ST 4 (84)/2014 Kot Klary wyjechał do Paryża czyli powiew wielkiego świata na Tłuszczańskich Biesiadach z Książką

Dodane w:: Kultura,Numer 4 (84) kwiecień 2014 |

Izabela Kuna

- Kocham aktorstwo, ale nie darzę tego zawodu wielkim szacunkiem i nie dopisuję do niego żadnej ideologii. To piękna profesja, ale zwyczajna, coraz bardziej zwyczajna – przewrotnie stwierdziła pani Izabela Kuna, główny gość tegorocznych Biesiad z Książką.

Słowa wypowiedziane przez aktorkę mogły rozczarować te osoby z widowni, które w ciepłe wiosenne popołudnie przyszły do biblioteki miejskiej w Tłuszczu, by zobaczyć z bliska jedną z głównych postaci serialu „Barwy szczęścia” i spodziewały się usłyszeć od niej o wyjątkowości zawodu aktora.

Drobna, szczupła, ubrana w jeansy, bez makijażu i z niedbale związanymi włosami Iza nie potwierdza swoim wyglądem stereotypu gwiazdy. Sama przyznaje, że na strojenie się i malowanie żal jej czasu. Poświęca się i „robi na bóstwo” tylko wtedy, gdy zależy jej na zdobyciu roli.

Ale już po kilku minutach obecności Izy w sali biblioteki jest oczywiste, że ma w sobie to, co dla aktorki najważniejsze – magnetyzm i moc skupiania uwagi widowni. Iza przyciąga inteligencją, szczerością i dystansem do własnej osoby.

 

Wzór cnót i zalet – uroda i talent

- tak przedstawia ją gospodyni spotkania, koleżanka ze szkoły teatralnej i z pracy, aktorka Aurelia Sobczak. Panie znają się od dwudziestu pięciu lat więc rozmowa jest swobodna i pełna humoru.

Aktorki, obchodzące w tym roku dwudziestolecie pracy, wspominają z uśmiechem swoje studia w łódzkiej Filmówce. Obie przyjechały tam z małych miasteczek i jak same przyznają, specyficzna atmosfera szkoły artystycznej trochę je oszołomiła. Mieszkały przez kilka lat w jednym pokoju i szybko okazało się, że Iza stanowi przykład pracowitości i zdyscyplinowania. Opiekuńcza wobec mniej zaradnej Aurelii, codziennie od rana gotowa do działania i nowych wyzwań.

– Rozedrganie, szukanie pomysłu na siebie, ciągłe parcie do przodu – to mi zostało do dzisiaj – przyznaje Iza. – Uważam też, że nic się nam od losu, ot tak sobie, nie należy, że na wszystko trzeba zapracować. Takie praktyczne podejście do życia bardzo mi pomogło, gdy po ukończeniu studiów nie miałam pracy – kontynuowała aktorka. – Wychowywałam wtedy sama małe dziecko i aby przeżyć imałam się różnych zajęć. Byłam między innymi dziennikarką, robiłam wywiady z kolegami – aktorami, którym lepiej wiodło się w zawodzie.

 

Sorry, taki zawód…

Od kilku lat Iza Kuna nie narzeka na brak propozycji zawodowych. Gra w filmach, teatrze, wykłada w łódzkiej szkole filmowej. Zapytana, czy nie żal jej talentu na grę w serialach i reklamach, odpowiada: – Serial wymaga innego rodzaju skupienia się niż film czy teatr. Jeśli ktoś jest dobry, to jest dobry w każdej roli. Najgorzej gdy nie robi się nic.

O planach zawodowych woli nie mówić. Gra, bo lubi, ale wie już, że bardziej interesuje ją tworzenie, niż odtwarzanie postaci.

Opowiadanie historii – filmem, obrazem czy słowem to coś co chciałaby robić w przyszłości.

Próbuje pisać scenariusze, przymierza się do reżyserii.

 

Klara to nie ja

Iza Kuna jest też autorką felietonów, a zbiór jej blogowych opowieści wydany w formie książki pod tytułem „Klara” odniósł czytelniczy sukces.

– Nie umiałam na blogu pisać o sobie – mówi Iza. – Stworzyłam więc postać Klary – kobiety, którą mogłabym być i którą lubię. Klara jest współczesną singielką przed czterdziestką, ma żonatego kochanka, narzekającą matkę i kota. Trochę za dużo pije i pali, używa też języka uważanego przez niektórych za nieprzyzwoity. Myślę, że wiele czytelniczek odnalazło w Klarze cząstkę siebie. W postaci jej matki kilku moich kolegów rozpoznało własne rodzicielki.

Każdy kto miał okazję przeczytać „Klarę” może się domyślać, że absurd i groteska to rodzaj maski, za którą, także w życiu, ukrywa się prawdziwa Iza.

A jaka jest ta prawdziwa Iza?

Oddana mama osiemnastoletniej Nadii i pięcioletniego Stasia, ceniąca ponad wszystko spotkania rodzinne i towarzyskie, na które przygotowuje zawsze za dużo jedzenia, dusza towarzystwa gotowa w każdej chwili wyruszyć na koniec świata i nauczyć się w tym celu języka chińskiego. Niezmordowana organizatorka corocznych spotkań dla kilkudziesięciu kolegów ze studiów… Od kilku lat w udanym związku z lekarzem radiologiem i dramaturgiem w jednej osobie, Markiem Modzelewskim…

 

Co z tym kotem

Po dwugodzinnym spotkaniu, po wysłuchaniu kilku fragmentów książki przeczytanych przez Izę i Aurelię, pozostaje lekki niedosyt. Pytań z widowni było niewiele. A tak chciałoby się wiedzieć, czy Klara powróci. No i co z jej kotem?

Czekam w długiej kolejce po autograf.

- Kot?

- Żyje. Wyjechał z Klarą do Paryża.

 

Marianna Pszczółkowska

7_biesiady_czytelnicy_4

Tradycyjnie podczas Biesiad z Książką, nagrodzono najaktywniejszych czytelników Biblioteki Publicznej w Tłuszczu i jej filii. W tym roku był to:

  • Teresa Świerk z wypożyczalni dla dorosłych w Tłuszczu
  • Izabela Sakowska z wypożyczalni dla dzieci w Tłuszczu
  • Anna Musielik z Filii w Chrzęsnem
  • Barbara Wysocka z filii w Jarzębiej Łące
  • Agnieszka Wierzba z Filii w Jasienicy
  • Aleksandra Rosińska z Filii w Kozłach
  • Konrad Wojtyra z Filii w Kurach
  • Lidia Perzanowska z Filii w Miąsem
  • Janina Stryjek z Filii w Mokrej Wsi
  • Kinga Gregorczyk z Filii w Postoliskach

Reklama

Dodaj komentarz