Jeszcze na dwa dni przed biegiem w Mikołajkach, każdy z nas odczuwał na własnej skórze siłę huraganu „Ksawery”. Niewiadomą więc było jakie warunki będą na nas czekać w dniu biegu. Padały pytania, czy w ogóle da się dojechać i czy w ogóle bieg się odbędzie. Wystarczyło trochę wiary, ducha, biegowego zacięcia, by z Bożą pomocą przez śniegi i skute lodem drogi dojechać cało na miejsce startu. 8 grudnia przywitał nas mazurski pejzaż zaśnieżonych moren polodowcowych i rozległych jezior w których tego dnia słońce odbijało z intensywnością refleksy. Nasze barwy reprezentowali: Ela i Leszek Rosa, Adam Lipiński, Janusz Łuczyk, Ryszard Mazurek, Mariusz Michalak i Marcin Dymiński. Sprawnie odebraliśmy pakiety z mikołajową koszulką i mikołajową czapką (lekko dla niektórych przymałą). Wyluzowani wystartowaliśmy wspólnie drużyną na końcu 300-osobowego peletonu. Trasa półmaratonu prowadziła gruntową drogą, miejscami oblodzoną, przez Rezerwat Łuknajno z nawrotką na ustrojonej choince. Biegło się przy niewielkim mrozie, długo z górki i pod górkę, z wiatrem i pod wiatr (jak to bywa przy pętlach), skąpani słońcem na tle błękitnego nieba. Co niektórzy biegli poprzebierani, a to za młodą parę, a to za aniołka, a to za Jamajczyka – Boba Marleya (w tej roli nasz Rycho).
Podsumowując: impreza bardzo udana. Na plusy złożyła się sprzyjająca pogoda, malownicza trasa, gorąca herbatka w trakcie biegu, oryginalny medal, jedzonka do bólu, no i ciepła atmosfera. Na minus – brak oficjalnych wyników po biegu, gdyż nawaliło coś firmie od pomiaru czasu.
Nie uszło jednak naszej uwadze, że Ela zajęła pierwsze miejsce w swojej kategorii wiekowej. Wielkie gratulacje!
MD, źródło: http://bobr-tluszcz.manifo.com/
Komentarze do artykułów: