Wyobraźmy sobie, że wszystkie zasoby naturalne na Ziemi wyczerpały się i człowiek jest zmuszony do poszukiwania odpowiedniego miejsca do życia na innych planetach. Z początku wszystko idzie dobrze, lecz w pewnym momencie losy ludzkości zaczynają zależeć tylko od grupki osób zamkniętej na statku dryfującym w bezmiarach Kosmosu… O tym właśnie opowiada „Pandorum” – film science-fiction stawiający pytania o to, kto ustanawia zasady moralne, jakie one są i czy warto ich przestrzegać. A może lepiej wcielić się w rolę Boga?
Dwóch astronautów, Bower i Payton budzi się na statku kosmicznym w kapsułach hibernacyjnych. Nie mają pojęcia kim są, jaki jest cel ich misji i dlaczego tak nagle się przebudzili. W miarę rozwoju akcji bohaterom wracają pamięć i wspomnienia. Bower decyduje się dostać do głównego generatora prądu, Payton zaś zostaje. W czasie swojej podróży astronauta spotyka dziwne osoby, które uchylają przed nim mroczne tajemnice statku i oferują swoją pomoc. Jak to zwykle bywa w filmach science-fiction, na statku jest też „TO COŚ” - obrzydliwe, szybkie i… głodne. Jakby tego było mało, Bower wkrótce przekonuje się, że ten, komu ufa, wcale nie dba o jego życie…
„Pandorum” nie jest na pewno arcydziełem na miarę „Obcego”, jednak należy przyznać, że na naszą uwagę oprócz fabuły, zasługują także interesujące efekty świetlne i dźwiękowe oraz dziwne labirynty, przestrzenie i budzące niepokój zakamarki statku kosmicznego.
Komentarze do artykułów: