Koszmary, liściki z groźbami, wizje z udziałem zmarłych – to wszystko dręczy co noc bohaterkę powieści „Biały płomień na magię”. Czy Stacey odgadnie co oznaczają te sny czy po raz kolejny zignoruje ostrzeżenia?
Książka „Biały płomień na magię” Laurie A. Farii jest kontynuacją tomu „Niebieski płomień na koszmary” opowiadającego historię nastoletniej czarownicy, która odziedziczyła niezwykłe zdolności po babci. Cała seria powieści, które w swoich tytułach zawierają różne kolory płomieni, cieszy się ogromną popularnością, mimo że są dziełem początkującej pisarki.
Mija rok od tragicznych wydarzeń opisanych w poprzedniej części, kiedy to Stacey nawiedzały koszmary o przyjaciółce. Dziewczynie udało się uratować Dreę przed prześladowcą, niestety, zginęła wtedy inna uczennica z Liceum Hillcrest – Veronica Leeman. Hillcrest zyskało złą opinię i rodzice zabrali z niego uczniów. Na ich miejsce do szkoły z internatem przybyły nowe dzieciaki zafascynowane złą sławą placówki i mające nadzieję, że jest ona nawiedzona.
Stacey znów nękają senne koszmary. Widzi w nich Maurę, dziewczynkę, o której kiedyś śniła, ale której nie uratowała przed śmiercią. Poza tym dostaje dziwne listy, w których nadawca pyta, czy dziewczyna dotrzyma obietnicy. W dodatku nie tylko ona ma nocne koszmary. Jej nowego szkolnego kolegę Jackoba dręczą przerażające wizje jej śmierci. Stacey ma niecały tydzień, aby dowiedzieć się, kto chce ją skrzywdzić.
Pierwsze strony „Niebieskiego Płomienia…” ciężko mi się czytało. Przyczyną byli nieciekawi bohaterowie: Stacey, która nie budziła sympatii, piękna i zarozumiała Drea, niemądra Amber, dziwaczny PJ i Chad niemogący się zdecydować, którą z dwóch dziewczyn wybrać. Z „Białym Płomieniem…” było całkiem inaczej. Od początku akcja mnie zaciekawiła i zachęciła do dalszego czytania. Dzięki podziałowi książki na krótkie rozdziały i prosty, znany młodzieży język, powieść bardzo szybko się czyta. Atutem jest to, że opowieść jest w czasie teraźniejszym, akcja dzieje się jakby na naszych oczach, dzięki czemu mamy wrażenie, że odkrywamy tajemnicę wraz z bohaterką.
Faria napisała książkę w tak ciekawy sposób, że gdy już jesteśmy blisko odkrycia tożsamości prześladowcy, podejrzenia nagle padają na kogoś innego. W powieści dokładnie opisane zostały zaklęcia, co wprowadza nas w charakterystyczny klimat. Zabrakło mi natomiast opisów bohaterów. Zakończenie I części sagi nie podobało mi się i utraciła na nim cała książka. Natomiast koniec tej części pozytywnie mnie zaskoczył. Właśnie czegoś takiego spodziewałam się po autorce.
W porównaniu do innych książek zawierających wątki zjawisk paranormalnych, ta najbardziej przypadła mi do gustu. Przyznam, że momentami naprawdę się bałam. Czekam więc na kolejne części, które, mam nadzieję, niedługo zostaną przetłumaczone na język polski.
Marta Godlewska
Komentarze do artykułów: