Pani Beato
Mój syn ma 16 lat i cały wolny czas spędza przed komputerem. Tylko przyjdzie ze szkoły i już siada, nakłada słuchawki i „znika”. Czasem potrafi tak siedzieć do północy. Nawet nie je obiadu i kolacji. Mówi, że przyjdzie „zaraz” a potem jedzenie zimne, bo gra w jakieś gry sieciowe i nie może się oderwać. Wiem, że ma kolegów ale oni też grają na komputerze zamiast wyjść gdzieś, coś porobić, np. pokopać piłkę itp. Gdy z nim chcę coś ustalić, np. jakiś limit na komputer, to syna bardzo się denerwuje i krzyczy, że to ja mam jakiś problem a nie on. Boję się czy to nie jakieś uzależnienie. Jak Pani myśli? Coś można z tym zrobić?
Marek z Jasienicy
Panie Marku z niepokojem czytałam Pana list, z którego niemalże wynika że ojciec boi się syna… Chłopak ma 16 lat i dokładnie powinien „znać swoje miejsce w szeregu”. To rodzice decydują o limitach czasowych przy korzystaniu z komputera! Wspaniale jest przyjaźnić się z dziećmi, ale nie należy być ich kumplem – wtedy zabraknie tego, co jest najistotniejsze w tych relacjach czyli szacunku. W dzisiejszych czasach często mamy pretensje do szkoły , a to dom rodzinny jest podstawową jednostką wychowawczą. Zapędzeni, zabiegani za kasą rodzice pozwalają na wszystko swoim dzieciom, aby mieć odrobinę spokoju i później płacą wielkie rachunki za ten spokój! Nie wiem w jakim stopniu Pana syn jest uzależniony od komputera, a w jakim stopniu chce dominować. Jeżeli to uzależnienie jest bardzo duże należy skontaktować się z psychologiem.
Wychowanie nie może być pozbawione autorytetu, dogmatów i tradycji. Panie Marku angielski aktor i twórca Peter Ustinov napisał: „Rodzice są kośćmi, na których dzieci ostrzą sobie zęby…”
Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo ciepła i konsekwencji!
Beata
Komentarze do artykułów: