóżku i pościeli… Mamy dwie łazienki i własną kuchnię. Nigdy na żadnym workcampie nie widziałam takich warunków, zazwyczaj są bardziej spartańskie. Dużo czasu spędzamy też z lokalnymi ludźmi, byliśmy zapraszani na obiady. Nie jest tak, że jesteśmy odcięci od wsi. Mamy tu już nawet swoich przyjaciół!
Monika: A skąd w ogóle pomysł wzięcia udziału w workcampie? Dlaczego wybraliście Polskę?
5Shi Pey (Malezja): Lubię pracę z dziećmi, szczególnie rysowanie. Wybrałam Polskę, ponieważ to kraj, o którym nie wiedziałam za dużo. Polskę kojarzę głównie z Chopinem i jego muzyką, a chciałam dowiedzieć się trochę więcej.
Mihailo (Serbia): Mam już pewne doświadczenie w pracy z dziećmi. Nigdy dotąd nie byłem w Polsce. Pomyślałem: „dlaczego miałbym tam nie pojechać?”. Myślę, że Polacy nie różnią się zbytnio od Serbów, ponieważ jest wiele podobieństw w naszej kulturze i obyczajach. Chciałem zobaczyć, jaka Polska jest naprawdę. Wybrałem ten workcamp, ponieważ odbywa się on w małej wiosce, gdzie możemy się zetknąć z prawdziwą lokalną kulturą.
Ania: A ja dowiedziałam się o tym workcampie od cioci. Cieszę się, że zdecydowałam się wziąć w nim udział.
Beata: Wybrałam ten workcamp, ponieważ miał ciekawą ofertę, dodatkowo lubię pracować z dziećmi.
Vladlen (Ukraina): Na Ukrainie są workcampy tylko dla dzieci niepełnosprawnych. Taki workcamp, jaki jest organizowany w Marianowie, był dla mnie w pewnym sensie prezentem. Chciałem tu przyjechać, ponieważ mam szansę pracować ze sporą grupą dzieci w jednym momencie. Nie ukrywam, że skusiły mnie również dobre warunki, jakie tutaj panują.
Olga (Szkocja): A dla mnie ten workcamp był po prostu szansą przyjazdu do Polski i pracy z dziećmi.
Monika: Co sądzicie o polskiej kulturze?
Vladlen (Ukraina): Polska i ukraińska kultura są bardzo podobne w wielu aspektach.
Shi Pey (Malezja): Są pewne różnice między polską kulturą, a kulturą innych krajów, ale są one bardzo małe.
3Vladlen (Ukraina): Ja zauważyłem pewną różnicę. Ludzie tutaj są bardzo mili. Sądzę, że już od dzieciństwa są wychowywani na dobrych rodziców. Wierzą, że jak będą robić dobre rzeczy, to ich życie będzie lepsze.
Monika: Czy sądzicie, że takie warsztaty to udany pomysł?
Vladlen (Ukraina): Taki workcamp na wsi, wśród pięknych krajobrazów jest świetnym pomysłem. Dodatkowo uczestniczą w nim dzieci z okolicznych wiosek.
Shi Pey (Malezja): Dzięki międzykulturowym warsztatom dzieci mogą się otworzyć na ludzi innego pochodzenia. Uczą się tolerancji. Próbują się komunikować w języku angielskim. Same plusy!
Tijana (Serbia): Sądzę, że takie warsztaty to najlepszy sposób na spędzenie przez dzieci wakacji. Dla nas to był również wspaniały czas, szansa na poznanie nowych ludzi i zobaczenie Polski.
Monika: Czy polubiliście Marianów?
Wszyscy: Tak!
Tijana (Serbia): Pokochaliśmy to miejsce, zwłaszcza ludzi. Jestem zauroczona otwartością i gościnnością tutejszych mieszkańców.
Monika: Czyli możemy się was spodziewać wkrótce z powrotem…?
Mihailo (Serbia): Oczywiście.
Tijana (Serbia): Tak, pewnie!
Vladlen (Ukraina): Przyjedziemy znowu, kiedy tylko będziemy głodni. W Polsce macie wyśmienite jedzenie! (śmiech)

  • Przygotowały: Monika Godlewska, Ewa Pankowska
  • Zdjęcia: Michalina Musielik

Co to jest workcamp?
Krótkoterminowe projekty dla wolontariuszy – znane na całym świecie pod nazwą Workcamp, to międzynarodowe obozy trwające zazwyczaj od 2 do 3 tygodni, przeznaczone dla młodych osób, które chcą poświęcić swój wolny czas na aktywną pracę społeczną. W workcampach uczestniczą najczęściej młodzi ludzie w wieku od 18 do 26 lat. W skład grupy, zwykle 10-15 osobowej, wchodzą przedstawiciele różnych narodowości. Każdy kraj reprezentowany jest najczęściej przez jedną lub dwie osoby. Językiem obowiązującym na workcampach jest zazwyczaj angielski lub język kraju, w którym odbywa się obóz.
Więcej informacji o workcampach można znaleźć na stronie Stowarzyszenia „Jeden Świat” – www.jedenswiat.org.pl

Reklama

Dodaj komentarz