“ODWAGA POWINNA BYĆ U KAŻDEGO” – wywiad z radnym Tadeuszem Sasinem

Dodane w:: Numer 6 (styczeń 2008) |

Radny Gminy Tłuszcz, Tadeusz Sasin Aleksandra Puławska: Jest Pan radnym miejskim, a dokładnie – Okręgu Centrum. Ciekawa jestem, z jakim problemami zwracają się do Pana mieszkańcy tego terenu?

Tadeusz Sasin: Problemy są różne: zazwyczaj chodzi o odśnieżanie i oświetlenie, ale najczęściej poruszana sprawa to kwestia młodzieży – zarówno tej gimnazjalnej, ponad gimnazjalnej jak i starszej. Krótko mówiąc: młodzi ludzie w Tłuszczu nie mają co ze swoim czasem zrobić. A przecież młodość to jest okres pierwszych miłości i dobrze by było w jakiś kulturalny sposób się ze sobą spotkać. Nie na klatkach schodowych albo innych kątach. Nie wystarczy klub sportowy, nie wystarczy Muzeum. Młodzież potrzebuje także innych miejsc. Problem ten sygnalizowaliśmy na posiedzeniu Komisji Kultury i Oświaty i myślę, że tę sprawę będziemy jątrzyć. Jako radny zamierzam zająć się tym na kilku komisjach, a może i na sesji.

Czy widzi Pan jakieś konkretne rozwiązanie?

Według mnie, dla młodzieży powinna być jakaś ogólnodostępna sala w Domu Kultury. Siłownia to za mało. Nie wszyscy korzystają z siłowni. A przecież mógłby być bilard, kawa, herbata czy ciastko… albo może nawet i… piwo. Przecież inne miasta tak robią. Wiem, że we Francji, w Danii tak jest. Każdy ma prawo wejść do takiego lokalu i w luźnej, miłej atmosferze pooglądać razem z innymi np. jakiś program. Coraz częściej właśnie transmitowane przez telewizję wydarzenia sportowe przyciągają młodych ludzi do wspólnego oglądania. Owszem, byłyby na pewno osoby, które nie potrafiłyby się zachować – ale stopniowo ta kulturalna większość wpływałaby na nich. Mam dobre zdanie o naszej młodzieży, bo jak oglądam programy patriotyczne z okazji różnych świąt, czy też prace plastyczne związane z patronami szkół – to mogę stwierdzić, że nasza młodzież niczym nie ustępuje profesjonalnym artystom.

Pomysły świetne, tylko gdzie je realizować?

Niestety, na chwilę obecną nasza placówka (Społeczne Muzeum Ziemi Tłuszczańskiej – przypis red.) jest pełna zbiorów Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Tłuszczańskiej. Nie mamy miejsca. I tak ledwo się mieścimy… widzi zresztą pani mój gabinet. Staramy się szybko przeorganizowywać wystawy. Jak są spotkania, to musimy zsuwać eksponaty. Tymczasem do wspomnianych działań są przecież przypisane instytucje – chociażby Dom Kultury. Sądzę też, że od czasu do czasu jakieś imprezy powinny być w Bibliotece. My jako Towarzystwo i tak organizujemy już wiele – dla przykładu: „Harcerska Dola” na którą zaproszono dzieci, młodzież i dorosłych z całego województwa. Dla nich to nie była tylko zwykła wystawa. Przyjeżdżają z rodzinami, spotykają się tutaj, odnajdują na zdjęciach. Inna wystawa – chociażby „Na ryby” – ukazuje więź łączącą dzieci, młodzież, dorosłych zafascynowanych wędkarstwem. Na tę wystawę przychodzą całe rodziny. Jako TPZT wychodzimy na przeciw wielu potrzebom, inicjujemy, zachęcamy, lecz mówiąc szczerze – nie otrzymujemy wystarczająco wysokich dotacji, ani innego rodzaju wsparcia, żeby poszerzać działanie. A szkoda. Podsumowując: trzeba się koniecznie zająć przygotowaniem dobrych propozycji spędzania wolnego, kierowanych głównie do młodzieży. Ponadto przydałoby się ożywić działalność kulturalną w naszym środowisku. Nie wystarczą Dożynki, Dni Tłuszcza, Biesiady z Książką, nie wystarczy Święto Pieśni i festyn. Uczestniczę w życiu kulturalnym w kilku obiektach na terenie całej Polski i widzę, ile ciekawych rzeczy tam się dzieje!

Czy są jakieś inne problemy, które nie dają Panu spokoju?

Owszem. Oprócz poruszonej właśnie sprawy młodzieży, pozostaje także kwestia estetyki miejskiej. Temat śmieci jest w Tłuszczu modny i dość drażliwy, ale wydaje mi się, że mało kto zauważa, że każdy powinien dbać o swoje otoczenie, o swoją posesję i dawać po prostu tak zwany dobry przykład. Oczywiście, nie tylko w moim okręgu, ale w całej gminie są ludzie, którzy dbają o swoje otoczenie – odśnieżają chodniki, strzygą żywopłoty, płacą za śmiecie. Część osób jednak ogląda się, żeby ktoś przyszedł z urzędu miejskiego i za nich to zrobił. Tymczasem to jest ich obowiązkiem, tak jak opłata za energię elektryczną czy abonament telewizyjny – każdy z nas powinien dbać, aby jego otoczenie było estetyczne – bo to jest ta nasza swoista wizytówka. Bierzmy przykład z państw zachodnich – w końcu już trochę jesteśmy w Unii.

Drążąc temat estetyki miejskiej… W maju ubiegłego roku z terenu gminy zniknęły kontenery na śmieci. Mieszkańcy musieli szybko podpisywać umowy z firmami, które dopiero wchodziły na nasz lokalny rynek. Spowodowało to duże zamieszanie, które do dziś pamiętamy. Od tamtego czasu minęło kilka miesięcy i sytuacja w miarę się unormowała. Ale czy uważa Pan, że obecnie dostępne rozwiązania są już wystarczające?

Każdy właściciel posesji powinien zrozumieć, że to on produkuje odpady i to on w szlachetny sposób powinien się ich pozbyć. Ubolewam, że w naszej gminie tak słabo rozwiązany jest centralny odbiór surowców wtórnych. Powinna być selekcja, myślę, że pierwszy zalążek to te zielone pudełka na składowania baterii (np. w Urzędzie). Następna będzie możliwość oddawania trawy i liści – do wykonania kompostu. Kolejne rozwiązanie to punkt odbioru odpadów wielkogabarytowych – to już działa prawidłowo. Natomiast ja, jako młody chłopak często zbierałem makulaturę, zbierałem szkło. Dziś punktów skupujących takie surowce brak. Nie wiem, czy to nie jest już opłacalne? Wydaje mi się, gmina również powinna zapewnić mieszkańcom taki punkt, tego typu praktyka przyczyniłaby się mocno do ochrony naszego środowiska.

W wielu gminach od dawna już do dyspozycji mieszkańców są specjalne pojemniki do selektywnej zbiórki odpadów…

U nas również powinny się pojawić! Na szkło, papier, plastik. Co szkodzi, że ktoś się pomyli i od czasu do czasu wrzuci coś nie tam gdzie trzeba – i tak dostarczająca pojemnik firma musi to później jeszcze poddać selekcji. Surowce powinny być właściwie przetwarzane. Tymczasem widać, że dużo osób pali je w piecach – a o wielkiej szkodliwości tego typu działań nie trzeba chyba wspominać.

Czy na terenie miasta są obecnie prowadzone jakiekolwiek inwestycje?

W tej chwili – jeśli chodzi o duży obiekt – jest w planie budowa hali sportowej przy Szkole Podstawowej im. Jana Pawła II w Tłuszczu. Ubiegłą jesienią zostały wylane fundamenty. Będę czynił wszystko, aby w tym roku ruszyły dalsze prace. Jeśli nie, to będę badał przyczyny opóźnienia.

Wspomniał Pan o fundamentach – kilka miesięcy temu okazało się, że te fundamenty nie wyglądają na tyle zachęcająco, by kontynuować na nich prace…

Tak, pogarszająca się estetyka fundamentów spowodowała, że robione były ekspertyzy. Pobrano próbki betonu i stwierdzono, że mimo wizualnych braków wykazuje on swoją wytrzymałość pod budowę hali.

Załóżmy, że jednak przed budową kolejnego etapu hali, konieczne będą poprawki. Zostaną one wykonane w ramach gwarancji, czy też pochłoną dodatkowe środki publiczne?

To już jest sprawa Urzędu Miejskiego, Komisji Rewizyjnej oraz tego, kto odbierał fundamenty – i jak to wszystko wyegzekwować. Była komisja powołana do odbioru – czym się kierowali, że przyjęli fundamenty przygotowane w takim stanie…? Poza tym sądzę, że ten fundament powinien być od dawna zaizolowany, zabezpieczony jakąś folią, bo niestety cały czas niekorzystnie działają na niego czynniki atmosferyczne.

Jako radny zasiada Pan w dwóch komisjach.

Tak. Jestem przewodniczącym Komisji ds. Oświaty, Kultury i Zdrowia – tematyka prac tej komisji odpowiada mojej wiedzy i doświad-czeniu. W obecnej kadencji działam również w Komisji Rewizyjnej, z ramienia której – krótko mówiąc – chcę szukać wszelkich niedociągnięć i dopilnowywać, by były szybko naprawione. Bez zbędnego rozgłosu, po prostu szybko i sprawnie, bo zło szybko promieniuje, a dobro wolno. Taka jest właśnie moja rola. Chcę wszystkie niedociągnięcia korygować ugodowo w możliwie najkrótszym czasie.

Komisja Rewizyjna jest bardzo ważnym organem o szerokich uprawnieniach, ponieważ jej zadaniem jest m.in. kontrola działalności Burmistrza oraz gminnych jednostek organizacyjnych. Czy mógłby Pan przybliżyć naszym czytelnikom, jakie były zakresy kontroli w ubiegłym roku?

Przykładowo – złe wyniki naszej młodzieży w egzaminie gimnazjalnym. Dwukrotnie odwiedzaliśmy wszystkie nasze placówki oświatowe i przeprowadzaliśmy rozmowy – zarówno z dyrekcją jak i poszczególnymi nauczycielami – co zrobić by poprawić wyniki tego egzaminu. Sądzę, że już w tym roku będziemy mogli stwierdzić, czy te rady i wskazówki wymienione pomiędzy poszczególnymi placówkami oświatowymi na naszym terenie, jak również na naradzie dyrektorów szkół, odniosą skutek. Wydaje mi się, że o jeden czy dwa punkty wyniki sprawdzianów naszej młodzieży pójdą w górę. Nad tym ubolewali głównie rodzice, ale nie tylko – młodzież też! Informacja o niskich wynikach była podana do publicznej wiadomości i nie wpływa dobrze na wizerunek lokalnych szkół. Inny przykład działania Komisji Rewizyjnej – wspomniana już kontrola jakości fundamentów pod budowę hali sportowej w Tłuszczu. Zamówiliśmy ekspertyzy. Skrytykowany został stan estetyczny, jednak wynik ekspertyzy stwierdził, że fundamenty odpowiadają normom. Teraz chcemy mobilizować samorząd, by jak najszybciej ten obiekt rósł w górę. Skontrolowaliśmy również estetykę otoczenia szkół. Turyści, goście, którzy bywali na naszym terenie, rodzice – zgłaszali, że w okresie wakacji otoczenia niektórych obiektów szkolnych nie świeciły przykładem. Poprzez kontrolę Komisji Rewizyjnej podnieśliśmy estetykę otoczenia.

Czy wyniki kontroli prowadzonych przez Komisję Rewizyjną są dostępne dla mieszkańców?

Wszystkie wyniki są dostępne w Urzędzie Miejskim w Tłuszczu, w teczce Komisji.

Ciekawa jestem, jak wygląda procedura takiej kontroli?

Jeżeli jakiejś skargi lub prośby nie rozwiąże Burmistrz, Przewodniczący Rady lub dany wydział, wtedy taki dokument kierowany jest do Komisji Rewizyjnej. Komisja może również planować kontrole z własnej inicjatywy. W ten sposób Komisja prowadzi cztery kontrole w ciągu roku w danym dziale, muszą być one jednak zatwierdzone przez Przewodniczącego Rady. Niewdzięczna to jest praca, ale trzeba. W Komisji Rewizyjnej jestem dopiero rok, więc dopiero za jakiś czas będę mógł podzielić się większymi doświadczeniami. Powiem jednak szczerze, że nie ze wszystkim można sobie szybko poradzić.

Czy pozostali radni są powiadamiani o wynikach prac Komisji Rewizyjnej?

Każda komisja pozostawia po sobie protokóły, plan pracy i sprawozdania. Każdy radny ma prawo wglądu do teczki. Wszyscy członkowie uczestniczą w posiedzeniach komisji, przychodzą przygotowani, nie ma problemów z ustaleniem dogodnego dla wszystkich terminu. Radni są aktywni i chętnie zabierają głos.

Czy na posiedzenie komisji może przyjść każdy z mieszkańców?

Oprócz Komisji Rewizyjnej, obrady wszystkich innych są jawne i otwarte (tutaj można dyskutować z panem radnym, bowiem Statut Gminy Tłuszcz z dnia 26 IX 2007 r. nie zakłada „tajności” żadnej z komisji – przypis red.). Natomiast podczas Komisji Rewizyjnej często omawiane są sprawy wymagające zaufania i tajności. Osoby zainteresowane są włączane w obrady. Wyniki prac – czy problem udało się rozwiązać i w jaki sposób, są podawane na sesji.

Jak się Panu współpracuje z innymi radnymi oraz z burmistrzem?

Jestem człowiekiem ugodowym, ale przy wielu sprawach, w których uważam, że mam doświadczenie, staram się walczyć. Gdy się na czymś nie znam – bo nie na wszystkim muszę się znać – to wtedy pytam się, rozmawiam, zasięgam rad – by w jakiś sposób podejść uczciwie do danego problemu czy zagadnienia. Jeżeli w czymś się słabo orientuję się, gdyż nie mam w danym temacie rozeznania, chociażby czasem przy głosowaniu – to wtedy wstrzymuję się od głosu. Jeśli uznaję, że jestem w 100% przekonany poprzez moje życiowe doświadczenie – to głosuję za, jeśli nie, to jestem przeciwny. Przykład – na początku obecnej kadencji miałem wątpliwości, czy burmistrzowi należy się wypłata ekwiwalentu za urlop. Żeby przeciwdziałać takim praktykom, od czasu do czasu pytam na obradach komisji pana burmistrza – czy już wykorzystał przysługujący mu urlop, bo do końca marca musi wykorzystać – burmistrz odpowiada – tak, kilka dni mi pozostało. A w czym rzecz: otóż wyborcy zwrócili mi uwagę dlaczego głosowałem, żeby tak dużą kwotę przeznaczyć dla burmistrza z tytułu ekwiwalentu (przypomnijmy: chodzi o kwotę 14 811 zł za 34 dni – uchwała nr III/19/06 RM w Tłuszczu z dn. 21 XII 2006 roku – przypis red.). Wielu mieszkańcom się to nie podobało – tym bardziej, że informacja rozeszła się szerokim echem. Mój wniosek był taki – że skoro mamy zastępcę burmistrza, to albo jeden, albo drugi powinni się wymieniać. Gdy ja – społecznik, wyjeżdżam, to albo żonę proszę o pomoc w pracy w Muzeum, albo panią stażystkę, albo oddelegowaną z Domu Kultury panią Monikę – tak żeby ten obiekt był cały czas czynny. Tak samo czynny musi być Urząd Miejski w Tłuszczu, a burmistrzowi też trochę urlopu czasem nie zaszkodzi.

Doszły nas informacje, że o ten ekwiwalent toczy się postępowanie przed sądem założone burmistrzowi przez jednego z mieszkańców…

Tak, ale już ta sprawa chyba ucichła. Nie wiem, nie badaliśmy tego jako komisja. Sprawę wytoczyć panu burmistrzowi czy jakiemuś radnemu – to nie problem. Łatwo kogoś osądzać, że nie umiał czegoś rozwiązać lub że zrobił źle. Najpierw trzeba samemu uczciwie podjeść do tego. Takie jest moje zdanie. Jeśli ja bym w życiu coś zrobił źle, może mi się zdarzyło – nie wiem – to ja się zawsze staram w dwójnasób naprawić błędy i wynagrodzić pokrzywdzonym. Wcale nie czekałbym, żeby ktoś mnie osądził. Odwaga powinna być u każdego. A szukanie dziury w całym… może czasami jest potrzebne, żeby ją zacerować. W każdym bądź razie, gdybym miał jeszcze raz głosować nad przyznaniem tego ekwiwalentu, to bym się wstrzymał od głosu. Zasięgnąłbym informacji u Inspekcji Pracy. Według mnie, jeśli jest burmistrz i zastępca, to ta kwota powinna być przeznaczona na inne cele. Mnie osobiście pan burmistrz przekonał, że było tyle problemów, tyle spraw do rozwiązania, że nie mógł wykorzystać tego urlopu. I do mnie te argumenty przemówiły. Ale teraz już pilnuję, żeby wykorzystywał urlop. Mnie mógł przekonać… ale jeszcze pozostają wyborcy. Mieszkańcy długo wypominali mi to głosowanie, mówili, że kwota jest bardzo duża, a w gminie jest zastępca, który powinien przejąć na czas urlopu obowiązki burmistrza. Szkoda, że burmistrz nie uzasadnił mieszkańcom na łamach prasy przyczyn poboru ekwiwalentu – wtedy mógłby wszystkich przekonać.

