Pani Beato,
Piszę do Pani, bo nie mam z kim o tym porozmawiać, a mój problem jest dla mnie bardzo poważny. Jestem emerytką, mam 68 lat, mój mąż nie żyje od czterech. A ja mam poczucie, że coraz bardziej zamknęłam się w swojej samotności. Wychodzę z domu tylko na zakupy i do Kościoła. Do dzieci nie chodzę, bo syn mieszka po drugiej stronie Warszawy i dla mnie to jest ciężka podróż. Córka wprawdzie mieszka w Tłuszczu, ale nie chcę jej robić kłopotu najściami, zresztą ona pracuje w Warszawie i też całymi dniami nie ma jej w domu. Wiem, że działa tutaj u nas ten uniwersytet dla osób starszych, ale jakoś nie jestem przekonana. Nigdy nie byłam typem osoby przebojowej, która łatwo nawiązuje znajomości i jakoś nie mogę się przełamać. Dzieci mnie rzadko odwiedzają, chociaż zapraszam. Mają często inne plany na niedzielę i jakoś tak wychodzi, że chodzę tylko do Kościoła i na cmentarz, do męża. Smutno mi bardzo z tym wszystkim, bo niby myślałam, że na emeryturze tyle rzeczy można robić a teraz mam wrażenie, że czeka mnie tylko samotne umieranie. Nie wiem co mi Pani może poradzić, ale cieszę się, że mogłam w końcu komuś o tym napisać.
Pozdrawiam,
E.L .
Droga Czytelniczko!
Nie masz aż 68 lat tylko dopiero tyle! Nie może Pani dzielić swojego czasu wyłącznie między kościołem, a cmentarzem. Działający w Tłuszczu Klub Seniora jednoczy ludzi chcących miło spędzać chwile. Myślę, że nie trzeba być przebojowym, aby tam bywać. Bardzo dużo ciekawych wydarzeń kulturalnych odbywa się również w Bibliotece – warto skorzystać, oprócz miłych wrażeń można nawiązać ciekawe znajomości. Nie może Pani cały czas być sama i myśleć o swej samotności – to pierwszy krok do depresji. Piszesz Czytelniczko, że masz mały kontakt z dziećmi, niestety dorosłe dzieci muszą żyć własnym życiem i dlatego Ty musisz myśleć o sobie! Ilia Erenburg, rosyjski pisarz żartobliwie powiedział: „Życie jest to czas, którego jedną połowę zatruwają nam rodzice, a drugą dzieci”. Dużo w tym prawdy, ale od nas zależy by znaleźć miejsce dla siebie, swoich marzeń i pragnień! Proponuję wypożyczyć książkę Bernarda Olliviera „Życie zaczyna się po sześćdziesiątce” – świetna optymistyczna lektura! Może warto iść do fryzjera i zmienić uczesanie, a do tego jakiś nowy łaszek na poprawę nastroju… W Tłuszczu brakuje takiego miejsca jak mała, przytulna kawiarenka, gdzie by można wypić kawkę i poczytać na przykład jakąś „plotkarską” gazetkę… W ramach babskiej solidarności i podniesienia na duchu zalecam Ci Droga Czytelniczko przez najbliższy tydzień stawać codziennie rano przed lustrem i głośno mówić do siebie : Dziękuję Panie Boże ,że stworzyłeś mnie taką piękną i wspaniałą!
Serdecznie pozdrawiam!
Beata
Komentarze do artykułów: