ST 3 (95)/2015 Porady Beaty

Dodane w:: Numer 3 (95) marzec 2015,Porady Beaty |

sos_porady

Pani Beato,

Jak co roku w naszej rodzinie, od wielu już pokoleń istnieje tradycja, że śniadanie wielkanocne cała rodzina je u mnie. Wcześniej tak też było. Gdy moja mam żyła i była sprawna też tak wszyscy spędzaliśmy Wielką Niedzielę. Teraz moje dzieci mają już swoje żony i mężów. Trudniej ich wszystkich zgromadzić w ten Wielki Dzień przy moim stole. Czy taka jest kolej rzeczy, że tak się wszyscy rozchodzą? Zależy mi na podtrzymaniu rodzinnej tradycji i spotkaniu ze wszystkimi w święta, ale czasem czuję, że dzieciom i ich rodzinom już chyba nie.

Świątecznie pozdrawiam
Grażyna

 

Witam Pani Grażyno!
Rozumiem Pani pragnienie, aby do śniadania w Wielką Niedzielę usiąść wraz z dziećmi i ich współmałżonkami. Niestety stara jak świat prawda, że dzieci chowamy nie dla siebie, lecz dla świata okazuje się prawdą ponadczasową. Młodzi ludzie mają nieco inne spojrzenie na teraźniejszość, wszystko się zmienia i stosunek do pewnych tradycji również, czy nam się to podoba czy nie.
Musi Pani spróbować umówić się z nimi na inną godzinę lub na drugi dzień świąt. Myślę, że dorosłe dzieci pracujące nieraz od świtu do nocy, chciałyby troszeczkę odetchnąć w swoich pieleszach domowych – pozwólmy Im na to. Bez tolerancji nie rozwiążemy żadnego problemu. Albert Einstein napisał: „Najtrudniej jest być tolerancyjnym wobec najbliższych…”. Rzeczywiście tak jest, ale pamiętam lata swojej młodości kiedy marzyłam, aby w święta pobyć sama (choć przez pół dnia) z mężem i małymi dziećmi. Niech odwiedziny dorosłych dzieci u nas nie będą koniecznym obowiązkiem, tylko miłym spotkaniem rodzinnym! Wszystkiego dobrego! Beata

Z okazji nadchodzących świąt Wielkanocnych składam wszystkim Czytelnikom życzenia zdrowia, szczęścia, miłości i pełnej sakiewki! Beata

 

Reklama

Dodaj komentarz