Czy jest coś, co mógłby Pan określić jako swoją porażkę?

Dużej części osób wydaje się, że za pracę, jaką wykonuję w Muzeum, otrzymuję pieniądze. Tymczasem zarówno obecnie jako radny, jak i wcześniej, gdy nie byłem radnym – pracuję i pracowałem tutaj społecznie. Oddzielam pracę społeczną w Towarzystwie od pracy społecznej jako radny. Kwotę z dotacji na Muzeum przeznaczam w 80% na działanie i organizację. Ubolewam, że tak wiele osób sądzi, że ja tu pracuję za pieniądze. Druga porażka – chciałem kiedyś zakupić pewną rzeźbę dla Muzeum i akurat nie miałem pieniędzy – bo w tym czasie nie miałem posiedzenia komisji i nie otrzymałem diety. Przetrzymałem dłuższy okres tę rzeźbę – pomyślałem – aż będę miał pieniądze. Niestety, jej właściciel przyjechał po nią i zabrał z Muzeum, zarzucając mi, że z pewnością, jeśli chodzi o pieniądze, to mam się u kogo upomnieć. Według niego zarabiałem dużo w Muzeum, a do tego jestem radnym, więc na pewno mam ogromne pieniądze.

A sukcesy?

Za największy sukces uważam to, że powstał reprezentacyjny obiekt, który gromadzi dziedzictwo kultury materialnej i duchowej. Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Tłuszczańskiej przygotowało Społeczne Muzeum Ziemi Tłuszczańskiej. Takim miejscem nie może się poszczycić kilka nawet powiatów w naszym województwie. A przy okazji w pomieszczeniu na górze, ma swoje lokum biblioteka. Wnętrze jest nowoczesne, przestronne. Warto zauważyć, że statystyki ogólnopolskie mówią, że mało się czyta, a w naszej gminie bardzo wiele osób korzysta z bibliotek. Czytelnictwo z roku na rok rozwija się. Panie z bibliotek prowadzą różnego rodzaju działy specjalistyczne, by studentom, i nauczycielom można było udostępnić literaturę fachową. Za sukces uważam również i to, że w naszej gminie szkoły mają dobrych patronów – ludzi będących pewnego rodzaj wzorami, często powiązanych z tłuszczańską ziemią.

Z jakich środków utrzymuje się Społeczne Muzeum Ziemi Tłuszczańskiej?

Muzeum jest finansowane tylko i wyłącznie ze składek społecznych, z darów. Natomiast korzystamy z konkursu dla organizacji pozarządowych na wykonywanie zadania na zachowanie dziedzictwa kulturowego i promocję gminy.

Czy zdobywane w ten sposób sumy są wystarczające?

Nie będę mówił, że starczy – po prostu musi. Tyle, ile jest. Ja ze swojej puli radnego przeznaczam część, kilku innych radnych większe i mniejsze kwoty również przeznacza na dofinansowanie działalności Muzeum. Chcę powiedzieć, że to wszystko jest obrócone w naszą materialną, widoczną działalność. W ubiegłym roku otrzymaliśmy dotacje w kwocie 11 430 zł. W tym roku „zastra-szyłem” pana burmistrza i radnych, że nie będę głosował, jeśli na dziedzictwo kulturowe przeznacza się taką samą kwotę. Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Tłuszczańskiej wnioskowało o kwotę 27 000 zł, gdyż chcieliśmy również opublikować wydawnictwo dotyczące dziedzictwa kulturowego. Nie udało się, stąd prosiłem chociaż o 15 000 zł, które zaspokoi te najbardziej podstawowe potrzeby – organizowanie i przygotowywanie wystaw, pokrycie kosztów związanych ze spotkaniami, z odczytami, z opłatami za telefon i prąd. Od kilku lat, z roku na rok przybywa nam coraz więcej eksponatów. Są one najczęściej przekazywane nieodpłatnie. Prowadzimy biblioteczkę regionalną, kroniki tematyczne oraz kroniki miasta i gminy – w tej chwili jest to siódmy tom. Chcemy również postarać się o dodatkowe dofinansowanie z innych konkursów. W 2006 roku otrzymaliśmy dotację w kwocie 5000 zł z Urzędu Marszałkowskiego – zresztą cała wystawa i cały dział pszczelarstwa był sfinansowany dzięki tym środkom.

Gdy mówimy o wystawach – ile osób rocznie je odwiedza?

W roku 2007 przeprowadziliśmy 76 lekcji muzealnych. Muzeum odwiedziło 2868 dzieci i 2884 osoby dorosłe, czyli łącznie 5752 osoby. Wystawa „Harcerska Dola” i „Na Ryby” przyciągnęły całe pokolenia. Łącznie przygotowaliśmy 14 wystaw czasowych. Ogromnie się z takich wyników cieszę.

Jak P an wyobraża sobie Tłuszcz za 15 lat?

Po pierwsze marzę, by doczekać: w centrum zabudowa estetyczna, ładne, schludne pawilony i posesje oraz by powstała nowa sala widowiskowo – kulturalna. Chciałbym, by w Tłuszczu było więcej takich grup jak: Młodzieżowa Orkiestra Dęta, Chór Lux Mea, Wiolinki, Koło Wędkarskie „Ciernik”, Koło Łowieckie „Trop” i „Czajka”, jak Terenowe Koło Pszczelarzy, jak Sekcja Emerytów i Rencistów, jak Stowarzyszenie „Nadzieja”, Tłuszczański Klub Sportowy „Bóbr”, czy też Eskimo w Chrzęsnem. By było więcej grup zorganizowanych. W okresie międzywojennym w Tłuszczu kipiało życie społeczno – kulturalne i polityczne. Pod tym względem marzy mi się powrót tamtych czasów.

Czy na zakończenie chciałby Pan coś przekazać naszym Czytelnikom?

Tak. Niech podchodzą bardzo krytycznie do wielu spraw, które się dzieją w naszym środowisku.

TADEUSZ SASIN – PROFIL

Urodzony: 16 czerwca 1939 r. (Rysie)

Wykształcenie: wyższe (Wydział Sztuk Pięknych)

Obecnie pracuje: społecznie w Muzeum Ziemi Tłuszczańskiej („80% pracy poświęcam na zbiór i gromadzenie dzieł kultury materialnej i duchowej okolic Tłuszcza, bo tak właśnie widzę rolę Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Tłuszczańskiej”.

Zainteresowania: turystyka, kultura, pszczelarstwo i wiele, wiele innych („Jestem zapalonym działkowiczem”)

Dyżur dla mieszkańców: Pan Sasin jest dostępny w godzinach od 9.00 do 15.00 w Społecznym Muzeum Ziemi Tłuszczańskiej.„Przez ten czas jestem do dyspozycji wyborców nie tylko z mojego okręgu, ale i całej gminy. Jestem również dostępny pod numerem telefonu Muzeum (029 757 38 94) . Bardzo wiele osób zwraca się do mnie, często przekazuje chwalebne, innym razem krytyczne uwagi. Na komisjach, w których uczestniczę, sygnalizuję te problemy i staram się je rozwiązywać. Jeśli jest taka konieczność, zgłaszam również w imieniu mieszkańców interpelację na sesji Rady Miejskiej w Tłuszczu. Zapraszam”.

Z Tadeuszem Sasinem 14 stycznia 2008 roku rozmawiała A. Puławska. Zdjęcie MP. Wywiad autoryzowany.

Reklama

Komentarze (2 )

  1. bardzo dobry wywiad chyba najlepszy ze wszystkich. Pozdrowienia dla pana Sasina- miło że interesują go sprawy młodych osób…

    VA:F [1.9.12_1141]
    Poparcie: 0 (ocen: 0 )

    Kaśka
    23/01/2008 16:38

  2. Jestem fanką Tadeusza Sasina od czasów szkolnych, gdy uczył mnie matematyki, potem z czasów, gdy spotykałam Go na szlakach harcerskich. Jest dla mnie wzorem człowieka spolegliwego,niezmiennie od lat zaangażowanego w sprawy społeczne, wrażliwego na piękno w każdej postaci (maluje, fotografuje, znajduje czas na śpiew w chórze Lux Mea). Świetny wywiad w nowo odkrytej przeze mnie gazecie. Gratuluję, a Tadeuszowi życzę zdrowia, by jeszcze długo wzbogacał Tłuszcz i dawał przykład jego mieszkańcom. Pozdrawiam przy okazji Jego żonę -Polę.Hanka C.

    VA:F [1.9.12_1141]
    Poparcie: 0 (ocen: 0 )

    Hanka C.
    26/03/2008 14:31

Dodaj komentarz